Punkcja jajników

Jak powstaje nowe życie? Punkcja jajników i zapłodnienie komórek jajowych

Rozmowa z dr-em Jarosławem Janeczką i mgr Anetą Macur

Punkcja jajników to jeden z najważniejszych etapów zapłodnienia in vitro. To w dużej mierze właśnie od jego przebiegu zależy, czy procedura zakończy się oczekiwaną ciążą. Jednak zabieg punkcji wzbudza wiele wątpliwości i obaw pacjentek. Rozwiewają je nasi goście z Kliniki PARENS w Krakowie: dr n. med. Jarosław Janeczko – specjalista medycyny rozrodu oraz starszy embriolog Kliniczny ESHRE mgr Aneta Macur.

Na czym polega punkcja jajników? Czy boli?

Ujmując rzecz w skrócie, punkcja jajników to zabieg nakłucia ich w celu pobrania komórek jajowych z pęcherzyków jajnikowych. Choć brzmi dość boleśnie, cała procedura wykonywana jest w znieczuleniu.

W trakcie zabiegu anestezjolog czuwa nad tym, by w pełnym komforcie pacjentka mogła przejść ten dość krótki zabieg. To trwa minutę lub dwie. Wszystko zależy od ilości pęcherzyków, ale najczęściej jest to bardzo krótki zabieg w pełnym znieczuleniu. Po nakłuciu i pobraniu komórek jajowych pacjentki w dobrej formie, mniej więcej 2 godziny po zabiegu mogą już opuścić klinikę – wyjaśnia doktor Jarosław Janeczko.

Co dzieje się z pobranymi w trakcie punkcji komórkami?

Punkcja jajników poprzedza szereg kolejnych czynności, którymi zajmuje się embriolog. To ten specjalista odpowiada za odpowiednie przygotowanie środowiska, w którym komórka jajowa i plemnik będą miały optymalne szanse na stworzenie zdrowego zarodka.

W czasie punkcji komórki trafiają do probówek. W tych probówkach trafiają do laboratorium, gdzie wyszukujemy ich w płynie pęcherzykowym. Następnie trafiają one do inkubatora. W tym inkubatorze oczekują na dalsze procedury. Tymi procedurami są denudacja, czyli oczyszczanie komórki jajowej z komórek ziarnistych, które ją otaczają. Po tej denudacji możemy wykonać zapłodnienie metodami ICSI albo modyfikacjami, czyli PICSI albo IMSI. Jeśli wykonujemy zapłodnienie metodą klasyczną, etap denudacji nie jest przeprowadzany – komórki są umieszczane w specjalnym medium w towarzystwie plemników. Tak jakby to się wydarzyło samo. Po zapłodnieniu komórki znowu trafiają do inkubatora, w którym się rozwijają – tłumaczy mgr Aneta Macur.

Jak długo można mrozić komórki jajowe? Czy po rozmrożeniu zachowują one swoją jakość?

Kriokonserwacja, czyli mrożenie komórek jajowych, to sposób m.in. na zachowanie płodności u pacjentów, którzy jeszcze nie planują powiększenia rodziny lub rozpoczynają leczenie onkologiczne.

Czas przechowywania zarówno komórek, jak i zarodków właściwie nie ma żadnego znaczenia. Mamy co raz to nowe doniesienia, że rodzą się dzieci z zarodków zamrożonych kilkanaście, kilkadziesiąt lat temu. Z komórkami jest podobnie. Czas nie odgrywa większego znaczenia. Natomiast jeśli chodzi o jakość komórek, to generalnie troszkę słabiej znoszą one procedurę zamrażania i rozmrażania. Około 80-90% z nich przeżywa zamrażanie i rozmrażanie. Tymczasem w przypadku zarodków jest to 98-99%. Czyli można się spodziewać, że część komórek po prostu nie przeżyje. Natomiast jeśli chodzi o jakość, to zwróciłabym główną uwagę na to, jakie komórki są mrożone. Bo jeśli mrozimy komórki, które pozostały po zabiegu in vitro, to do pierwszej procedury wybieramy te najlepszej jakości. Te, które mrozimy, mogą być już troszeczkę osłabione. Ich jakość przed decyduje o tym, jak komórki przeżyją cały proces mrożenia– mówi mgr Aneta Macur.

ZOBACZ TEŻ:

Endometrioza – jak pozbyć się bólu i zajść w ciążę?

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.