Małgorzata Rozenek-Majdan pierwszy raz tak ostro i szczerze powiedziała o in vitro

Małgorzata Rozenek-Majdan pierwszy raz tak ostro i szczerze mówi o in vitro

Małgorzata Rozenek-Majdan nie jest jedyną kobietą w polskim show-biznesie, która ma dzieci dzięki metodzie in vitro. Ale jako jedyna od lat głośno mówi o swoich staraniach o ciążę i problemach z płodnością. W ostatnim wywiadzie, jakiego udzieliła, wyznaje: „Jestem w*****ona na to, co dzieje się wokół in vitro i dzieci poczętych tą metodą.” Powiedziała też, co myśli o ustawie zaostrzającej aborcję oraz postawie Kościoła wobec rodziców, którzy mają dzieci z in vitro.

Małgorzata Rozenek-Majdan to jedna z najpopularniejszych kobiet w polskim show-biznesie. Sympatię Polek zyskała nie tylko jako piękna prowadząca wielu programów telewizyjnych, ale także jako odważna i społecznie zaangażowana kobieta, która bez problemu mówi o tym, co myśli na temat kontrowersyjnych kwestii, jakimi są w Polsce in vitro, aborcja czy wiara i Kościół Katolicki.

 

Kochani, już jutro 📆

Post udostępniony przez Małgorzata Rozenek-Majdan (@m_rozenek)

Nie sądziłam, że przez 12 lat nic się w Polsce nie zmieni

Mimo że Małgorzata Rozenek-Majdan deklaruje się jako katoliczka, 12 lat temu – ze względu na problemy z poczęciem – zdecydowała się na metodę in vitro. Dziś dzięki temu jest mamą dwóch synów Stanisława i Tadeusza, a jak mówiła w wielu wywiadach, nie wyklucza kolejnego dziecka z obecnym mężem Radosławem Majdanem – również ze wsparciem medycyny. Gwiazda TVN nigdy nie miała problemu, by otwarcie mówić o swoich problemach z płodnością.

„Pamiętam moment, w którym zdałam sobie sprawę, że nie mogę zrobić nic więcej, żeby mieć dziecko. Byli naprawdę wyczekani i wymodleni i cieszę się, że ich mam. Nie rozumiem strachu związanego z mówieniem o in vitro. Dla mnie to była jedyna szansa na posiadanie dzieci” – mówiła dwa lata temu w wywiadzie dla magazynu „Gala”.

W ostatniej rozmowie z tygodnikiem „Wprost” gwiazda powiedziała z kolei, że nie przypuszczała, iż z biegiem czasu kobiety będą napotykać tak wielkie problemy i doświadczać ignorancji ze strony społeczeństwa oraz polityków.

„Ja mówiłam o swoim problemie jawnie. Cała rodzina, rodzice mnie wspierali. To nigdy nie było tabu. Dziwiłam się, kiedy spotkałam kobiety, dla których przyznanie się do in vitro było dramatem. Ukrywały to nawet przed najbliższymi, przed matką i ojcem” – mówi.

„To jest szokujące, bo wydawało mi się, że przez te 12 lat dotrzemy do czołówki europejskich krajów, gdzie o in vitro mówi się normalnie, gdzie to po prostu procedura medyczna, którą się przechodzi. To jest trochę jak operacja wyrostka. Mój starszy syn w tym roku kończy 12 lat, młody 8. Nie sądziłam, że przez tyle lat będą cały czas narastały kontrowersje wokół tego tematu. Bardzo często też nieprawdziwe informacje – to mnie bardzo boli” – mówiła z kolei w rozmowie z Szymonem Majewskim w Radiu Zet.

Ambasadorka niepłodnych

Dla Polek, które od lat doświadczają niepłodności, Rozenek-Majdan stała się dzięki swojej postawie ambasadorką i mocnym głosem, który jest potrzebny, by przebić się przez medialne przekłamania na temat niepłodności. Gwiazda nie ukrywa, że dostaje wiele listów od kobiet, które zwierzają jej się ze swoich dramatów.

„Napisała do mnie dziewczyna z Białej Podlaskiej, która ukrywała przed swoją rodziną, przed swoimi rodzicami procedurę in vitro. Żyje z takim poczuciem, jakby nie wiem, co się takiego wydarzyło. Ale ja to rozumiem, że tak zrobiła. Czasami łatwiej jest przemilczeć pewne rzeczy niż codziennie się z nimi mierzyć. Ja nie mam z tym problemu. Zawsze jak jestem pytana, to chętnie odpowiadam. Uważam, że powinniśmy merytorycznie rozmawiać o in vitro, bo często się zdarza, że powielane są całkowite bzdury na ten temat.” – mówiła Majewskiemu.

Nie dziwię się, że ludzie odchodzą z Kościoła. Jestem w*****ona.

Z merytoryczną rozmową na temat in vitro jest jednak w Polsce ciężko. Obecny minister zdrowia, choć problem podobno dostrzega, dofinansowania in vitro nie ma na liście priorytetów. „Przecież samorządy dofinansowują procedurę – w czym więc problem?” – mówił jakiś czas temu minister Szumowski. Dodatkowo z ambon w polskich kościołach nieustannie niesie się głos księży, że in vitro to grzech śmiertelny, a dzieci poczęte tą metodą to wybryki natury naznaczone bruzdą na twarzy. Politycy partii rządzącej bez zażenowania z kolei porównują je do modyfikowanych truskawek, jednocześnie wmawiając, że rodzice w rzeczywistości nie kochają takich dzieci.

„Jestem w*****ona.” – ostro komentuje taką postawę Rozenek-Majdan w rozmowie z tygodnikiem „Wprost”.

 „Jestem w*****ona tym bardziej, że autorem tych słów był ksiądz, którego przez lata wielbiłam i szanowałam. Oniemiałam, gdy to usłyszałam” – mówi gwiazda. I dodaje: „Nie tak sobie wyobrażam życie we wspólnocie wyznaniowej. Nie dziwię się, że ludzie odchodzą z Kościoła (…) A z drugiej strony nie o księży tu chodzi”.

Zdaniem celebrytki nie można ślepo słuchać i wierzyć słowom biskupów i kapłanów i że potrzeba w ludziach – właśnie wierzących – dużo krytycyzmu wobec takiej pseudonauki Kościoła.

Utrzymajmy aborcyjny kompromis

Małgorzata Rozenek-Majdan ma także twarde stanowisko w sprawie zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej. W rozmowie z „Wprost” mówi: „Zaostrzenie ustawy jest pogwałceniem praw kobiet, a więc praw człowieka. To złamanie kompromisu aborcyjnego, który w tej chwili jest najlepszym rozwiązaniem. Próbuje sprowadzić kobiety do roli nawet nie osoby, ale bezrozumnego tworu, za który można decydować”.

Wyznaje, że sama nie zdecydowałaby się na taki zabieg, bo aborcja nie jest czymś dobrym, uważa jednak, że to sprawa sumienia kobiety, w które państwo i Kościół nie powinni zaglądać.

„Nikomu nic do tego, a już na pewno nie państwu i na pewno nie Kościołowi, co się dzieje z moim życiem i jak ja sobie z tym poradzę” – mówi.

Gwiazda zachęca jednocześnie wszystkie kobiety do manifestowania swoich poglądów – choćby poprzez udział w manifestacjach czy czarnych marszach.

„Dziękuję za to, co mam, Bogu każdego dnia. Jednocześnie wiem, z jakimi problemami muszą borykać się kobiety. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy się zjednoczyły i pomagały sobie wzajemnie. Wymagam od posłanek działania w interesie kobiet” – apeluje.

Co więc sądzi o programie 500+, który powstał w interesie także kobiet? „Tak jak ze wszystkim, jest tu trochę dobrego i trochę złego. Państwo ma obowiązek pomagać obywatelom, bo po to zostało stworzone.” Dodaje jednak, że sama nie korzysta z programu, choć być może powinna. „Może powinnam pobierać [500 zł – przyp. red.] i oddawać na przykład na cele charytatywne. Muszę się nad tym zastanowić” – mówi gwiazda.

Źródło: Wprost; Radio Zet, Gala

POLECAMY TAKŻE:

Anna Korcz: Urodzić chore dziecko to tragedia. Ja mam wszystko, o czym marzyłam

Anna Korcz: Urodzić chore dziecko to tragedia. Ja mam wszystko, o czym marzyłam

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *