złość u dziecka

Nieoczywista rada na ataki złości u dziecka. Jak ją wykorzystać?

Każdy z nas od czasu do czasu czuje złość. Zgodnie z założeniami, że nie ma złych emocji, jest tylko niewłaściwe ich okazywanie, tak i złość wiele nam mówi i jest potrzebna: czasem mobilizuje do działania, a niekiedy jest swego rodzaju katharsis. Okazywanie złości przez dziecko zazwyczaj denerwuje rodzica, który jak najszybciej chce załagodzić sytuację. Czy to rzeczywiście najskuteczniejszy, najlepiej wspierający dziecko sposób?

„Uspokój się już, nic się nie stało”

Wyobraźmy sobie sytuację, w której 5-latek pół dnia prosił mamę o loda. Gdy mama go kupiła, po kilku chwilach lód spadł na ziemię. Mama niestety nie ma już drobnych na kolejnego smakołyka. Dziecko w tym czasie zaczyna wpadać w złość: płacze, tupie nogami, krzyczy, nie chce odejść, dopóki mama nie kupi następnego loda. W tym czasie poddenerwowana kobieta mówi: „Uspokój się już, nie płacz, to tylko lód, nic się nie stało, jutro kupimy nowego.” Dziecko nie reaguje na słowa rodzicielki. Złość eskaluje. Matka jest coraz bardziej poirytowana. W obliczu własnych problemów, długiego dnia i wielu pobocznych czynników, czuje że dziecko robi awanturę o nic.

To nie skutkuje

W opisanej sytuacji zazwyczaj nie pomaga postawa rodzica, przejawiająca się: straszeniem karą, nerwowym uciszaniem dziecka, ignorowaniem problemu, krzyczeniem na dziecko. Dla małego człowieka strata loda, na którego czekał cały dzień, jest niewyobrażalnym problemem. Co najmniej takim, jak dla dorosłego zniszczenie nowego, drogiego telefonu, na który odkładał kilka miesięcy. Złość, rozczarowanie, rozżalenie to normalna reakcja – zarówno w przypadku loda, jak i telefonu.

Spróbuj wykazać się empatią

Hiszpański psycholog, Alvaro Bilbao, w swojej książce „Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców” wskazuje, jak wiele może zdziałać empatia okazana przez rodzica w kryzysowej sytuacji, podczas której dziecko odczuwa złość.

„Kiedy człowiek spotyka się z empatyczną reakcją na swoje przeżycia, w jego mózgu wywołuje to wspaniały efekt: umysł racjonalny i emocjonalny synchronizują się, co wywiera kojące działanie na ten ostatni.” (Alvaro Bilbao, „Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców”)

Jak przypomina Alvaro Bilbao, według metafory, która pomaga zrozumieć, jakie są struktury mózgu, wyróżnia się 3 mózgi: najbardziej pierwotny mózg gadzi, który odpowiada za walkę o przetrwanie, mózg emocjonalny – pozwala odróżnić zdarzenia przyjemne od nieprzyjemnych oraz mózg racjonalny – najdłużej ewoluujący, odpowiadający za decyzyjność, samoświadomość, komunikację.

„Kiedy jakiś obszar mózgu emocjonalnego ulega nadmiernemu pobudzeniu na skutek frustracji, smutku albo innego intensywnego uczucia, dziecko nie jest w stanie zapanować nad swoim stanem ducha. W takich sytuacjach pojawiają się napady złości, ataki ślepego uporu, całkowity brak posłuszeństwa albo komentarze trudne do przełknięcia dla rodziców. Dziecko – dosłownie – wychodzi z siebie, przestaje się zachowywać racjonalnie. Najlepsza strategia, żeby pomóc mu się uspokoić i pójść po rozum do głowy, to połączenie uścisku z empatyczną refleksją, która dezaktywuje intensywność emocji. Chodzi o komentarz, który otwiera pomost pomiędzy dwoma światami i pozwala racjonalnemu mózgowi dziecka zapanować nad emocjami, a przynajmniej wysłuchać uwag rodziców.” (Alvaro Bilbao, „Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców”)

Okazanie empatii w obliczu złości dziecka – praktyka

Na czym miałaby polegać empatyczna refleksja?

W opisanej wyżej sytuacji straty loda, mama zamiast mówić: „Uspokój się, to tylko lód, przestań płakać”, mogłaby powiedzieć:

„Widzę, że ci bardzo przykro, bo upadł ci lód. Czekałeś na niego cały dzień. Rozumiem cię kochanie, ja też nie lubię takich sytuacji. Niestety nie mam więcej drobnych na loda. Mogę ci obiecać, że jutro wezmę więcej pieniędzy i przyjedziemy tu jeszcze raz. Tymczasem w domu zrobię ci pyszny koktajl truskawkowy.”

Mówiąc te słowa, mama powinna ukucnąć, aby znaleźć się na wysokości dziecka. Dobrze, aby wypowiadała słowa spokojnym, kojącym tonem, okazując dziecko autentyczne zainteresowanie i współczucie. Oczywiście najczęściej w początkowej fazie złości do dziecka niewiele dociera. Rodzic musi poczekać z wypowiedzią, gdy maluch będzie w stanie jakkolwiek go wysłuchać.

Czy mamy 100% pewności, że dziecko po tych słowach otrze łzy, przestanie krzyczeć i przyzna mamie rację? Oczywiście, że nie, ale jest duża szansa, że dziecko poczuje się lepiej niż po skarceniu czy ignorowaniu problemu przez rodzica. Korzyści takiej postawy:

  • Dziecko czuje, że dla mamy jego problemy są ważne,
  • Mama pozwala dziecku na przeżywanie emocji (np. smutku z powodu istotnej straty), co ma diametralny wpływ na późniejszy rozwój dziecka,
  • Dziecko wie, że może na mamę liczyć – rozumie ona jego uczucia i proponuje rozwiązanie problemu.

A jak my lubimy być traktowani?

Zawsze warto odwrócić sytuację i zastanowić się, jakie my – dorośli – najbardziej lubimy komunikaty w sytuacjach kryzysowych. Gdy żona przychodzi zła do domu, ponieważ szef był dla niej nieprzyjemny, to wolałaby usłyszeć od męża:

„Oj przestań już, przecież to nic wielkiego, nie masz prawdziwych problemów? Inni nie mają pracy w ogóle, co oni mają powiedzieć” (wypowiadane w sposób lekceważący i ignorujący)

Czy może?

„Oj, Kochanie, przykro mi, że miałaś zły dzień. Co dokładnie powiedział Ci szef? Opowiedz mi (…) Jutro będzie lepszy dzień. Idź odpocznij na kanapie, a ja zrobię Ci kawy.”

Pamiętajmy więc, że dziecko to mało człowiek, który podobnie jak każdy inny, zasługuje na szacunek. W nerwowej sytuacji, nierzadko dorosłym zdarza się nie zapanować nad złością, łzami czy rozżaleniem, ciężko więc wymagać, aby maluch – który jeszcze nie zna pojęcia emocji – potrafił sobie sam poradzić w trudnych chwilach.

Złość u dziecka a empatyczne podejście – rady

  • Gdy dziecko wpada w złość, warto w pierwszej kolejności zastanowić się, jaka niezaspokojona potrzeba kryje się pod tą emocją. Nie zawsze jest to możliwe, ale warto szukać źródła problemu. Pamiętajmy, że dziecko może być rozdrażnione z powodów tak podstawowych jak: upał, obcierająca metka czy buty, głód, zmęczenie, przebodźcowanie, hałas. Jeśli tylko to możliwe, warto mieć na uwadze warunki i zaspokoić potrzebę dziecka, jeszcze przed zbliżającym się atakiem złości.
  • Dziecko ma prawo odczuwać złość, smutek, frustrację, ALE nie wolno ich okazywać w sposób, który mógłby zrobić komuś lub samemu dziecku krzywdę lub zniszczyć czyjeś mienie. Możemy więc pozwolić dziecku na płacz czy krzyk, ale jeśli zaczyna rzucać na oślep zabawkami to należy interweniować (np. podpowiedzieć, że może uderzać w poduszkę).
  • Rozkręcające się płaczem i krzykiem dziecko jest głuche na racjonalne argumenty rodzica. Nawet z empatyczną refleksją powinno się nieco poczekać. Wszystko zależy od dziecka i sposobu, w jaki zwykło przejawiać złość. Niektóre maluchy zaczynają tak krzyczeć, że nic do nich nie dociera, inne okazują złość niewerbalnie przez zaciśnięte usta czy pięści – rodzic powinien wyczuć, w którym momencie dziecko jest już w stanie usłyszeć komunikat empatycznym. W fazie kumulacji złości można zacząć od przytulenia (i tu też należy podejść indywidualnie – nie wszystkie dzieci pozwolą na kontakt fizyczny, gdy buzują emocje). 
  • Złość w miejscu publicznym to w większości przypadków sytuacja stresowa dla rodziców. Komentarze postronnych, złote rady, zamieszanie, jakie się robi nie sprzyjają właściwym i rozsądnym praktykom rodzicielskim. W miarę możliwości powinno się skupić wyłącznie na dziecku i wyciszyć na reakcje otoczenia. 

Lektura: “Mózg dziecka. Przewodnik dla rodziców” Alvaro Bilbao

POLECAMY TAKŻE:

Dziecko krzyczy, Ty krzyczysz i spirala się nakręca. Zrób krok w tył i poznaj potrzeby dziecka

 

 

 

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *