Błąd podczas in vitro zamienił ich życie w koszmar. Walczą o 3 mln zł zadośćuczynienia

Błąd przy in vitro zamienił ich życie w koszmar. Walczą o 3 mln zł zadośćuczynienia

Trzy lata temu w klinice w Policach (Zachodniopomorskie) doszło do głośnego błędu podczas procedury in vitro. O tym, że lekarze zapłodnili komórkę jajową innej kobiety, para dowiedziała się dopiero po tym, jak dziecko urodziło się z wieloma wadami genetycznymi. Szpital nie przyznał się do winy, a sprawę umorzono. Właśnie ruszył proces cywilny. Rodzice czteroletniej dziś Hani chcą 3 milionów złotych zadośćuczynienia.

Nie chodzi tylko o pomyłkę szpitala

Hania ma dziś cztery lata. Już nigdy – mimo najlepszej opieki swoich rodziców – nie będzie zdrowa. – Diagnozy nie są optymistyczne – mówił TVN24 pan Łukasz, ojciec dziewczynki, który nie ukrywa, że wszelkie środki, które udaje im się pozyskać z różnych źródeł, przekierowywane są na potrzeby leczenia i rehabilitacji dziecka.  

A potrzeb jest wiele. Hania nie chodzi, nie mówi, nie jest w stanie siedzieć, a karmiona jest specjalistycznymi środkami, codziennie poddawana jest rehabilitacji i lekoterapii.

Dziewczynka urodziła się z bardzo rzadką chorobą genetyczną – zespołem Schinzela-Giediona, którego konsekwencją jest znaczne opóźnienie psychoruchowe oraz padaczka lekooporna, z którą – jak mówią rodzice dziewczynki – walczy się jak z wiatrakami. Hania cierpi(…)przez częste napady przestała się nawet uśmiechać. Każdy atak uszkadza mózg – napisali rodzice na stronie Fundacji Kawałek Nieba, podopieczną której jest ich córka.

Ale jak to się mogło stać?!

Matka dziewczynki przez całą ciążę nie była świadoma, że dziecko nie jest bilogicznie jej, a tym bardziej, że urodzi się nieuleczalnie chore. Jak mówi ojciec Hani, do podejrzeń skłoniła ich grupa krwi córki.

– My z żoną mamy A Rh-, a Hania urodziła się z grupą A Rh+. Nie mogła mieć takiej grupy po nas – mówi pan Łukasz. Podejrzenia zostały potwierdzone przez badania DNA.

Rodzice wytoczyli proces cywilny szpitalowi Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie, przy którym znajdowało się Laboratorium Wspomaganego Rozrodu w Policach.

Jak mówi pełnomocnik poszkodowanej rodziny Mikołaj Fiodorow, zarówno szpital, jak i ubezpieczyciel negują podstawę do wypłaty odszkodowania. – Szpital nie neguje faktu, że doszło do pomyłki, ale jednocześnie uważa, że jest to pomyłka niezawiniona przez szpital. Ich zdaniem procedury zostały zachowane. Naszym zdaniem były one nieprawidłowe – tłumaczy mecenas, którego zdaniem szczegóły popełnionego błędu nie zostały odpowiednio wyjaśnione, a jednocześnie pomyłka miała prawdopodobnie wpływ na liczne choroby dziecka.

Codzienność to ciągła walka

Rodzice Hani codziennie walczą o życie córki – dosłownie i w przenośni. Dziewczyna już kilka razy trafiała na oddział intensywnej terapii, będąc w stanie bliskim śmierci.

Życie rodziny po narodzinach dziecka, zamiast stać się nareszcie szczęśliwym, zamieniło się w codzienność pełną strachu i lęku zarówno o przyszłość dziecka, ale także o to, w jaki sposób zapewnić mu jak najlepsze warunki, leczenie i opiekę medyczną.

Trudno nie zrozumieć rozgoryczenia i żalu rodziców z powodu tego, co się stało, ale również tego, że za tak poważny błąd – do którego teoretycznie nie miało prawa dojść – nikt nie chce wziąć odpowiedzialności. Lekarz odpowiedzialny za nadzór laboratorium w 2017 roku został uniewinniony przez sąd lekarski, a rok wcześniej prokuratura umorzyła sprawę karną.

PRZECZYTAJ: In vitro w wersji all inclusive. Dlaczego warto wybrać taki program?

Sprawa poruszyła nie tylko szczecinian, ale szerokim echem odbiła się po całej Polsce. Niewiarygodny wydaje się zarówno fakt, że do takiego błędu doszło – co przeraziło wielu rodziców starających się o dziecko metodą in vitro, jak i to, że nie ustalono winnego całego zdarzenia. Rodzice zaś zostali sami nie tylko z poczuciem, że dziecko biologicznie nie jest ich wspólne, a dodatkowo już do końca życia będzie potrzebowało specjalistycznej opieki.

Rodzice nie ustają w nadziei, że z pomocą przyjaciół i ludzi dobrej woli, uda im się zapewnić ciągłość środków finansowych, które są niezbędne, by dziewczynka żyła, a co najważniejsze, by życie nie przynosiło jej tylko cierpienia.

Pomóc Hani można dokonując wpłaty na konto: Fundacja Pomocy Dzieciom i Osobom Chorym „Kawałek Nieba”

Bank BZ WBK 31 1090 2835 0000 0001 2173 1374
Tytułem: „517 pomoc w leczeniu Hani Malinowskiej”
wpłaty zagraniczne: PL 31109028350000000121731374
Lub poprzez DOTPAY – więcej szczegółów TUTAJ 

 

Źródło: TVN24.pl

PRZECZYTAJ TAKŻE: Chcę urodzić zdrowe dziecko – dlaczego warto robić badania prenatalne

Chcę urodzić zdrowe dziecko – dlaczego warto robić badania prenatalne

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *