Zaklinanie rzeczywistości, czyli jak Ministerstwo Zdrowia leczy bez in vitro

In vitro to nie jest leczenie z wyboru. Nie jest to także leczenie z przymusu. To jest leczenie ostatniej szansy. Minister zdrowia wciąż jest ślepy i głuchy na rzeczowe argumenty, że osoby, które mogą mieć dzieci bez pomocy in vitro, faktycznie go nie potrzebują. Pytanie jednak – do jakich niepłodnych skierowany jest Narodowy Program Prokreacyjny bez in vitro?

Dałem się znów sprowokować temu, co dzieje się na polskiej scenie politycznej i w systemie ochrony zdrowia. Choć powinienem już być odporny, to poruszył mnie do żywego materiał na naszym portalu Minister Zdrowia: Wracamy do korzeni, bez in vitro!

Edukatorzy od płodności

I teraz uwaga! Nie wszystkie pomysły ministra Radziwiłła uważam za absurdalne – obawiam się jednak, że są one po prostu na razie sformułowane zbyt ogólnikowo i trudno przez to poddać je rzeczowej ocenie. Przykład?

Nauczyciele i edukatorzy przeszkoleni przez ministerstwo będą uczyć młodzież odpowiedniego stylu życia, ubierania się i odżywiania – wszystkiego, co zdaniem PiS ma wpływ na płodność.

Diabeł, jak wiemy, lubi tkwić w szczegółach, chętnie zatem dowiem się, jak w praktyce mają wyglądać te zalecenia, szczególnie w kontekście powrotu do korzeni. Mam przy tym nadzieję, że pan minister nie ma na myśli sarmackiego pieczonego świniaka z jabłkiem w pysku. Nie wiem, czy znacznie zdrowsza dieta śródziemnomorska nie jest przypadkiem zbyt antypolska, aby w ogóle o niej w polskiej, narodowej szkole wspominać (choć zawsze można zmienić trochę historię i uczynić z oliwek największy sukces polskich odkrywców kulinarnych).

Obawiam się także tego, co przeszkoleni przez ministerstwo edukatorzy będą przekazywać młodzieży pod pojęciem odpowiedniego stylu życia. Wierzę, że ministerstwu chodzi o ograniczenie picia alkoholu i palenia tytoniu, propagowanie ruchu i wysypiania się, a niekoniecznie o modlitwę przed snem.

Sam pomysł istnienia ośrodków zdrowia prokreacyjnego też nie jest zły w swoim założeniu. Sądzę, że część par znajdzie w nich pomoc, choć równie dobrze znalazłyby tę pomoc w już istniejących klinikach leczenia niepłodności. Wystarczyłoby zadbać o refundację stosownych świadczeń, zamiast tworzyć nowe byty. Nasuwa to dość oczywisty wniosek, że kwestia ma wymiar ideologiczny, a nie stricte medyczny.

Dochodzimy jednak do punktu programu, który od zawsze mnie bawi w różnych postulatach i założeniach. Otóż zdaniem autorów NPP, niepłodność z powodzeniem można wyleczyć za pomocą działań zachowawczych czy chirurgicznych oraz w gabinecie psychologa.

Obietnice bez pokrycia

Co sądzę o wybitnie zachowawczej naprotechnologii, pisałem już w jednym z moich wcześniejszych felietonów, ale spójrzmy na pomysły władzy bardziej przekrojowo.

Nie słuchajcie państwo tego, co opowiadają, że się nie da w Polsce obniżyć wieku emerytalnego, że nie da się podnieść kwoty wolnej od podatku, bo się budżet zawali. To bzdury – mówił prezydent Duda rok temu 6 sierpnia. Jeżeli od wyborów żyliście w przeświadczeniu, że krócej popracujecie, mamy złą wiadomość. Projekt przyszłorocznego budżetu wskazuje, że PiS-owi jednak nie udało się wyczarować potrzebnych pieniędzy – doniosły niedawno media.

Komitet Stały Rady Ministrów przyjął projekt ustawy wprowadzającej program 500+  – poinformował na konferencji prasowej przewodniczący Komitetu Henryk Kowalczyk. „Rozstrzygnęliśmy wszystkie uwagi zgłoszone do projektu. Środki finansowe na realizację tego programu są zabezpieczone” – zapewnił (28 stycznia 2016 r.). Obecnie brakuje ok. 5 mld zł na finansowanie programu 500 + – zdradził minister Henryk Kowalczyk, przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów (9 sierpnia).

Politycy PiS Beata Szydło i Andrzej Duda w czwartek przed bramą przeznaczonej do zamknięcia kopalni Brzeszcze (Małopolskie) mówili, że rząd niszczy miejsca pracy i szuka rozwiązań, które godzą w polską gospodarkę. Stanowczo sprzeciwili się likwidacji kopalń, jak donosi jeden z portali gospodarczych 8 stycznia 2015 roku. Ministerstwo Energii przyjrzało się kopalniom węgla kamiennego i wytypowało zakłady do zamknięcia – wynika z informacji DGP [Dziennika Gazeta Prawna – przyp. wł.]. Nie ma jednak pomysłu, jak tę informację przekazać opinii publicznej. Zakłady, o których mowa, zatrudniają 15 tys. ludzi (…), informuje Gazeta Prawna 8 sierpnia br.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński powiedział, że jedyną aferą SKOK była afera SKOK Wołomin – poinformował portal wPolityce 21 października 2015. Tymczasem jak informuje dziennik.pl 8 sierpnia 2016 roku: Komisja Nadzoru Finansowego ustanowiła zarząd komisaryczny w SKOK „Wybrzeże” w Gdańsku. Do tej pory zarząd komisaryczny wprowadzono w 17 kasach.

Dla pełnego obrazu dołożyć należy spiskowe teorie ministra Macierewicza dotyczące katastrofy smoleńskiej. One nigdy nie zostały i nie zostaną potwierdzone przez żadne poważne gremium naukowe mające szerszą wiedzę o lotnictwie niż hobbystyczne zainteresowanie modelarstwem.

Dlaczego o tym piszę i co to ma w ogóle do rzeczy? Wszystkie powyższe kwestie łączy jedno – życzeniowy sposób myślenia ekipy rządzącej. Większość deklaracji nie wytrzymuje zderzenia z brutalną rzeczywistością. Realia weryfikują te założenia i obnażają ignorancję władzy. Wydaje się wręcz, że w chwili składania swoich obietnic, rządzący czynią to w kompletnym oderwaniu od otaczającej ich rzeczywistości. Jest to przykład klasycznego chciejstwa; wiary, że jeśli czegoś bardzo chcemy (damy radę – hasło PiS wzięte wprost z bajki o Bobie Budowniczym), to na pewno wszystko potoczy się zgodnie z oczekiwaniami. Nawet jeśli jest to wbrew logice, wbrew dostępnej wiedzy, wbrew opinii ekspertów.

Program Ministra Zdrowia nie dla wszystkich

Podobne myślenie przejawia minister zdrowia. Niepłodność z powodzeniem można wyleczyć za pomocą działań zachowawczych czy chirurgicznych oraz w gabinecie psychologa. Czasem oczywiście tak. Jednak niestety nie zawsze. To jest nadal, wpisane w program rządzącej partii, myślenie życzeniowe, bez poparcia w dowodach naukowych.

Wielokrotnie podkreślałem, że in vitro to nie jest leczenie z wyboru. Nie jest to także leczenie z przymusu. To jest leczenie ostatniej szansy. Minister zdrowia wciąż jest ślepy i głuchy na rzeczowe argumenty, że osoby, które mogą mieć dzieci bez pomocy in vitro, faktycznie in vitro nie potrzebują. One w ogóle nie są adresatami tej procedury i jeśli lekarz klasyfikuje takie pary do in vitro – popełnia błąd w sztuce. To jednak nie oznacza, że nie istnieją pary, dla których innego ratunku po prostu nie ma.

Jestem przekonany, że za dwa, może trzy lata odtrąbiony zostanie spektakularny sukces obecnie realizowanego programu prokreacyjnego. Prorządowe media doniosą, że jego skuteczność jest znacznie wyższa niż in vitro, bo sięga na przykład 90 proc. Rzecz w tym, że program adresowany jest do wszystkich par, które mają problem z poczęciem dziecka, za wyjątkiem tych pięciu, dziesięciu, piętnastu procent, dla których program ministra Radziwiłła zawiedzie. To dla nich jest in vitro.

To tak jakby powiedzieć, że bar z piwem jest lepszy niż oddział intensywnej terapii, bo z baru 99,99 proc. ludzi wychodzi żywych, a z oddziału intensywnej terapii zaledwie 70 proc. Zamykajmy oddziały intensywnej terapii, otwierajmy bary z piwem!

W jednym ze swoich pierwszych felietonów pisałem, że obrana przez ministra zdrowia droga, to w istocie ślepa uliczka. To recepta na unieszczęśliwienie wielu tysięcy par. Pisałem też, że Polski nie stać na rezygnację z in vitro. Niestety, czas płynie, a tamte teksty tylko zyskują na aktualności.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *