Ginekolog naraził kobietę na niepłodność

Uważajcie na ten zabieg! Ginekolog z Wrocławia naraził kobietę na niepłodność

Wrocławski ginekolog, który w 2011 roku bez wiedzy pacjentki przeprowadził zabieg kauteryzacji jajników, kilka dni temu usłyszał wyrok i musi zapłacić pokrzywdzonej pacjentce 30 tys. złotych. Kobieta na skutek zabiegu miała duże problemy z płodnością i zajściem w ciążę.

Na czym polega zabieg kauteryzacji?

Kauteryzacja to jedna z metod leczenia kobiet chorujących na PCOS, czyli zespół policystycznych jajników. Zabieg polega na usuwaniu nieprawidłowych zmian w postaci torbieli za pomocą elektrokoagulacji. Lekarz za pomocą specjalnej elektrony o wysokiej temperaturze usuwa w ten sposób nieprawidłowe pęcherzyki na jajnikach. Kauteryzacja przeprowadzana jest techniką laparoskopową, która jest mało inwazyjna i względnie bezpieczna, po zabiegu kobieta nie ma również dużych blizn, a miejsca po niewielkim nacięciu goją się stosunkowo szybko.

Zabieg polega na wprowadzeniu do brzucha pacjentki rurki, za pomocą której lekarz wtłacza do środka od jednego do pięciu litrów dwutlenku węgla. Gaz w jamie brzusznej tworzy przestrzeń, dzięki której lekarzowi łatwiej operować narzędziami, ale również chroni narządy wewnętrzne przed uszkodzeniem w momencie robienia kolejnych otworów. Przez jeden z nich specjalista wprowadza endoskop z kamerą, manipulator do przesuwania tkanek oraz koagulator – czyli najważniejsze narzędzie podczas zabiegu, które usunie torbiele.

Kauteryzację przeprowadza się w takiej pozycji, by miednica kobiety była uniesiona, zaś tułów i głowa pozostawały nieco niżej, co pozwala na naturalne przesunięcie się np. jelit ku górze, co jednocześnie odsłania lekarzowi operowane miejsce i stworzy lepsze warunki do przeprowadzenia zabiegu. Ten zaś polega na małych nacięciach jajników wokół pęcherzyków i wprowadzeniu elektrody, która dzięki wysokiej temperaturze termicznie usunie zmiany. W efekcie pęcherzyki nie powinny pojawiać się ponownie. 

Powikłania po kauteryzacji?

Choć kauteryzacja nie jest niebezpieczna i nie zagraża życiu kobiety niesie za sobą niewielkie ryzyko powikłań. Wśród nich jest m.in. szybsze wygaśnięcie funkcji rozrodczych jajników, a tym samym przyspieszenie menopauzy, co dla kobiet, które mimo PCOS chcą zostać matkami, może oznaczać pogłębienie się niepłodności. Zespół policystycznych jajników sam w sobie jest poważną przyczyną problemów z poczęciem, dlatego zabieg kauteryzacji jest w niewielkim stopniu ryzykowny.

Kauteryzacja, co podkreślają lekarze, to zabieg nie do końca precyzyjny, ponieważ niemal zawsze elektroda niszczy więcej niż jeden nieprawidłowy pęcherzyk, a to niestety wpływa na zmniejszenie się ilości wszystkich komórek jajowych.  

Lekarz, który podejmuje ten typ leczenia, powinien poinformować pacjentkę nawet o najmniejszych możliwych komplikacjach, a już zdecydowanie informację o powikłaniu w postaci obniżonej płodności powinna dostać kobieta, która przez PCOS ma zdiagnozowane problemy z poczęciem dziecka.  

Niepłodność z winy ginekologa

Choć tego typu powikłania są rzadkie, a leczenie PCOS opiera się dziś w większości przypadków na skutecznej lekoterapii indukującej jajeczkowanie, jak pokazuje przykład zdarzenia we Wrocławiu, nie można lekceważyć nawet minimalnego zagrożenia – i dotyczy to w równym stopniu kauteryzacji, jak i innych zabiegów zaliczających się do mało inwazyjnych.

Marek P., ginekolog z Wrocławia, wykonał ten zabieg bez jednoznacznego wskazania medycznego oraz bez poinformowania o tym pacjentki. Zdarzenie miało miejsce siedem lat temu, a kobieta, która padła ofiarą nierzetelnego lekarza, na skutek zabiegu doświadczyła 5 lat trudnego i bolesnego leczenia niepłodności. W ciążę udało jej się zajść dopiero po pięciu latach od zabiegu, a kilka dni temu sąd zasądził na jej korzyść od winnego 30 tys. złotych.

Jak mówiła sędzia Anna Peszko: „Bez obiektywnie potwierdzonych badań medycznych oskarżony przeprowadził zabieg obustronnej kauteryzacji jajników, co naraziło pokrzywdzoną na ciężki uszczerbek na zdrowiu.” I choć sąd uznał, że nie ma dowodów, że oskarżony działał umyślnie, zasądził finansową karę. “Dokonując wyboru kary, sąd miał na uwadze dotychczasowy tryb życia oskarżonego, sytuację materialną, zawodową oraz sytuację pokrzywdzonej oraz to, na co została narażona” – tłumaczyła sędzia.

Źródło: wroclaw.eska.pl/wyleczto.pl

POLECAMY TAKŻE:

PCOS i PCO często są mylone. Jaka jest między nimi różnica?

 

 

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *