Niepłodność podczas kwarantanny

Niepłodność, samotność, kwarantanna. „I znów musimy czekać…”

„Niepłodność kojarzy się chyba najbardziej z poczuciem straty, upływem czasu i brakiem kontroli nad własnym życiem. I w te najtrudniejsze aspekty niepłodności uderza obecna sytuacja, czyli przymusowa izolacja, kwarantanna, przedłużająca się epidemia koronawirusa.  Nikt nie wie, kiedy to się skończy. Właśnie dlatego to takie trudne dla niepłodnych par. W głowie wciąż dźwięczy pytanie Co dalej? Czy zdążę? Czy dam radę czekać jeszcze dłużej? pisze psycholog Dorota Gawlikowska.  I podpowiada 7 rzeczy, które warto zrobić podczas kwarantanny, by rzeczywistość nie przytłaczała tak bardzo. 

Wszystkich nas dotknęła w ostatnim czasie sytuacja jak z filmu science fiction o światowej pandemii, ale osoby niepłodne zostały nią dotknięte niejako podwójnie. Nie tylko martwią się o swoje zdrowie i zdrowie swoich bliskich, sytuację gospodarczą, pracę czy domowy budżet, ale dodatkowo także o swoje leczenie i powodzenie swoich planów. W większości przypadków niepłodne pary musiały odłożyć starania, leczenie lub zawiesić spotkania albo kurs w ośrodku adopcyjnym.

Tym, którzy byli w trakcie procedury in vitro, podczas pozostawania w izolacji, towarzyszy dodatkowy niepokój o bezpieczeństwo swoje i przyszłego dziecka. Również decyzje o rozpoczęciu leczenia lub procedury adopcyjnej to niezwykle trudne, obciążające emocjonalnie i często długotrwałe procesy, wymagające od osób niepłodnych ogromu pracy nad sobą oraz radzenia sobie z niepokojami i wątpliwościami.

To kompromisy wypracowywane miesiącami ze sobą i z partnerem. I właśnie teraz, kiedy coś drgnęło, coś zaczęło się dziać, dla wielu par pojawiła się kolejna, niemożliwa wcześniej do przewidzenia bariera, która sprawiła, że mają poczucie, że świat znowu jest przeciw nim. To bardzo trudne doświadczenie, mogące powodować lęk, złość, żal, ból, poczucie bezradności i bezsilności, ale także poczucie straty – planów, wizji, nadziei, która się z nimi wiązała.

I znów musimy czekać…

Niepłodność kojarzy się chyba najbardziej właśnie z poczuciem straty, upływu czasu i braku kontroli nad własnym życiem. I w te najtrudniejsze aspekty niepłodności uderza obecna sytuacja, dlatego jest ona taka trudna dla niepłodnych par. Poczucie utraty możliwości realizacji planów, mijającego bezpowrotnie czasu i świadomość, że nie wiemy, kiedy będziemy mogli wrócić do zwykłego, codziennego funkcjonowania, a równocześnie zdajemy sobie sprawę, że ten upływ czasu nie działa na naszą korzyść to trudne doświadczenie.

Kolejny raz możemy tylko czekać, podczas gdy nasze życie od dawna jest głównie czekaniem. Poczucie, że znowu nie mamy takiego wpływu na swoje życie, jakiego chcemy i potrzebujemy także jest bolesne. Pytania o to, czy nasze uszczuplone przez epidemię zasoby finansowe pozwolą na kontynuację leczenia straszą.

Jak poradzić sobie z tym wszystkim, jak to przeżyć?

Przede wszystkim zadbać o siebie. Nie tyle wymagać od siebie jeszcze więcej, oczekiwać, że nie będziemy się „rozklejać’, unikać odczuwania tego, co trudne, ale zatroszczyć się o siebie samego jak o najlepszego przyjaciela w niezwykle trudnej sytuacji.

Utrata poczucia wpływu na swoje życie jest trudna, ale warto zdać sobie sprawę z tego, że nigdy nie jest ona całkowita. Nadal możemy wpływać na to, co robimy i jak się zachowamy w tej sytuacji, jakim źródłom informacji zaufamy, z czyjej pomocy skorzystamy i na jakim etapie, jak zadbamy o nasz związek. Przede wszystkim jednak mamy wpływ na siebie samych i możemy wybierać to, co nam służy i odróżniać od tego, co w tej sytuacji tylko pogłębia nasz lęk, złość czy bezradność.

7 rzeczy, które warto zrobić dla siebie podczas kwarantanny

1.  Szczególnie mocno zwracać baczną uwagę, jakie treści dopuszczamy do siebie.

Korzystać wyłącznie ze sprawdzonych źródeł informacji, nie odświeżać stron z wiadomościami kilkanaście razy dziennie, wyłączyć telewizor. Wystarczy, jeżeli sprawdzimy najnowsze doniesienia raz – dwa razy dziennie, wtedy na pewno nic ważnego nam nie umknie. A to, co przeoczymy, raczej wyjdzie nam na korzyść.

2.  Przyjrzeć się temu, z kim i o czym rozmawiamy.

Jeżeli rozmowy w grupie facebookowej koncentrują się wokół wzajemnego straszenia się i grożenia dramatycznym rozwojem wypadków i związanymi z tym niebezpieczeństwami, warto rozważyć okresowe wycofanie się z aktywności. Rzadko udaje się w takiej sytuacji naprawdę przewidzieć rozwój wypadków, o wiele częściej straszymy się wieloma możliwymi scenariuszami, z których żaden lub najwyżej jeden ostatecznie się ziści.

Pamiętaj! Wiele osób radzi sobie z własnym lękiem właśnie poprzez straszenie innych i próbuje kontrolować rzeczywistość, pisząc w swojej głowie dramatyczne scenariusze, w myśl zasady, że znane zło jest lepsze niż nieznane. Ale to nie pomaga ani im, ani nam.

3. Stworzyć dla siebie codzienną rutynę na ten czas.

Praca zdalna lub brak stałych zajęć oraz niewychodzenie z domu sprzyja realizacji wizji spędzenia kolejnego dnia w piżamie. Zmobilizujmy się i stwórzmy sobie plan dnia. Wstawajmy rano o konkretnej porze (choć niekoniecznie musi to być szósta rano, warto pozwolić sobie na odrobinę przyjemności i o ile to możliwe, zostać w łóżku nieco dłużej niż zwykle), ubierzmy się, spróbujemy zorganizować sobie w domu kącik do pracy, który czasowo będzie naszym biurem, aby reszta domu była nadal naszą prywatną przestrzenią.

Zadbajmy o wyznaczenie sobie godzin pracy, w czasie których zaplanujemy także przerwy na kawę czy chwilę rozmowy (w końcu w biurze także odrywaliśmy się od obowiązków żeby zaczerpnąć oddechu).

Jedzmy razem posiłki. Chodźmy spać o ustalonej porze i pamiętajmy, aby nie zabierać ze sobą do łóżka sprzętu elektronicznego, który nie pomaga zasnąć. Rutyna to normalność, a normalność to dla wielu osób baza dla poczucia bezpieczeństwa.

4.  Aby w obecnej sytuacji poczuć się lepiej i odnaleźć spokój, możemy potrzebować powrotu do naszych osobistych rytuałów.

Praktykowane codziennie będą pomagały nam poczuć się pewniej i stabilniej. Mogą to być świece, które zapalimy wieczorem tak jak zawsze, albo picie ulubionej herbaty w swoim kubku. Telefon do bliskiej osoby, z którą zawsze lubiliśmy rozmawiać. Dzięki nim może łatwiej nam będzie zobaczyć, że wbrew pozorom nie całe nasze życie się zmieniło i nadal istnieją stałe elementy rzeczywistości. Szukając tego, co stałe i niezmienne, na czym możemy bazować w świecie, który obecnie jest mało przewidywalny, zapewniamy sobie oparcie.

5. Pozwólmy sobie na emocje i bądźmy razem w ich przeżywaniu.

To, że nie będziemy o czymś mówić i okazywać swoich uczuć, nie sprawi, że one znikną i przestaną na nas wpływać. Dlatego o wiele bezpieczniej jest wyrażać je i zajmować się nimi świadomie, niż pozwolić, aby żyły w nas własnym życiem i wpływały na nas w sposób niekontrolowany, co nieuchronnie ma miejsce, kiedy usiłujemy im zaprzeczać i odcinać się od tego, co czujemy.

Nie musimy być silni dla innych, o wiele łatwiej będzie i nam, i naszym bliskim, jeżeli będziemy czuli, że mamy obok siebie kogoś, kto przeżywa to wszystko podobnie jak my i dzieli z nami podobne uczucia.

Dzięki temu będziemy wiedzieć, że doświadczając lęku czy bezradności nie jesteśmy sami, nie jesteśmy inni ani dziwni w świecie, gdzie wszyscy się uśmiechają i doskonale sobie radzą.

6.  Jeżeli czujemy się na siłach, spróbujmy wykorzystać ten czas na zrobienie czegoś, czego dotąd nie próbowaliśmy.

Może to być zadbanie o dietę, nauczenie się treningu relaksacyjnego czy technik oddechowych, które będą niezwykle przydatne kiedy już wrócimy do leczenia lub starań.

7.  Nie wahajmy się prosić o wsparcie.

Wielu psychologów, w tym psychologów niepłodności, pracuje obecnie z pacjentami online. Sesje prowadzone przez Skype czy Zoom nie są mniej wartościowe niż praca w gabinecie terapeutycznym. Profesjonaliści pomogą nam odkryć, jak najlepiej zadbać o siebie i swoje potrzeby w naszej, konkretnej sytuacji, podpowiedzą konkretne sposoby radzenia sobie w trudnym czasie. Pomoc nie jest dla słabych, trzeba być naprawdę silnym, aby umieć o nią prosić.

 


Dorota Gawlikowska – znakomita psycholożka i psychoterapeutka par w Klinice Leczenia Niepłodności InviMed w Warszawie. Od lat konsultuje pary starające się o dziecko, ale także te stojące w obliczu leczenia onkologicznego i procedur zachowujących płodność. W czasie epidemii koronawirusa prowadzi konsultacje on line. Więcej szczegółów na stronie www.invimed.pl

 


 

 

POLECAMY TAKŻE: Epidemia koronawirusa. InviMed kontynuuje rozpoczęte cykle do inseminacji i do in vitro

Epidemia koronawirusa. InviMed kontynuuje rozpoczęte cykle do inseminacji i do in vitro

 

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *