Centrum Leczenia Niepłodności PARENS: Życzymy Wam niegasnącej wiary w marzenia

Centrum Niepłodności PARENS: Życzymy Wam niegasnącej wiary w marzenia

Na co dzień pomagają spełniać marzenia milionom niepłodnych par. Ale o czym sami marzą, co jest dla nich ważne i jak spędzają Święta? Specjalnie dla Nieplodnirazem.pl lekarze z najlepszych klinik leczenia niepłodności w Polsce uchylają rąbka swej prywatności. O świąteczny czas pytamy specjalistów z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS.

Gdyby nie oni, setki tysięcy par nie doczekałyby się upragnionego potomstwa. Gdyby nie oni – setki tysięcy par nie wiedziałyby, dlaczego nie mogą mieć dziecka. Gdyby nie oni – miliony par zmagających się z niepłodnością – nie miałyby nadziei na spełnienie marzeń. Na co dzień wypisują dziesiątki kart chorobowych, monitorują cykle owulacyjne, z uwagą śledzą efekty leczenia, ciesząc się z poprawy i przeżywając jej brak. To często dzięki nim, po latach nieudanych starań, na teście ciążowym pojawiają się w końcu dwie kreski. Nie pozwalają się poddać – dodają otuchy, żartują, tłumaczą, odbierają telefon od pacjentów nawet poza godzinami pracy. I cieszą się niczym bliska rodzina, gdy w słuchawce słyszą: nareszcie jestem w ciąży.

A jak wygląda ich życie prywatne? Co robią, gdy nie pracują? O czym marzą? Jak spędzają Święta oraz czego życzą niepłodnym parom na ten świąteczno-noworoczny czas? Lekarze z najlepszych klinik leczenia niepłodności w Polsce uchylają rąbka swej prywatności.

Oto specjaliści z Centrum Leczenia Niepłodności PARENS w Krakowie.

Dr Jarosław Janeczko: Kumuluję pozytywną energię na cały nowy rok

Jak wyglądają moje święta? Staramy się z rodziną nie brać udziału w przedświątecznym szale zakupów, sprzątania, gotowania, przystrajania domu – to wszystko sprawia, że święta, zamiast czasem spokoju i odpoczynku, stają się kolejnym problemem. A przecież mamy ich już wystarczająco dużo. Po spędzonych w gronie rodzinnym świętach, zawsze wyjeżdżamy w góry, na narty. Od kiedy dostałem w prezencie gwiazdkowym w wieku 8 lat swoje pierwsze narty, nie wyobrażam sobie bez nich zimy. Uwielbiam ten sport – pozwala mi poczuć prawdziwą wolność, wyzwala pozytywną energię.

I tego też życzę swoim pacjentom – aby korzystając na przykład z zimowych sportów, uwolnili się choć na chwilę od stresu, a przy okazji pozbyli się nadmiaru świątecznych kalorii. Aby w świątecznej atmosferze, z dystansem spojrzeli na swoje życie i odnaleźli wewnętrzną równowagę.

 

A Sylwester? Obowiązkowo witamy Nowy Rok z najlepszymi przyjaciółmi. I mamy nadzieję, że będzie pomyślny! Czego również życzę wszystkim parom starającym się o potomstwo.

Dr Tomasz Wiatr: W Święta mam więcej czasu na realizację własnych pasji

Święta kojarzą mi się z zapachem choinki i pieczonego ciasta. W naszym domu zawsze już przed Wigilią robiło się głośno, słychać było śmiech i śpiew kolęd. Pamiętam, że kiedy w czasie studiów uczyłem się jeszcze w swoim pokoju do kolokwium albo egzaminów, trudno było mi się skupić, bo na dole już panował ten świąteczny klimat.

Poza gwarem, który uwielbiam, staram się też znaleźć trochę czasu dla siebie. To takie momenty, kiedy istnieje tylko ołówek i emocje. Moje i te, które wyłaniają się z portretu. Wieczorami, w zimowej atmosferze rozgrzewam swoje rysunki, nadaję twarzom charakter. Nie próbuję dokładnie kopiować zdjęć – to, na czym najbardziej mi zależy, to ukazanie przeżyć, które są częścią mnie i ludzi, których spotykam. Chciałbym, aby w moich portretach była ta sama autentyczność, jaką widzę u swoich pacjentów. Na razie za pomocą ołówka sprawdzam, czy potrafię obserwować, rozpoznawać i rozumieć ich emocje. Lekarz powinien być wnikliwym obserwatorem.

Życzę wszystkim, aby nie tylko w święta, ale i na co dzień, starali się dostrzegać i szanować uczucia innych, oraz aby odnaleźli czas na realizację swoich pasji.

Moje postanowienie noworoczne? Praca nad sobą. Nie po to, żeby spełnić oczekiwania innych, ale po to, aby stać się takim człowiekiem, jakim zawsze chciałem być.

Lek med. Jakub Danilewicz: Cieszymy się każdą magiczną chwilą – rodzinnie

Pierwsze skojarzenie, kiedy myślę o świętach, to rodzina. Widok dziewczynek, Hani i Asi z mamą, które wycinają foremkami pierniczki. Trzymamy się tradycji i staram się przekazać to, co najcenniejsze dzieciakom. Na stole pojawia się zawsze tradycyjnie dwanaście potraw, ale oczywiście i tak pierwsze znikają cukierki z choinki. Po kolacji rozpakowujemy prezenty. W pierwszy dzień świąt odwiedzamy rodzinę i dziewczynki szaleją na sankach z kuzynkami i kuzynami. To też dla mnie okazja, żeby spędzić z nimi więcej czasu, nauczyć je jeździć na nartach, łyżwach, ulepić z nimi bałwana czy zbudować razem karmnik dla ptaków.  W tym roku to pierwsze Boże Narodzenie mojego synka, Jasia. Na pewno będzie zachwycony światełkami i świętym Mikołajem, na spotkanie z którym pójdziemy jeszcze przed Wigilią.

Dzieci są dla mnie najważniejsze, dlatego tak dobrze rozumiem potrzebę posiadania dziecka przez moich pacjentów. Mam nadzieję, że w jakimś stopniu przyczynię się do spełnienia ich marzeń. Życzę moim pacjentom, aby poczuli tę radość i miłość, jaką dają tylko małe rączki oplecione wokół szyi i aby jak najszybciej usłyszeli najpiękniejsze słowo – “tato”,  “mamo”. Wspólnie będziemy do tego dążyć w Nowym Roku.


POLECAMY TAKŻE:

Nie życzcie nam tylko dziecka! Co chciałyby usłyszeć od bliskich niepłodne kobiety

 

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *