Odpowiedz do: Pokój zwierzeń – pomoc psychologiczna – o emocjach na spokojnie

#31793
Avatar
karomanka
Participant

Dzień dobry,
mój problem polega na tym, że zawsze byłam sama sobie kapitanem, strem i okrętem. Może dlatego, że mama urodziła mnie dość późno i kiedy ja wkraczałam w okres dojrzewania, to dwie starsze siostry zaczynały walkę z menopauzą a mama realizowała się w roli babci, a ja trochę zostawałam jak takie ostatnie ogniwo, ale zawsze sobie jakoś radziłam. Potem wyszłam za mąż, przeprowadziłam się do męża, do niewielkiego miasta i tu zaczęły się problemy. Myślałam, że założę rodzinę i będę szczęśliwą i pracującą matką i żoną. Niestety, pracy jak nie było tak nie ma, a jak już jest, to dużo poniżej moich kwalifikacji, może miałabym lepszą gdybym jeździła samochodem, ale prawo jazdy też zrobiłam, a potem bałam się jeździć i generalnie teraz go nie używam, o dziwo ze strachu. Starania niebezpiecznie się przeciągają, bo już minęły 3 lata jak i to mi w życiu nie wychodzi. Nie mam tu żadnych koleżanek, są znajome osoby, ale nie aż tak, żebym im opowiadała o moich niepowodzeniach. Zawsze się skupiałam tylko na jednej rzeczy, nigdy nie łapałam trzech srok za ogon i zawsze osiągałam zamierzony cel, a teraz jakoś wszystko mi się rozłazi, nad niczym nie mogę zapanować, a przecież zawsze panowałam, nic nie działo się bez planu i konkretnych kroków. z czasem to nawet siostry (starsze i mądrzejsze) przychodziły do mnie z pytaniem ” co tu zrobić?” Teraz sama nie wiem co zrobić, ale nikt mi za bardzo nie wierzy, że ja nie wiem. Jak się spowortem poskładać i ogarnąć?