świadomość niepłodności

Zacznij pytać

Narodowy Tydzień Świadomości Niepłodności

Dlaczego pytać o niepłodność?

Corocznie od 1989 roku na świecie obchodzony jest Narodowy Tydzień Świadomości Niepłodności (National Infertility Awarness Week, w mediach często używa się skrótu NIAW). Organizatorem i inicjatorem akcji jest organizacja Resolve, powstała w latach siedemdziesiątych. Jej założycielka, Barbara Eck, pielęgniarka, również doświadczyła niepłodności. NIAW powstał z myślą o szerzeniu edukacji na temat niepłodności, jej przyczynach i skutkach, uwrażliwianiu społeczeństwa, jak również dawaniu przestrzeni osobom nią dotkniętych do mówienia o trudnościach.

W tym roku NIAW przypadł na końcówkę kwietnia. Co roku inna myśl jest przewodnia. Tym razem było to „Zacznij pytać”. Często słyszymy, że niepłodność jest doświadczeniem tak trudnym i drażliwym, że trzeba być bardzo delikatnym wobec osób nią dotkniętym, że pewnych pytań lepiej nie zadawać, że to ważne, bo można kogoś naruszyć. To prawda. Statystyki niezmiennie pokazują, jak poważnym i rozległym problemem jest niepłodność. Jedna na osiem par ma trudności z poczęciem, a jedna na cztery ciąże kończy się przedwcześnie. Istnieje więc ogromna szansa, że każdy z nas zna co najmniej jedną osobę lub parę, dla której zostanie rodzicem nie jest tylko kwestią decyzji i znalezienia odpowiedniego momentu. Nietrudno więc spotkać na swojej drodze osobę, dla której banalne z pozoru pytanie: „No to kiedy dzieci?” będzie powodem do kilkugodzinnego płaczu, a żarty z koleżanki, która po czterdziestce zaliczyła „wpadkę”, źródłem poczucia niesprawiedliwości i ułomności.

Osoby cierpiące z powodu niepłodności często pozostają w ukryciu. Bywa, że nawet najbliższa rodzina nie wie, dlaczego pięć lat po ślubie para nie ma dzieci. Łatwiej im zobaczyć i ocenić jako wygodnictwo kupno samochodu czy zagraniczny wyjazd. Bo pomimo tego, że statystyka jest nieubłagana, a świadomość społeczna coraz większa, nadal popularne są stereotypy i oczekiwania. Ślub, dziecko, najpierw jedno, potem drugie, najlepiej po jednym z każdej płci, z niewielką różnicą wieku, zdrowe. Tak sobie często wzajemnie życzymy.

Stereotyp jest konstruktem, który pomaga uporządkować wielość informacji, z którymi musimy sobie codziennie poradzić, często sprzecznych. Pomaga okiełznać chaos, skrócić czas reagowania, podejmować  decyzje. Bywa jednak krzywdzący lub niesprawiedliwy. Dlatego też motto „Zacznij pytać” wydaje się tak ważne i odkrywcze.

 

Pytania

Dla większości osób, po latach starań, ciążach zakończonych przedwcześnie, trudnościach małżeńskich, odejściu bliskich osób, utracie małej fortuny, na końcu czeka dziecko. Dla jednych biologiczne, dla innych adoptowane. Zaczyna się rodzicielstwo. Inni nigdy rodzicami nie zostają i jakoś muszą się z tym codziennie godzić. Do każdego z tych zakończeń prowadzi jednak podobna droga i właśnie jej przebiegu dotyczą pytania, których nie zadajemy.

Nie pytamy, kto cierpi na niepłodność. Wstyd, problemy z samooceną, ale też złość i zazdrość powodują, że osoby niepłodne nie przyznają się do swoich problemów. Co z kolei staje się źródłem błędnego koła – czuję się niezrozumiany, ponieważ nikomu nie mówię, jak ma mi pomóc. Czasem zdarzają się naprawdę skrajne sytuacje, kiedy para leczy się od lat, uczestniczy w narodzinach kolejnych dzieci w rodzinie lub wśród znajomych, przechodzi straty własnych ciąż, a jednocześnie z nikim nie dzieli się swoimi przeżyciami.

Kolejną ważną i przemilczaną kwestią jest finansowanie leczenia. Osoby niepłodne muszą znaleźć ogromne pieniądze, jeśli chcą mieć szanse na biologiczne rodzicielstwo. Różnie sprawa ta jest rozwiązana na świecie; w jednych krajach leczenie jest całkowicie sprywatyzowane, w innych częściowo lub całkiem refundowane, można też leczyć się w ramach prywatnego ubezpieczenia. W Polsce przez chwilę można było korzystać z refundacji. Jeśli będziemy milczeć o finansach stojących za niepłodnością, są niewielkie szanse, że uda się ponownie wypracować system refundacji, obniżyć koszty leczenia, czy też znaleźć wsparcie w innych miejscach. Nierzadko rodziny i bliscy osób niepłodnych byliby gotowi partycypować w kosztach, gdyby wiedzieli, że jest taka potrzeba.

Radą, która niezmiennie wywołuje w osobach niepłodnych wrzenie, jest namowa do adopcji. Można odnieść wrażenie, że szczególną łatwość do sięgania po tego typu rozwiązania mają osoby, które mają znikome pojęcie nie tylko o niepłodności, ale również o sytuacji dzieci porzuconych lub osieroconych. Adopcja dla wielu osób staje się szczęśliwym zakończeniem drogi do rodzicielstwa. Czasami opisują to doświadczenie jako radosne odnalezienie rodziców i dzieci, nawet jeśli to przypadek do tego spotkania doprowadził. Nie ma też wątpliwości co do tego, że rodzina może dać dziecku znacznie więcej niż instytucja. Tyle tylko, że adopcja nie jest lekarstwem na niepłodność. Nie można nikogo zmuszać do rezygnacji z pragnienia rodzicielstwa biologicznego. Nie można go penalizować, ponieważ znalazł się z trudnej sytuacji i potrzebuje wsparcia, również finansowego. Nie można wreszcie traktować dzieci, które już raz doświadczyły traumy utraty rodzica, przedmiotowo. Motywacja do adopcji jest kluczowa, podobnie jak przepracowanie traumy i strat. Adopcja zamiast leczenia niepłodności może mieć bardzo poważne konsekwencje i o tym też trzeba mówić.

 

Niech nas usłyszą

To tylko kilka zagadnień, o których warto pamiętać przy okazji Tygodnia Świadomości. Zagadnień, o których warto mówić, przypominać, o które trzeba pytać. Klimat do rozmów o niepłodności nie jest teraz szczególnie przyjazny, jednak wycofanie się może tylko ten stan utrwalić. Zacznijmy więc pytać!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *