Zaszłam w ciążę po pierwszej inseminacji. Potem była ta okrutna cisza podczas USG

“Najgorsza była cisza przy USG, bo jeszcze kilka tygodni temu słychać było ten piękny dźwięk serduszka…”. Tak Ania wspomina te straszne chwile, kiedy usłyszała od lekarza, że serce jej dziecka przestało bić. Trudno jest pogodzić się z taką wiadomością, zwłaszcza po wielu latach walki. Ale znalazła w sobie siłę i odżyła na nowo. Mimo że niedawno znowu doznała kolejnego rozczarowania, nie poddaje się i wspiera innych niepłodnych.

 

Przeglądając twój fun page na Facebooku, zauważyłam wiele zdjęć testów ciążowych. Jeden z nich, z 28 czerwca, pokazał dwie kreski. Co poczułaś?

Czułam radość, myślałam, że się udało. Tym bardziej że będąc na wizycie kontrolnej po inseminacji był widoczny jakby pęcherzyk. Dodatkowo po inseminacji czułam się tak samo jak wtedy, kiedy zaszłam w ciążę.

„Kiedy zaszłam w ciążę…”- to znaczy, że byłaś już w ciąży?

Tak, byłam w ciąży.

Dlaczego czas przeszły?

Po prawie trzech latach starań i niedziałającej stymulacji, która miała pomóc na mój wrogi śluz, zrobiliśmy pierwsze podejście do inseminacji. Pierwsze podejście – i udane. Inseminacja była w styczniu 2016 w 10. dniu cyklu na naturalnym pęcherzyku, a po 14 dniach od inseminacji zrobiłam test – dwie kreski. Następnego dnia kolejny i znów dwie kreski.

To cudownie!

Tak, piękne uczucie. Umówiłam się do pani doktor,  która potwierdziła ciążę, nie było jeszcze serduszka, ale pęcherzyk widoczny. Dwa tygodnie później byłam na kolejnej wizycie. Do gabinetu weszłam z mężem – usłyszeliśmy bicie serduszka. Coś pięknego. Kolejna wizyta za trzy tygodnie, a w tym czasie miałam wykonać badania. Badania wykonałam, ale dopadło mnie także przeziębienie, które mogłam leczyć tylko domowymi sposobami.

Czuję, że łamie ci się głos. Co takiego się stało?

 W dniu wizyty kontrolnej, był to 9. tydzień, usłyszałam „nie mam dobrych wiadomości, wasze maleńkie dziecko nie żyje. Brak akcji serca”. Poczułam się jakby mnie ktoś uderzył w twarz z całej siły. Potem wszystko działo się już szybko, szpital, zabieg i wypis do domu. W ciągu kilku tych dni byłam prawie wyłączona z życia, zmęczona płaczem i myślą że maleńkie serduszko nie bije. Najgorsza była cisza przy badaniu USG, gdzie kilka tygodni temu słychać było ten piękny dźwięk.

Wiadomo co było tego przyczyną?

Przyczyn mogło być wiele. Prawdopodobnie moje przeziębienie i wirus, który mnie zaatakował, niszczył wszystko w organizmie. A to by się zgadzało, bo chora niestety byłam w 7. tygodniu. Drugą przyczyną mogła być jakaś nieprawidłowość w rozwoju płodu. Dokładnych badań, co było przyczyną, nie miałam wykonanych.

Jakiś czas temu znowu zobaczyłaś dwie kreski na teście, a dwa dni później już tylko jedną. Dlaczego? co się stało? Błąd testu?

 Nie wiem, czy to błąd testu, czy błąd w tworzeniu się nowego życia, a może utrzymujący się jeszcze hormon z zastrzyku na pęknięcie pęcherzyka. Lekarz nie określił mi tego jednoznacznie, co mogło być powodem ukazania się dwóch kresek na teście. Później robiłam jeszcze kilka innych i raz były dwie, a raz jedna.

I…

Przyszedł okres.

Czyli kolejne rozczarowanie?

Niestety tak.

Które to było podejście do inseminacji?

Drugie.

Masz niskie AMH. Jak bardzo?

1,35.

1,35 w wieku 27 lat. Co na to lekarz?

Lekarz, który zlecił mi to badanie, stwierdził, że jak na mój wiek jest sporo za niskie.

Jest możliwość, aby w jakikolwiek sposób je podnieść?

Poziomu AMH nie można zwiększyć. Każda z nas ma swój indywidualny poziom i on maleje z wiekiem, a gdy rezerwa się wyczerpie, przechodzimy w menopauzę lub po prostu mamy cykle bezowulacyjne.

Lekarz, który kazał mi zbadać AMH, stwierdził, że powinnam się zacząć starać kilka lat wcześniej. Badanie miałam wykonane w 2014, a od 2013 zaczęliśmy się starać, nie licząc już tego, że od 2012 przestaliśmy się zabezpieczać. Wychodzi więc na to, że największe szanse  miałam w wieku 19-20 lat.

Podejrzewają u ciebie również zaburzenia podwzgórzowo-przysadkowe. Co to takiego?

Objawów jako takich nie ma. Są to zaburzenia hormonalne, gdzie przysadka i podwzgórze nie produkują hormonów tak jak powinny. Wpływ na te zaburzenia ma przede wszystkim stres. A w konsekwencji zaburzone hormony znacznie utrudniają zajście w ciążę.

A co z twoim mężem?

Mąż ma prawidłowe wyniki, tylko morfologia nasienia obniżona. Norma jest od 4, a mąż ma 3. Lekarze twierdzą, że to niczemu nie szkodzi, jedynie może być trudniejsze uzyskanie ciąży naturalnie.

Teraz wypoczywasz. A co będzie po powrocie?

To tylko jednodniowy wypoczynek, później w następnym cyklu kolejne podejście do inseminacji.

Rozważasz in vitro?

Można powiedzieć, że tak, tylko ograniczeniem są finanse. Niestety do najtańszych zabiegów to nie należy, a 100 proc. pewności, że uda się za pierwszym razem, nie ma nigdy.

Czy uważasz, że w obecnych czasach trzeba głośno mówić o niepłodności i in vitro?

Tak, trzeba o tym mówić, bo jest to problem coraz większy. Niestety osoby niedotknięte tym problemem, nie mają pojęcia, z czym to się wiąże i na czym to polega. Docierają do ludzi różne fakty, które często nie mają za dużo wspólnego z prawdą na temat in vitro czy niepłodności.

Wspólny cel: dziecko.

Wiadomo, że każdy przypadek jest inny, bo każdy z nas jest inny, ale cel mamy wspólny – dziecko. Powinno się ludzi uświadamiać, że nie każdy może od tak począć dziecka, że dla niektórych z nas jest to długa i wyboista droga.

Dla większości par dotkniętych problemem niepłodności mówienie o tym głośno jest trudne dlatego, że ludzie nie rozumieją „jak to nie można zajść w ciążę?” i to jest smutne.

Twoja strona Czekająca  jest wsparciem dla innych niepłodnych. Czy docierają do ciebie sygnały od innych o tym, że potrzebują takich blogów, portali, związanych z leczeniem niepłodności, gdzie mogą znaleźć nie tylko porady medyczne, ale przede wszystkim wsparcie większej grupy?

Oczywiście. Potrzeba na takie blogi czy portale jest ogromna. W dobie internetu każdy szuka odpowiedzi na swoje pytania, na swój przypadek. Piszą do mnie dziewczyny, z niektórymi wspieramy się wzajemnie, bo są dotknięte problemem niepłodności, a inne wspierają mnie i podnoszą na duchu. To działa obopólnie.

Polecamy także:

Wszystko na temat inseminacji: 21 pytań i odpowiedzi

Najbardziej wyczekane są dzieci z in vitro

Żona z ADHD: medycyna niekonwencjonalna daje radę

AMH, czyli kobieca płodność pod lupą. Czy wiesz, jaką masz rezerwę?

Rozmawiała: Paulina Ryglowska-Stopka

 

Paulina Ryglowska-Stopka

Autorka książki (jako Laura Lis) "Moje in vitro. Historia prawdziwa", w której pisze, że cuda się zdarzają i nigdy nie należy tracić nadziei.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *