Posiadanie dziecka jest dla nich narkotykiem, czyli starania pary 40+

Posiadanie dziecka jest dla nich narkotykiem, czyli starania pary 40+

Ona, Rachel, długo myślała, że ma jeszcze czas. Najpierw opublikuje artykuł, potem wyda książkę i jeszcze dokończy sztukę. I zaczną się starać. On, Richard, stoi murem za żoną, ale jest coraz bardziej zmęczony. Wizytami u lekarzy, badaniami i napięciem, jakie im towarzyszy podczas walki z niepłodnością. Tamara Jenkins w swoim filmie „Życie prywatne” starania niepłodnej pary opisała z ogromnym wyczuciem i doskonale wyważoną dawką patosu. Jednocześnie udało jej się nie oceniać bohaterów. Czy problemy z niepłodnością wynikają z winy małżonków? Bo najpierw chcieli robić karierę i wciąż „odkładali dziecko na potem”? Reżyserka ocenę zostawia widzom.

 

 

Chwytając się każdej metody

Bohaterów poznajemy, gdy ich starania o dziecko trwają już od dłuższego czasu. Za sobą mają jedną próbę podejścia do in vitro – rozpoczęli procedurę i badania, ale nie zdecydowali się na inseminację. Pojawiła się możliwość adopcji nienarodzonego jeszcze dziecka. Poznali matkę, przez miesiąc prowadzili intensywną znajomość online, a gdy pojechali na drugi koniec kraju, żeby ją poznać, ta nie stawiła się na spotkanie.

Nie poddali się – nadal starali się o adopcję, a w międzyczasie podeszli do in vitro (tym razem przeszli całą procedurę). Niestety próba okazała się nieudana. Nadzieją okazała się córka przyjaciół, Sadie, którą zdecydowali się poprosić o zostanie matką zastępczą. Ona miałaby zostać dawczynią jajeczka, Richard byłby ojcem, a Rachel nosiłaby dziecko w swoim łonie. Sytuacja niełatwa, co dobiło się na całej trójce i relacjach z rodzicami dziewczyny. Jednak, mimo determinacji głównych zainteresowanych i empatycznej Sadie, także ten sposób nie dał im upragnionego potomstwa.

Adopcja: Czy zdołam je pokochać? – 6 obaw przyszłych rodziców adopcyjnych

Codzienna walka odarta z patosu

Reżyserka w sposób intymny, a jednocześnie bardzo ludzki pokazuje widzom codzienność niepłodnej pary. Widzimy zastrzyki, które Richard robi Rachel podczas przygotowań do in vitro. Towarzyszymy im podczas wciąż powracających rozmów o leczeniu: jaką metodę wybrać, skąd wziąć pieniądze, jakie są szanse, kto miałby zostać dawczynią jajeczka. Obserwujemy, jak Rachel – pod wpływem leków hormonalnych – ma huśtawki nastrojów: dużo krzyczy, jeszcze więcej przeklina, ale ma w tym wszystkim odpowiednie poczucie sarkazmu.

Przeglądając bank dawczyń jajeczek Rachel mówi: „to jest jakiś *** ebay dla jajeczek”. Podczas rozmowy o dawczyni: „Poluję na ciała przypadkowych kobiet. Czuję się jak w „Opowieściach Podręcznej”.

Nie ma tu górnolotnych podsumowań, nie ma pouczania, nie ma scen wyciskających łzy z oczu. Jest widok głównego bohatera, podczas oddawania próbki spermy w dedykowanym pokoju w klinice leczenie niepłodności. Są kłótnie małżeńskie i wątpliwości, jaką drogę wybrać. Widzimy to, jak jest im ciężko, jak bardzo ich świat kręci się wokół dziecka, ale ta walka ukazana jest bez przesadnej ckliwości – życie, tak wygląda życie.

„Płodność stała się ich ratunkiem”

Przyjaciele Rachel i Richarda podsumowują ich starania tak: „Ich małżeństwo to wrak. Posiadanie dziecka jest dla nich narkotykiem. Płodność stała się ich ratunkiem.”

Reżyserka porusza tu niezwykle istotny temat: kiedy walka ma sens i jej celem jest powiększenie rodziny? A kiedy jest to sposób na uratowanie małżeństwa?

Czy para ma świadomość po co się stara? Czy jest to szczera, czysta potrzeba posiadania dziecka?

I tu znowu, nie otrzymujemy gotowej odpowiedzi. Znamy zdanie przyjaciół bohaterów, opinie wypowiedziane „za plecami”, ale pobudki Richarda i Rachel musimy zinterpretować sami.

Ciąża po 35 r.ż – wszystko, co powinnaś wiedzieć

Tamara Jenkins pokazuje częsty etap w leczeniu niepłodności: gdy jedna osoba z pary ma dość, poddaje się, nie chce dalej się starać. W filmie tą osobą jest Richard. Gdy nie udaje się zapłodnić komórki jajowej Sadie, Rachel płacze w nocy w poduszkę, cierpi, a Richard mówi: „Czuję ulgę. Już nawet nie chcę mieć dziecka. Chcę odzyskać swoje dawne życie.” Ma dość napięcia, jakie towarzyszy im od miesięcy i tego, że seks stał się mechaniczny i paradoksalnie incydentalny (podsumowuje, że lekarz częściej widzi genitalia Rachel niż on).

Reżyserka pokazuje nam, jaką drogę wybrali małżonkowie: czy zdecydowali się dalej starać czy pogodzili się z brakiem dziecka, ale nie wiemy, czy zapanowała między nimi jednogłośność. Może ktoś zdusił swoje potrzeby i emocje dla tej drugiej osoby?

„Wiele kobiet rodzi w wieku 41 lat. Myślałam, że ja też mogę”

W filmie to bohaterowie wystawiają sobie ocenę, ale nie czuć, aby było to moralizowanie. Richard w szczerej rozmowie z żoną mówi, że czas wziąć odpowiedzialność za ich sytuację. Świadomie odkładali decyzję o dziecku, a gdy w ich opinii przyszedł na to czas, rodzicielstwo stało się niemożliwe. Rachel przyznaje:

„Wiele kobiet rodzi w wieku 41 lat. Myślałam, że ja też mogę”

Bohaterka mówi o tym szczerze, naturalnie, bez przekonania, że zachowali się nieodpowiedzialnie. I tu pojawia pole do wysnuwania wniosków dla widzów. To nie lekarz moralizuje, to nie specjaliści pouczają. To sami bohaterowie dochodzą do smutnych wniosków. Czy, gdyby zaczęli się starać 10 lat wcześniej, dziś byliby już rodzicami? Nie wiadomo. Ale w widzach ta rozmowa rezonuje.

Jak to jest z tym późnym rodzicielstwem? Rzeczywiście kobiety rodzą coraz później. Ale co, jak okaże się, że niepłodność została zdiagnozowana za późno – wiek może nie pomóc w leczeniu…  Czy może to przypadek losowy – i 20-latek może mieć problemy z poczęciem dziecka.

Film podejmuje trudny temat. Z pewnością nie jest dla każdego. Nie daje gotowych odpowiedzi. Nie wprowadza patosu i bardzo ludzko ukazuje problem niepłodności. Czy historia Rachel i Richarda skończy się happy endem? Zakończenie niech zostanie dla widzów – warto film obejrzeć i samemu przekonać się, jaką drogę wybrali bohaterowi.

fot: kadr z filmu

POLECAMY TAKŻE

Dr Andrzej Rogoza: Siedem grzechów męskich, które zagrażają płodności

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *