Teoria gier. Jak wygrać dziecko

Leczenie niepłodności w Polsce podlega tym samym regułom, co większość społecznych negocjacji. Nastał poprzedni rząd – sfinansował in vitro. Po przetasowaniu na scenie politycznej nie ma finansowania. Pojawiła się naprotechnologia i wiara w cuda. Cel – rodzicielstwo – jest bez znaczenia. Liczy się sposób, w jaki będzie realizowany. A ma być zawsze po naszemu. A jeszcze bardziej ma być nie po waszemu.

A kompromis? A co to?

Kompromis. Przez wielu pojęcie to utożsamiane jest z najlepszym rozwiązaniem. Jest synonimem porozumienia, mającego wszystkich zadowolić. Kompromis to, kompromis tamto. Można by przypuszczać, że jest on Świętym Graalem każdego negocjatora.

Według teorii gier, tradycyjnie rozumiany kompromis, nie jest ani jedynym, ani  z reguły najlepszym sposobem rozwiązania konfliktu. Rozwiązanie kompromisowe wcale nie jest zaspokojeniem potrzeb stron, poszukujących porozumienia. Kompromis przede wszystkim zakłada mniejszy lub większy zakres ustępstw każdej ze stron.

W Polsce w wielu ważnych sprawach, od zawsze, zawierane są kompromisy. Jedne zawierane są doraźnie i na chwilę. Inne z kolei trwają długie lata. Gruba kreska Mazowieckiego. Kompromis (anty)aborcyjny. Kompromisy z Kościołem, kompromisy ze związkami zawodowymi, kompromisy międzypartyjne. Od kompromisu do kompromitacji jest równie blisko, jak pomiędzy słowami je określającymi.

Z porozumieniem w polityce (lub szerzej – w społeczeństwie) jest jeden poważny problem. Problem ów wynika z niemożności odejścia od stołu negocjacyjnego. Wszyscy jesteśmy częścią społeczeństwa i wszyscy ciągniemy w swoją stronę. Gdy inni ciągną mocniej – musimy też ciągnąć mocniej lub trochę ustąpić.

Kłopot zasadniczy w tym, że większość umów społecznych (kompromisów) podlega koniunkturalnym politycznym wahaniom. To, na co dziś umawiamy się w wyniku określonej reprezentacji politycznej, po następnych wyborach może zostać całkowicie zmienione. Prowadzi to do sytuacji, w której trudno zajmować się czymkolwiek innym, niż przeciąganiem liny. Przeciągamy ją wszyscy, gdyż wszyscy jesteśmy nauczeni myśleć, że wygrana innych to przegrana naszych.

Każdy może być zwycięzcą

Współczesna teoria gier przekształca ten sposób myślenia. Zakłada ona, że każde negocjacje mogą się zakończyć jednym z czterech stanów. Najkorzystniejszym z nich jest układ, dający każdej z negocjujących stron zwycięstwo. Stan ten nie jest kompromisem w tradycyjnym rozumieniu. Nie polega na szeregu ustępstw z obu stron. Nie zakłada, że słabszy musi ustąpić bardziej, a wygrać może tylko jeden. Wymaga natomiast w pełni uświadomienia sobie własnych potrzeb.

To sytuacja, gdy mąż lubi chodzić po górach, a żona żeglować po morzu, ale odkrywają wspólną pasję i razem wybierają się na spływ kajakowy. Oboje po urlopie są szczęśliwi i wypoczęci, gdyż w gruncie rzeczy chodziło o wspólne aktywne spędzenie czasu.

Najgorszym z układów jest ten, w którym obie strony przegrywają. To sytuacja, gdy mąż lubi chodzić po górach, żona – żeglować po morzu, więc na urlop jadą do hotelu nad jeziorem, aby każde z nich było równie niezadowolone.

nieplodny_kompromis

 

Oboje po urlopie są wściekli i przyrzekają, że razem nigdzie więcej nie pojadą. Oboje są przekonani, że od początku chodziło wyłącznie o nie dopuszczenie do wygranej przeciwnika.

Leczenie niepłodności w Polsce podlega tym samym regułom, co większość społecznych negocjacji. Nastał poprzedni rząd – sfinansował in vitro. W ostatniej chwili minister próbował przedłużyć program rządowy na kolejne lata (poniekąd po to, aby zrobić na złość swojemu następcy).

Wszyscy przegrywamy

Po przetasowaniu na scenie politycznej – nie ma finansowania in vitro (głównie dlatego, aby zrobić na złość poprzednikom i postawić na swoim). Pojawiła się naprotechnologia i wiara w cuda. Cel – rodzicielstwo – jest bez znaczenia. Liczy się sposób, w jaki będzie realizowany. A ma być zawsze po naszemu. A jeszcze bardziej ma być nie po waszemu.

We wszystkim tym brak logiki. Brak spojrzenia na problem w sposób kompleksowy i długofalowy. Brak porozumienia, które dawałoby nadzieję na sytuację wygrany-wygrany. Niczym u psychopaty – brak refleksji nad przyszłymi konsekwencjami podejmowanych decyzji. Po każdej zmianie ekipy któraś ze stron czuje się przegrana i tkwi w błędnym przekonaniu, że tak właśnie musi być, że kiedyś się odkuje.

Cóż, teoria gier jest właśnie tym – teorią. Nie zawsze możliwe jest uzyskanie najkorzystniejszych stanów, których istnienie zakłada. Byłoby jednak fantastycznie, gdyby w kwestii leczenia niepłodności ktokolwiek przynajmniej podjął próbę rozwiązania problemu w pełni, tak aby wszyscy byli wygrani. Politycy – niekoniecznie. Ale pacjenci, niezależnie od przekonań religijnych czy politycznych – jak najbardziej.

Marzy mi się rozwiązanie, w którym ludzie potrzebujący kursu pt. skąd się biorą dzieci, mogą dowiedzieć się tego z innych źródeł niż katecheza przedmałżeńska. Choćby w szkole. Marzy mi się sprawny system edukacji, przekazujący młodzieży taką wiedzę w sposób rzeczowy i spójny, bez obciążeń doktrynalnych. Marzy mi się system ochrony zdrowia, zapewniający pacjentowi leczenie w sposób  adekwatny do jego potrzeb. System, diagnozujący rzetelnie partnerów, dający im sprawdzoną wiedzę, kierujący na zabiegi in vitro tych, którym w inny sposób pomóc nie można.

Marzę, że któregoś dnia nikt nie będzie płakać z powodu braku pieniędzy na zabieg in vitro. Marzę, że państwo nie wybiera sobie, kto na pomoc zasługuje, a kto nie, tylko zapewnia ją wszystkim na miarę potrzeb. Politycy nie starają się być sumieniem swoich wyborców, a jedynie sprawnymi zarządcami publicznych pieniędzy.

Niestety, sytuacja gdy wszyscy będziemy wygrani wydaje się bardzo odległa. Nie wydarzy się tak długo, jak długo polityka kieruje się zasadami wojny zamiast porozumienia. Tak długo, jak długo większe obawy polityków budzi zwycięstwo innych niż własna przegrana.

Niepłodności nie potrzeba zgniłych kompromisów. W tej grze przegrywamy wszyscy.

Polecamy także:

Jestem niepłodny: dlaczego boję się mieć syna

TAK dla in vitro. Zgadzasz się?

Naprotechnologia to etap przed in vitro

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *