Niejawny projekt MSWiA: Podatek dla bezdzietnych ma poprawić demografię. „Zrefundujcie in vitro – będziemy rodzić dzieci!”

Rząd rozważa podatek dla bezdzietnych? Choć MSWiA zapewnia, że nic takiego na razie nie powstanie, „Rzeczpospolita” dotarła do niejawnego projektu, z którego wynika, iż takie działania są brane pod uwagę. Czyżby temat „bykowego” miał wrócić po wyborach?

W mediach zawrzało po publikacji niejawnego projektu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat polityki migracyjnej, do którego dotarli dziennikarze „Rzeczpospolitej”. Wynika z niego, że działania mające na celu dodatkowe opodatkowanie osób bezdzietnych to próba ratowania się przed zagrożeniem, jakim miałby być do 2030 roku w Polsce brak 4 milionów pracowników.

Bykowe – sposób na wyż demograficzny

 Jak czytamy w dzienniku: „Rząd stawia na krótkotrwałe zatrudnianie cudzoziemców zamiast sprowadzania ich na stałe z rodzinami, i to wyłącznie pochodzących z państw zbliżonych kulturowo do Polski.” Autorzy projektu liczą także, że do kraju wróci blisko 2,5 miliona Polaków, którzy przed laty wyjechali na zarobek do krajów zachodnich. Dodatkowo, jak podaje „Rz”, rozwiązaniem miałby być podatek dla bezdzietnych, który stałby się „nowym element polityki państwa, który miałby zwiększyć efekt demograficzny polityki prorodzinnej”. Jednym słowem – „bykowe” miałoby zachęcić młodych Polaków i Polki do podejmowania decyzji o dziecku. Jeśli nie – za wybór bezdzietności trzeba by było zapłacić, co zdaniem autorów projektu z powodzeniem działa w krajach UE, np. w Niemczech bezdzietne osoby powyżej 23. roku życia płacą wyższe o 0,25 pkt proc. składki na ubezpieczenia społeczne. We Francji z kolei przy wyliczaniu podatku stosuje się tzw. iloraz rodzinny, dzięki któremu wraz ze wzrostem liczebności rodziny, maleje płacony przez nią podatek. Jak to miałoby wyglądać u nas – nie wiadomo.

„Zrefundujcie in vitro – będziemy rodzić dzieci!”

Wiadomo jednak, że w Polsce co piąta para, czyli ok. 3 miliony Polaków bardzo chciałoby mieć dzieci i chętnie podjęliby wyzwanie, jakim jest zwiększanie efektu demograficznego, jednak z powodu niepłodności, zrobić tego nie mogą. Państwo jednak nie widzi potrzeby inwestowania w refundację nowoczesnych i najskuteczniejszych metod leczenia niepłodności, do których zalicza się m.in. in vitro – wręcz przeciwnie: skutecznie obcina środki na efektywną walkę z niepłodnością, dofinansowując metody z obszaru naprotechnologii, które u zdecydowanej większości niepłodnych nie przyniosą żadnego efektu.

Pieniądze są także na kolejne dzieci w małżeństwach wielodzietnych, a od lipca tego roku 500+ przypadnie także na pierwsze dziecko w rodzinie.

„Nie każdy chce mieć dzieci, i nie musi ich mieć, nie każdy chce wychodzić za mąż i też nie musi. Wciąż wierzę, że żyjemy w wolnym kraju. Są jednak miliony par, które o tym marzą, by powiększyć rodzinę nie o jedno, a o kilkoro dzieci. Miliony par chętnie skorzystałyby z in vitro i wróciły po wszystkie zarodki. Ale nie stać nas na to, a banki nie przyznają kredytów na leczenie niepłodności na preferencyjnych warunkach. Zostają raty. Nam, niepłodnym, pomóżcie, to będziemy zwiększać wyż… Tymczasem sama mam ochotę wyjechać z tego kraju. Płakać się chce…” – to tylko jeden z komentarzy bezdzietnych niepłodnych. 

MSWiA odpowiada: Na obecnym etapie „bykowego” nie będzie

Do doniesień o projekcie „bykowego” odniosło się w oświadczeniu MSWiA: „Projekt, o którym pisze Rzeczpospolita, jest jedynie wstępną koncepcją, która zawiera różne propozycje dot. migracji i rynku pracy. Na obecnym etapie minister Elżbieta Witek podjęła decyzję, że nie będą prowadzone jakiekolwiek prace nad pomysłem opodatkowania osób bezdzietnych” – napisano.

 

Zastanawia jednak sformułowanie: „na obecnym etapie” – czyżby chodziło jedynie o czas przed wyborami?

Myślicie, że temat podatku dla bezdzietnych, może stać się w Polsce faktem?

Źródło: rp.pl/twitter.com/MSWiA_GOV_PL

PRZECZYTAJ TAKŻE: Zmarnowane 23 miliony złotych. Niepłodni oszukani, NIK żąda wyjaśnień.

Zmarnowane 23 miliony złotych! Niepłodni oszukani, a NIK żąda wyjaśnień

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *