Katarzyna Bonda: Macierzyństwo nie mieściło się w moich planach. To był błąd

Katarzyna Bonda, autorka bestsellerowych kryminałów, mówi wprost: Dziecko zmieniło cały mój świat, czego wcześniej sobie nie wyobrażałam. Czym jest dla niej macierzyństwo, dlaczego nie chciała mieć wcześniej dziecka oraz co zawdzięcza córce?

Kilkanaście lat temu wyśmiałaby kogoś, kto próbowałby jej tłumaczyć, jakim przełomem w życiu kobiety może być macierzyństwo. – Ok – być może tak, ale nie dla mnie, bo przecież jako młoda i ambitna dziewczyna miałam w planach zupełnie inną wizję swojego szczęścia, w której na pierwszym planie na pewno nie biegało po domu jakieś słodkie bobo. Chciałam podbijać świat, podróżować, być wolna i robić rzeczy absolutnie szalone – mówi w kwietniowym wydaniu magazynu „Glamour” Katarzyna Bonda, autorka bestsellerowych kryminałów.

Nigdy nie spieszyłam się, by zostać matką

Dziś pisarka jest mamą 11-letniej Niny, bez której – jak mówi – nie napisałaby większości swoich książek. Macierzyństwo, ku jej własnemu zdumieniu, stało się drogą do poznania na nowo nie tylko siebie, ale także przewartościowania hierarchii ważności różnych życiowych spraw.

Bonda, co przyznaje, nigdy nie czuła się stworzona do macierzyństwa, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie czuła tykającego zegara biologicznego, nie specjalnie rozczulała się nad dziećmi znajomych i bardzo ceniła sobie ten rodzaj bezdzietnej wolności.

– Uważałam, że dziecko wszystko ogranicza i jest „hamulcową” kotwicą, której nie da się wyciągnąć ot tak – gdy chciałoby się ruszyć dalej. Stanie w miejscu z kolei od zawsze mnie przerażało – zresztą do tej pory mnie przeraża. Dziecko nie mieściło się w moim myśleniu o sobie jako wolnej i spełnionej kobiecie – mówi pisarka.

I jak zauważa – wiele młodych kobiet czy dziewcząt też tak myśli. Wiele z nich mówi: Ciąża? Nie, nigdy w życiu, inne zaś nie wykluczają jej, ale „może kiedyś, jak już będę spełniona zawodowo…”  – To bardzo ważne czuć się spełnioną, niezależną kobietą, która nie wchodzi w jakieś schematy narzucane przez „system” – przyznaje pisarka, ale dodaje, że choć sama chciała realizować taki scenariusz, los postanowił zupełnie inaczej, za co jest mu wdzięczna.

– Doświadczyłam czegoś absolutnie cudownego właśnie w momencie, kiedy zdecydowałam się na to, by zostać matką – mówi w „Glamour”. Dodaje jednak, że świat wraz z ciążą nie zamienił się w watę cukrową, a dziecięca kupka nie zaczęła pachnieć fiołkami. Jak każda kobieta przygotowywała się do porodu, ale bez przesadnego spinania się. – W szkole rodzenia zamiast zachować powagę sytuacji, strasznie rechotaliśmy z ojcem Niny, a ja potem łapałam się na myśli: O ludzie, jestem niepoważna – wspomina.

Dzięki dziecku wypiękniałam… 

Jednocześnie miała w sobie nieodparte uczucie, że dzieje się w niej coś niesamowitego. – Prawdziwy cud – taki dowód na istnienie Boga. Potem materializuje się to podczas porodu – kiedy po tych mękach i bólu czujesz swoje dziecko, jeszcze ciepłe i nieumyte. Właśnie wtedy zrozumiałam i poczułam, że jestem odpowiedzialna już nie tylko za siebie, ale i za nią – za moją córkę – mówi.

Jak opowiada, to właśnie od tamtego momentu zaczęła się zmieniać w zupełnie w inną osobę. – Ta odpowiedzialność przełożyła się na wszystko – na to, co osiągnęłam – także komercyjnie, i na to, jaką osobą jestem. Ten rozwój odpowiedzialności pozwolił mi walczyć o swoje „Ja”. Poza tym totalnie przeistoczyłam się fizycznie – i jak widać można być matką i nie wyglądać jak zombie. Ludzie mówią, że wypiękniałam, ale ja również czuję, że coś pięknego się ze mną stało. Odkryłam w sobie pewien rodzaj samoświadomości, który sprawił, że zaczęłam czuć się dobrze we własnym ciele, przestałam zakłamywać swoją kobiecość – otwarcie przyznaje pisarka.

Z perspektywy czasu zdała sobie sprawę, że przed urodzeniem córki była „zabłąkanym bachorem, któremu się wydawało, że wolność to jest ta pustka, która ją otacza.”

Katarzyna Bonda ma także przesłanie do kobiet, które odwlekają macierzyństwo z powodu pracy, kariery, podróży.

– Jeśli ktoś mówi, że z dzieckiem to już nie zrobi się kariery, ja odpowiadam: gdyby nie córka, nie osiągnęłabym tego wszystkiego, co mam. Nie napisałabym tych wszystkich książek, nie zmobilizowałabym się do wielu działań.

Mając dziecko, zrobiłam więcej twórczo, aniżeli wcześniej. Mało tego, podróżuję o wiele więcej niż wtedy, gdy nie było Niny. Dziś to jej chcę pokazać jak najwięcej świata i dziś to dzięki niej nie popełniam już tych głupich błędów, które popełniałam w przeszłości. Dzięki niej nauczyłam się także zdrowego egoizmu i nie mam wątpliwości, że jeśli ja jestem szczęśliwa, to i moje dziecko jest szczęśliwe, a ja jestem spełniona.  Bo jestem – kończy pisarka.

Bez dziecka (nie) można być szczęśliwą?

Choć historia Katarzyny Bondy może skutecznie przełamać myślenie o macierzyństwie młodych kobiet, to temat świadomego bycia matką i nie bycia matką w „pewnym wieku” jeszcze długo będzie budził skrajne komentarze i emocje.  
W Polsce niełatwo jest być bezdzietną i szczęśliwą – co pokazują historie innych znanych kobiet, które wciąż nie zdecydowały się na potomstwo.

Olga Bończyk w rozmowie z Nieplodnirazem.pl otwarcie mówiła, że macierzyństwo to dziś heroizm, ona więc ułożyła sobie cichy i spokojny świat bez dziecka. Nieraz spotkała się z licznymi komentarzami, że młodsza nie będzie i czas najwyższy pomyśleć o dziecku, bo „ktoś przecież musi podać na starość tę szklankę wody”. Aktorka jednak na takie rady odpowiada błyskotliwym pytaniem: A co, jeśli na łożu śmierci nie będzie chciało mi się pić?

Bończyk nie kryje, że jest jej dobrze w roli nie matki i mimo że lubi dzieci, nie tęskni za życiem, w którym byłoby ono obecne non stop. Na wszystko jest czas – i każdy decyduje za siebie – to z kolei odpowiedź Ewy Chodakowskiej, która bardzo często krytykowana jest za to, że mimo swoich 34 lat wciąż nie jest mamą.

I może zgoda, bo z biologicznego punktu widzenia najlepszy moment na pierwsze dziecko to okolice 25 roku życia. Lekarze to potwierdzają i alarmują, że im późniejszy start starań, tym większe prawdopodobieństwo problemów z poczęciem. Również niejedna kobieta, której przyszło zmierzyć się z niepłodnością, przyznaje, że gdyby starania rozpoczęła wcześniej lub gdyby wiedziała, że naturalna produkcja komórek jajowych spada już od 21 roku życia, inaczej spojrzałaby na przyszłość związaną z rodziną. Nie zmienia to faktu, że decyzja o ciąży i sprawy związane z płodnością to – jak mówi z kolei aktorka Katarzyna Warnke, która również pytana jest o plany związane z dzieckiem – to temat intymny i każda kobieta sama, a nie pod presją, powinna decydować, kiedy – i czy – zostanie mamą.


Katarzyna Bonda

Fot.: Gosia Turczyńska

Katarzyna Bondaz wykształcenia dziennikarka i scenarzystka. Wszystkie jej powieści zyskały status bestsellerów. Jest autorką trylogii kryminalnej z Hubertem Meyerem (Sprawa Niny Frank, Tylko martwi nie kłamią, Florystka), dokumentów kryminalnych Polskie morderczynie i Zbrodnia niedoskonała oraz podręcznika Maszyna do pisania. Ogromną popularność oraz prestiżowe nagrody przyniosła jej seria z profilerką Saszą Załuską: Pochłaniacz, Okularnik, Lampiony. Pochłaniacz otrzymał Nagrodę Publiczności na Międzynarodowym Festiwalu Kryminałów 2015, a Okularnik – nagrodę Bestsellery Empiku 2015. Prawa do wydań zagranicznych zakupiły największe wydawnictwa na świecie, m.in. Hodder & Stoughton i Random House. W maju br. ukaże się jej najnowsza książka „Czerwony Pająk”.

 


POLECAMY TAKŻE:

Anna Korcz: Urodzić chore dziecko to tragedia. Ja mam wszystko, o czym marzyłam

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *