jak zwiększyć powodzenie in vitro

Placebo i nocebo w IVF, czyli jak zwiększyć skuteczność procedury w 7 krokach

Rozmowa z dr Moniką Łukasiewicz

Zapłodnienie metodą in vitro to dla wielu par leczenie ostatniej szansy. Wiążą z nim duże nadzieje, ale też przynosi ono duże obciążenie emocjonalne. Aby para zbyt wcześnie nie zrezygnowała z kolejnych prób, potrzebna jest silna motywacja. Ogromną rolę odgrywa tu tzw. placebo. O tym, jak rozumieć termin placebo w in vitro i jak wykorzystać to zjawisko, by zwiększyć szansę na ciążę, rozmawiamy z doktor Moniką Łukasiewicz, specjalistą ginekologiem-położnikiem, specjalistą endokrynologii ginekologicznej i rozrodczości oraz seksuologiem z przychodni nOvum. Zapraszam do obejrzenia nagrania!

Czym jest placebo w in vitro?

Nawet co druga para rezygnuje z leczenia in vitro po 1 lub 2 nieudanych próbach. Wbrew pozorom rezygnacja zwykle nie jest spowodowana brakiem funduszy czy problemami zdrowotnymi, ale czynnikiem emocjonalnym – trudnością ze zniesieniem stresu i rozczarowania po nieudanej próbie. Tymczasem tym, co najbardziej liczy się w IVF, jest powtarzanie prób. Okazuje się bowiem, iż kumulacyjny wskaźnik ciąż po 4 cyklach in vitro sięga aż 54-75%. To właśnie placebo jest czynnikiem, który pozwala utrzymać determinację do kolejnych prób.

Placebo to specyficzne połączenie pomiędzy mózgiem a ciałem, które sprawia, że dużo lepiej znosimy wszelkie przeciwności życiowe. In vitro jest taką procedurą, która wymaga wytrwałości i hartu ducha. Placebo nie wyleczy nas z hipercholesterolemii, nie wyleczy z depresji, nie wyleczy z bólu, ale zmieni naszą percepcję na rzeczywistość. Placebo to nie pigułka na poprawę samopoczucia, ale wszystko to, co związane z daną sytuacją. Jeśli jesteśmy przywiązani do miejsca, w którym się leczymy, do lekarza, któremu ufamy – to jest właśnie placebo – tłumaczy dr Monika Łukasiewicz.

Czy stres ma wpływ na skuteczność in vitro?

Złość, nastrój depresyjny, chwiejność nastroju, poczucie braku satysfakcji w związku, a nawet zaburzenia seksualne – wszystkie te problemy mogą pojawić się pomiędzy kolejnymi próbami zapłodnienia in vitro.

Stres ma niewielki wpływ na samą implantację zarodka. Metaanalizy wskazują, iż wpływu tego praktycznie nie ma. Jednak stres może sprawić, że przestaniemy się leczyć. W ten sposób sami sobie odbieramy szansę na to, by zajść w ciążę – przekonuje dr Monika Łukasiewicz.

Zasadnicze znaczenie dla sukcesu w in vitro ma m.in. zaufanie do lekarza i kliniki – to ono sprawia, że nie poddajemy się po pierwszych próbach. To ważne, ponieważ w leczeniu IVF czas ma ogromne znaczenie – w pewnym wieku kobiety kilkuletnia przerwa w kolejnych próbach znacznie zmniejsza szansę na udane zapłodnienie.

Koszty terapii też mają znaczenie. Ze względu na to, że inwestujemy w in vitro bardzo dużo pieniędzy, mamy wyższe oczekiwania wobec pierwszej próby – mówi dr Łukasiewicz.

Statystyki świadczą na korzyść wytrwałych par. Okazuje, iż co nawet co trzecia pacjentka w wieku powyżej 35 lat i z niską rezerwą jajnikową zajdzie w ciążę, jeśli powtórzy trzy cykle IVF.

 

POLECAMY:

 

Anna Kruk

Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *