Pokój zwierzeń – pomoc psychologiczna – o emocjach na spokojnie

Zarejestruj się

Witaj w Kawiarence Płodności. W czym możemy Ci pomóc?

W naszej Kawiarence dostaniesz wszystko, czego potrzebujesz, by spełnić marzenie o Dziecku. Rozgość się i znajdź „stolik” dla siebie. Serwujemy wiedzę najlepszych ekspertów, wsparcie psychologów, pomoc na każdym etapie starań o ciążę. U nas poczujesz się swobodnie i bezpiecznie – bez oceniania i hejtu. Poznasz tu ludzi, którzy w pełni Cię zrozumieją. Pamiętaj, u nas nie ma złych pytań na temat (nie)płodności – wszystkie są ważne i na wszystkie dostaniesz odpowiedź. Zadawaj je naszym Ekspertom śmiało! Zapraszamy do środka – zawsze, kiedy potrzebujesz.

Partner merytoryczny

Zapraszam

prof. Rafał Kurzawa

Viewing 27 reply threads
  • Autor
    Wpisy
    • #30630
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Zapraszam do zadawania pytań i rozmowy!
      Najbliższe spotkanie już 17 czerwca o godzinie 14:00

    • #30750
      Avatar
      Wisnia
      Participant

      Witam serdecznie,

      mam kilka pytań. Obecnie jestem w sytuacji, gdzie jest duża szansa, że nie będę mógł mieć biologicznego dziecka. Czekam jeszcze na wyniki badań genetycznych, następnie na ewentualną biopsję.

      Bierzemy pod uwagę, nasienie od dawcy, jeśli się okaże, że ja nie mam na to szans.

      Zapewne, ma Pani doświadczenie z parami, które mają dzieci z nasienia dawcy, czy mogłaby się Pani podzielić wrażeniami?
      Myślę, że wszystko powinno być ok – mam wrażenie, że nie miałbym z tym żadnego problemu. Jedyna rzecz, o której myślę to strach przed tym, że dziecko będzie bardzo podobne do dawcy ( za bardzo ). Czy mogłaby Pani powiedzieć jak to pary odbierają?

      Dodatkowo, mamy trochę stres przed całą procedurą – nie wiemy czego się spodziewać.

      Z góry bardzo dziękuję

    • #30751
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Dzień dobry

      Rozumiem, że odczuwa Pan niepokój w związku z sytuacją, kiedy wyniki badań potwierdzą konieczność skorzystania z nasienia dawcy. Wnioskuję, iż na ten moment nie ma Pan pewności, że będzie to konieczne (badania w toku). Odczuwam jednak, że ma Pan w sobie dużą akceptacje i otwartość na tego typu rozwiązanie a obawy dotyczą wizualności dziecka a dokładnie “zbyt dużego podobieństwa do dawcy”.
      Zastanawiam się co to dla Pana oznacza? Kiedy i w jaki sposób byłby Pan w stanie stwierdzić, że podobieństwo o którym mowa jest “zbyt duże”.
      Wiem z doświadczenia, że dla wielu par ważne jest, aby anonimowy dawca miał cechy fizyczne zbliżone do mężczyzny, który zostanie tatą (kolor oczu, włosów, wzrost). Biorąc pod uwagę ten fakt, pewien rodzaj “podobieństwa” jest często pożądany.

      Trudno mi podzielić się wrażeniami z doświadczeń z parami korzystającymi z nasienia dawcy, ponieważ jest to kwestia niezwykle indywidualna i subiektywna.
      Z tego względu, warto znaleźć czas i odpowiedni moment na konsultację psychologiczną podczas której będzie miał Pan sposobność wyrazić swoje obawy, poruszyć kluczowe dla Pana kwestie i omówić wszystkie aspekty związane z decyzją. Jestem przekonana, że taka rozmowa rozwieje wiele Pana wątpliwości a przede wszystkim zredukuje poziom stresu związanego z procedurą.

      W Klinice Vitrolive wszystkim parom korzystającym z procedury in vitro przysługuje bezpłatana konsultacja psychologiczna.

      Serdecznie pozdrawiam

    • #30755
      Avatar
      natiw
      Participant

      Witam.

      Staramy się z mężem o dziecko od prawie 3 lat. Za nami nieudane inseminacje, czekamy na telefon z kliniki w sprawie rozpoczęcia procedury in vitro.

      Jak się pogodzić czy też oswoić z myślą, że być może nie będzie nam dane zostać rodzicami? Na ten moment ciężko mi sobie wyobrazić, że nigdy nie będę mamą, a zdaję sobie sprawę, że in vitro też może się nie udać. Na adopcję nie jestem gotowa i nie wiem, czy kiedykolwiek będę, nie czuję tego po prostu. Mam takie momenty, że patrzę w lustro i nienawidzę swojego ciała za to, że nie pozwala mi zajść w ciążę. Jak sobie z tym radzić?

    • #30758
      Avatar
      Marynia Konieczna
      Participant

      Witam,
      staramy się od 3 lat. Bardzo źle znoszę informacje o kolejnych ciążach i rodzących się dzieciach w najbliższym otoczeniu, mam tego dość. Izolacja społeczna przez COVIDA i jeszcze to, że innym się udaje są nieznośne. Co mam zrobić, żeby nie czuć się gorsza?

      • #31076
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        3 lata starań to czas, który może skutkować frustracją i narastającym napięciem. Dodatkowo sytuacja społeczna i ograniczenia związane z koronawirusem w połączeniu z faktem, że “innym się udaje” spotęgowały u Pani stres i doprowadziły do przeciążenia (mam dość!).
        W tak trudnej i nietypowej sytuacji (która mam wrażenie stopniowo zaczyna się normalizować) warto skoncentrować się na swoich zasobach i zaangażować w działania nad którymi wciąż mamy kontrolę. Koncentrowanie się na negatywnych emocjach tj; złość, gniew, zazdrość, poczucie niesprawiedliwości będzie skutkować utrudnieniami w codziennym funkcjonowaniu oraz “utknięciem” w błędnym kole (złość i żal powodują smutek, apatię, wycofanie…). Nie oznacza to jednak, że nie może Pani odczuwać trudnych emocji. Konstruktywne radzenie sobie w tym przypadku polega na przeżywaniu emocji w sposób, który nie jest destrukcyjny dla Pani samej. Emocje przychodzą i odchodzą podobnie jak ich fizjologiczne przejawy. Proszę spróbować ukierunkować własną uwagę na Pani zasoby i wyznaczyć sobie możliwy w obecnej sytuacji plan działań dotyczący starań o dziecko. Ważne wydaje się być także zaakceptowanie faktu, iż podczas “Pani drogi” będą pojawiać się różnorodne stany psychiczne i jest to jak najbardzej prawidłowe.

        W razie potrzeby służę pomocą:))
        Ściskam

    • #30759
      Avatar
      Karpi
      Participant

      Dzień dobry, właśnie wróciłam do domu po 2 punkcji. Po raz drugi nie było ani jednej komórki i lekarz powiedział, żeby już rozważyć dawstwo bo on nie widzi rozwiązania. Od jakiegoś czasu się nad tym zastanawiałam, że zapewne wykorzystam wszystkie możliwości jakie będą jednak jak człowiek staje już oko w oko z tą sytuacją pojawiają się obawy. O to, że dziecko nie będzie do mnie podobne, że nie zauważ u niego moich cech i czy kiedyś nie będę tego żałować. I kolejna obawa o to, czy będę czuła się matką. Czy da się te lęki oswoić i nastawić się do tego psychicznie by tak nie myśleć? Z góry dziękuję za odpowiedź bo bardzo potrzebuję wsparcia.

    • #30760
      Avatar
      Aga82
      Participant

      Witam Pani Dario,
      Ja już jestem szczęśliwą mamą , dzieki Klinice 😊 A teraz oczekujemy drugiego cudu, który będzie w naszych ramionach już za miesiąc ❤️
      Rozumiem pary walczące z niepłodnością, mam wrażenie, że rozumiem ich emocje… Sama, mimo, że jestem w ciąży, doświadczam wielu, czasami bardzo skrajnych emocji, po latach walki, niepowodzeń to chyba normalne…
      Cały czas korzystam z Pani pomocy, za co dziękuję 😊
      Wszystkim starającym się i oczekującym parom życzę, by się udało 😊👍
      Pozdrawiam
      Agata G.

    • #30761
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Dzień dobry
      Trzy lata bezowocnych starań z pewnością przyczyniły się do powstania wielu trudnych emocji u Pani. Każdy nowy miesiąc wyzwala szansę (i nadzieje) na upragnioną ciąże, a kiedy okazuje się, że znowu się nie udało przychodzi rozczarowanie…
      Wnioskuje, że jesteście Państwo pod opieką kliniki i w niedługim czasie rozpoczniecie procedurę in vitro. Ważne jest, że podejmujecie działania i poszczególne kroki zwiększające Wasze szanse na powodzenie.
      Proszę pamiętać, że nastawienie emocjonalne towarzyszące kobiecie podczas starań o dziecko jest niezwykle ważne. Każda emocja wywołuje określoną reakcję fizjologiczną i ma wpływ na funkcjonowanie całości organizmu. Warto popracować nad pozytywnym nastawieniem, które będzie pomocne podczas przechodzenia przez procedurę (afirmacje, docenianie zasobów, sesja terapeutyczna).
      Pani ciało (które jest integralną Pani częścią) jest obecnie narażone na wiele różnorodnych bodźców, które bywają bolesne lub nieprzyjemne. Bardzo Panią zachęcam, aby zatroszczyła się Pani o swoje ciało. Mam tutaj na myśli nie tylko pielęgnacje czy odpowiednie rytuały, ale przede wszystkim stosunek emocjonalny pełen opieki, szacunku i miłości.

      Zdaje sobie sprawę, że droga do macierzyństwa bywa bolesna i trudna. Proszę jednak pamiętać, że odpowiednia opieka medyczna w połączeniu z konsekwencją i wytrwałością jest kluczem do sukcesu. Zapraszam Panią na konsultację. Wspólnie wypracujemy konkretne techniki przechodzenia przez trudne stany emocjonalne.

      Ściskam i mocno trzymam kciuki:)

    • #30762
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Nie mam możliwości spersonalizowania odpowiedzi do Państwa, dlatego będę odnosić się do poszczególnych trudności jakie poruszacie.

    • #30763
      Avatar
      Agawid
      Participant

      Dzień dobry
      Od 4 lat staramy się o dziecko. Mam 29lat, mąż 43. Tak bardzo boję się, że nie uda się zostać rodzicem. Odczuwam te presję ze względu na wiek męża i pewnej przypadłości… jesteśmy małżeństwem od maja 2016. Za nami 3 inseminacje. Mąż miał kiepskie wyniki, ja zaburzenia hormonalne. Wszystko jest już w normie,ale ciąży nadal nie ma. Czasem myślę, że to przez nadmierne pragnienie i lęki. Maz mial nietypowy problem poniewaz jako nastolatek stracil wszystkie wlosy,nie rosną nowe. Niewiadoma przyczyna.z dnia nadzien stracil wlosy. Jest kompletnie bez owłosienia. Nogi, ręce, pachy, twarz itd. Często martwię się, że nasze dziecko mogłoby mieć to samo. strasznie boję się porodu. Nawet nie chce słyszeć o naturalnym. Czy te moje leki moga blokować poczęcie i co zrobić żeby to zwalczyć?

      • #31075
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        W moim odczuciu starania o dziecko przez okres 4 lat mogą skutkować narastającym lękiem oraz zwiększającą się presją. Dodatkowo w Waszym przypadku Pani lęk potęguje przypadłość męża. Obawia się Pani, że dziecko mogłoby odziedziczyć po mężu “utratę owłosienia” w pewnym wieku i wzbudza to w Pani trudne emocje.
        Ujawnia Pani, że bardzo chciałaby zostać mamą , jednak towarzyszy temu niezwykle wysoki poziom lęku. Odczuwa Pani, że brak upragnionej ciąży może wynikać właśnie z psychologicznych aspektów Pani funkcjonowania.
        Prawdą jest, iż zdrowie psychiczne jest niezwykle ważne podczas starań o dziecko. Lęk, obawy czy poczucie winy to często utrudnienia stojące na drodze do upragnionego potomka. Każdy stan psychiczny znajduje swoje odzwierciedlenie w gospodarce hormonalnej kobiety. Wielce prawdopodobne jest, że przewlekły stres oraz poczucie braku bezpieczeństwa mogą stanowić blokadę uniemożliwiającą zajście w ciąże.
        Warto skorzystać ze wsparcia w tym trudnym okresie. Zrozumienie swoich emocji oraz ich genezy a także obniżenie poziomu lęku pozwoli Pani poczuć się bezpieczniej i tym samym wpłynie pozytywnie na funkcjonowanie Pani organizmu.

        Pozdrawiam

    • #30764
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Dzień dobry
      Jest Pani świeżo po wizycie w klinice, na której okazało się, że nie ma Pani żadnej komórki. Co więcej, sytuacja taka ma miejsce po raz drugi i lekarz zasugerował skorzystanie z dawstwa. Domyślam się, że jest to wyjątkowo trudny moment dla Pani. Rozważała Pani wcześniej taką ewentualność, jednak dzisiejsza wizyta doprowadziła do urealnienia tej myśli i tym samym wywołała szereg obaw i wątpliwości dotyczących konsekwencji decyzji o skorzystaniu z dawstwa.

      Najważniejsze jest teraz, aby dała sobie Pani czas na oswojenie z trudnymi emocjami. Ma Pani pełne prawo odczuwać złość, smutek czy rozczarowanie. Konfrontacja z realnymi możliwościami jest dla Pani bolesna, jednak przejście przez ten stan, jest drogą do akceptacji i tym samym podjęcia świadomej, przemyślanej decyzji o dalszych krokach.

      Jestem zdania, iż wszelkie konkretne obawy, które wymienia Pani w odniesieniu do dziecka urodzonego z dawstwa, warto omówić podczas indywidualnego spotkania z psychologiem. Większa świadomość swoich emocji pozwala na obniżenie poziomu lęku i pozytywne nastawienie psychiczne podczas leczenia.

      Przesyłam dużo dobrej energii
      Pozdrawiam

      P.s Proszę sprawić dziś sobie jakąś przyjemność (to bardzo ważne).

      • #30771
        Avatar
        Karpi
        Participant

        Pani Dario, dziękuję za słowa otuchy. Rzeczywiście potrzebujemy czasu zarówno ja jak i mąż, który zawsze był pozytywnie nastawiony a dziś bardzo się podłamał tym, że nie mamy szansy na wspólne genetycznie dziecko. Musimy jeszcze zebrać siły do walki. Pozdrawiam serdecznie

    • #30774
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Dzień dobry Pani Agato
      Bardzo się cieszę, że Pani napisała. Jest Pani przykładem, że podejmowanie działań oraz konsekwencja i wytrwałość przynoszą wspaniałe efekty. W Pani przypadku jest to dwóch synów; jeden już 4 letni a drugi za miesiąc pojawi się na świecie.

      Poruszyła Pani bardzo ważny wątek dotyczący emocji podczas ciąży po okresie starań i komplikacji. Zdarza się, że wyczekana i upragniona ciąża obarczona jest dużym ładunkiem emocjonalnym. Obawy, niepokój oraz stany lękowe mogą w znacznym stopniu zakłócać pełną radość z bycia w ciąży.

      W Pani przypadku stosowanie zaleceń lekarzy oraz korzystanie z pomocy psychologicznej przynosi bardzo dobre efekty.

      Dziękuję za szczery i jakże optymistyczny wpis.

      Do zobaczenia:)

    • #30798
      Avatar
      KarolinaGL
      Participant

      Dzień dobry, borykam się z podobnym problemem. 3 punkcje nie daly rezultatu. Też lekarz zaproponował komórkę dawczyni. Ciągle się zastanawiam nad tym. Z jednej strony chce zostać mama z drugiej przychodzą myśli czy dziecko będzie zdrowe,czy będę ciągle myśleć o tym, że to nie moja komórka…czy będzie podobne czy nie, jak nie to jak bardzo. Z jednej strony bardzo bym chciała z drugiej mam obawy…Co zrobić w tej sytuacji?

      • #31073
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry Pani Karolino
        Rozumiem, że jest Pani na etapie leczenia, na którym lekarz prowadzący zaproponował skorzystanie z komórki dawczyni. Macie za sobą 3 punkcje bez pożądanych rezultatów. Ogromne pragnienie bycia mamą powoduje, że chciałaby Pani skorzystać z tego typu rozwiązania. Z drugiej jednak strony wzbudza ono w Pani lęk i rodzi wiele pytań.
        Chciałabym, aby wiedziała Pani, że emocje jakie Pani obecnie odczuwa są naturalne. Rozpoczynając starania o dziecko prawdopodobnie nie zakładała Pani takiego scenariusza. Konfrontacja z trudnymi emocjami oraz ich akceptacja pozwolą Pani zajrzeć w głąb siebie i podjąć odpowiednie kroki w działaniu. Biorąc pod uwagę fakt, że dla wielu kobiet in vitro z komórką dawczyni jest jedyną szansą na urodzenie dziecka, warto spojrzeć na tę możliwość jako na zasób i szansę. Niezmiernie ważne jednak wydaje się pozostanie w zgodzie z sobą oraz własnymi wartościami.
        Jestem zdania, iż szczera rozmową z mężem/ partnerem podczas której ujawnicie i przedyskutujecie najbardziej skryte wątpliwości i obawy, może być dobrym punktem wyjścia. Zachęcam Panią także do konsultacji psychologicznej (pary) podczas której rozmowa ukierunkowana będzie na “konkretnie Wasz” przypadek (obecnie nie mam wielu istotnych dla mnie informacji na temat Pani sytuacji, co uniemożliwia mi pełnowartościowe odniesienie do tematu).

        Serdecznie pozdrawiam

    • #31020

      Dzień dobry.
      Dziękujemy za pytanie.
      Pani Daria Terlikowska odpowie na zapytanie już w najbliższą środę tj. 15.07.2020 r.
      Pozdrawiamy

    • #31051
      Avatar
      Solcia23
      Participant

      Witam. Staramy się z mężem od prawie 2 lat. Jestem po jednym poronieniu od którego zaczęła się moja droga po lekarzach i badania. Dopiero niedawno zmieniłam lekarza i znów będę musiała to zrobić bo nie sprostał moim oczekiwaniom. Stosuję dietę, zaczęłam intensywniej ćwiczyć(wcześniej tylko rower) biorę leki i suplementy. Niby mam wsparcie męża (i przytuli i dopinguje w ćwiczeniach i szykuje mi posiłki) ale czuję się czasem sama w tej walce. Ja wywróciłam całe swoje życie czuję się odpowiedzialna żeby zrobić wszystko aby dojść do celu. On nie zmienia nic.. Jak jadł tak je suplementować nie, wody pić nie, nie pić alkoholu nie, ba zbadać się nie… Każda rozmowa kończy się tak samo “ja nie muszę nic zmieniać ze mną wszystko ok”. Jak walczyć z tym poczuciem osamotnienia w walce? Czy jest ono uzasadnione czy jednak urojone skoro przecież mnie wspiera w moich zmianach? A jeśli urojone to jak z nim walczyć? Pozdrawiam

      • #31074
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Czytając Pani wpis wyczuwam, że ma Pani poczucie niesprawiedliwości wynikające z dysproporcji w zaangażowaniu w proces starań o dziecko pomiędzy Panią a mężem. W Pani odczuciu robi Pani wszystko co może, aby zintensyfikować Wasze szanse na ciążę, podczas gdy mąż nie czuje potrzeby, aby cokolwiek zmieniać czy ulepszać. W efekcie, pomimo aktywnego wsparcia ze strony męża (pomoc w realizacji różnych rzeczy), jego postawa wobec problemu (brak potrzeby zmian we własnym funkcjonowaniu) powoduje u Pani poczucie osamotnienia. Doświadcza Pani trudnych a momentami sprzecznych emocji (wątpliwość czy poczucie Pani osamotnienia jest rzeczywiste czy urojone). Jestem zdania, że bardzo ważna w Pani przypadku jest koncentracja na komunikacji w związku. Warto zastanowić się nad kilkoma ważnymi pytaniami; “Czy potrafię mówić o swoich potrzebach i odczuciach?”, “Czy jestem w stanie sprecyzować czego potrzebuję”, “Co powoduje, że czuje się osamotniona w staraniach o ciążę?”.

        Pisze Pani o niespełnionych oczekiwaniach ze strony lekarza. WYdaje się, iż wato byłoby zgłębić ten wątek. Odczucie bycia “dobrze zaopiekowaną” medycznie podczas procesu starań o dziecko to podstawa, aby odnaleźć siłę i motywację do działania. Warto przyjrzeć się co doprowadziło, iż uznała Pani, że lekarz nie sprawdził się i jednocześnie zastanowić się nad tym czego potrzebuje Pani aby nawiązać dobrą, satysfakcjonującą relację z lekarzem.

        Wnioskuję, że jest Pani kobietą zadaniową i przy odpowiednich okolicznościach z pewnością uda się Pani uzyskać wyznaczony cel.

        Z pozdrowieniami

    • #31105
      Avatar
      AleksandraM
      Participant

      Dzień dobry,
      Jesteśmy już przed drugą stymulacją ,ponieważ mimo 15 komórek ani razu nie udało Nam się uzyskać zarodka. Jeden transfer nieudany. Teraz jestem wyciszana a nie jak poprzednio miałam protokół krótki. W sumie leczymy się już rok. Ja mam 26lat i niedrożne jajowody a Mąż 30 i myśleliśmy,że jest problem z nasieniem ponieważ w badaniu rok temu wyszło tylko 3% prawidłowych plemników i teratozoospermia a teraz po roku i braniu witamin 100% poprawy czyli 6% prawidłowych i na dole wyniku zdanie ,,w normie ” co daje ogromną nadzieje.Zapłodnienie mieliśmy IMSI.
      To tak pokrótce Nasza historia z in vitro.Nie ukrywaliśmy Naszych problemów zbyt długo czy to wśród znajomych czy też w pracy bądź w rodzinie bo nie dawaliśmy rady a bardziej ja ciągle udawać i odpowiadać na pytania kiedy dzieci,że my ich nie chcemy bądź najpierw dom potem dzieci. Z biegiem czasu wiem ,że był to ogromny błąd.Zaczęłam czuć się jak kosmita. Teraz zastanawiam się czy może to jest coś we mnie nie tak. Straciliśmy przyjaciół po 12 letnim stażu.Wiele czynników się na to złożyło.Nie wiedzieli oczywiście o in vitro,ale moje życie się przewartościowało od choroby Taty ,który zmarł półtora roku temu w sylwestra a potem dosłownie za chwile wiadomości o moich jajowodach. Dla nich ważne były rozmowy o nowych samochodach,ubraniach ich dziecku czy remoncie domu.Dodatkowo Ona była w stanie powiedzieć mi,że ktoś jej powiedział ,że na raka płuc mój Tata umrze w dwa lata (8 miesięcy). Dodatkowo pokłóceni byli z rodziną w domu na przeciwko,dokładnie z Jej bratem a my się z Nimi też przyjaźniliśmy.Kiedy się pogodzili i dowiedzieli o Naszym problemie jakby się odsunęli.Odzywają się raz na pół roku i mam wrażenie ,że nie mam już o czym z Nimi rozmawiać. Mieliśmy też innych znajomych,którzy również mieli problem i dopóki im się nie udało byliśmy potrzebni,wspieraliśmy i wg a potem tylko wiadomość ,że ,,nie jest dobrą kompanką do rozmów dla mnie” a było to w dzień mojego SHSG i nie miałaby problemu mówić,gdybym nie zapytała jej w wiadomości, przy wszystkich na sobotnim spotkaniu na które chcieliśmy się umówić. Mówiłam sobie ,że Ona robi to z troski po prostu ale jak wyżej gdybym jej nie zapytała musiałabym ukrywać łzy i udawać. Teraz wszyscy się razem się grilują ,wszyscy mają dzieci ,nawet znajomi ,z którymi nie było żadnej spiny wg się nie odzywają i spotykają z tymi co opisałam. Jest Nam ogromnie przykro,wyszliśmy na ludzi,z którymi nie warto się spotykać. Dodatkowo mam wrażenie,że to moja wina ,Mąż na pewno gdzieś tam w środku mnie obwinia. Męża Mama teraz też przyjechała na urlop to siedzi tylko u siostry Męża,która ma dziecko dwuletnie i buduje dom gdzie wszytko to było Męża marzeniem ale nie jesteśmy w stanie finansowo podchodzić do in vitro i jednocześnie budować domu. Z siostrą Męża też się już nie spotykam bo traktowała mnie jak pomagaczke.Ślub mieliśmy dzień przed chrzcinami Franka i zamiast zatrudnić fotografa a stać ją na to wymyśliła ,że to ja mam jej telefonem robić zdjęcia czyli tak jakbym nie była gościem a może to ja to źle rozumiem i sobie wmawiam? Grill na ich działce -narzeka ,że nic nie przygotowała ,że beznadziejnie jest i wg to mówimy z Mężem ,że mogła od rana sobie planować co chce zrobić to odpysknęła,że mogłam jej pomóc!,nie wytrzymałam i powiedziałam,że jeśli potrzebuje pomocy to mogła uprzedzić ja też mam swoje obowiązki,po za tym byłam po zmianie nocnej w pracy. Jest wiele więcej takich sytuacji i tak sobie myślę ,że może warto wyciągnąć rękę z mojej strony i pogodzić się ale dlaczego Ja?Czy to we mnie jest problem? Czy to wszystko to moja wina? Mam na każdym kroku pozwalać sobie na takie traktowanie? Ja naprawdę w środku czuję ,że sumienie nie pozwala mi na to żeby się przed wszystkimi płasczyć.
      Proszę o poradę,ponieważ już sobie nie radzę.

      • #31148
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Czytając Pani wpis odnoszę wrażenie, że odczuwa Pani ogromne obciążenie spowodowane leczeniem a także osamotnienie społeczne. Relacjonuje Pani, że zarówno przyjaciele jak i członkowie bliskiej rodziny mają dzieci i nie są w stanie zrozumieć Waszej trudnej sytuacji. Brak kontaktów ze znajomymi oraz fakt, że oni spotykają się i spędzają razem czas, powodują u Pani poczucie wyobcowania a nawet odrzucenia. Warto zastanowić się co doprowadziło do takiego obrotu sprawy. Zaglądając w głąb siebie będzie miała Pani okazję odkryć jakie emocje oraz potrzeby są w Pani. Czasami jest tak, że kiedy przeżywamy smutek, rozczarowanie czy zazdrość możemy projektować negatywne emocje na innych lub przypisywać im złe intencje. Nie mówię, że jest tak w Pani przypadku (nie wiem tego), ale jestem przekonana, że poszerzenie samoświadomości pozwoli Pani spojrzeć na całość w bardziej holistyczny sposób.
        Biorąc pod uwagę kumulację zdarzeń trudnych w Pani życiu (leczenie niepłodności, śmierć taty, utrata przyjaciół) przypuszczam, że ma Pani duży poziom stresu.
        Co więcej, odczuwa Pani poczucie winy i jest przekonana, że Pani mąż także wini Panią za obecną sytuację. Czy kiedykolwiek zapytała go Pani o to? Moje doświadczenie i wiedza wskazują, że umiejętność ujawniania swoich przypuszczeń i emocji ma niesamowitą moc. Jestem pewna, że znajdzie Pani dobry dla siebie czas i zainicjuje szczerą rozmowę z mężem podczas której poruszycie kluczowe dla Was kwestie.

        Odnosząc się do Pani twierdzenia “może warto wyciągnąć rękę…ale dlaczego ja?” …wyczuwam, że bardzo Pani cierpi nie mając bliskich, dobrych kontaktów z przyjaciółmi oraz rodziną. Z drugiej jednak strony próbę pojednania czy odnowienia relacji postrzega Pani jako pewnego rodzaju słabość, płaszczenie się.
        Chciałabym, aby wiedziała Pani, że stawianie granic czy wypowiadanie swojego zdania wcale nie wyklucza zachowania dobrych relacji z innymi. Nie musi “pozwalać sobie Pani” na traktowanie, które Pani nie odpowiada. Nie oznacza to jednak, że “odcinanie” czy też “zakańczanie” relacji kiedy robi się trudniej jest jedynym sposobem na poradzenie sobie z emocjami. Wiele zależy od Pani:))) Proszę spróbować zacząć od małych kroków, dzięki którym poczuje się Pani lepiej.
        Dbając o ważne dla nas relacje nie tylko sprawiamy radość innym, ale przede wszystkim sobie:) Zachęcam Panią, aby spojrzeć na to w ten sposób.

        W razie potrzeby służę pomocą.
        Z pozdrowieniami

    • #31111
      Avatar
      Joanna94
      Participant

      Witam, mam 26 lat i zdiagnozowano u mnie endometrioze…Jestem 2 lata po operacji torbieli, obecnie jest podejrzenie kolejnej w drugim jajniku… Starania o dzidziusia nie przynoszą rezultatu… Bardzo się boję, nie potrafię myśleć o pozytywach i skupić się na pracy…Mój narzeczony ma 32 lata i wiem że marzenie o byciu tatą staję się dla niego z każdą wizytą u ginekologa coraz odleglejsze,a moje łzy niczego nie naprawią, bardzo chcielibyśmy zostać rodzicami, staramy się kilka miesięcy a czuję się tak jakby minął rok i więcej.Endometrioza jest dla mnie jak wyrok…Mam ochotę płakać jak słyszę o ciążach i jak widzę kolejne ciężarne kobiety wokół mnie, boję się że torbiel zniszczy jajnik a operacje doprowadzą do zrostów.. odczuwam tylko strach i żal do świata że to spotkało akurat mnie… czasami myślę że to jakaś kara za zazdrość. Jak mam walczyć kiedy brakuje mi już sił…

      • #31150
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Rozumiem, że diagnoza endometriozy powodującej trudności z zajściem w ciążę bardzo Panią przytłacza a nawet przeraża. Proszę pamiętać, że na szczęście “to nie wyrok”. Współcześnie diagnoza i odpowiednie podejście do problemu zwiększają szansę na upragnioną ciążę (ma Pani 26 lat, a czas starań o dziecko to zaledwie kilka miesięcy). Kluczowa jest odpowiednia i adekwatna opieka medyczna, która pozwoli Pani poczuć się pewnie i bezpiecznie. Dzięki niej wraz z lekarzem prowadzącym będzie Pani mogła zaplanować i monitorować poszczególne kroki w zbliżaniu się do upragnionego celu (zniweluje to także poziom lęku).

        Wnioskuję, że odczuwa Pani wiele trudnych emocji; lęk, smutek, poczucie niesprawiedliwości, żal…Co więcej, informacje o ciążach innych kobiet dodatkowo potęgują negatywne odczucia. Niepłodność jest niesprawiedliwa. Czasami poszukiwanie odpowiedzi na pytanie “dlaczego to spotyka właśnie mnie” okazuje się dla nas destrukcyjne. Koncentrowanie się na żalu i lęku uniemożliwia Pani podjęcie konkretnych, istotnych działań. Warto potraktować trudności jako wyzwanie (nie jest to łatwe, ale możliwe). Wówczas odczuje Pani, że większość trudności jest do pokonania, a zadaniowe i konsekwentne podejście do problemu wpłynie pozytywnie na Pani codzienne funkcjonowanie.

        Wytrwałości:)

    • #31140
      Avatar
      Kojot
      Participant

      Dzień dobry. Mam 27 lat, od 3 lat staramy się o dziecko. Mąż ma bardzo kiepskie wyniki nasienia i w klinice szybko przeszliśmy do tematu in vitro, jako że pani doktor raczej nie widziała szansy w inseminacji, nie mówiąc już o spontanicznej ciąży. 6 kwietnia podeszliśmy do pierwszej próby, niestety nieudanej, zarodek nawet się nie zagnieździł. Po miesiącu zdecydowałam się na scratching endometrium a po kolejnym – 4 czerwca – doszło do drugiego transferu. 11 czerwca otrzymałam pierwszy w życiu pozytywny wynik bety. Byłam obstawiona lekami z każdej możliwej strony. Starałam się nie cieszyć, poczekać do 12 tygodnia ciąży, ale kiedy w 6 t. c. lekarz po badaniu stwierdził, że wszystko jest w porządku, uwierzyłam, że tym razem się uda. Niestety, na kolejnym USG w 8 t. c. okazało się, że nie ma czynności serca i otrzymałam skierowanie do szpitala na wywołanie poronienia. Przez dwa dni dostawałam tabletki, ale zupełnie nic się nie działo. To czekanie było najgorszym co w życiu przeżyłam. Czułam się jak wyrodna matka dążąca do wyrzucenia z siebie dziecka, które pragnie zostać w brzuchu… W końcu na 3 dzień szyjka była na tyle miękka, że lekarz zadecydował o łyżeczkowaniu. Oddaliśmy kosmówkę na badania genetyczne i po ustaleniu płci chcemy dokonać pochówku. Jestem załamana. Straciłam nadzieję, że kiedykolwiek się uda. Mamy jeszcze jeden zarodek, ale czuję nie dam rady przejść przez to kolejny raz. Dla mnie to było moje upragnione dziecko a nie tylko jakiś tam zarodek. Psycholog w szpitalu bardziej chciał ode mnie wyciągnąć ile zarabiam i ile zapłaciłam za in vitro niż mi pomóc. Nie chcę kolejny raz trafić na taką osobę. Jak mam sobie dać radę sama? Mam ogromne wsparcie że strony rodziny i męża, który też to wszystko bardo przeżywa, ale to nie wystarcza. Pozdrawiam.

    • #31152
      Daria Terlikowska
      Daria Terlikowska
      Participant

      Dzień dobry
      Doświadczyła Pani jednej z najtrudniejszych rzeczy z jakimi przychodzi nam się mierzyć…straty. Poronienie jest często doświadczeniem traumatycznym dla kobiety. Jego konsekwencje dotyczą aspektów nie tylko medycznych ale przede wszystkim psychologicznych. Odczuwa Pani obecnie wiele trudnych emocji tj; smutek, żal, rozpacz…proszę pozwolić sobie na ich przeżywanie (w najlepszy i dogodny dla Pani sposób). Chciałabym aby Pani wiedziała, że poczucie straty to stan subiektywny, a sposób jej przeżywania jest indywidualny dla każdej kobiety. Badania ujawniają fakt, że to stopień przywiązania do ciąży i dziecka, a nie czas jej trwania mają kluczowe znaczenie w nasileniu i intensywności reakcji na jej utratę. To co w rozumieniu medycznym nazywa się “obumarciem ciąży” czy “poronieniem” dla Pani jest stratą upragnionego dziecka oraz marzeń i nadziei z tym związanych.

      Proces “dochodzenia do siebie” nazywany żałobą (dokładnie tak samo jak w przypadku utraty bliskiej nam osoby) ma poszczególne etapy a doświadczane emocje ulegają modyfikacji (zmieniają się dynamicznie, czasem przeplatają). Bardzo ważne jest, że ma `pani wsparcie ze strony męża oraz pozostałych członków rodziny. Czasami niezbędna okaże się rozmowa na temat straty, innym razem sama obecność bliskiej osoby wystarczy, aby poczuła się Pani lepiej.
      Nawiązując do Pani pytania “Jak mam sobie dać radę sama?”…Proszę pamiętać, że nie musi Pani radzić sobie sama. Warto przyjąć wsparcie innych osób. Kontakt i rozmowa z drugim człowiekiem ma pozytywny wpływ na sposób przeżywania trudnych emocji.
      Zachęcam Panią także do skorzystania z opieki psychologicznej. Badania ujawniają, że kobiety otrzymujące odpowiednie wsparcie po poronieniu, szybciej wracają do równowagi wewnętrznej i łatwiej zachodzą w kolejną ciążę.

      Pozdrawiam serdecznie

    • #31153

      Serdecznie dziękujemy pani Darii za wszystkie odpowiedzi i dobre, krzepiące słowo. Niepłodność to podstępna choroba, która mocno obciąża psychikę, a gdy ta szwankuje, trudno jest znaleźć potrzebną siłę i motywację do starań, działań, leczenia – zwłaszcza gdy dotychczas więcej jest trudności niż radości. Dlatego bardzo się cieszymy, że w naszej Kawiarence mamy tak wspaniałą i otwartą na pomoc psycholog. D Z I Ę K U J E M Y!

      I wszystkich Państwa zapraszamy do korzystania z tej możliwości bezpłatnej porady psychologicznej. W każdą środę na pozostawione tu pytania pani Daria będzie udzielała odpowiedzi. Pytania oczywiście można zostawić w dowolnym momencie.

      Zapraszamy.
      Team Kawiarenki 🙂

    • #31180
      Avatar
      Lui
      Participant

      Nie wiem czy powinnam tu pisać, ale nie wiem też gdzie szukać pomocy. Mam 37 lat, męża, dwuletniego synka i ………ogromną potrzebę posiadania kolejnego dziecka. I tu pojawia się problem. Mąż stanowczo się temu sprzeciwia, żadne argumenty do niego nie trafiają. We mnie rośnie frustracja, zaczęłam się interesować tematem inseminacji nasieniem dawcy. Czy jest to w ogóle możliwe w przypadku braku zgody partnera na zapłodnienie?

      • #31239
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Z Pani wpisu zrozumiałam, że jest Pani mamą dwulatka i pozostaje w związku małżeńskim. Odczuwa Pani ogromną potrzebę posiadania drugiego dziecka, jednak mąż jest temu przeciwny. Jestem zdania, iż rozbieżność co do chęci zostania rodzicami po raz drugi, ma swoją głębszą przyczynę (zarówno Pani jak i mąż zapewne macie argumenty oraz indywidualne pragnienia przemawiające za taką postawą). Ważne, aby odpowiedziała sobie Pani na kilka pytań tj; “Czy odczuwam moją relację z mężem jako szczęśliwą?”, “Czy wiem dlaczego mój mąż nie chce kolejnego dziecka?”, “Dlaczego potrzeba urodzenia drugiego dziecka jest w tym momencie mojego życia tak silna?”. Kluczem wydaje się być szczera i otwarta rozmowa z mężem, dzięki której będziecie Państwo w stanie wyrazić swoje emocje i potrzeby, ale przede wszystkim ustalicie dalsze działania.
        W przypadku skorzystania z nasienia dawcy potrzebna jest zgoda Pani męża. Proszę pamiętać, że z punktu widzenia prawa, dziecko urodzone przez Panią podczas trwania związku małżeńskiego formalnie jest dzieckiem Pani męża.
        W swoim wpisie porusza Pani bardzo delikatne i intymne kwestie, które wymagają dogłębnej analizy i spokojnych przemyśleń. Serdecznie zachęcam Panią do skorzystania z pomocy psychologicznej lub psychoterapeutycznej. Najbardziej adekwatna wydaje się być konsultacja pary (sesja wspólna dla Pani i męża). Jeżeli to okaże się niemożliwe, proszę rozważyć konsultację indywidualną dla Pani.

        Pozdrawiam

    • #31219
      Avatar
      Joanna94
      Participant

      Bardzo dziękuję za ostatnią radę i wsparcie. Mam jeszcze pytanie odnoszące się do sposobu rozmowy z Narzeczonym o endometriozie. Moje schorzenie to ok. 1cm ogniska na obu jajnikach, lekarz zapewnia mnie i Narzeczonego że nie jest to bardzo dużo, w ostatniej wiadomości pisałam o podejrzeniu kolejnej torbieli endometrialnej, na szczęście okazała się to torbiel czynnościowa która się samoczynnie wchłonęła. Nie poddajemy się i podjęliśmy dalsze starania o dziecko. Mam w Narzeczonym ogromne wsparcie ale podświadomie czuję obawę, że ta choroba po czasie przytłoczy także jego a nieudane starania zniechęcą to do bliskości.Jak mam z nim rozmawiać w chwilach kiedy najnormalniej w świecie boję się i ten strach mnie przytłacza do takiego stopnia że starania o dziecko są po prostu zaplanowane co do dnia… Pomimo młodego wieku i braku dolegliwości endometriozy takich jak intensywny ból miesiączkowy i intensywne krwawienie z obawy przed rozrostem ognisk co 2 miesiące stawiam się u lekarza…

      • #31240
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Pani Joanno
        Odnoszę wrażenie, że Pani sposób postrzegania endometriozy i zagrożeń z nią związanych determinuje w znacznym stopniu Pani wyobrażenie o związku. Wiele zależy od Pani. Skoro odczuwa Pani miłość, wsparcie i zaangażowanie ze strony partnera, warto skoncentrować się na pozytywnych aspektach i wykorzystać ten czas na konstruktywne działania. Zadręcza się Pani myślami, że parter za jakiś czas będzie przytłoczony staraniami o dziecko i odbije się to negatywie na waszej bliskości czy intymności…Nie ma jednak na ten moment sygnałów, które mogłyby o tym świadczyć.
        Być może ważne okaże się umiejętne wykorzystanie miłych chwil na bliskość i intymność między Wami (zamiast szczegółowego planowania czasu i rodzaju zbliżeń intymnych, co bywa stresujące i wywołuje ogromną presję).

        Jeżeli lęk i obawy są na tyle duże, że uniemożliwiają Pani codzienne funkcjonowanie, proszę skorzystać z regularnej pomocy psychologa.

        🙂

    • #31223
      Avatar
      Martyna
      Participant

      W zeszłym tygodniu usłyszeliśmy z mężem diagnozę- mój nieprawidłowy kariotyp co prawdopodobnie jest przyczyną naszych niepowodzeń i strat. Ciężko jest mi się z tym pogodzić, nie potrafię nawet dopuścić do myśli, że być może nigdy nam się nie uda. A teraz przed nami ciężkie decyzje: dac sobie czas na starania naturalne, spróbować in vitro czy iść dalej i badać zarodki podczas procedury lub też najtrudniejsza z opcji – dawstwo komórek jajowych. Jak uspokoić myśli, jak przygotować się do podjęcia tej ważnej decyzji, ile czasu sobie dac?

      • #31241
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Odczuwam, że ostatni tydzień był dla Pani szczególnie trudny z powodu diagnozy przyczyny Waszych niepowodzeń w staraniach o dziecko. Wyniki badań dotyczące medycznych aspektów niepłodności skłaniają Panią do wielu refleksji i przemyśleń, co z kolei skutkuje odczuwaniem trudnych oraz bolesnych emocji.
        Warto dać sobie czas…Obecnie jest Pani na etapie “niedowierzania”. Ważnym i konstruktywnym krokiem jest zasięgnięcie opinii lekarza ginekologa (Pani lekarza prowadzącego) i dokładne omówienie dalszego planu działania. Dzięki temu zyska Pan bardziej holistyczną wiedzę na temat całokształtu Waszej sytuacji, co z kolei w znacznym stopniu ułatwi Pani podejmowanie bierzących decyzji.
        Odpowiedź na pytanie “czy i ile czasu sobie dać na starania naturalne” uwarunkowana jest wieloma czynnikami. Jestem zdania, iż wskazana w Pani przypadku jest konsultacja psychologiczna.

        Stopniowe odzyskiwanie kontroli nad sytuacją znacznie obniży poziom lęku i pozwoli odzyskać równowagę wewnętrzną.

        Serdecznie pozdrawiam

      • #31251

        Dziękujemy pani Darii za wszystkie odpowiedzi 🙂

        Wszystkich Państwa zapraszamy do korzystania z możliwości bezpłatnej porady psychologicznej. Pytania można zostawić w dowolnym momencie.
        Kolejne spotkanie z panią Darią, już w najbliższą środę tj. 05.08.2020 r.
        ZAPRASZAMY! 🙂

    • #31275
      Avatar
      angel
      Participant

      Dzień dobry
      Staraliśmy się z mężem o dziecko 11 lat. Były dwa poronienia i to wszystko. Mąż mnie zdradził z 18-latką, która zaszła w pierwszym miesiącu w ciążę i urodziła syna… Nie potrafię sobie z tym poradzić, czuję się pusta i bezużyteczna jako kobieta.

      • #31290

        Dzień dobry.
        Już w najbliższą środę (05.08.2020 r) pani Daria Terlikowska udzieli Pani wsparcia.

        Pozdrawiamy serdecznie

      • #31333
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Bardzo mnie poruszyło to co Pani napisała…
        Jedenaście lat starań o dziecko to niezwykle długi okres czasu. Wyobrażam sobie, że był to czas w Waszym życiu kiedy skoncentrowani byliście głównie na badaniach, wizytach lekarskich, procedurach medycznych…W takich okolicznościach zachowanie dobrych, bliskich relacji między partnerami, może okazać się trudne (jest to uwarunkowane wieloma czynnikami). Co więcej, podczas tego czasu dwukrotnie utraciła Pani upragnioną ciążę. Wiem jak obciążającym i bolesnym doświadczeniem dla kobiety jest poronienie (a zwłaszcza jego psychologiczne konsekwencje). Finalnie, zdrada ze strony męża, zakończona ciążą…

        Rozumiem, że poziom stresu w Pani życiu w ostatnich latach oraz trudne emocje towarzyszące zdarzeniom z Pani życia mogły doprowadzić do wyczerpania (poczucie pustki oraz bezużyteczności o którym Pani pisze). Ma Pani prawo odczuwać emocje takie jak; żal, złość, gniew, poczucie niesprawiedliwości, bezsilność…
        Warto dać sobie czas. Proszę pamiętać, że często trudne doświadczenia w naszym życiu okazują się z czasem tymi najbardziej wartościowymi.

        Zapraszam Panią na bezpłatną konsultację do mnie. Bardzo chętnie z Panią porozmawiam na żywo. Jestem przekonana, że wspólnie możemy odkryć wartości i zasoby jakie Pani posiada, pomimo tych jakże trudnych doświadczeń. Mam kilka istotnych pytań do Pani:) Wierze, że odpowiedzi, mogą zapoczątkować u Pani nowe, zupełnie inne spojrzenie na własne życie i obecną sytuację.

        Mocno ściskam i czekam na kontakt
        Do zobaczenia!

      • #31334
        Avatar
        angel
        Participant

        Witam serdecznie

        Pani Dario, dziękuję za odpowiedź 🙂 dziękuję ,że zaproponowała mi Pani spotkanie 🙂 mieszkam na Śląsku , czy naprawdę jest szansa porozmawiania na żywo ?

        Pozdrawiam serdecznie
        Angelika

      • #31342
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Jeżeli zdecyduje się Pani przyjechać do Szczecina możemy zrealizować konsultację na żywo.
        Ze względu na odległość i sytuacje w kraju próbuję sesje online (Skype, FaceTime lub rozmowa telefoniczna).
        Proszę o kontakt pod numerem telefonu 535-010-227 w celu ustalenia formy spotkania oraz terminu.

        Pozdrawiam:)

    • #31684
      Avatar
      kasiak
      Participant

      Dzień dobry, staramy się z mężem o dziecko od 2 lat. Prowadzi nas świetny ginekolog, oboje przyjmujemy leki i mamy ustalony plan działania. To co nie daje mi normalnie funkcjonować to ciągłe życie “z miesiąca na miesiąc” – od tych 2 lat… Co miesiąc odliczam dni od owulacji do terminu spodziewanej miesiączki licząc, że tym razem się uda. Co miesiąc wypatruję u siebie objawów potencjalnej ciąży – pobolewanie podbrzusza, nudności, wszystko przypisuję potencjalnej ciąży, mimo, że zawsze przed okresem pobolewa mnie brzuch i często mam nudności z powodu migren. Raz byłam już na tyle pewna, że tym razem to już na pewno się udało, że kupiłam malutkie dziecięce skarpetki, za pomocą których chciałam poinformować męża o ciąży. Leżą od tamtej pory na dnie szafy, ale nie przeszkadza mi to, by nadal co miesiąc upatrywać na siłę symptomów i snuć plany, jak i kiedy powiem o tym mężowi czy rodzinie… Pracuję na pełen etat, uczę się języka, mam sporo różnych “aktywności”, zajmuję głowę, ale zawsze mam jednak z tyłu głowy to odliczanie, to szukanie symptomów, snucie planów. I co miesiąc, od dwóch lat, przychodzi okres, a z nim płacz. Potem “zbieram się” w sobie, cieszę się, bo niedługo owulacja, a więc kolejna szansa, a potem znów to samo, od początku, i tak w kółko. Jak można to przerwać? Jak przestać ciągle o tym myśleć, wyszukiwać w sobie objawów ciąży, żyć od okresu do okresu?

      • #31693
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Z Pani wpisu wnioskuję, że jest Pani osobą zadaniową i do starań o dziecko także podchodzi Pani w sposób zadaniowy. Dostrzegam ogromne plusy w fakcie, iż jesteście Państwo pod dobrą opieką ginekologiczną a także jest Pani aktywna zawodowo oraz angażuje się w dodatkowe zajęcia rozwijające (np.nauka języka).
        Porusza Pani istotny wątek związany z diagnozą i leczeniem niepłodności a mianowicie zmienność i różnorodność przeżywanych emocji wynikająca z poszczególnych faz cyklu miesiączkowego. Niepłodność- w odróżnieniu od innych chorób- nie daje możliwości pełnej adaptacji do sytuacji. Wynika to z faktu, że każdy kolejny miesiąc życia wiąże się z owulacją i tym samym “nową szansą” na zajście w upragnioną ciążę. Jest to jednocześnie zasób (co miesiąc pojawia się okazja na ciążę), ale także utrudnienie (kiedy okazuje się, że znowu się nie udało emocje drastycznie zmieniają się). Całokształt powoduje, że w ciągu jednego miesiąca doświadcza Pani skrajnie różnych emocji. Taka zmienność bywa wyczerpująca i może negatywnie wpływać na funkcjonowane człowieka.

        Pyta mnie Pani jak to przerwać. Bardzo trudno odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie (sposób poradzenia sobie z natrętnymi myślami oraz trudnymi emocjami jest indywidualny dla każdego człowieka). Punktem wyjścia wydaje się być jednak akceptacja dwutorowości podczas starań o dziecko. Z jednej strony aktywny udział w procesie leczenia i monitorowanie jego przebiegu. Z drugiej uważność i bycie “całą sobą” w pozostałych aspektach życia. Kiedy wychodzi Pani na spotkanie z przyjaciółmi czy ma randkę z mężem bardzo ważne jest bycie “tu i teraz”. Doświadczanie pozytywnych emocji tj; radość, miłość ma nieoceniony wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu (w szczególności na układ nerwowy, hormonalny oraz odporność). Proszę spróbować sobie na nie pozwolić. Zamiast koncentrować się na tym “jak nie myśleć o objawach ciąży czy owulacji” warto przekierować swoją uwagę na pozytywne aspekty Pani życia (dobre, bliskie relacje, ciekawe zajęcia, małe cele, wyzwania codzienności). Życie w zgodzie ze sobą i synchronizacja ze swoim ciałem potrafią przynieść spektakularne efekty (nawet w tak specyficznych okolicznościach).

        Serdecznie pozdrawiam :)))

    • #31789
      Avatar
      Alista
      Participant

      Dzień dobry!
      Tyle się mówi o znaczeniu stylu zycia dla płodności- nie palić, ograniczyć alkohol, uprawiać sport, kontrolować wagę itd. Niestety nijak się to ma do tego co obserwujemy w społeczeństwie- ludzie kompletnie o siebie niedbający zachodzą w ciążę bez żadnych problemów i rodzą zdrowe dzieci, wręcz na zawołanie. Dla nas- niepłodnych- jest to ogromnie frustrujące i demotywujące. Jest co coś z czym nie mogę się pogodzić. Dlaczego ktoś kto pije, pali, zajada się fast foodami, a do tego nie chce mieć dziecka, otrzymuje ten dar ot tak, a my, mimo tego, ze jestesmy na to gotowi emocjonalnie, fizycznie i materialnie musimy tyle wycierpieć. Wiem, że świat nie jest sprawiedliwy, każdy z czymś się zmaga, ale w tym wypadku uważam, że rodzicielstwo jest tak ważną, odpowiedzialną rzeczą, że dostąpić go powinny osoby które tego pragną z całego serca. A tak się niestety nie dzieje. Przez trzy lata starań towarzyszy mi żal i przykrość, z którymi nie umiem sobie poradzić. Pytanie „dlaczego to nie my?” zadaję sobie niemal codziennie. 🙁

      • #31822
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Odnoszę wrażenie, że odczuwa Pani poczucie niesprawiedliwości i krzywdy związane z faktem, iż wiele osób niedbających o siebie zachodzi w ciążę bez problemów.Pojawia się pytanie; “Skoro styl życia jest tak ważny w staraniach o dziecko dlaczego im się udaje?”.
        Tym samym porusza Pani kwestię fundamentalną wyrażającą się w zdaniu: Niepłodność jest niesprawiedliwa!
        Akceptacja tego faktu (z pozoru jakże oczywistego) przyczyni się do Pani lepszego radzenia sobie z trudnymi emocjami w procesie leczenia niepłodności. Pierwszym krokiem jest przekierowanie uwagi. Wiem, że nie jest to łatwe, ale zamiast koncentrować się na porównaniach z innymi warto dostrzec i docenić własne zasoby.
        Prawdą jest, że każdy przypadek z punktu widzenia medycznego oraz psychologicznego jest inny. Sytuacja, którą obecnie odczuwa Pani jako ogromnie frustrującą i przykrą, jest także sposobnością do rozwoju osobistego. Pisze Pani, że rodzicielstwo jest tak ważną rzeczą, że powinny dostąpić go osoby, które tego pragną z całego serca. Rozumiem, że tak właśnie jest w Pani przypadku; od 3 lat pomimo trudności i przeszkód angażuje się Pani w proces leczenia i robi wszystko, aby zostać mamą. Świadczy to o determinacji i ogromnym zaangażowaniu. Trudne emocje (żal, smutek, poczucie niesprawiedliwości) wydają się być nieodzownym elementem tej drogi. Proszę pozwolić sobie na tego typu odczucia. W celu lepszego zrozumienia własnych procesów wewnętrznych oraz związków przyczynowo skutkowych charakterystycznych dla Pani zapraszam na konsultację psychologiczną.

        Serdecznie pozdrawiam

    • #31793
      Avatar
      karomanka
      Participant

      Dzień dobry,
      mój problem polega na tym, że zawsze byłam sama sobie kapitanem, strem i okrętem. Może dlatego, że mama urodziła mnie dość późno i kiedy ja wkraczałam w okres dojrzewania, to dwie starsze siostry zaczynały walkę z menopauzą a mama realizowała się w roli babci, a ja trochę zostawałam jak takie ostatnie ogniwo, ale zawsze sobie jakoś radziłam. Potem wyszłam za mąż, przeprowadziłam się do męża, do niewielkiego miasta i tu zaczęły się problemy. Myślałam, że założę rodzinę i będę szczęśliwą i pracującą matką i żoną. Niestety, pracy jak nie było tak nie ma, a jak już jest, to dużo poniżej moich kwalifikacji, może miałabym lepszą gdybym jeździła samochodem, ale prawo jazdy też zrobiłam, a potem bałam się jeździć i generalnie teraz go nie używam, o dziwo ze strachu. Starania niebezpiecznie się przeciągają, bo już minęły 3 lata jak i to mi w życiu nie wychodzi. Nie mam tu żadnych koleżanek, są znajome osoby, ale nie aż tak, żebym im opowiadała o moich niepowodzeniach. Zawsze się skupiałam tylko na jednej rzeczy, nigdy nie łapałam trzech srok za ogon i zawsze osiągałam zamierzony cel, a teraz jakoś wszystko mi się rozłazi, nad niczym nie mogę zapanować, a przecież zawsze panowałam, nic nie działo się bez planu i konkretnych kroków. z czasem to nawet siostry (starsze i mądrzejsze) przychodziły do mnie z pytaniem ” co tu zrobić?” Teraz sama nie wiem co zrobić, ale nikt mi za bardzo nie wierzy, że ja nie wiem. Jak się spowortem poskładać i ogarnąć?

      • #31868
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dzień dobry
        Z Pani wpisu wnioskuję, że dorastając w rodzinnym domu miała Pani poczucie, że mama skoncentrowana jest na innych, ważnych dla Niej rzeczach. Pomimo tego, udawało się Pani “radzić sobie” z trudnościami i własnymi emocjami. Funkcjonując w taki sposób nauczyła się Pani samodzielności oraz samowystarczalności. Przeprowadzka do miejscowości rodzinnej męża oraz trudności ze znalezieniem pracy doprowadziły do konfrontacji Pani wyobrażenia o własnym życiu rodzinnym z realnością sytuacji. W konsekwencji zaczęła odczuwać Pani coraz większe poczucie osamotnienia…(brak przyjaciół, brak upragnionej pracy). Co więcej, kiedy zaczęliście starać się o dziecko, okazało się, że to także nie jest takie proste jak prawdopodobnie Pani przypuszczała. Jestem przekonana, że 3 lata bezowocnych starań dodatkowo spotęgowały poczucie bezradności i osamotnienia co odczytuje Pani jako kolejne niepowodzenie; “to także mi w życiu nie wychodzi”.
        Chciałabym, aby Pani wiedziała, że Pani obecne odczucia i stan psychiczny są wypadkową kumulacji wielu poszczególnych zdarzeń w Pani życiu. Fakt, że od dłuższego czasu było inaczej niż Pani planowała (wyobrażała sobie) doprowadził finalnie do poczucia utraty kontroli nad swoim życiem i kryzysu.
        Pojawia się u mnie potrzeba zadania kilka kluczowych pytań; Czy lęk przed prowadzeniem samochodu (pomimo prawa jazdy) towarzyszy Pani z jakiegoś konkretnego powodu (uraz, trauma?) czy sama Pani nie do końca rozumie dlaczego boi się prowadzić? Czy jesteście Państwo pod opieką lekarza/kliniki w związku ze staraniami o dziecko? Jak odczuwa Pani swoją obecną relacje z mężem?
        Rozumiem, że jest Pani bardzo trudno w obecnym momencie życia i nie bardzo Pani wie jak sobie pomóc. Jednak z jakiegoś powodu Pani bliscy są przekonani, że Pani “zawsze powinna sobie dać radę”. Przypuszczam, że potęguje to presję jaką Pani odczuwa.

        Biorąc pod uwagę całokształt Pani sytuacji odczuwam, że warto skorzystać z pomocy psychologa. Jest w Pani duża potrzeba rozmowy (deficyt bliskich relacji i możliwości rozmów z przyjaciółmi/koleżankami o swoich trudnościach o którym Pani pisze). Wydaje się, że kiedy uświadomi sobie Pani zależności pomiędzy różnymi zdarzeniami z przeszłości a obecnymi trudnościami z większą łatwością będzie Pani w stanie podjąć odpowiednie- najlepsze dla siebie kroki.

        Serdecznie pozdrawiam

    • #31880
      Avatar
      Justine
      Participant

      Dobry wieczór,
      Od prawie dwóch lat staramy się z mężem o dziecko. W tym roku udało mi się zajść w ciążę, ale poroniłam na samym początku. Zrobiliśmy sobie przerwę, po 4 miesiącach znów lekarze i leki i kolejne starania, jak dotąd bezskuteczne. Nie potrafię poradzić sobie z emocjami, wciąż myślę dlaczego mnie to spotyka, nie mam siły, a jednocześnie wiem, że muszę być gotowa na walkę i zrobić wszystko co się da. Podobno płacz oczyszcza,a ja płaczę bardzo często i wcale nie czuję się lepiej. Płaczę z każdym kolejnym okresem, płaczę jak pomyślę w którym byłabym miesiącu ciąży, płaczę jak wracam z imprez rodzinnych (chrzciny w rodzinie wyczerpały mnie emocjonalnie), a święta są dla mnie udręką, bo my nadal jesteśmy bez upragnionego dziecka. Denerwują mnie ludzie, którzy nie rozumieją problemu niepłodności, myślą, że dziecko “robi się” kiedy się chce. Nie potrafię wyobrazić sobie kolejnych miesięcy w takim stanie, mam poczucie beznadziei i niemocy, bo tak naprawdę nie mogę zrobić nic konkretnego. Dodatkowo, ze względu na pewne problemy ginekologiczne mam presję czasu, boję się, że jestem coraz starsza i naprawdę niedługo będzie za późno. Mam fajną pracę, zajęcia dodatkowe, hobby, zajmuję się czym mogę, ale to już ten etap, że myśl o niepłodności towarzyszy mi zawsze i wszędzie i jest gdzieś z tyłu nawet jak na chwilę się oderwę.

      • #31915
        Daria Terlikowska
        Daria Terlikowska
        Participant

        Dobry wieczór
        Z Pani wpisu wyczuwam smutek, cierpienie i bezsilność. Okres 2 lat starań, upragniona ciąża a potem jej utrata…Wiem jak silne są to przeżycia i jak trudno poradzić sobie z emocjami.
        Odnoszę wrażenie, że częsty płacz o którym Pani pisze, może być sposobem przeżywania żałoby. Etapy żałoby po poronieniu są zbliżone do tych po utracie bliskiej osoby. Pierwszy z nich to zaprzeczenie (to nie mogło mi się przytrafić!). Podczas drugiego wyzwala się uczucie gniewu (dlaczego ja? Los jest okrutny). W trzecim etapie dochodzi do zwątpienie a czasem mogą pojawić się objawy depresyjne (to wszystko bez sensu, nie mam siły nic robić). Akceptacja jest końcowym etapem żałoby i polega na pogodzeniu się z zaistniałą sytuacją.

        Bardzo ważne jest aby podczas przeżywania tego trudnego czasu na swój, indywidualny dla Pani sposób, nie zatrzymywać emocji w sobie. Ich wyrażanie jest niezwykle uzdrawiające a przejście przez poszczególne etapy żałoby jest drogą do odzyskania równowagi wewnętrznej.

        Prosze spróbować skoncentrować się na zasobach i możliwościach. Nie jest to łatwe, ale czas starań o dziecko (nawet podczas leczenia niepłodności) może być wartościowy i wyzwalać piękne emocje.

        Warto także skorzystać z pomocy psychologa w tym trudny i obciążającym czasie.

        Ściskam:)

Viewing 27 reply threads

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.