Maja Ostaszewska

Maja Ostaszewska: In vitro to cud. Nie można zabierać kobietom tej możliwości

Wolny wybór dotyczy nie tylko spraw związanych z aborcją, ale także in vitro – mówi w wywiadzie dla Wysokich Obcasów Maja Ostaszewska, aktorka filmowa i teatralna. 

23 marca w całym kraju setki tysiące kobiet w różnych miastach Polski wyszły na ulice, by zamanifestować swój sprzeciw wobec ustawy zaostrzającej aborcję. Choć obowiązująca ustawa jest na razie rodzajem kompromisu – aborcja w szczególnych sytuacjach jest dopuszczalna, to nowy projekt zakładałby, że kobiety stracą prawo decydowania o sobie i swoim dziecku nawet w sytuacji, gdy ciąża zagraża życiu kobiety i dziecka, płód jest trwale uszkodzony lub ciąża jest wynikiem gwałtu.

Maja Ostaszewska: To znęcanie się nad kobietami

W piątkowym strajku wzięło udział także wiele znanych kobiet, między innymi aktorka filmowa i teatralna Maja Ostaszewska, której zdaniem zmuszanie kobiet do rodzenia w sytuacjach beznadziejnych i zagrażających życiu kobiety i/lub dziecka, to znęcacie się nad człowiekiem. Ostaszewska wielokrotnie angażowała się w akcje obywatelskie, zawsze stając po stronie wolności wyboru. – Gdy płód jest bezczaszkowcem, gdy ma organy na wierzchu i gdy wiadomo, że dziecko umrze w cierpieniu zaraz po urodzeniu, to jest znęcanie się nad kobietami. Tak patologiczna ciąża i poród zawsze są zagrożeniem zdrowia i życia kobiety. W wielu takich wypadkach dochodzi do samoistnego poronienia. Sztuczne podtrzymywanie takich ciąż to torturowanie fizyczne i psychiczne – powiedziała w rozmowie z Wysokimi Obcasami.

Zdaniem Ostaszewskiej, zakaz usuwania ciąży w przypadku wad genetycznych doprowadzi również do tego, że kobiety będą bały się zachodzić w ciążę. Aktorka zauważa również, że poronienie stanie się także większą traumą. – Przy tak ostrym prawie kobiety, które poroniły, mogą być stygmatyzowane i oskarżane o nielegalną aborcję – mówi.

Warto przeczytać: Nie jestem bohaterką PiS, choć chcę urodzić dziecko z Zespołem Downa

Maja Ostaszewska ma już dwoje dzieci – 10-letniego syna i 8-letnią córkę, jednak druga ciąża, o czym mówi w wywiadzie, była bardzo zagrożona. – Przez pół roku leżałam i walczyliśmy o każdy dzień. To był dramatyczny moment. Bardzo trudny psychicznie. W moim i mojej córeczki przypadku wszystko dobrze się skończyło, ale kiedy pomyślę, że jakaś kobieta w podobnej sytuacji roni i że do tego jej cierpienia dokładane jest jeszcze oskarżanie, przesłuchiwanie, dodatkowe badania, upokorzenie zamiast wsparcia i zrozumienia, nie ma we mnie na to zgody.

Prawo niczego nie nakazuje, ale powinno dawać wybór

Zgody na to nie ma nie tylko w kobietach, które są za aborcją i liberalizacją prawa w tym zakresie, ale także i w tych, które są za utrzymaniem obowiązującego kompromisu, mimo że z jego respektowaniem także są problemy. Maja Ostaszewska słusznie zauważa, że kobietom, którym w zgodzie z obowiązującym prawem przysługuje prawo do aborcji, odmawia się wykonania zabiegu w wielu placówkach medycznych. – Są województwa, w których nie ma ani jednego szpitala, w którym można otrzymać pomoc medyczną. Część lekarzy, farmaceutów, zamiast leczyć i sprzedawać leki w zgodzie z wiedzą medyczną, odmawia, zasłaniając się klauzulą sumienia. Państwo nie zachowuje neutralności zapisanej w konstytucji z 1997 r. I dodaje, że prawa, o które walczą kobiety niczego nie nakazują, a jedynie dają możliwość podjęcia wyboru w zgodzie z własnym sumieniem i potrzebą.

Obecna ustawa również niczego nie nakazuje. Kobieta, która wie, że urodzi chore dziecko albo wręcz jej dziecko nie przeżyje, ma prawo, by tę ciążę donosić. W Polsce powstaje coraz więcej specjalnych porodówek, między innymi w Łodzi czy Wrocławiu, gdzie kobiety mogą w bezpiecznej atmosferze zrozumienia urodzić i pożegnać swoje dziecko. I takich kobiet jest wiele.

Nie każda matka, która wie, że jej dziecko będzie miało Zespół Downa, decyduje się na aborcję – mimo że obecne prawo jej to gwarantuje. Mimo to takie kobiety także mówią, że wynika to z ich własnej decyzji, do której nikt ich nie zmuszał. I każda kobieta powinna mieć prawo do decydowania – zarówno w kwestii urodzenia, jak i nie urodzenia takiego dziecka.

Ostaszewska: Wolny wybór to nie tylko aborcja, ale także in vitro

Maja Ostaszewska zaznacza, że wolny wybór dotyczy nie tylko spraw związanych z aborcją, ale także in vitro. – Przecież jeśli się nie chce, nie trzeba z niego korzystać. Ale jakim prawem broni się innym tej możliwości. Aktywiści anti-choice częstą szafują słowem „cud”. A przecież dla osób, które nie mogą mieć dzieci, in vitro może być swego rodzaju cudem – cudem nauki. Tak jak np. przeszczep serca – mówi aktorka.

W Polsce jednak trudno oderwać tematy takie jak aborcja czy in vitro od spraw politycznych. Polityce podporządkowana jest także telewizja publiczna, która przekłamuje przekaz, z jakim wychodzą na ulice polskie kobiety. – Z nas, kobiet walczących o nasze prawa, [media] robią czarownice. Propaganda anti-choice, z całym wachlarzem przekłamań, jest bardzo silna. To jest mocny zmanipulowany przekaz, który ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. A nie zapominajmy, że dla wielu osób, szczególnie na wsiach i w małych miasteczkach, publiczna telewizja i Radio Maryja to podstawowe źródła informacji. Ten przekaz mydli oczy. To wszystko sprawia, że świadomość społeczna jest bardzo niska – mówi Ostaszewska.

Źródło: Wysokie Obcasy/Siła Kobiet/Onet

POLECAMY TAKŻE:

Anna Korcz: Urodzić chore dziecko to tragedia. Ja mam wszystko, o czym marzyłam

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *