Katolicki publicysta o niepłodności: Zamiast rodzić, wydają pieniądze…

Coraz więcej młodych ludzi na całym świecie odkłada decyzję o dziecku z roku na rok. Dzisiaj 35-letnia pierworódka nikogo nie dziwi, a 30-latka zachodząca w pierwszą ciążę to raczej norma w większości europejskich krajów.

Do tej pory z niżem demograficznym i późnym rodzicielstwem dość dobrze radziły sobie Stany Zjednoczone. W przeciwieństwie do Europy, gdzie z każdym rokiem odnotowywano mniejszą liczbę urodzeń dzieci.

Tymczasem sytuacja zmieniła się dość drastycznie – w Stanach Zjednoczonych odnotowano najniższy od 40 lat wskaźnik płodności: 1,76 dziecka na kobietę. Co jest tego przyczyną?

John Horvat: Unikacie odpowiedzialności, nie chcecie mieć dzieci!

Amerykański katolicki publicysta John Horvat mówi wprost: młodzi nie chcą dojrzeć. Stawiają na zabawę, imprezy, podróże. Ważniejsza jest kariera niż założenie rodziny. Kobiety przedkładają sukces zawodowy nad macierzyństwo. W wieku 20-30 lat, gdy ich organizm jest najlepiej przygotowany do ciąży, nie chcą rodzić. Odkładają urodzenie dziecka w nieskończoność.

John Harvat wyrzuca młodym, że mają hedonistyczne podejście do życia – zabawa i sprawianie sobie przyjemności jest na pierwszym miejscu. Unikają odpowiedzialności i poważnego życia.

W Polsce nieustannie także zwraca się uwagę na fakt, że kobiety coraz później rodzą dzieci. Wystarczy wspomnieć kontrowersyjną i wzbudzającą skrajne emocje kampanię społeczną Fundacji Mamy i Taty. Tekst reklamy był wymowny „Zdążyłam zrobić specjalizację i karierę, zdążyłam być w Tokio i w Paryżu, zdążyłam kupić mieszkanie i wyremontować dom. Ale nie zdążyłam zostać mamą. Żałuję.” – słowa wypowiada w spocie elegancka kobieta sukcesu w dużym i pustym domu.

Małgorzata Terlikowska: kobiety wybierają bezpłodność świadomie

Swoje argumenty wytaczają też katoliccy publicyści w Polsce. Małgorzata Terlikowska na łamach Frondy pisze, że kobiety coraz częściej wybierają bezpłodność świadomie. I to nie choroba ich do tego zmusza, ale bardziej lub mniej egoistyczne pobudki. Zarzuca kobietom, że traktują swoją płodność jak wroga, a wręcz same się pozbawiają tej płodności, np. poprzez stosowanie tabletek antykoncepcyjnych. Próbują na siłę zachować młodość, nie w głowie im rodzenie dzieci. A gdy już uświadomią sobie, że dziecko jest ważne, jest zazwyczaj za późno.

Terlikowska przekonuje, że Europejki są zapatrzone w siebie i własną wygodę. Nie rodzą dzieci, bo chcą się na siłę odmłodzić, co przynosi często efekt komiczny. Cierpią na dzieciofobię – szkoda im burzyć uporządkowany i czysty świat pojawianiem się brudzących, dezorganizujących życie dzieci.

W tej merytoryce – zarówno p. Terlikowskiej, jak i innych publicystów – pojawiają się często groźby skierowane do przyszłych matek: uważajcie z odkładaniem dziecka, bo za chwilę będzie za późno i albo nie uda Wam się zajść w ciążę, albo urodzicie chore dziecko.

A co na to wszystko polskie kobiety?

Dużo później zachodzą w pierwszą ciążę niż ich mamy i babcie. Statystyczna Polka – według badań GUS – rodzi pierwsze dziecko w wieku 29 lat. Jeszcze w roku 2000 ten wiek wynosił 24 lata. Siłą rzeczy znacznie wzrosła liczba matek po 30 roku życia, które rodzą pierwsze dziecko.

Obecnie liczba urodzeń jest prawie o połowę niższa w stosunku do wielkości rejestrowanych podczas ostatniego wyżu demograficznego, tj. w pierwszej połowie lat 80. XX wieku. Na tle pozostałych krajów europejskich Polska cechuje się bardzo niskim stężeniem urodzeń. Kobiety nie tylko rodzą później, ale też często rezygnują z macierzyństwa zupełnie. Czy to z powodu egoizmu i chęci niekończącej się zabawy? Takie tłumaczenie jest najprostsze i najbardziej krzywdzące.

Tymczasem powodów odkładania macierzyństwa na później jest wiele i są bardziej skomplikowane:

– obecnie mało który 22-24-latek jest w stanie utrzymać rodzinę. Młodzi w tym wieku studiują i nierzadko są na utrzymaniu rodziców. Nie decydują się na dziecko, bo byłoby to zwyczajnie nieodpowiedzialne.

– minęły czasy, gdy pracujący mężczyzna był w stanie utrzymać całą rodzinę, a kobieta mogła „siedzieć w domu” i zajmować się dziećmi. Obecnie są potrzebne dwie pensje w domu, aby rodzina mogła żyć na przyzwoitym poziomie. I nie mowa tutaj o 200-metrowym domu i wakacjach zagranicznych raz na kwartał. Dwie pensje to zajęcia dodatkowe dla dzieci, dobre buty, prywatny angielski, dentysta. To rachunki, mieszkanie na kredyt i jedzenie – dobre, wartościowe, ekologiczne, aby zapewnić dziecku rozwój i zdrowie.

– kobiety są bardziej świadome i nie chcą mieć dzieci z niewłaściwym partnerem. Nie chcą wychodzić za mąż siłą rozpędu za chłopaka z liceum – chyba, że to była wielka miłość. Chodzi tu raczej o niegodzenie się na bylejakość i zakładanie rodziny pod presją opinii rodziców, koleżanek, społeczeństwa czy wieku. Kobiety decydują się czekać z tak ważną decyzją, wierząc, ze są w stanie znaleźć wartościowego partnera i ojca dla swoich dzieci i nie muszą tego robić po presją kolejnego mijającego roku.

Sprawdź: Macierzyństwo i praca: wszystko da się pogodzić. „Bzdury!” Reni Jusis: Nie umiałam

– obecnie zmienił się model rodziny i coraz częściej ogranicza się ona do rodziców i dzieci. Kiedyś w domach wielopokoleniowych mieszkali dziadkowie, ciotki, wujkowie, kuzynostwo. Opieka nad dziećmi rozkładała się na wiele osób – dziecko dużo czasu spędzało z dziadkami i ciociami, z wujkiem i starszą kuzynką. Oprócz pogłębiania więzi rodzinnych miało to też bardzo praktyczny wymiar – dziecko miało wielu opiekunów. Dzisiaj rodzice często są zdani sami na siebie. Dziadkowie, nawet gdy chcą pomóc, to często jeszcze pracują, więc mają ograniczone pole manewru, jeśli chodzi o opiekę nad wnukami. Często rodziny są rozsiane po całym kraju. Jeśli dodać do tego ogromne problemy ze znalezieniem dziecku miejsca w żłobku i znajdującym się blisko domu przedszkolu to okazuje się, że odkładanie decyzji o drugim czy trzecim dziecku może wiązać się właśnie z takimi trywialnymi sprawami. Rodzice zwyczajnie boją się, że nie poradzą sobie z większą gromadką.

–  chcą robić karierę, rozwijać się, oddawać pasjom – tak, trzeba to powiedzieć wprost. Kobieta ma prawo odnieść sukces zawodowy, ma prawo woleć podróżować czy rozwijać swoje hobby zamiast macierzyństwa. Ma prawo poczekać z decyzją o dziecku, jeśli nie czuje się na to gotowa. Jaka będzie korzyść ciąży pod presją czasu i społeczeństwa? Matka, która nie potrafi pokochać dziecka? Matka, która jest nieszczęśliwa? Matka w depresji? Możliwości jest dużo, ale pamiętać należy, że decyzja o posiadaniu dziecka to powinien być jeden z najbardziej świadomych i przemyślanych wyborów człowieka. To decyzja, która zmienia tak wiele, że nie może zostać podjęta pod presją kogokolwiek.

Źródło: returntoorder.org/americanthinker.com

POLECAMY TAKŻE:

Płodność a wiek – teoria nie działa? Kiedy naprawdę najlepiej starać się o dziecko

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *