ciężarna z Ukrainy walczy o nienarodzone dziecko

10 lat walczyli o ciążę. Teraz ona walczy o życie nienarodzonego dziecka, a jej mąż o wolność Ukrainy

W cieniu wojny w Ukrainie młoda matka walczy w obcym kraju o życie swojej nienarodzonej córeczki

 

Najpierw przez 10 lat starali się o ciążę. Gdy nareszcie się udało, przyszła dramatyczna diagnoza choroby nienarodzonego jeszcze dziecka, a chwilę potem… wybuchła wojna. Czy człowiek naprawdę dostaje od losu tyle, ile jest w stanie unieść? Czytając historię Ukrainki Angeliki Tulunzy, ma się wrażenie, że los bywa bezinteresownie okrutny, a przeciwności ponad ludzkie siły.

Macierzyństwo w czasie wojny

Za naszą wschodnią granicą rozgrywają się ludzkie tragedie. Miliony obywateli Ukrainy traci właśnie dorobek swojego życia, swoje rodziny, swój dom. Wojna zabiera im życie, jakie znali dotychczas. Ciężko wyobrazić sobie to, co teraz przeżywają ci ludzie, a najgorsze, że oprócz wojny, muszą zmagać się jeszcze ze swoimi osobistymi dramatami. Historia Angeliki Tulunzy pokazuje, jak wiele jest w stanie przetrwać matka walcząca o zdrowie i życie swojego dziecka.

Nierówna walka o upragnione dziecko

Angelika Tulunzy pochodzi z Ukrainy, natomiast obecnie przebywa w szpitalu w Barcelonie, gdzie walczy o życie swojej nienarodzonej córeczki. Razem z mężem przez 10 lat starali się o dziecko. Kiedy w końcu test ciążowy pokazał dwie upragnione kreski, szczęściu nie było końca. Niestety w siódmym tygodniu Angelika poroniła, co po raz pierwszy złamało serca młodego małżeństwa. Lekarze byli bezradni, ponieważ nie znaleźli przyczyny poronienia i problemów z zapłodnieniem. Zarówno ona, jak i jej mąż, są w pełni zdrowi, a mimo to ciąży brak. Angelika jednak wciąż wierzyła, że jeszcze kiedyś zostanie mamą. Druga ciąża wydawała się darem z nieba, niestety po raz kolejny los nie był sprawiedliwy. Ciąża pozamaciczna, kolejna strata, kolejne morze wylanych łez. Te doświadczenia wyniszczyły jej rodzinę psychicznie, pojawiła się depresja, jednak nawet to nie złamało małżonków. Postanowili walczyć dalej o upragnione dziecko.

Kruche szczęście

Kiedy pod koniec sierpnia ubiegłego roku Angelika poczuła, że coś się zmieniło, okazało się, że miała rację. Test ciążowy, który wykonała, okazał się pozytywny. Ogromne szczęście mieszało się z paraliżującym lękiem. Kolejna strata byłaby nie do przeżycia. Angelika dbała o siebie jak mogła, wykonywała regularne badania, chodziła na wizyty kontrolne, a jej serce napełniało się nadzieją i wielkim szczęściem, że jej marzenie w końcu się spełni. Kiedy lekarz podczas USG oznajmił, że zostanie mamą zdrowej dziewczynki, kobieta nie posiadała się ze szczęścia. Podczas kolejnego USG w grudniu, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, okazało się, że szczęście jest bardzo kruche. Lekarz wykonujący badanie nie mógł dostrzec prawej strony przepony dziecka, a także zauważył dziwny cień w miejscu prawego płuca. Angelika dostała skierowanie na szczegółowe badania. Diagnoza była nożem w serce małżonków – prawostronna przepuklina przeponowa – jedna z najcięższych wad rozpoznawanych w ciąży.

Najpierw walczyła, by zajść w ciążę, teraz walczy, by dziecko było zdrowe, a mąż walczy o Ukrainę

Źródło fot.: SiePomaga.pl

Prawostronna przepuklina przeponowa

Prawostronna przepuklina przeponowa to bardzo rzadka wada płodu. Powoduje ona, że narządy wewnętrzne dziecka, znajdujące się w jego jamie brzusznej przesuwają się do klatki piersiowej. W wyniku tego dochodzi do zaburzenia pracy płuc oraz serca. Wada ta może doprowadzić do śmierci dziecka zaraz po porodzie. Ratunkiem jest operacja wewnątrzmaciczna.

W Ukrainie, gdzie mieszka Angelika ze swoim mężem, nie ma żadnej specjalistycznej kliniki, która mogłaby wykonać tę ratującą życie dziecka operację. Dlatego pozostając w kraju, ich córeczka po urodzeniu byłaby skazana na śmierć. Lekarze rozłożyli ręce i dali Angelice skierowanie na sztuczne przerwanie ciąży. O tym jednak kobieta nawet nie chciała myśleć. Miłość do dziecka, które rośnie w jej łonie, kazała jej szukać dla niego ratunku.

Warto wiedzieć: Chirurgia prenatalna – kiedy konieczna jest operacja w łonie matki?

Operacja ratująca życie

Angelika znalazła szpital w Barcelonie, gdzie możliwe byłoby wykonanie operacji ratującej życie jej dziecka. Doktor Eduard Gretakos, ze szpitala Sant Joao de Deu to czołowy specjalista w chirurgii płodowej, jeden z pierwszych na świecie, wykonujących takie operacje. Po konsultacji ocenił, że wie jak i może pomóc rodzicom nienarodzonej dziewczynki.

Operacja musi być jednak wykonana w 28 tygodniu ciąży. Polega ona na wprowadzeniu specjalnego balona, dzięki któremu płuca rosną i wypychają nadmiar narządów z klatki piersiowej. Dzięki temu dziecko po urodzeniu będzie mogło żyć.

Koszt takiej operacji to jednak 171 tysięcy euro

Przeczytaj również: Tak wygląda schron przeciwbombowy dla noworodków z kliniki leczenia niepłodności w Kijowie [FILM]

Ratowanie życia w cieniu wojny

Angelika w lutym trafiła do szpitala w Madrycie. Obecnie jest już po pierwszej z dwóch planowanych operacji, która zakończyła się powodzeniem. Niestety mimo nadziei na życie córeczki, Angelika nie jest w stanie się cieszyć. Nie teraz, kiedy w jej ojczyźnie wybuchła wojna. Kiedy jest całkiem sama, ponieważ jej ukochany mąż, który miał przyjechać za kilka tygodni, teraz nie może wyjechać z kraju.

„Oglądam bomby nad miastem, zgliszcza w miejscach, w których chodziłam, śmierć ludzi i umieram ze strachu. Nie spałam całą noc. Nie powinnam się stresować, bo wszystkie emocje wpływają na moją nienarodzoną córeczkę, ale tak bardzo się boję o to, co będzie z nami z moją rodziną…”.

Te poruszające słowa matki łamią serce. Ciężko sobie nawet wyobrazić co może czuć ta kobieta, walcząca o życie swojego dziecka, patrząc na kraj, gdzie jej bliscy również muszą walczyć o swoje życie.

Przeczytaj również: Dzieci wojny – Ukrainki rodzą w piwnicach. Fotorelacja lekarza z kijowskiej porodówki w schronie

Pomoc dla Angeliki

Oprócz strachu o życie męża i rodaków w Ukrainie, Angelika wciąż boi się o życie swojej nienarodzonej córeczki. Operacja jest bardzo kosztowna, a Angelika i jej mąż nie są w stanie samodzielnie uzbierać takiej kwoty. Z tego powodu utworzyli zbiórkę, wierząc, że z pomocą ludzi dobrej woli uda im się zebrać fundusze na ratowanie życia dziecka. Czasu jest niewiele, zostało tylko 12 dni, aby uzbierać całą potrzebną kwotę.

Zbiórkę Angeliki można wesprzeć tutaj

 

Źródło: https://www.siepomaga.pl/angelika-tulunzy
For.: Anna Shvets/Pexels; siepomaga.pl

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Uciekała z Ukrainy 3 dni pieszo z dziećmi i babcią. Zaczęła rodzić w aucie

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.