Dr Makowska: Są lekarze, dla których niepłodność to wymysły rozhisteryzowanych pacjentek

Dr Makowska: Są lekarze, dla których niepłodność to wymysły rozhisteryzowanych pacjentek

Czy kilkumiesięczne bezowocne starania o ciążę to zawsze zwiastun niepłodności? Dlaczego niektóre pary mogą się starać o potomstwo nawet 2 lata i nie konsultować braku ciąży z lekarzem, a niektóre już po pół roku powinny umówić się na specjalistyczną wizytę? Jak powinien prowadzić parę starającą się o dziecko dobry specjalista? „Niestety, dość często spotykam się z parami, które zbyt długo były prowadzone przez ich lekarza ginekologa. Czasami jest to kilka lat niepotrzebnych badań i obserwacji…” – mówi dr Beata Makowska z Kliniki InviMed w Gdyni.

Mimo że niepłodność jest coraz bardziej powszechnym zjawiskiem, większość par w ogóle nie zakłada, że może mieć problemy z poczęciem dziecka. Zaczynają starania i dopiero po kilku miesiącach, gdy kobieta nie zachodzi w ciążę, pojawiają się pierwsze myśli, że może być coś nie tak. Czy już wtedy warto myśleć o pierwszej wizycie diagnostycznej?

To, kiedy udać się do specjalisty zajmującego się niepłodnością, to zawsze sprawa indywidualna. Zależy głównie od czasu starania się o ciążę, wieku pacjentów i chorób, z jakimi się zmagają. Młodzi, zdrowi ludzie mogą starać się 2 lata bez konsultacji lekarskiej. Pacjenci po 35. roku życia powinni po pół roku starań zasięgnąć opinii lekarskiej.

Czy coś poza wiekiem powinno skłaniać do wcześniejszej wizyty?

Poza tak oczywistą przesłanką, jak wiek kobiety, warto zwrócić się do specjalisty leczenia niepłodności, gdy czekają nas lub jesteśmy tuż przed zabiegami chirurgicznymi, operacjami ginekologicznymi, które mogą mieć istotny wpływ na płodność. Dodatkowo, warto zwrócić się do niego również wtedy, gdy cierpimy na różne choroby ginekologiczne, np. na endometriozę – choroba ta jest bowiem czynnikiem wpływającym na możliwości rozrodcze.

Czy zdarza się, że trafiają do Pani pary, w Pani ocenie, zbyt późno?

Niestety, dość często spotykam się z parami, które zbyt długo były prowadzone przez ich lekarza ginekologa. Czasami jest to kilka lat niepotrzebnych badań i obserwacji kobiety, bez wykonania podstawowego badania nasienia. Niejednokrotnie to pacjentka, nie lekarz, podejmuje decyzję, by zmienić lekarza i udać się do specjalisty od niepłodności. Niepłodność jest co prawda uznanym problemem społecznym, ale ginekolodzy to też ludzie. Mają swoje przekonania, różne doświadczenia. Nadal zdarzają się tacy, na szczęście bardzo rzadko, którzy uważają, że niepłodność to wymysły rozhisteryzowanych pacjentek.

Słyszała Pani takie opowieści pacjentek?

Owszem. Spotykałam w swojej karierze kobiety, które z żalem opowiadały mi, że ich ginekolog wyśmiał je, tłumacząc, że są zbyt stare, by myśleć o macierzyństwie. Pamiętam, jak leczyłam kiedyś parę, która przez kilka lat systematycznie uczęszczała do swojego ginekologa. Pacjentka miała wykonane wszystkie możliwe badania. Przyjmowała leki na wywołanie owulacji, na wzmocnienie fazy lutealnej. Bez efektu. W końcu sami podjęli decyzję, by zgłosić się do mnie. Okazało się, że pacjent miał bardzo słabe parametry nasienia. Szansa na naturalną ciążę była bliska zeru, o czym lekarz prowadzący nie wspomniał, chociaż badanie nasienia wykonane było na początku ich kuracji.

Czy to częste przypadki?

Na szczęście są to sytuacje marginalne. Większość lekarzy to jednak ludzie o otwartych umysłach, doskonale wykształconych, z którymi można porozmawiać na każdy temat.

No właśnie, bardzo dużo zależy od lekarza, prawda?

Każdy lekarz jest przewodnikiem, który powinien przeprowadzić pacjentów przez zawiłe ścieżki diagnostyki i leczenia choroby. Zdarzają się lepsi i gorsi przewodnicy. Czasami para sama musi podjąć decyzję, że warto zrobić kolejny krok i udać się do specjalisty. Ale dużo też zależy od temperamentu pacjentów. Jedni uznają, że pięć lat to niezbyt długo, inni już po 3 miesiącach zażądają pełnej diagnostyki.

Czy jeszcze o czymś warto pamiętać?

Tak. Przede wszystkim o tym, że decyzja o udaniu się do specjalisty powinna być obopólna. Niepłodność dotyka coraz większego odsetka par. Coraz częściej można przeczytać o tym problemie w kobiecych czasopismach. Kobiety mają olbrzymią świadomość i nie mają oporów, by zgłosić się do specjalisty po pomoc. Problem taki może się pojawić ze strony mężczyzny. Nieraz spotkałam się w swojej praktyce z lekceważeniem problemu przez partnerów, wręcz z delikatnym wyśmiewaniem partnerek, nietowarzyszeniem kobietom na wizytach u ginekologa, odmawianiem wykonania badań, a nawet z kłamstwami.

Czy naprawdę jest się czego bać? Jak wygląda pierwsza wizyta w klinice leczenia niepłodności?

Na pierwszą wizytę zapraszamy pary razem. Dlaczego we dwoje? Gdyż to partnerzy oboje, wspólnie podejmują starania o posiadanie potomstwa. Rodzicielstwo to ogromny przywilej i niesamowita radość, ale także nie lada obowiązek – dla obojga partnerów. Dlatego warto już od początku tej drogi być razem. Pierwsza wizyta zwykle trwa dłużej. Należy zatem zarezerwować sobie na nią więcej czasu. Podczas pierwszej wizyty lekarz zazwyczaj wykonuje dopochwowe badanie USG. Dlatego na pierwszą wizytę najlepiej zgłosić się pomiędzy 10. a 25. dniem cyklu. Lekarz też podczas tego spotkania weryfikuje historię leczenia, dlatego warto jest mieć ze sobą pełną dokumentację medyczną. Poza zapoznaniem się z historią medyczną pacjentów lekarz zapyta również o datę ostatniej miesiączki, regularność i długość cykli.

Jak wyglądają dalsze etapy diagnostyki i leczenia? Czy na pierwszej wizycie lekarz jest w stanie rozpisać plan działania dla pary, która dotychczas bezskutecznie starała się o dziecko?

Każdy przypadek jest indywidualny. Dlatego też nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Zdarza się, że już podczas pierwszej wizyty, po zapoznaniu się z dokumentacją i badaniach, lekarz jest w stanie wybrać dla pacjentów metodę leczenia. Należy jednak pamiętać, że jeśli para jest na początku drogi, trzeba najpierw dobrze postanowić diagnozę, by obrać właściwy kierunek. By lekarz mógł postawić trafną diagnozę, zazwyczaj zleca niezbędne badania.

Wiele osób utożsamia kliniki leczenia niepłodności wyłącznie z in vitro. Czy słusznie?

Niesłusznie. W całym procesie leczenia niepłodności bardzo istotne jest holistyczne podejście do problemu konkretnych pacjentów i włączenie w terapię odpowiednich specjalistów, np. dietetyka, androloga, seksuologa, psychologa czy nawet fizjoterapeuty. Leczenie niepłodności to nie tylko in vitro. Mówimy tutaj o zastosowaniu szeregu terapii wspierających płodność, a także o zastosowaniu leczenia farmakologicznego, hormonalnego. Mowa tu także o zabiegach wspierających, jak np. inseminacja. Należy pamiętać, że każdy lekarz, który zajmuje się leczeniem niepłodności, podchodzi do pacjentów indywidualnie. Kliniki leczenia niepłodności, a na pewno InviMed, zawsze rozpoczynają pracę z parą od diagnozy i ustalenia indywidualnego planu leczenia.

Czy w Pani ocenie rośnie poziom świadomości problemu, jakim jest niepłodność?

Rośnie, mimo iż temat ten jest bardzo trudny. Tym bardziej cieszą mnie kolejne zdjęcia nowo narodzonych dzieci, których z każdym miesiącem przybywa w moim gabinecie. Wierzę, że każda para i każdy lekarz, kierując się głosem rozsądku i pragnieniem szczęścia ludzi, którzy chcą zostać rodzicami, skieruje ich kroki w stronę specjalistów, którzy mogą im pomóc urzeczywistnić marzenie o rodzicielstwie.

 


Dr n. med. Beata Makowska, specjalista ginekolog-położnik w Klinice Leczenia Niepłodności InviMed w Gdyni.

 

 

 


PRZECZYTAJ TAKŻE: Dr Maja Herman: Jak sobie poradzić psychicznie po nieudanym in vitro?

Dr Maja Herman: Cierpienie nie uszlachetnia. Jak sobie poradzić psychicznie po nieudanym in vitro

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *