Karmienie piersią czy mlekiem modyfikowanym

Żywienie od pierwszych chwil po urodzeniu – zależy od niego zdrowie, a czasami życie dziecka

Świadomość dotycząca znaczenia karmienia naturalnego rośnie, ale nie przekłada się to na upowszechnienie tego modelu karmienia. Tymczasem przynosi ono wiele korzyści dzieciom urodzonym w prawidłowym terminie oraz wcześniakom – choć te drugie lekarze „dokarmiają” także dojelitowo.

Karmienie piersią uznaje się za najlepszy model żywienia dzieci. Na płynące z niego korzyści zwraca uwagę w swoich rekomendacjach wiele organizacji oraz towarzystw naukowych.

Zdrowotny wpływ potwierdzony rekomendacjami

Światowa Organizacja (WHO) rekomenduje wyłączne karmienie piersią przynajmniej przez pierwszych 6 miesięcy życia niemowlęcia, a jeśli takie jest życzenie matki oraz dziecka, należy je zdaniem ekspertów WHO kontynuować do 2. roku życia. Podobne są zalecenia Amerykańskiej Akademii Pediatrii oraz te zawarte przyjętym w Polsce standardzie opieki okołoporodowej – z tą różnicą, że po ukończeniu przez dziecko 6. miesiąca życia amerykańskie wytyczne zalecają kontynuację karmienia piersią co najmniej do 12. miesiąca, a polskie stopniowe włączanie pokarmów uzupełniających.

Co zawiera kobiecy pokarm?

  • Białko,
  • Tłuszcze,
  • Węglowodany,
  • Witaminy
  • Mikro- i makroelementy.

Wszystkie składniki odżywcze występują w optymalnej ilości i stężeniu, na bieżąco dostosowywanym do wydolności organizmu dziecka.

– Mleko mamy to najlepszy, najbardziej optymalny i dynamicznie dostosowujący się do potrzeb dziecka pokarm. Jego skład jest uzależniony od wielu czynników. Wśród nich znajduje się m.in. rodzaj porodu (a więc przedwczesny lub o czasie), etap pojedynczego karmienia czy pora doby. Skład mleka kobiecego zależy też oczywiście od fazy laktacji, inny będzie skład colostrum (czyli siary), inny mleka przejściowego, a następnie dojrzałego. Bardzo ważne znaczenie dla składu ma stan zdrowia kobiety, w okresie zakażeń w pokarmie narasta lawinowo poziom immunoglobulin chroniących dziecko przed infekcją. Innymi czynnikami mającymi wpływ na skład naturalnego pokarmu są predyspozycje genetyczne oraz region świata, w którym zamieszkują matka z dzieckiem – wyjaśnia dr hab. n. med. Maria Wilińska, prof. nadzw. CMKP, pełniąca obowiązki kierownika Kliniki Neonatologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. Prof. W. Orłowskiego CMKP.

Karmienie piersią to korzyści dla matki i dziecka

Jak dodaje ekspertka, mleko matki zawiera też liczne składniki pozażywieniowe, takie jak komórki (w tym macierzyste), oligosachardy, cytokiny i hemokiny, biologicznie czynne przeciwciała i czynniki wspierające wzrost. Ponadto w naturalnym pokarmie znajdują się również hormony stymulujące procesy metaboliczne i obronne dziecięcego organizmu.

– Nic zatem dziwnego, że dziecko odnosi korzyści z dłuższego karmienia piersią, choć ma ono swój pozytywny wpływ również na zdrowie matki. W zależności od tego jak długo trwa naturalne karmienie tym większe ma przełożenie na redukcję u matki ryzyka raka sutka i jajnika, schorzeń sercowo-naczyniowych (przede wszystkim nadciśnienia tętniczego), hiperlipidemii u cukrzycy typu 2. Co więcej, zmniejsza też ryzyko niektórych schorzeń endokrynologicznych. Jakie korzyści karmienie naturalne przynosi dziecku? W istotny statystycznie sposób obniża ryzyko pojawienia się charakterystycznych dla okresu wczesnego dzieciństwa chorób infekcyjnych. Chodzi przede wszystkim o schorzenia układu oddechowego, zapalenie ucha środkowego. Dzieci karmione piersią rzadziej i na krócej trafiają do szpitala – redukuje ono bowiem częstość i długość hospitalizacji z powodu zakażeń dróg oddechowych – wskazuje prof. Maria Wilińska.

Naturalne karmienie ma też swoje korzystne przełożenie na ryzyko rozwoju chorób nieinfekcyjnych:

  • Białaczki wieku dziecięcego,
  • Próchnicy zębów (zwłaszcza do 12. miesiąca życia),
  • Astmy oskrzelowej w wieku 5-18 lat,
  • Atopowego zapalenia skóry,
  • Chorób alergicznych rozwijających się poniżej 5. roku życia,
  • Śmierci łóżeczkowej (z ang. SIDS – Sudden Infant Death Syndrome)
  • Retinopatii w przypadku dzieci urodzonych przedwcześnie,
  • Martwiczego zapalenia jelit,
  • Zakażeń szpitalnych,
  • Dysplazji oskrzelowo-płucnej u wcześniaków.

Standardy są, ale praktyka kuleje

Mimo tak oczywistych korzyści płynących z karmienia piersią nie jest to sposób żywienia noworodka i niemowlęcia wybierany powszechnie – wraz kolejnymi miesiącami życia dziecka odsetek matek karmiących naturalnie spada. Dzieje się tak między innymi dlatego, że – wbrew powszechnemu przekonaniu – choć karmienie piersią jest metodą naturalną, nie wszystkim kobietom i dzieciom przychodzi łatwo. Stąd ważne jest wsparcie laktacyjne, szczególnie tuż po porodzie. W 1989 r. WHO wprowadziła i zaleciła do powszechnego stosowania inicjatywę „Szpital przyjazny dziecku”. Jej efektem jest stworzenie jednolitego standardu wsparcia kobiety i dziecka ujętego w „10 kroków do karmienia piersią” kładącego nacisk na m.in. edukację personelu.

– Jednym ze zobowiązań krajów, które podpisały rezolucję z Innocenti i przyjęły ten standard jest zakaz reklamowania i promocji żywności sztucznej przeznaczonej dla dzieci do 6. miesiąca życia. Bardzo ważnym elementem polityki karmienia piersią jest również spisane w każdym szpitalu zasad karmienia niemowlęcia oraz zapoznanie z nimi rodziców i personelu. (…) W Polsce dysponujemy bardzo dobrymi materiałami, które regulują sposób postępowania z kobietami w okresie ciąży, połogu oraz karmienia piersią. To między innymi opublikowany w 2018 r. standard opieki okołoporodowej oraz wczesnej stymulacji laktacji dla ośrodków III poziomu referencyjnego – mówi prof. Wilińska.

Czy wiemy na pewno, ile matek w Polsce decyduje się na karmienie piersią i trwa w tym postanowieniu, gdy minie sześć miesięcy życia ich dziecka? Okazuje się, że oszacowanie tych danych może nie być takie proste, ponieważ – jak zaznaczyła prof. Wilińska – nie posiadamy odpowiedniego rejestru. Ostatnie całościowe badanie na ten temat pochodzi z 1994 r, przeprowadziła je dr hab. n. med. Krystyna Mikiel-Kostyra.

– Od tego czasu ukazywały się prace zawierające jedynie fragmentaryczne dane na temat karmienia piersią w Polsce, np. analiza przeprowadzona przez dr Marzenę Kostuch z Lublina. W badaniu tym wykazano, że w okresie 2002-2015, czyli już trzy lata po przyjęciu standardów opieki okołoporodowej, nie doszło do poprawy wykarmialności dzieci w Polsce. Zgodnie z danymi 2015 r. jedynie 10 proc. polskich niemowląt było karmionych wyłącznie w sposób naturalny. Co więcej, na przestrzeni badanego okresu wzrósł odsetek dzieci nigdy nie karmionych wyłącznie piersią: w 2002 roku wynosił 8,5 proc., ale w 2015 r. aż 30 proc. – zwróciła uwagę prof. Maria Wilińska.

Równie pesymistycznych wniosków dostarczyło przeprowadzone w 2014 r. z inicjatywy prof. Marii Kornackiej badanie „Opieka neonatologiczna wcześniaków na Mazowszu”. Zgodnie z jego wynikami, jedynie 39 proc. dzieci urodzonych przedwcześnie było karmionych wyłącznie naturalnie (choć prawie połowa dostawała dodatkowo wodę i glukozę). Ponadto mniej niż 50 proc. dzieci urodzonych przed 32. tygodniem ciąży nie zostało w ogóle przystawionych do piersi, a jedynie co trzecia mama wcześniaka otrzymała wsparcie w postaci porady laktacyjnej (tylko 24 proc. mam korzystało w szpitalu z laktatorów).

Badanie potwierdza także, że wysoki odsetek kobiet deklaruje karmienie piersią tuż po porodzie albo w pierwszych tygodniach życia ich dziecka. Niestety, im niemowlę starsze, tym mniej mam potrafi w tym postanowieniu wytrwać. Dlaczego kobiety przerywają karmienie?

– Z badania przeprowadzonego w 2005 r. wiemy, że 57 proc. kobiet decyduje się na włączenie sztucznego dokarmiania z powodu obaw o to, czy dziecko karmione wyłącznie piersią nie jest głodne. Warto dodać, że obaw nie potwierdzały obiektywne pomiary masy ciała niemowlęcia, ale matki deklarowały, że dziecko często płakało – wskazała prof. Wilińska.

Uwaga na reklamy sztucznego mleka

Skoro Polska należy do państw, gdzie przyjęte zostały oficjalne rekomendacje zalecające karmienie piersią oraz standard opieki okołoporodowej, to dlaczego sytuacja jest aż tak kiepska? Niestety, okazuje się, że oficjalne dokumenty niekoniecznie przekładają się na realną, szpitalną praktykę.

– Winię za ten stan rzeczy szeroką dostępność do substytutów mleka kobiecego przy silnym lobbingu branży żywienia i sztucznej żywności dla niemowląt. W naszym systemie brakuje ponadto motywacji dla placówek do realizacji polityki karmienia piersią oraz obligatoryjnych, profesjonalnych szkoleń dla personelu medycznego w tym zakresie. Wyjątkiem jest szkolenie specjalizacyjne dla rezydentów z neonatologii, którego program został o taki kurs uzupełniony. Co więcej, w szpitalach brakuje sprzętu i warunków do realizacji polityki laktacyjnej: nie ma laktatorów czy pokoi laktacyjnych, a matki są szybko wypisywane do domów – dodaje prof. Wilińska.

Jak podkreśla ekspertka, sztuczne karmienie nie jest alternatywą dla naturalnego, wbrew temu, co rodzice mogą usłyszeć w komunikatach reklamowych. Często używane w reklamach określenia, takie jak „mleko upodobnione do mleka kobiecego” czy zapewnienia o „składnikach takich jak w mleku matki” są nieprawdziwe i wprowadzają matki w błąd.

– Za karmieniem piersią stoi rzetelna wiedza i naukowe wsparcie, brakuje nam niestety wsparcia instytucjonalnego. Za mieszankami sztucznymi stoi potężne lobby producentów – podsumowuje ekspertka.

Ostatnich 25 lat przyniosło niekwestionowanych postęp w zakresie opieki neonatologicznej. W ciągu ponad dwóch dekad znacząco poprawiły się wskaźniki umieralności niemowląt zarówno urodzonych w terminie, jak i tych, które przyszyły na świat przedwcześnie. Wcześniactwo pozostaje kluczowym czynnikiem dla rokowania przeżycia noworodka oraz jego rozwoju na dalszych etapach życia.

Prawidłowe żywienie dla poprawy rokowania wcześniaków

Dla przeżycia noworodka urodzonego przedwcześnie kluczowe jest uruchomienie dwóch procesów: oddychania oraz żywienia. Do momentu narodzin obie te potrzeby zapewnia dziecku organizm matki.

– Wsparcie oddechowe niedojrzałych płuc oraz odpowiednie żywienie parenteralne (dojelitowe – red.) od pierwszych chwil po urodzeniu mające zastąpić transport składników odżywczych przez łożysko matki są najważniejszymi czynnikami decydującymi o życiu i zdrowiu dziecka – zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Ryszard Lauterbach, prezes Polskiego Towarzystwa Neonatologicznego.

Jak wyjaśnia ekspert, ostatnich kilkanaście lat to nie tylko poprawa jakości opieki nad wcześniakami, ale także zmiany standardów żywienia parenteralnego. 

– Przed dwudziestu laty poszczególnych podaż składników takich jak białko, tłuszcze, witaminy pierwiastki śladowe różniła się w sposób istotnych od tych metod, które proponujemy od kilku lat. Wtedy podaż w pierwszej dobie życia 1 g białka na kilogram była olbrzymim postępem. Emulsje lipidowe można było podawać dopiero od 3. doby życia z uwagi na liczne, sugerowane wówczas powikłania, które mogły być następstwem wcześniejszej podaży żylnej tłuszczu. Dopiero wyniki badań dotyczących transportu białka przez łożysko do płodu w trzecim trymestrze ciąży, wykazujące wartości przewyższające 3 g na dobę, pozwoliły na zwiększenie dobowej podaży tego niezwykle ważnego składnika żywieniowego – wyjaśnia prof. Lauterbach.

Niestety, zastosowanie żywienia parenteralnego niosło w przeszłości także ryzyko pewnych powikłań. Były one powodowane problemami technicznymi z bezpiecznym umiejscowieniem cewników, ryzykiem przedostawania się roztworów żywieniowych poza obręb naczyń oraz uszkodzeniem wątroby w przebiegu zespołu PNALD (z ang. Parenteral Nutrition–Associated Liver Disease).

– Przyczyną objawów zespołu o charakterze ostrym lub przewlekłym było podawanie dożylne emulsji lipidowej, w skład której wchodziły tłuszcze omega-6 o właściwościach prozapalnych. Obawa przed wystąpieniem PNALD kazała specjalistom ograniczyć do niezbędnego minimum podaż lipidów u wcześniaków – mówi prof. Lauterbach.

W 2008 r. ukazała się jednak praca naukowa, w której opisano korzyści zdrowotne płynące z podawania wcześniakom emulsji lipidowej z zawartością kwasów omega-3. Co więcej, jeden z kwasów tłuszczowych omega-3 DHA jest jednym z najintensywniej transportowanych przez łożysko w trzecim trymestrze ciąży.

Większość wcześniaków ma więc jego poważne niedobory, a kwas DHA jest istotnym czynnikiem wpływającym korzystnie na rozwój ośrodkowego układu nerwowego oraz siatkówki. Wyniki opisanego badania sprawiły, że emulsja lipidowa, w skład której wchodzą kwasy tłuszczowe omega-3 weszła do standardu leczenia parenteralnego ze względu na swoje zdrowotne właściwości, między innymi przeciwzapalne. Jak podsumowuje prof. Lauterbach, kwas DHA podaje nie tylko dożylnie, ale też doustnie, co skutkuje lepszym rozwojem funkcji poznawczych u dzieci urodzonych przedwcześnie.

Źródło: Na podstawie sesji „Neonatologia – nowe możliwości i wyzwania”, która odbyła się w ramach Kongresu Zdrowia Polaków 2021.

Tekst: Emilia Grzela

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:  Koronawirus u matki karmiącej piersią. Co dalej?

Koronawirus u matki karmiącej piersią. Co dalej?

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *