Dziecko nad wiek odpowiedzialne i „dorosłe” – powód do dumy czy niepokoju rodziców?

Nasze dzieciństwo determinuje to, jakimi będziemy w przyszłości dorosłymi. W sytuacji, w której dziecko rezygnuje ze swojego dzieciństwa, np. na rzecz niesienia pomocy swojej rodzinie w trudnej sytuacji, traci coś dla siebie ważnego. Haczyk w tym, że w przyszłości – w dorosłym już życiu – będzie chciało odzyskać to, z czego zrezygnowało. To parentyfikacja odwrócenie ról w rodzinie. O jej objawach i skutkach pisze psycholog Anna Wietrzykowska.

Co to jest parentyfikacja

Parentyfikacja, czyli odwrócenie ról w rodzinie. Na pewno w swoim otoczeniu znacie i pamiętacie osoby, które jako dzieci były nad wyraz odpowiedzialne. Czasem dotyczyło to rodzin, w których jedno z rodziców było uzależnione od alkoholu, czasem dotyczyło to rodzin z pozoru zwykłych, niczym nie wyróżniających się od innych. Często dotyczy to rodzin, w których jedno z rodziców cierpiało na depresję lub z jakichś powodów nie podejmowało roli rodzica wobec własnego dziecka (fizyczna nieobecność, pracoholizm, przewlekła choroba somatyczna, rozwód, niedojrzałość emocjonalna, upośledzenie umysłowe rodzica, śmierć rodzica, inna niż depresja choroba psychiczna itp.).

Początkowo rodzina i otoczenie wzmacniają taką postawę. Dziecko, które samo przygotowuje posiłki dla całej rodziny, kontroluje wydatki finansowe, wykonuje niezbędne czynności pielęgnacyjne wobec swojego młodszego rodzeństwa, jest stawiane jako wzór do naśladowania. Każdy chce mieć w domu małego pomocnika. Problem w tej sytuacji polega na tym, że dzieci w takiej rodzinie są nadmiernie uwikłane w świat i obowiązki dorosłych. Ilość obowiązków oraz trudność w ich wykonaniu nie są adekwatne do wieku.

O ile wyniesienie śmieci, odrobienie lekcji i wytarcie kurzu jest w zakresie możliwości przeciętnego 8-latka, o tyle zaprowadzenie mamy do lekarza, opłacanie rachunków i dodatkowa praca zarobkowa po szkole już nimi być nie powinny.

Dzieci same wykazują chęć przejęcia odpowiedzialności po to, by zachować stabilność w rodzinie. Jeżeli dostrzegają, że jedno z rodziców jest wycofane ze swojej roli, zaczynają same ją realizować, po to, aby rodzina nie rozpadła się. Zwykle dotyczy to najstarszego z rodzeństwa, które po czasie staje się partnerem drugiego z rodziców. To z nim omawia plany na wakacje, organizacje świąt, budżet domowy lub problemy wychowawcze pozostałego z rodzeństwa. To one przejmują inicjatywę i szukają rozwiązań. Niestety, koszty takiej postawy są ogromne i odczuwane także w dorosłości.

Dziecko musi mieć dzieciństwo

Dlaczego jest więc tak ważne, aby dzieci pozostały dziećmi? Dzieci w dzieciństwie mają swoje zadania rozwojowe do wykonania. Jest to okres w życiu każdego z nas, w którym następuje intensywny rozwój we wszystkich ważnych obszarach naszego funkcjonowania. Rozwija się nasza osobowość, nasze umiejętności społeczne, nasze zdolności poznawcze, motoryczne, nasze poglądy i przekonania. Nasze dzieciństwo determinuje to, jakimi będziemy w przyszłości dorosłymi. W tym okresie dorastamy powoli do bycia samodzielnymi, niezależnymi jednostkami. Z pozoru beztroska zabawa i wolność od zmartwień mają swoją funkcję.

Każdy etap dzieciństwa jest istotny dla naszego rozwoju. W sytuacji, w której dziecko rezygnuje ze swojego dzieciństwa na rzecz niesienia pomocy swojej rodzinie w trudnej sytuacji, traci coś dla siebie ważnego. Haczyk parentyfikacji polega na tym, że w przyszłości będzie chciało to odzyskać.

Jeżeli ktoś w wieku dorastania przejął rolę rodzica, to w momencie opuszczenia rodzinnego domu, np. w wieku 40 lat, może zacząć przejawiać zachowania typowe dla nastolatka, np. porzucać kolejne prace, eksperymentować z substancjami psychoaktywnymi, dążyć do częstych i niezobowiązujących kontaktów seksualnych i samemu mieć trudność w wejściu w rolę rodzica dla swoich dzieci. Pojawiają się wtedy zachowania, które są nieadekwatne do wieku, ale adekwatne do etapu rozwojowego, na którym miała miejsce parentyfikacja.

Skutki braku dzieciństwa

Dorośli bohaterowie ze swojego dzieciństwa chcą powrócić do tego okresu, aby go doświadczyć tak, jak powinni wtedy – jako dzieci. Niestety, wiąże się to z wieloma trudnościami w relacjach społecznych w dorosłości. Znajomi, partnerzy, osoby bliskie z otoczenia, doświadczają tej niedojrzałości i paradoksalnego braku odpowiedzialności w postawie „dorosłego-małego bohatera” i często nie godzą się na to. Rozpadają się kolejne związki, bo przecież statystyczna 40-latka nie poszukuje partnera, który przejawia zachowania typowe dla nastoletniego okresu buntu. Pojawia się szereg nowych trudności, które nie powinny mieć miejsca, bo pewien etap powinien być zamknięty wiele lat wcześniej.

Rola, jaką przyjmujemy w rodzinie, ma ogromne znaczenie. O ile w sytuacji niewydolności wychowawczej jednego z rodziców pomoc jednego z dzieci bywa przez drugiego z rodziców doceniana, o tyle koszty niesienia takiej pomocy są odczuwane przez całe życie.

Niezrealizowane potrzeby, np. beztroskiej zabawy, czekają na możliwość swojej realizacji i mogą czekać przez wiele, wiele lat, dopóki nie pojawi się moment, w którym będą mogły być zaspokojone. Gorzej, jeżeli zaczną być realizowane w nieodpowiednim momencie, np. gdy pojawi się dziecko. Wówczas dorosły, dziecięcy bohater, który sam ratował swoją rodzinę przed brakiem rodzica, sam ucieka ze swojej roli rodzica.


Anna Wietrzykowska –  jest psychologiem, psychoterapeutą pracującym w nurcie systemowym. Specjalizuje się w pracy indywidualnej z osobami dorosłymi, parami oraz rodzinami. Od 2014 roku jest Członkiem Nadzwyczajnym Wielkopolskiego Towarzystwa Terapii Systemowej. Swoją pracę terapeutyczną poddaje superwizji. W obszarze jej zainteresowań zawodowych znajduje się praca z parami zmagającymi się z niepłodnością, rodzicami przygotowującymi się na narodziny dziecka, rodzicami, którzy stracili dziecko oraz rodzicami potrzebującymi wsparcia w wychowaniu. Więcej informacji na www.psycholognieplodnosci.pl


 

POLECAMY TAKŻE: „Moje dziecko będzie…” O oczekiwaniach rodziców wobec przyszłych dzieci

„Moje dziecko będzie…” O oczekiwaniach rodziców wobec przyszłych dzieci

 

 

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *