Klinika leczenia niepłodności w Opolu wraca do pracy

Choć Embrio, opolska klinika leczenia niepłodności, zajmuje się procedurą in vitro od kilkunastu lat, to zgodnie z ustawą o leczeniu niepłodności z 1 listopada 2015 roku musiała uzyskać certyfikat, aby legalnie móc leczyć niepłodność metodą in vitro i inseminacji.

W Embrio pierwszego zapłodnienia in vitro dokonano w 2004 r. I choć opolska klinika ma w tym zakresie duże doświadczenie oraz dobrą skuteczność, to bez certyfikatu nie mogłaby stosować żadnej z tych metod. Embrio jest jedynym miejscem na Opolszczyźnie, gdzie można legalnie przeprowadzać procedurę in vitro.

W tej chwili metody te mogą stosować tylko ośrodki certyfikowane, których w tej chwili jest w Polsce 26 (o certyfikat starło się ponad 40). Musieliśmy, podobnie jak inne ośrodki, wystąpić do Ministerstwa Zdrowia z bardzo szczegółowym wnioskiem, w którym dokumentowaliśmy, że spełniamy wszystkie niezwykle restrykcyjne ustawowe wymagania – mówi dr Grzegorz Głąb, współwłaściciel Embrio.

Akredytacja wydawana jest na razie na rok, Embrio może więc pracować normalnie, wcześniej przez ponad dwa tygodnie nie przeprowadzano tam transferu zarodków ani inseminacji, byłoby to bowiem nielegalne. Warto wspomnieć, że do chwili wejścia w życie ustawy inseminacji można było dokonywać nawet w prywatnych gabinetach ginekologicznych, gdzie znajdował się odpowiedni sprzęt.

– O wiele dokładniejsza jest procedura związana z kwalifikowaniem par – mówi dr Głąb. – Ustawa porządkuje wiele spraw, chroniąc przede wszystkim prawa i dobro przyszłych dzieci. Kobieta jest poddawana bardziej szczegółowym niż wcześniej badaniom, m.in. pod kątem nosicielstwa chorób zakaźnych, które mogłaby przenieść na dziecko, choćby HIV czy HCV, przeprowadzany jest z nią wywiad w kierunku ewentualnych chorób genetycznych w rodzinie. Badany jest także ojciec.

Para musi także podpisać oświadczenie, że zapoznała się z kodeksem rodzinnym i opiekuńczym. Wypełnia się także jeszcze wiele innych dokumentów, w tym dotyczących bezpieczeństwa, co ma wykluczyć tak tragiczne przypadki jak ten w Szczecinie, gdzie wszczepiono kobiecie pomyłkowo obcy zarodek.

– Owszem, oznacza to dla nas więcej pracy, ale na pewno jest to dobre dla dzieci, które mają przyjść na świat – mówi lekarz.

Obecnie obowiązująca ustawa została dostosowana do prawa unijnego, a to oznacza jeszcze jedną niezwykle ważną rzecz: Polska będzie mogła przystąpić do programu wewnątrzunijnego dawstwa gamet.

– Oznacza to, że zarodki, które nie zostaną wszczepione matce i są zamrożone, zostaną – oczywiście po upływie pewnego czasu i wyczerpaniu zasad prawnych – przeznaczone do dawstwa i mogą trafić nie tylko do Polski, ale i do innego kraju, gdzie znajdą rodziców – tłumaczy dr Głąb. – My również przystąpimy do tego programu, jak tylko gotowe będą szczegółowe przepisy i ogólnoeuropejska aplikacja komputerowa. Zarodki będą rejestrowane łącznie z informacjami o ich genotypie. Chodzi o to, by – upraszczając – na przykład parze o latynoskim typie nie urodziła się błękitnooka blondynka. Chodzi przede wszystkim o dobro i prawa dzieci, które mają się urodzić i mają prawo do życia w dobrej rodzinie.

W klinice Embrio są zarodki, które kwalifikowałyby się do dawstwa – pochodzą od par, które doczekały się już dzieci z in vitro. Na razie pozostają w Opolu zamrożone. Najdłużej dwadzieścia lat – po tym czasie automatycznie wejdą do programu dawstwa.

Opolska klinika od dwóch lat realizuje rządowy program in vitro. Niestety, pieniądze na bieżący rok już się skończyły. – Wciąż jest bardzo wiele chętnych par, musimy je jednak odsyłać na przyszły rok, bowiem dopiero od stycznia będziemy mogli korzystać z kolejnej transzy pieniędzy – mówi dr Głąb.

Na każde półrocze tego roku klinika miała zagwarantowane pieniądze na sfinansowanie 64 zabiegów. Połowa z tej puli została już jednak zrealizowana w styczniu i lutym, reszta – w marcu i kwietniu. – Teraz możemy proponować parom tylko procedury odpłatne, nie ma bowiem żadnej możliwości uruchomienia wcześniej środków na przyszły rok – tłumaczy dr Głąb. – Odpłatność wynosi obecnie około 8,5 tys. zł za całą procedurę.

Opolska klinika leczenia niepłodności otrzymała na ten rok o wiele mniej pieniędzy, niż wynikałoby to z potrzeb. Podczas gdy w pierwszym roku realizowania programu rządowego Embrio dostało 1,8 mln zł (i to – jak podkreślają lekarze – wystarczyło dla wszystkich chętnych par), o tyle na lata 2015 i 2016 otrzymała 1,6 mln zł, czyli dwa razy mniej.

Źródło: Opole.wyborcza.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *