skandynawskie wychowanie

Brudne, mokre i nieuważne – tu się tak wychowuje szczęśliwe dzieci. Co na to polska matka?

Skandynawia jest modna. Podpatrujemy ich minimalistyczne, biało-drewniane wnętrza, inspirujemy się ich stylem życia w wersji slow i hygge, z zaciekawieniem słuchamy o tym, jak skandynawscy rodzice wychowują dzieci. Ich metodom jest daleko od naszych. Czy są lepsze? Nie wszystkie. Czy warto się zainspirować? Oczywiście.

Skandynawskie wychowanie: „-15 na termometrze i spacer z niemowlakiem? A co to za problem?”

W Polskich przedszkolach panuje niepisana zasada, według której nie wychodzi się na spacery z dziećmi, gdy temperatura spada poniżej – 10 stopni. Większość młodych matek noworodków i niemowlaków ma ogromny problem z określeniem, czy nie jest za zimno na spacer z dziećmi.

Już pierwsze sierpniowe zimniejsze podmuchy wiatru skłaniają polskie mamy do założenia dziecku czapeczki. Mowa tu zarówno o kilkumiesięcznych i jak i kilkuletnich dzieciach. Słynne „a gdzie to dziecko ma czapeczkę” i „załóż czapkę, bo będzie mieć zapalenie ucha” weszło już na trwałe do słownika babć i okolicznych życzliwych sąsiadek, a nawet obcych osób. Skandynawskie wychowanie jest dalekie od takiego podejścia. 

„Mieszkamy w Norwegii już kilka lat. To tutaj na świat przyszły nasze dzieci. Polski model wychowania znam tylko z obserwacji znajomych mam i z własnego dzieciństwa. Jednak mimo to na początku zaskoczyło mnie wiele aspektów norweskiego wychowywania dzieci. Pierwszy szok przeżyłam, gdy widziałam wózki z niemowlakami zostawione na mrozie przed restauracją. Rodzice jedli z przyjaciółmi obiad w środku, a dziecko spało w wózku przed wejściem. W dodatku na mrozie. Coś, co w Polsce się praktycznie nie zdarza, tam jest zupełnie naturalne” mówi 34-letnia Marysia, od 6 lat mieszkająca w Norwegii.

Skandynawskie wychowanie: „Nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie”

To słynne skandynawskie powiedzenie znane jest już w Polsce. Skandynawowie wychodzą ze swoimi dziećmi w każdą pogodę: mżawka, deszcz, śnieg, wiatr, słońce. Chyba tylko ekstremalne huragany i śnieżyce są w stanie zatrzymać ich w domu. Dlatego odpowiednia odzież na wyjścia z domu to ważne miejsce w szafie każdego Norwega czy Szweda. Co więcej, mało restrykcyjnie podchodzą do szczelnego ubierania się od stóp do głów – maluchy często biegają bez rękawiczek, bo wygodniej im eksplorować świat gołymi rękoma, a dorośli w to nie ingerują.

„Na termometrze -10, ja w czapce, szaliku zaciągniętym pod nos, rękawiczkach a te 4-5-latki w samych kurtkach, w dodatku rozpiętych i z gilem pod nosem. Na początku chciałam pobiec i okryć te dzieci, dziś podobnie wychowuję swoje maluchy” mówi Marysia.

W Skandynawii za wielogodzinnym ruchem na dworze przemawia również jakość powietrza. Gdy w Polsce zaniepokojeni rodzice coraz częściej rezygnują ze spacerów z uwagi na duże zanieczyszczenia i smog, norweska mama czy tata nie muszą się tym przejmować.

Przeczytaj: 3 nietypowe, choć skuteczne sposoby na atak histerii u dziecka [mamy radzą]

Skandynawskie wychowanie: „Nie usłyszysz: uważaj, ostrożnie, nie biegaj”

Co czujesz droga mamo lub tato, gdy widzisz, że twoje 4-5-letnie dziecko wspina się na nieduże drzewo czy wysoką konstrukcję na placu zabaw? Pewnie w pierwszym odruchu podchodzisz i czuwasz, żeby dziecko nie spadło, ewentualnie zabraniasz, a wielce prawdopodobne, że przestrzegasz dziecko, aby było uważne, ostrożne, dobrze się trzymało itp. Skandynawskie wychowanie może się w tym kontekście wydać pozbawione empatii, a rodzice wręcz nieinteresujący się losem dzieci. Przecież te małe istoty igrają z losem, a  rodzicom nawet powieka nie drgnie. Nie pomogą, a nawet nie przestrzegą dziecka, by zachowało ostrożność. 

„W Skandynawii dużą wagę przykłada się do kształtowania samodzielności u dziecka. Już maluchy w przedszkolu przyzwyczajane są samodzielnego ubierania się, korzystania z toalety, a nawet przygotowywania prostych posiłków, np. kanapek. Nikt się nie rozczula, gdy dziecko płacze, przewróci się czy ubrudzi. Nie jest to tak, że one nie mają opieki czy nauczycielki nie wywiązują się z obowiązków. Po prostu tutaj stawia się na samodzielność dzieci od najmłodszych lat i nikt nie przejmuje się, że dziecko jest zasmarkane, pobrudzone, czy ma krzywo zapięte guziki od sweterka” tłumaczy Marysia.

Skandynawowie wychodzą z założenia, że dziecko ma uczyć się poruszania i obcowania w świecie samodzielnie i to od najmłodszych lat. Ważne w tym wszystkim jest swobodne obcowanie z naturą, które uczy młodych Skandynawów postaw ekologicznych, pozwala w sposób sensoryczny, wszystkimi zmysłami, poznawać świat i zmienność przyrody. 

Skandynawskie wychowanie: „Baw się, poznawaj świat, biegaj i brudź”

„Gdy moja córka poszła do przedszkola, nie mogłam wyjść z szoku, w jakim stanie odbieram swojego słodkiego anioła: gil do pasa, buzia cała brudna, rajstopy podarte. Czy to naprawdę taki problem, żeby przebrać dziecko, wytrzeć mu nos? Dziś jest to już dla mnie naturalne. Norwegowie dają dzieciom dużą swobodę w zabawie. Nikt tu – w tym także opiekunki w przedszkolach – nie biega za dziećmi podczas zabawy, aby wytrzeć nos czy pomóc wejść na drabinki. Dzieci radzą sobie same jak potrafią” tłumaczy Marysia.

Przeczytaj: Dziecko to mały człowiek, czyli 15 reguł wychowywania według Janusza Korczaka

Skandynawowie stawiają na proste zabawy i nieunikanie brudu. Dzieci mogą skakać po kałużach, bawić się w błocie, a ich zabawkami są patyki, kamienie, miski, wiaderka. Place zabaw w przedszkolach mogą zaskoczyć – są proste, wręcz survivalowe, ale dzięki temu pobudzają wyobraźnię dzieci.

Nie jest prawdą, że maluchy są całe dnie na dworze w przedszkolu, choć rzeczywiście przebywanie na świeżym powietrzu to ważny aspekt w wychowywaniu najmłodszych. Dzieci mają natomiast dużą różnorodność w zabawie. W Polsce zajęcia są skierowane do całej grupy – gdy jest czas na malowanie to malują wszystkie dzieci, gdy pora na zabawę na plac zabaw, na dworze jest cała grupa. W Skandynawii dzieci bawią się w podgrupach. Te, które mają ochotę, są na zewnątrz, część dzieci bawi się zabawkami (których zresztą jest niedużo i raczej skromne), inne ganiają się, a jeszcze inne malują. 

Skandynawskie wychowanie: „Katar i kaszel to nie choroba”

Skandynawskie wychowanie zakłada, że delikatny kaszel i zwykły katar to normalne zjawisko. W przedszkolu niemal co drugie dziecko może mieć tu katar i nikogo to nie dziwi, a rodzice nie są odsyłani do domu z zakatarzonym dzieckiem. Jeśli maluch pokasłuje i ma katar to znaczy, że może iść do przedszkola. Jeśli jest gorączka i bardziej niepokojące objawy, wtedy zostaje w domu i jest leczone, ale też nie od razu antybiotykami. Dzieci rzadziej chorują, bo od małego są hartowane – chodzenie boso, bez czapki, przebywanie na powietrzu niezależnie od pogody, kontakt z bakteriami sprawiają, że ich odporność jest naprawdę dobra.

Czy chuchać i dmuchać na dziecko? Czy pozwolić mu eksplorować świat jak robią to Skandynawowie? Podejście zależy oczywiście od rodzica. Nie każdy chce naśladować ich sposób wychowywania. Nie jest też powiedziane, że to najlepsza metoda opieki nad dziećmi. Zawsze dobrze brać dla siebie te składowe, które są dla nas do zaakceptowania i inspirując się, korzystać z metody złotego środka.  

 

POLECAMY TAKŻE

Więź między babcią i dziadkiem a wnukami – dlaczego ważne jest, aby wnuczęta spędzały czas z dziadkami?

 

 

 

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *