„W Polsce adopcja to koszmar”. Raport NIK w sprawie ośrodków adopcyjnych

W 2016 roku, gdy skończył się rządowy program dofinansowania do metody in vitro, niepłodnym parom pozostały dwie możliwości: rozpocząć leczenie za pomocą naprotechnologii lub skierować swe kroki do ośrodka adopcyjnego. Obydwie te możliwości dają niestety nikłe szanse na dziecko.

O naprotechnologii i fiasku rządowego programu pisaliśmy szerzej tutaj. W dużym skrócie: w ciągu roku wydano w ramach tegoż programu 100 tysięcy złotych, a udział w nim wzięły… 43 pary! Z czego jedynie 3 pary doczekały się potomstwa. 7% skuteczność programu to nie jest imponujący wynik.

Sprawdź: Naprotechnologia jako metoda antykoncepcji

Jeśli nie naprotechnologia, nie in vitro, to może adopcja?

Niemal każda para bezskutecznie starająca się o dziecko prędzej czy później usłyszy od kogoś sugestie adopcji – czasem jest to lekarz, czasem życzliwy znajomy, a czasem najbliższa rodzina. Niekiedy te „dobre rady” podszyte są zarzutem „tyle dzieci czeka na rodzinę w domu dziecka, czemu by im nie pomóc, skoro los nie chce dać Wam dzieci naturalnie”. I nie chodzi tu nawet o kwestie podejścia naszej hipotetycznej, niepłodnej pary. Mogą nawet być bardzo pozytywnie nastawieni do adopcji. Problemem nie staje się tutaj, czy chcemy adoptować dziecka, tylko czy jest to w ogóle możliwe i ile lat trzeba na to czekać…

Najwyższa Izba Kontroli sprawdza ośrodki adopcyjne a wyniki wstrząsają

NIK gruntowanie skontrolował ośrodki adopcyjne funkcjonujące na terenie naszego kraju a wyniki tworzą smutny obraz adopcji – ujmując to najkrócej: każdy ustala swoje zasady, a potencjalni rodzice adopcyjni nie mają ani pełni informacji, ani stałych założeń, ani wsparcia. A szanse na dziecko są niewielkie.

Podstawowe dane odnośnie adopcji w Polsce:

  • W skali roku jedynie 8% dzieci z domów dziecka i rodzin zastępczych zostaje zakwalifikowanych do adopcji (dane za rok 2015, 2016 i pierwsze półrocze 2017 r)
  • W 2012 r. miała miejsca reforma, w wyniku której o 30% zmalała liczba ośrodków adopcyjnych. Obecnie jest ich 65, z czego 26 to ośrodki niepubliczne.
  • Kontrola NIK dotyczyła 15 ośrodków adopcyjnych.
  • Najwięcej ośrodków jest w województwie śląskim – 10 placówek. W mazowieckim – 9, wielkopolskim i kujawsko-pomorskim – 6, małopolskim – 5, zachodniopomorskim, lubelskim, łódzkim – 4, lubuskim, dolnośląskim, warmińsko-mazurskim – 3, opolskim, pomorskim – 2, świętokrzyskim, podkarpackim -1.
  • Za finansowanie ośrodków adopcyjnych w 95% odpowiada państwo. Natomiast monitorowanie procesu adopcji przypada marszałkom województwa.
  • Na funkcjonowanie ośrodków adopcyjnych wydaje się średnio 30 milionów złotych rocznie. Roczny koszt utrzymania jednego podopiecznego wynosi ok. 13 tysięcy zł w skali roku.

Od 2012 roku nikt gruntowanie nie skontrolował i nie przeanalizował nowych przepisów dotyczących adopcji.

Sprawdź: Adopcja – krok po kroku

Co najbardziej uderzyło podczas kontroli ośrodków adopcyjnych?

  • Średni czas trwania procedury adopcyjnej wynosi 2 lata. Mowa tu o czasie od momentu rejestracji rodziców w bazie do orzeczenia przez sąd o przyznaniu opieki nad dzieckiem. Do tych 2 lat należy dodać kolejny rok bądź nawet dwa, kiedy to rodzice oczekują na kursy i warsztaty przygotowujące ich do roli rodzica adopcyjnego. W sumie daje to ok. 3-4 lata oczekiwania na adopcję. Dodajmy przy tym, że zwykle do ośrodka adopcyjnego zgłaszają się pary, które mają za sobą kilka, a nawet kilkanaście lat starań o naturalne poczęcie.

 

  • Pary starające się o dziecko przyznają, że mała liczba ośrodków adopcyjnych stanowi istotny problem – odległość do placówki często jest poważną barierą uniemożliwiająco codzienne funkcjonowanie. Trwające ok. 2 lat i więcej procedury adopcyjne uniemożliwiają lub znacznie utrudniają podporządkowanie bieżących obowiązków adopcji.

 

  • Odległość do placówek adopcyjnych stanowi tym większy problem, że ośrodki te przeprowadzają szkolenia i warsztaty dla rodziców najczęściej w godzinach porannych w dni robocze.

 

  • W każdym z ośrodków adopcyjnych w komisji kwalifikacyjnej rozpatrującej zgłoszenia kandydatów zasiadali wyłącznie pracownicy danej placówki. Pary starające się o adopcję nie posiadały żadnej informacji ani wytycznych, czy mogą się ubiegać o odwołanie od decyzji, do kogo mogą złożyć skargę. Raport NIK wyraźnie wskazuje, że przewodniczącym komisji powinna być osoba niezwiązana z danym ośrodkiem adopcyjnym.

Sprawdź: Adopcja po polsku – reportaż, który ściska serce

  • Nie istnieją odgórne jasne procedury, które ujednolicałyby proces adopcyjny: zarówno w zakresie szkoleń dla rodziców, wymaganych dokumentów, jak i samej rekrutacji i osób zasiadających w komisji. Rodzice wskazują, że każdy ośrodek adopcyjny ustala swoje zasady, a poszczególne placówki nie respektują dokumentów i szkoleń wydanych przez pozostałe ośrodki. W ten sposób bywa i tak, że szkolenie, na które para czekała niemal rok jest zupełnie bezwartościowe dla innego ośrodka adopcyjnego. Poszczególne ośrodki mają także różnorodne wymagania odnośnie kompletowanych dokumentów: niektóre wymagają szczegółowych badań lekarskich, inne zaświadczenia od pracodawcy, jeszcze inne konkretnego stażu małżeńskiego, po którym można się starać o adopcję, a jeszcze inne wymagają stanu małżeńskiego od starającej się pary. Nie istnieją przy tym żadne odgórne zasady, ustalenia, normy ani organ, który by je kontrolował.

 

Jak czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli „Brakuje także mechanizmów, które ograniczałyby  dowolność w podejmowaniu decyzji przez pracowników ośrodków. Izba uważa, że należy wypracować przejrzyste standardy ich pracy, które zapewnią jednolite podejście do czynności wykonywanych w trakcie postępowań adopcyjnych.”

 

  • 48 osób z 938 ankietowanych przez NIK przyznało, że wymuszano na nich łapówki i sugerowano wpłaty w formie darowizny dla danego ośrodka.

 

  • NIK stwierdził nieprawidłowości w kwalifikowaniu dzieci do adopcji oraz w wyborze rodziców w 11 na 15 sprawdzanych ośrodków. Brak jest nadzoru nad ośrodkami, a jeśli jakiekolwiek kontrole są to odbywają się po przeprowadzeniu adopcji, gdy nie można cofnąć postępowania.

 

  • Kontrola NIK wykazała także brak prawidłowej komunikacji i współpracy na linii sądy-ośrodki adopcyjne. Do placówek nie docierały orzeczenia sądów, co wydłużało procedury. Jednocześnie należy podkreślić, że sądy nie mają obowiązku przesyłać takich informacji, jednak takie działanie jest uzasadnione, by adopcja mogła się zakończyć.

 

Coraz mniej dzieci z domu dziecka znajduje rodziny

Chętnych do adopcji nie brakuje, jednak powyższe trudności sprawiają, że rocznie tylko 14% dzieci opuszcza domy dziecka i rodziny zastępcze. Przy czym wśród tych dzieci aż 35% stanowią te, które osiągnęły pełnoletność, 25% wróciło do rodzin biologicznych, a tylko 18% została adoptowanych.

Z raportu NIK wynika, że w latach 2015-2017 z ok. 75 tys. dzieci przebywających w domach dziecka i rodzinach zastępczych tylko 6 tys. zostało zakwalifikowanych do adopcji.

W dużej mierze wynika to także z faktu, że obecnie kładzie się nacisk na wspieranie rodzin biologicznych – robi się wszystko, aby odebranie praw rodzicom biologicznym było ostatecznością. W niektórych sytuacjach niestety jest to sztuczne przedłużanie i tak przesądzonego losu dzieci.

Raport NIK jasno pokazuje, jak wiele zmian powinno zostać wdrożonych, by adopcje w Polsce były szansą zarówno dla dzieci, jak i par niemogących mieć własnego potomstwa. Obecne standardy procedury adopcyjnej są nie do zaakceptowania, jeśli chcemy dać szansę dzieciom przebywających w domach dziecka i rodzinach zastępczych.

POLECAMY TAKŻE

Adopcja: Czy zdołam je pokochać? – 6 obaw przyszłych rodziców adopcyjnych

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *