Wystarczy kilka sekund, by dziecko poszło z nieznajomym. Sprawdź, czy twoje również

Wystarczy kilka sekund, by twoje dziecko poszło z nieznajomym. Rodzice są w szoku

Myślisz, że twoje dziecko nigdy by nie poszło bez ciebie z obcą osobą? Że wystarczająco dużo wie od ciebie o zachowaniu w sytuacji, gdy ktoś je będzie zaczepiał? A może po prostu – myślisz, że jeśli jesteś tuż obok, 5 metrów od piaskownicy, nie ma takiej siły, byś nie zauważyła, że ktoś zabiera twoje dziecko? Nawet nie wiesz, jak bardzo się mylisz. Oto eksperyment, który pokazuje, jak łatwo porwać dziecko. Pytanie – czy nauka z niego płynąca to dobra nauka?

Bez krzyku, płaczu i alarmów – nawet nie usłyszysz: Mamo, tato, zaraz wracam albo Mamo, tato czy mogę wyjść z tym panem/panią? By uprowadzić dziecko, nie potrzeba wielkiego planu – wystarczy lego, szczeniaczek, kociaczek czy kolekcja najnowszych kart piłkarskich.

Czy mogę porwać pani dziecko?

Przekonały się o tym matki, które zgodziły się wziąć udział w społecznych eksperymentach, których celem było w założeniu pokazanie i uświadomienie rodzicom, jak ważna i nieustannie potrzebna jest rozmowa z dziećmi na temat czyhających na nie zagrożeń, ale także jak ważne jest, by dziecko potrafiło uważnie nawiązywać relacje z innymi nowo poznanymi ludźmi.

Jakież było zdziwienie matek, które pewne, że ich dziecko nigdy nie pójdzie z obcą osobą, obserwowały, jak córka czy syn bez zawahania, po zaledwie kilku sekundach rozmowy z nieznajomym, brały go śmiało za rękę i wychodziły poza obszar placu zabaw. „To niemożliwe! Niewiarygodne!”

Przecież moje dziecko wie, że zawsze musi zapytać mnie o zgodę, czy może gdzieś się przemieścić albo poczęstować choćby cukierkiem od kogoś obcego. Dlaczego tym razem to nie zadziałało? – zastanawiają się rodzice. Wytłumaczenie jest podobno proste: Po co pytać mamę, tatę, babcię czy opiekunkę, jeśli wszystko jest z nimi ustalone. Wystarczy powiedzieć dziecku, że rodzice wiedzą i pozwalają mu gdzieś pójść albo coś zjeść, a ono – zaciekawione dodatkowo atrakcją, na którą jest zwabione – bez mrugnięcia okiem pewnie ruszy tam, gdzie zaprowadzi go inny dorosły.

Z przedszkola też da się wyjść?!

Inną, dość kontrowersyjną formę takiego eksperymentu przeprowadziły rok temu studentki pedagogiki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. O ile cel badania był taki sam, jak te, które przeprowadzano na placach zabaw, o tyle wybór miejsca zbulwersował nawet psychologów. Otóż studentki postanowiły zrobić to w przedszkolu. Oczywiście w porozumieniu z rodzicami i dyrekcją placówki. Wyniki były przerażające, ponieważ na 13 dzieci, które wzięły udział w badaniu, tylko jedno zdecydowanie postawiło opór i odmówiło wyjścia z przedszkola bez rodziców.

Krytycznie o tej formie badania wypowiadała się psycholog dziecięca Agnieszka Robak, dla której działanie studentek było wręcz szkodliwe. Jak mówiła w radiowej Jedynce: Przedszkole jest dla dziecka drugim domem i rodzice, i nauczyciele poświęcają bardzo dużo zaangażowania, by uświadomić dzieciom, że przedszkole jest przyjaznym i bezpiecznym miejscem. To dlatego one uważają, że każda osoba, która się tam pojawi, jest zaufana i sprawdzona.

O ile rzeczywiście można się zgodzić z zarzutami psycholog, że przedszkole nie jest odpowiednim miejscem, by uczyć dzieci w ten akurat sposób ostrożności i kontrolowanej nieufności do obcych – skutek może być bowiem odwrotny: dziecko zacznie bać się chodzić do przedszkola, ponieważ uzna, że w gruncie rzeczy nie jest to przestrzeń bezpieczna. O tyle plac zabaw czy otwarta przestrzeń miejska pełna jest rozmaitych niebezpieczeństw, o których dziecko wiedzieć powinno, choć nie powinno się ich bać.

Strach nie uczy niczego dobrego ani dzieci, ani dorosłych!

Edukacyjne filmiki, które miałyby uwrażliwić opiekunów dzieci na potrzebę rozmowy z nimi, nie podobają się jednak wszystkim psychologom i rodzicom. W internecie można przeczytać między innymi i takie opinie, że filmiki takie jedynie straszą rodziców i powodują, że mimo budowania przez nich świadomości w swoich dzieciach na temat zagrożeń i relacji z „obcymi” powodują poczucie winy i potrzebę niezdrowego kontrolowania, a wręcz trzymania dzieci pod kloszem.

– Jeśli taki filmik skłoni nas do tego, by porozmawiać z dziećmi – to jest ok. Warto przekazywać im informacje, na co mają uważać i co mogą zrobić w danej sytuacji. Jeśli jednak – co bardziej prawdopodobne – podsuwa nam tylko czarne scenariusze, to uważam to za niebezpieczne. W ten sposób obraz kreowany w filmie żeruje na rodzicielskich emocjach, odbierając jasność myślenia. Dodatkowo wdrukowuje przekonanie, że bezpieczeństwo dziecka zależy tylko i wyłącznie od jego rodziców, zatem jeśli dziecku cokolwiek się stanie, winni są właśnie oni – mówiła w rozmowie z dziecisawazne.pl Małgorzata Musiał, mama trójki dzieci, autorka bloga Dobra Relacja*.

Jak rozmawiać z dzieckiem o zagrożeniach?

Nie jesteśmy w stanie przewidzieć każdej sytuacji i przed każdym niebezpiecznym zdarzeniem uchronić dziecka. Rodzic nie może jednak, przestraszony niebezpieczeństwem porwania dziecka sprzed nosa, zamknąć go w czterech ścianach i odizolować od ludzi. Mądra rozmowa to jednak nie straszenie, a tłumaczenie, że pewne sytuacje się zdarzają i nie są to sytuacje zawsze bezpieczne. Nie każdy obcy jest zły, ale także nie każdemu nieznajomemu można zaufać.

Dziecko powinno mieć także poczucie, że jego NIE – odmowa komuś (to dotyczy sytuacji również względem rodziców) ma znaczenie – że może powiedzieć „nie”, bez konsekwencji np. w postaci kary.

Częstym błędem wychowawczym jest niezgoda rodziców na dziecięcy sprzeciw w pewnych sytuacjach. „Jak to nie?! Masz to zrobić/zjeść/posprzątać/oddać/namalować… i już” – właśnie w ten sposób często kończy się rozmowa, gdy dziecko buntuje się przeciwko jakiemuś poleceniu czy zadaniu.

Jeśli w ten sposób jego sprzeciw traktowany jest w domu – bez rozmowy i wyjaśnienia, nie oczekujmy, że dziecko będzie potrafiło samo z siebie bez trudu powiedzieć NIE jakiemuś nieznajomemu. Nie oznacza to jednak, że zbuntowany czterolatek ma dyktować nam to, co mamy zrobić, ale chodzi o to, by porozmawiać z nim i wysłuchać, dlaczego czemuś się sprzeciwia, a następnie wytłumaczyć, że to, o co go prosimy, jest dla jego dobra albo czemuś dobremu służy. Analogicznie – warto budować w dziecku poczucie, że czasem jego „nie” jest całkiem uzasadnione – a taką sytuacją jest np. ta, gdy ktoś próbuje je krzywdzić, zaczepiać i namawiać np. na wyjście z placu zabaw.

Małgorzata Musiał podkreśla, że warto pewne sytuacje po prostu konkretnie omówić z dzieckiem. – „Gdybyś się zgubił, stój w miejscu i czekaj, aż po ciebie przyjdę – będę cię szukać”. „Jeśli ktokolwiek poprosi, żebyś gdzieś z nim poszedł, nawet na chwilkę – chciałabym zawsze o tym wiedzieć. Nawet, jeśli zapewni, że to ja go przysłałam, że ja o tym wiem – upewnij się, że tak jest i powiedz mi to osobiście”. „Jeśli ktoś będzie cię zaczepiał i nie będziesz umiała sobie poradzić, poproś o pomoc kogoś, kto będzie w pobliżu. Powiedz głośno, że nie znasz tej osoby, a ona cię zaczepia i nie wiesz, co zrobić”. Rozwiązania mogą być różne, w zależności od rodziny – warto po prostu je przemyśleć i podpowiedzieć dzieciom, co może pomóc – podpowiada rodzicom.

*Cały wywiad można przeczytać TU

POLECAMY TAKŻE:

Czego rodzice oczekują od swoich dzieci?

„Moje dziecko będzie…” O oczekiwaniach rodziców wobec przyszłych dzieci

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *