Ministerstwo ds. Odbierania Nadziei

Źle Pan czyni, Panie Ministrze Zdrowia. Z głębi serca piszę do Pana, głęboko poruszony Pana wczorajszą deklaracją o zakończeniu finansowania rządowego programu in vitro w połowie roku 2016.

Procedura in vitro dla niepłodnych par jest tym, czym antybiotyk w infekcji bakteryjnej – procedurą ostatniej szansy. Nie jest, jak głoszą niektórzy, powszechną i pierwszą proponowaną pacjentom techniką leczenia.

Dziwię się Panu, Panie Ministrze. Pan, ojciec ośmiorga dzieci, powinien rozumieć jak nikt inny, czym byłoby życie bez nich. Jednocześnie bez mrugnięcia okiem odbiera Pan szansę wielu parom na spełnione rodzicielstwo.

Rząd, który Pan także reprezentuje, z wielkim entuzjazmem planuje realizację populistycznego programu 500+, będącego rozdawnictwem 500 zł na każde dziecko. W ciągu 18 lat, do uzyskania pełnoletności, stanowi to niebagatelny wydatek budżetowy w wysokości 108 000 zł na każde dziecko.

Panie Ministrze, daję sobie rękę uciąć, że pary, które zmuszone są do korzystania z programu in vitro, zrezygnują z ochotą z tych 108 tysięcy na rzecz dofinansowania, które da im szansę na poczęcie dziecka w ogóle. Argument finansowy, którym się Pan posługuje, mówiąc, że państwa nie stać na ten program, jest wyssany z palca. Jeśli stać polskie państwo na program 500+ to na program in vitro stać je tym bardziej.

Panie Ministrze, Pana decyzja jest wysoce dyskryminująca osoby w gorszej sytuacji finansowej. Osoby, które na to stać, nie muszą sięgać po pieniądze z programu rządowego, tak jak splunięciem skwitują sztandarowy program 500+. Decyzja ta uderza najmocniej w osoby nieszczęśliwe, gdyż dotknięte przez los niepłodnością i na dodatek gorzej sytuowane. Rozumiem, że ministerialna pensja zmienia perspektywę, ale są w Polsce pary, dla których ostatnia nadzieja w postaci procedury in vitro to kilkukrotność ich miesięcznych dochodów. To nie kwestia rezygnacji z wakacji, to wybór pomiędzy zapłatą za czynsz, a realizacją marzeń o dziecku i pełnej rodzinie.

Panie Ministrze, gdy mówi Pan o rzekomo alternatywnych wobec in vitro metodach leczenia – pisząc oględnie – oszczędnie gospodaruje Pan prawdą. Wprowadza Pan w błąd społeczeństwo, które w znacznej mierze nie jest zainteresowane tematem osobiście, a także nie czerpie wiedzy z literatury medycznej, lecz z telewizji i prasy. Działa Pan z pełnym rozmysłem i wyrachowaniem na niekorzyść niepłodnych par, stygmatyzując je i sugerując, że wybierają niewłaściwą metodę leczenia. Proszę uwierzyć, że gdyby istniała inna, nikt z in vitro by nie korzystał. Wiem, bo sam byłem tym żywotnie zainteresowany.

Dla niepłodnych nie istnieją „wątpliwości etyczne” metody in vitro, a nawet jeżeli, to należy pozostawić je sumieniom samych zainteresowanych. Tak jak nie ma wątpliwości etycznych podczas amputacji kończyny, gdy ratuje się życie pacjenta. Minister zdrowia nie ma za zadanie stać na straży ludzkiej moralności i oceniać co jest etycznie dopuszczalne, a co nie jest. Szkoda, że tak akurat nakazuje Panu sumienie, ale dlaczego miarę własnego sumienia przykłada Pan do innych niczym wzorzec z Sèvres?

Panie Ministrze Radziwiłł, swoją decyzją odbiera Pan nadzieję tysiącom niepłodnych par, dla których, wbrew niszowym opiniom szarlatanów, nie ma alternatywnych metod leczenia. Czyni Pan nieszczęśliwymi przynajmniej kilka tysięcy ludzi w Polsce, którzy nie zostaną rodzicami, kilka tysięcy osób, które nigdy nie zostaną dziadkami. Jednym swoim podpisem generuje Pan trudne do oszacowania koszty społeczne, wynikające z rozbijanych małżeństw, leczenia depresji, alkoholizmu i samobójstw. Byłem w tej sytuacji, w przeciwieństwie do Pana, więc wiem o czym piszę. Czy Pana sumienie nie ma z tym problemu?

Nie mogę pojąć, jak małostkowym trzeba być człowiekiem, by w imię niezrozumiałych dla mnie idei i partyjnych interesów, odbierać ludziom nadzieję. Moje sumienie się na to nie godzi. Najwyraźniej, Panie Ministrze, różnimy się bardzo w tej kwestii. I jestem z tego dumny.

 

Komentarze: 1

Jestesmy zdesperowani bez nadziei czy uzbieramy na in vitro czemu ktos zabiera nam nadzieie krakow bogaci podeidom a biedni nie jestesmy zalamani jak mamy zyc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *