Leczenie niepłodności bez in vitro to jak leczenie raka bez chemii

Minister Radziwiłł stworzył program zideologizowany. Pominąć dziś w leczeniu niepłodności in vitro, to jakby z programu leczenia nowotworów wyciąć chemioterapię – mówi Anna Krawczak ze Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

W czerwcu skończył się rządowy program refundacji in vitro, w zamian rząd przeznaczy prawie 100 milionów złotych na Rządowy Program Prokreacyjny, który w głównej mierze składa się z terapii i zabiegów, które zdaniem lekarzy wykonywane są od lat, co więcej to badania refundowane przez NFZ.

Lekarze podkreślają, że wiele pacjentek klinik leczenia niepłodności, zanim usłyszy sugestię in vitro, najpierw przechodzi szereg badań i poddaje się wielu metodom leczenia, a które zdaniem Ministerstwa od teraz powinny wystarczyć, by skutecznie wyleczyć niepłodność.

To efekt braku konsultacji ze specjalistami ze strony resortu zdrowia i odsunięcie tych, którzy brali udział przy tworzeniu programu refundacji za rządów PO – podkreślają jednomyślnie lekarze.

„To projekt polityczny, przeciwwaga dla koncepcji poprzedniej ekipy – mówi „Gazecie Wyborczej’ prof. Rafał Kurzawa, ginekolog-położnik, członek Europejskiego Towarzystwa Rozrodu Człowieka i Embriologii, i dodaje, że „procedury zapisane w programie pomogą tylko niektórym, ale będą nieskuteczne m.in. u osób z bezwzględną niepłodnością, np. brakiem jajowodów u kobiety, albo brakiem plemników w nasieniu mężczyzny”.

Prof. Waldemar Kuczyński, dyrektor Centrum Leczenia Niepłodności Kriobank zgadza się, że leczenie chirurgiczne, które opisuje NPP, np. mięśniaków czy zrostów macicy, może nie wystarczyć do usunięcia przyczyn bezpłodności.

„Kiedyś staliśmy po dziesięć godzin przy stole operacyjnym, wierząc, że to pomoże operowanej kobiecie starającej się o dziecko. Oprócz kosztów dla szpitali nic jednak z tego nie wynikało” – mówi w rozmowie z Gazetą.

Ministerstwo Zdrowia upiera się jednak przy swoim i zapewnia, że Program Prokreacyjny, który proponuje niepłodnym, zmieścił wszystkie dostępne metody leczenia tej choroby. Wszystkie – oprócz in vitro, czyli tej najskuteczniejszej. „Pominąć dziś w leczeniu niepłodności in vitro, to jakby z programu leczenia nowotworów wyciąć chemioterapię” – podsumowuje trafnie z kolei Anna Krawczak ze Stowarzyszenia na rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

Jeśli dodatkowo wejdzie w życie nowa ustawa zaostrzająca procedurę in vitro i ograniczająca zapłodnienie tylko do jednej komórki, in vitro przestanie mieć sens, ponieważ w większości niepłodnych par – szanse na powodzenie i ciążę spadną niemal do zera. Pracami nad poselskim projektem nowej ustawy zajmie się teraz Komisja Zdrowia.

>> Kukiz zmienia zdanie na temat in vitro: Jestem ZA zamrażaniem 6 zarodków, ale pod warunkiem

>> Psychoterapeutka: Leczenie depresji będzie kosztowało Państwo więcej niż refundacja in vitro

źródło: wyborcza.pl

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Agata Daniluk

Dziennikarka, life coach, redaktor naczelna Plodnosc.pl. Pisząc o psychologii i zdrowym stylu życia, pamięta, że szczęściu trzeba trochę pomóc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *