Daria: Dzięki refundacji in vitro w niespełna dwa miesiące zaszłam w ciążę

Daria: Ten program sprawił, że w niespełna dwa miesiące zaszłam w ciążę

Po trzech latach nieudanych starań, Daria doczekała się upragnionej ciąży. „Gdyby nie pomoc miasta pewnie i tak musielibyśmy skorzystać z in vitro, choć odkładanie pieniędzy zabrałoby nam mnóstwo czasu, którego niepłodni nie mają za dużo” – mówi. Jak ocenia program refundacji in vitro w Gdańsku, jak się czuje w ciąży, co było najgorsze podczas walki z niepłodnością oraz jakie ma plany na dalsze powiększanie rodziny?

Jak długo starała się Pani o dziecko, zanim na teście pojawiły się dwie kreski?

O dziecko w klinice staraliśmy się 3 lata. Zanim tam trafiliśmy, sami przez jakiś czas próbowaliśmy zajść w ciążę, ale niestety bezskutecznie.

A co było przyczyną niepłodności?

Przyczyną niepłodności była zarówno słaba ruchliwość nasienia u męża, jak i policystyczne jajniki u mnie. Lekarz wskazał również na prawdopodobnie nieodpowiednio, to znaczy zbyt późno zdiagnozowaną niedoczynność tarczycy.

Ile czasu upłynęło, zanim trafiliście do kliniki leczenia niepłodności i jak wyglądało leczenie przed złożeniem wniosku o refundację in vitro?

Do kliniki trafiliśmy po pół roku starań. Leczenie zaczęliśmy od monitoringu cyklu, farmakologii, a następnie przeszłam dwie inseminacje. Wyniki po obróbce nasienia były jednak tak słabe, że szanse powodzenia inseminacji wynosiły około 1%. Bardzo chcieliśmy, by się udało, ale niestety – nie dane to było tym razem.

Zdecydowaliście się na in vitro i program refundacji w Gdańsku. Jak wyglądała procedura kwalifikacji oraz jakie dokumenty musieliście złożyć?

Cała procedura kwalifikacyjna trwała tylko niecały tydzień. Wystarczyło wypełnić zgłoszenie internetowe i czekać na telefon zwrotny z kliniki. Lekarz po wynikach nasienia był w stanie od razu zakwalifikować nas do programu. A trzeba dodać, że problem z nasieniem partnera jest trudny do leczenia, więc w większości stanowi on silną podstawę do pozytywnej kwalifikacji. Dokumenty, które musieliśmy ze sobą zabrać, to dowody osobiste oraz PIT świadczący o tym, że rozliczamy się z podatków w Gdańsku.

Jak wyglądała pierwsza wizyta po zgłoszeniu się do programu, tzn. kto podejmował decyzję o tym, że kwalifikujecie się do dofinansowania i jak szybko to się stało?

Na pierwszej wizycie para dostaje do wypełnienia kilkanaście dokumentów. Samo ich wypełnianie trwa około 4 godzin, więc sporo. Przydatna też jest teczka z badaniami, którą prawdopodobnie każda z par posiada. Lekarz może wtedy ewentualnie zlecić dodatkowe badania. Po wypełnieniu dokumentów na kolejnej wizycie para otrzymuje decyzję od lekarza kwalifikującego. Każdy lekarz zajmujący się leczeniem niepłodności w klinice, którą wybraliśmy, jest w stanie taką decyzję podjąć. Oficjalnie, aby zakwalifikować się do programu, trzeba spełnić następujące warunki: być w wieku od 20 do 40 lat (warunkowo do 42 lat), mieć odpowiedni poziom hormonów AMH (powyżej 0,7 ng/ml), mieć co najmniej trzy pęcherzyki w jajniku.

Czy przez cały czas trwania programu mieliście jakiegoś opiekuna-koordynatora – i czy mogliście liczyć na jego wsparcie oraz odpowiedzi na różne wątpliwości?

Każda para ma swojego koordynatora, do którego może zgłaszać się z pytaniami – zarówno osobiście podczas wizyty w klinice, jak i mailowo.

Czy jakieś badania musieliście wykonać przed przystąpieniem do in vitro?

Niezbędne do wykonania in vitro są badania kariotypów obojga partnerów, badania  wirusologiczne, badania anestezjologiczne (w pakiecie), AMH ( w pakiecie).

Warto przeczytać: 12 ważnych pytań na temat in vitro, które zadają pary starające się o dziecko

Jaką kwotę otrzymaliście na procedurę i co w niej się mieściło?

Kwota dofinansowania wyniosła 5 000 zł i w tym były: porada, wizyty, mrożenie zarodków przez rok, ICSI, hodowla do stadium blastocysty, badania laboratoryjne, dwie porady psychologa, znieczulenie, transfer.

A czy skorzystaliście Państwo z refundacji leków?

Ponieważ to nasza pierwsza procedura, przysługiwała nam refundacja na leki do pick upu i po transferze, więc chętnie skorzystaliśmy. To także spora pomoc.

Dziś jest Pani w ciąży! Jak szybko udało się zobaczyć te dwie wymarzone kreski na teście?

Mieliśmy wielkie szczęście, bo w ciążę udało mi się zajść już przy pierwszym embriotransferze i pierwszej procedurze. Obecnie jestem w ósmym tygodniu ciąży.

Jak Pani ocenia całą procedurę kwalifikacji i leczenia w ramach programu dofinansowującego in vitro?

Procedura i kwalifikacja przeszły w naszym przypadku bardzo sprawnie i szybko. 31 października podpisaliśmy umowę, a już 9 grudnia odbył się transfer. Trudno nie przyznać wysokiej oceny całemu procesowi. Muszę też pochwalić specjalistów, którzy choć wykonują to in vitro rutynowo, to jest to w tym przypadku pozytywne – dokładnie, spokojnie, a u nas dodatkowo od razu skutecznie.

Co poczuła Pani, gdy dowiedziała się, że nareszcie jest w ciąży?

Prawdę mówiąc, do tej pory trudno mi uwierzyć, że zostanę mamą. Jestem przeszczęśliwa, ale mam obawy, aby wszystko przebiegło dobrze i dziecko nadal prawidłowo się rozwijało. Po takim czasie starań ten lęk przed stratą ciąży, jest w jakimś stopniu naturalny. Myślę jednak pozytywnie. Zwłaszcza że w kriobanku czeka na nas 7 naszych zarodków, z czego 6 jest dobrej jakości. Warto przy okazji dodać, że pierwszy rok mrożenia został pokryty przez Urząd Miasta w Gdańsku, kolejne lata trzeba opłacić samemu.

Warto przeczytać: „Boję się, że…” – 18 największych lęków kobiet w ciąży. Rozwiej swoje obawy!

Kiedy przypada ta szczęśliwa data porodu? I jak się Pani czuje w ciąży?

Mój termin porodu planowany jest na 27 sierpnia, więc jeszcze trochę czasu przed nami. Na razie odczuwam dopiero pierwsze symptomy ciąży – mdłości czy nadmierną senność. Ale na takie właśnie dolegliwości czeka każda kobieta starająca się o dziecko. Nie ma nic gorszego niż to czekanie, które nie przynosi upragnionego celu…

Niepłodność niszczy psychikę milionom kobiet – co by Pani powiedziała tym, które są jeszcze na polu walki?

Przede wszystkim, by nie traciły czasu na czekanie i od razu zgłosiły się do profesjonalnej kliniki, która w przeciwieństwie do prywatnych lekarzy może zaproponować szeroką diagnostykę niepłodności u pary. Warto to zrobić, bo czas w przypadku niepłodnych ma ogromne znaczenie.

A co dla Pani było najtrudniejsze podczas tego czasu starań? Czy gdyby nie refundacja, zdecydowalibyście się Państwo na in vitro z własnych pieniędzy?

Najtrudniejsze przy staraniach było życie, które toczyło się wokół nas. Oglądanie bliskich, znajomych, którym rodzą się dzieci. Pytania rodziny, na które trudno odpowiedzieć, i strach, że być może nigdy nie uda mi się zostać matką. Gdyby nie pomoc miasta pewnie i tak musielibyśmy skorzystać z in vitro. Na pewno jeszcze długo musielibyśmy odkładać na to pieniądze, czas ten też nie działałby na naszą korzyść, ale nie poddalibyśmy się tak łatwo. Program pomógł nam spełnić największe marzenie i może dzięki niemu za jakiś czas uda mi się urodzić kolejne dziecko i mieć ich dwójkę. Cały czas pamiętam, że w banku zarodków czeka na nas nasze kolejne szczęście.


POLECAMY TAKŻE:

Refundacja in vitro w Gdańsku: tak wygląda kwalifikacja par krok po kroku

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *