Jak radzić sobie z atakami złości u dziecka?

Gdy słodki 3-latek zmienia się nie do poznania. Jak sobie radzić z atakami złości u dziecka?

Jak radzić sobie z atakami złości u dziecka? Który rodzic nigdy nie wpisał takiej frazy w wyszukiwarkę Google, szukając pomocy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Małe dzieci nie potrafią sobie radzić z nadmiarem emocji, których w dodatku nie rozumieją, co niestety przez rodziców często odbierane jest jako celowa złośliwość i „bycie niegrzecznym”. Co robić, gdy dziecko krzyczy? Jak zachować się podczas słynnego rzucania się przez dziecko na podłogę w sklepie? Praktyczne wskazówki i gotowe rozwiązania przekazuje coach rodzicielski, edukatorka Pozytywnej Dyscypliny, Monika Cywińska. 

 

Słodki 3-latek nagle przeradza się w chimeryczne, kłócące się z rodzicem i wpadające w ataki złości dziecko. Czy to słynny bunt 3-latka, ujawniający się  temperament dziecka czy przyczyny leżą jeszcze gdzie indziej? 

Monika Cywińska: Przyczyny buntu są złożone. Jak wszystko, co dotyczy wychowania dzieci. Powodem może być naturalny etap i związana z nim zwiększona potrzeba autonomii.

Jednak nasza reakcja może spowodować, że dziecko mniej lub bardziej „rozkręci się” w swojej potrzebie sprawczości.

Surowy rodzic – pułapki

Jeśli mamy tendencję do bycia zbyt stanowczym rodzicem – przykładamy bardzo dużą wagę do wymogów sytuacji i własnych potrzeb (np. potrzeby posiadania rodzicielskiego autorytetu), a niewielką do potrzeb dziecka, wówczas naturalnie wzmagamy bunt u dziecka. Dziecko surowego rodzica musi walczyć o swoją autonomię, często czuje się niesprawiedliwie potraktowane i ma ochotę pokazać, że nie można mu rozkazywać. Choć oczywiście w przypadku niektórych dzieci idzie to w drugą stronę i dziecko staje się uległe, wycofane i lękliwe.

Uprzejmy rodzic – pułapki

Jeśli mamy tendencję do bycia zbyt uprzejmym rodzicem – przykładamy bardzo dużą wagę do potrzeb dziecka i szanowania jego emocji (np. potrzeby autonomii), a niewielką do szanowania własnych potrzeb, wówczas naturalnie przyzwyczajamy dziecko, że to ono rządzi w domu. Dziecko pobłażliwego rodzica jest często „uzależnione” od władzy. Rodzic nagina wszystkie wcześniejsze ustalenia i zasady, aby spełnić potrzeby (a często kaprysy) dziecka i go nie stresować. Rodzic, który ma tendencje do pobłażliwości, często nie rozróżnia potrzeb dziecka od chwilowych kaprysów. Czuje się winny, gdy dziecko płacze, więc przesuwa swoje granice, aby nie cierpiało. Dzieci w mgnieniu oka orientują się, co działa. Jeśli rodzic ustępuje, gdy dziecko płacze, jęczy lub krzyczy to nic dziwnego, że dziecko chętnie korzysta z tych metod, aby otrzymać to, na czym mu zależy. To naturalne.

Zły i dobry policjant w rodzinie

Najczęściej jest tak, że kiedy jeden rodzic jest zbyt uprzejmy, to drugi jest zbyt stanowczy. To też naturalne. Kiedy np. tata krzyczy na dziecko, to mama chcąc pokazać dziecku, że jednak jest ważne i kochane przytuli i często jeszcze pozwoli „biedakowi” pooglądać chwilę dłużej bajki tego wieczora. Chce, żeby dziecko wiedziało, że rodzice go kochają.

Czy chcemy, aby nasze dzieci kojarzyły dłuższe oglądanie bajek z miłością rodzica? Na pewno nie! Ale niestety postępując w ten sposób, „programujemy” w podświadomości dziecka, że specjalne traktowanie oznacza, że rodzice go kochają. Nic więc dziwnego, że gdy następnym razem dziecko nie otrzyma większej porcji bajek niż się należy, to czuje, że rodzice go nie kochają. Więc domaga się swojej zwiększonej porcji bajek („miłości?”) krzykiem, płaczem, jęczeniem – jeśli to akurat działa na rodziców (lub jednego z nich).

Kolejnym przykładem zależności pomiędzy pobłażliwością jednego rodzica, a surowością drugiego może być następująca sytuacja: tata wrócił późno do domu i z poczucia winy, że nie spędził czasu z dzieckiem, zaczyna łamać wcześniej ustalone zasady poprzez przeciągniecie pójścia spać. W takich sytuacjach nie liczmy na to, że dziecko doceni ten wspaniałomyślny gest. Kiedy dziecko widzi, że rodzic przesuwa wcześniej postawione granice, wówczas idzie dalej, a czasem wręcz biegnie. I bywa, że jak się rozpędzi to ciężko je zatrzymać. Do akcji musi wkroczyć mama, która wrzaśnie. Dziecko się przestraszy i być może pójdzie spać, ale pozostanie w nim poczucie złości na mamę, która to złość może dać owoce np. następnego dnia rano. A czasem dziecko swoją złość i bunt pokaże od razu, twierdząc, że dzisiaj nie śpi i koniec!

Zatem zarówno surowość, jak i pobłażliwość będą potęgowały buntownicze tendencje dziecka. Ponadto dziecko, którego rodzice nie mówią jednym głosem, będzie próbowało to wykorzystać (na totalnie nieświadomym poziomie oczywiście).

Jak radzić sobie z takami złości u dziecka?

Być uprzejmym i stanowczym jednocześnie!

Bycie uprzejmym i stanowczym jednocześnie wobec dziecka (i partnera) jest jedną z głównych zasad Pozytywnej Dyscypliny – metody budowania szczęśliwych i zrównoważonych relacji w rodzinie. Warto zwrócić na spójnik „i”, który łączy uprzejmość i stanowczość, podczas, gdy zwykle używamy „ale”, które przekreśla ważność pierwszego członu.

Zastosowanie „i” podkreśla, że uprzejmość nie wyklucza stanowczości i na odwrót. Kiedy trzymam się poczynionych wcześniej ustaleń odnośnie czasu ekranowego, to jestem stanowcza. I nie muszę przy tym krzyczeć na dziecko lub poniżać go, jeśli ma do mnie o to pretensje. Mogę wziąć na ręce, przytulić i szepnąć do ucha: ”Kocham Cię i mówię NIE.” A następnie zanieść do kąpieli.

Od czego zacząć trenowanie uprzejmej stanowczości?

  • Zastanów się, czy jesteś bardziej uprzejma, czy stanowcza, i jak jest z Twoim partnerem.

Po co to wiedzieć? Dajmy na to, że jesteś bardziej uprzejma. Co możesz zrobić, aby stać się uprzejma i stanowcza jednocześnie. Zmusić męża, żeby był bardziej uprzejmy?

Nie:) Nie da się zmieniać innych ludzi! Możesz zmienić tylko siebie. Jeśli chcesz, aby twój mąż był bardziej uprzejmy, to Ty stań się bardziej stanowcza. On naturalnie „zuprzejmieje.” 

  • USTAL ROZWIĄZANIA WYGRANY – WYGRANY ZE SWOIM MĘŻEM

Dogadaj się i ustala takie zasady, które będą w szacunku zarówno do potrzeb dziecka, jak i do potrzeb rodzica i wymogów sytuacji. Tak zwane umowy wygrany-wygrany.

Jak to robić?

Moim klientkom polecam sposób, który zastosowałam w swoim życiu, a który stał się przełomem w moim życiu rodzinnym i pozwolił nam wyjść z rodzinnego chaosu, kiedy moje dzieci miały 2 i 4 lata.

Mianowicie co wieczór, po położeniu dziecko spać spotykam się z moim mężem na krótkie SPOTKANIE RODZINNE, składa się ono z 3 części:

  1. Runda doceniania i wdzięczności – w myśl zasady „Napraw relację, zanim naprawisz sytuację.”
  2. Rozwiązywanie problemów

Uprzejmie pokaż, że szanujesz jego potrzeby, punkt widzenia i emocje.

Stanowczo pokaż, że szanujesz swoje potrzeby, punkt widzenia i emocje.
Zadaj PYTANIE PEŁNE CIEKAWOŚCI – otwarte pytanie, które ma pomóc rozwiązać problem, m.in. poprzez uświadomienie sobie swoich uczuć, punktu widzenia i potrzeb odnośnie sytuacji oraz konsekwencji idących za postępowaniem.

  1. Przedstaw problem UPRZEJMIE I STANOWCZO JEDNOCZEŚNIE. Miłe zakończenie.

Jak może wyglądać taka rozmowa?

 „Bardzo doceniam, że jesteś ojcem, któremu nie jest obojętne jak wychowa swoje dziecko. To dla mnie ważne. Wyobrażam sobie, że denerwuje Cię kiedy Grześ odmawia sprzątania zabawek przed pójściem spać, bo chcesz go nauczyć samodyscypliny i zachowywania porządku. Rozumiem to i zgadzam się z tą intencją. I jednocześnie ja denerwuję się, kiedy reagujesz krzykiem, ponieważ sądzę, że to źle zadziała na jego rozwój, a poza tym nie jest skuteczne długofalowo.”

Na koniec zadaj PYTANIE PEŁNE CIEKAWOŚCI

„Co możemy zrobić, żeby reagować stanowczo, i jednocześnie bez krzyku?”

„Co o tym myślisz?”

„Jak Ty się czujesz z tą sytuacją?”

„Jak reagowali Twoi rodzice? Jakie to miało dla Ciebie rezultaty?”

A potem zróbcie razem coś miłego. Obejrzyjcie film, posłuchajcie wspólnie muzyki, przytulcie się lub… cokolwiek, co może zrobić dwójka dorosłych po położeniu dziecka spać 🙂

Kiedy dziecko ma powyżej 2 lat, takie spotkania rodzinne warto przeprowadzać również wspólnie z nim. Wówczas te umowy będą przez dziecko chętniej szanowane, ponieważ ma ono zaspokojoną potrzebę sprawczości – może wpływać na kształt rodzinnych ustaleń, adekwatnie do swojego wieku oraz w granicach wytyczonych przez potrzeby rodziców i wymogi sytuacji. Można z nim ustalać np. grafik rytuałów poranka, wieczoru czy rytmu całego dnia, oraz sposoby rozwiązywania codziennych trudności. Ustalać z nim sposób, w jaki będzie korzystał z ekranów czy zasady dotyczące kupowania nowych zabawek, wybierania ubrań czy inne sprawy. Ma to niezwykle pozytywny wpływ na naukę bycia zaradnym oraz umiejętność bycia szczęśliwym nawet wówczas, gdy sprawy nie toczą się idealnie po jego myśli.

No i na koniec bardzo ważna rzecz – uprzejme i stanowcze trzymanie się powziętych wspólnie ustaleń. Służą do tego przeróżne narzędzia Pozytywnej Dyscypliny jak np. ograniczony wybór, komunikaty uprzejme i stanowcze,  4 kroki egzekwowania umów z szacunkiem, naturalne konsekwencje, logiczne konsekwencje i wiele innych narzędzi Pozytywnej Dyscypliny. Jest ich 52 więc jest w czym wybierać.

>> Wychowywanie bez kar i nagród – czy to ma sens? <<

Co zrobić w sytuacji, gdy dziecko wedle wiedzy rodzica ma spełnione wszystkie potrzeby, a jednocześnie wpada w złość z absurdalnych dla rodzica powodów (bluzka z króliczkiem jest brudna, chce przekąskę już teraz i nie może poczekać, jak rodzic pójdzie do kuchni)? Jak reagować?  

Monika Cywińska: Po pierwsze pamiętać, żeby uszanować emocje dziecka – w myśl zasady, że uczucia są w porządku, ale nie wszystkie zachowania, które mamy pod ich wpływem, będą akceptowane przez rodzica. Inaczej mówiąc – nie złościć się na dziecko, za to że się złości.

Jak to zrobić?

Kiedy czujemy, że wzbiera w nas złość trzeba (tak trzeba) zrobić sobie Pozytywną Przerwę – kolejne narzędzie Pozytywnej Dyscypliny, którego używamy, aby poradzić sobie z własnymi emocjami. Można wyjść na chwile do drugiego pomieszczenia i zrobić coś, żeby rozładować soją złość np. tupać, warczeć, sapać. Coś co da ujście złości, tak aby jej nie tłumić (bo to szkodliwe dla ciała, a poza tym stłumiona złość „wyskoczy z nas” w innym momencie, często w natężeniu nieadekwatnym do sytuacji), ani jej nie wyrażać na dziecko (bo uczymy go tego samego – walki zamiast współpracy).

Podczas Pozytywnej Przerwy warto wykorzystać oddech – kiedy jesteśmy zdenerwowani oddychamy szybko i płytko. Świadomy i głęboki oddech uspokoi nasze emocje.

A na koniec warto policzyć od 117 co 14 do zera – to sposób, który „podebrałam” od prekursorki Pozytywnej Dyscypliny Sylwii Anderson- Hanney. Kiedy jesteśmy zdenerwowani „myśląca” część naszego mózgu (kora przedczołowa), która niejako odłącza się, ustępując mózgowi gadziemu (odpowiadającemu za reakcję WALCZ-PRZETRWAJ-UCIEKAJ) może zostać z powrotem uruchomiona, co pomoże nam szukać rozwiązań zamiast winnych.

Kiedy jesteśmy spokojni neurony lustrzane dziecka, które odpowiadają za dostrajanie się do emocjonalnego stanu drugiej osoby, automatycznie dostroją go do naszej spokojnej wibracji.

Kiedy jesteśmy już spokojniejsi możemy przytulić dziecko, jeśli jest na to gotowe lub powiedzieć do niego uprzejmie i stanowczo jednocześnie:

„Widzę, że jesteś bardzo zdenerwowany, bo nie możesz dziś założyć swojej ulubionej bluzki. Rozumiem to. Ja też nie lubię kiedy mam ochotę założyć moje ulubione ubrania a te są brudne i muszę wybrać coś innego. Ja też jestem zdenerwowana, bo na mnie krzyczysz. Martwię się, bo jak krzyczysz to trudno jest znaleźć jakieś rozwiązanie, które mogłoby Ci pomóc. Co możemy zrobić w tej sytuacji?”

Jeśli dziecko dalej jest zdenerwowane pozwólmy mu pobyć z tymi uczuciami przez jakiś czas. Kiedy natomiast widzimy, że emocje zamiast się uspokajać wzbierają na sile, możemy spróbować przekierowania uwagi z tego, czego nie można, na to co można. Czyli zamiast tłumaczyć dziecku kolejne argumenty, dlaczego nie może zrobić po swojemu, możemy powiedzieć mu: „Wiesz jak mój ulubiony czerwony sweter jest zabrudzony, to zwykle wybieram zielony albo żółty. A Ty co mógłbyś wybrać zamiast swojej bluzki z króliczkiem? Bluzkę z misiem czy pieskiem? A może wybrałbyś jeszcze coś innego?” Zadając pytanie o możliwe rozwiązania, mamy nadzieję na to, aby pomóc dziecku włączyć myślącą część mózgu i ustąpić relacji walki.

Unikam przekierowywania uwagi, które ma na celu totalne odwrócenie jego uwagi od sprawy, typu: „Zobacz, samolot leci!”. Ponieważ stosując to często uniemożliwmy dziecku samodzielne poradzenie sobie z uczuciami. Bierzemy na siebie odpowiedzialność za okiełznanie jego złości. Ale w skrajnych przypadkach korzystałam z tego, kiedy moje dzieci miały mniej niż 3 lata.

Emocje targające małym dzieckiem są niezwykle trudne dla niego samego, ale też stanowią prawdziwy sprawdzian dla rodziców. To, jak rodzic dzisiaj poradzi sobie z takimi „wyzwaniami” rodzicielskimi, w dużej mierze wpłynie na przyszłe zachowanie pociechy w wieku nastoletnim i dorosłym. Czy z dziewczynki, której rodzice kazali się „nie złościć, bo tak jest nieładnie” i „słuchać rodziców, bo tak ma być i koniec”, wyrośnie asertywna kobieta, mają na tyle pewności siebie, żeby np. przeciwstawić się mobbingującemy szefowi? No właśnie…

 


Monika Cywińska – coach rodzicielski, edukatorka Pozytywnej Dyscypliny w Polsce, konsultantka psychobiologii, Soul Coach. Jej misją jest wspieranie innych kobiet w ułożeniu poprawnych relacji w rodzinie na nowo, aby zyskać spokój i bliskość w związku z partnerem i dziećmi. Strona Moniki: www.monikacywinska.com 

 

 

POLECAMY TAKŻE:

Zazdrość między rodzeństwem – jak sobie z tym radzić?

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *