List od niepłodnej

“Czasem myślę, że może lepiej odejść od męża, by mógł mieć dziecko z inną” [List od czytelniczki+odpowiedź psychologa]

3 lata starań. 1095 dni oczekiwań “a może to tym razem”. Setki testów ciążowych. Dziesiątki kłótni z mężem. Niezliczone bezsenne i przepłakane noce. Nasza czytelnicza znalazła się pod ścianą – niepłodność wywołuje w niej takie emocje, z którymi nie jest już w stanie sobie poradzić. Co robić w takiej sytuacji? Jak może sobie pomóc? Odpowiada psycholog z Kliniki InviMed, Dorota Gawlikowska. 

Witam. Z mężem o dziecko staramy się już 3 lata. Moje wyniki są dobre, męża wyniki tak samo. Miałam dwa razy hsg, gdzie okazało że wszystko jest dobrze. No ale niestety dziecka jak nie było tak nie ma. Nie potrafię poradzić sobie ze swoimi emocjami,  jakie mną targają. Jestem zazdrosna o to, że innym udaje się od razu, a u nas nadal nie zaskoczyło. Czuje się wybrakowana, jakbym nie była 100% kobietą. Bywają dni, że jestem tak zła na siebie, że czasem myślę, czy nie lepiej odejść od męża, by miał możliwość założyć rodzinę z inną kobietą, która da mu dziecko.

Ja na chwilę obecną nie jestem w stanie i nie wiem czy kiedykolwiek będzie mi dane zostać mamą. Na dodatek czuje presję, bo mam mieć w grudniu laparoskopię. Tak bardzo się boję tego zabiegu, że ja już bym chciała być w ciąży. Czasem mam wrażenie, że jest to moja obsesją. Nie potrafię poradzić sobie ze swoimi emocjami. Jest to dla mnie tak trudne, że coraz częściej kłócę się o to z mężem. Jeszcze jak ktoś powie “odpuść, a w końcu się uda”. Ale jak mam odpuścić, jak mam nie myśleć?

Nie jestem w stanie wyprzeć ze swojej głowy chęci posiadania dziecka. Jest to dla mnie bardzo trudne. Już sama nie wiem co mam robić. Pozdrawiam A.

 

 

Dorota Gawlikowska, psycholog niepłodności, na co dzień pracująca w Klinice InviMed:

Niestety dość często zdarza się, że pomimo prawidłowych wyników badań para cierpi z powodu niepłodności. Ten rodzaj niepłodności nazywamy niepłodnością idiopatyczną. Jest ona szczególnie trudna emocjonalnie: osoby nią dotknięte zazwyczaj bardzo chciałyby poznać i zrozumieć przyczynę swoich trudności, a niemożność jej określenia jest dla nich dodatkowym źródłem cierpienia.

Niestety bardzo często kobiety przeżywają swoją niepłodność jako cios w ich poczucie kobiecości i wartości. Warto zastanowić się, dlaczego tak jest. Kobiecość nie jest tym samym, co zdolność do posiadania dzieci. Możność urodzenia dziecka nie świadczy przecież o wartości człowieka, nie sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi. Kiedy zdarza nam się słyszeć takie uwagi i definicje kobiecości ze strony innych ludzi, czujemy złość, buntujemy się i nie zgadzamy, by redukowano nas do funkcji prokreacyjnych. A jednak w przeżywaniu samych siebie często sami robimy sobie taką samą krzywdę.

Bardzo zachęcam Panią do zmiany postrzegania tej sytuacji. Jesteście Państwo chorzy. Niepłodność jest chorobą, ma swój numer w Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i nie jest ani winą, ani wstydliwą przypadłością, świadczącą o mniejszej wartości kogokolwiek z Was. Gdyby cierpiała Pani na chorobę nerek, zapewne nie czułaby się Pani mniej wartościowym człowiekiem, prawda? Dlaczego w tym przypadku miałoby być inaczej?

Rozumiem, że czekanie na dziecko jest niezwykle bolesne. To czas, kiedy trudno jest, zwłaszcza kobietom, pogodzić się z tym, że koleżanki i kuzynki zachodzą w ciążę, a im na razie nie jest to dane. Może to budzić złość, zazdrość, bunt i niechęć, z którymi trudno jest się pogodzić. Jesteśmy dobrymi ludźmi, skąd więc nagle w nas takie “złe” emocje? Proszę się nie niepokoić: przeżywanie takich uczuć nie świadczy o tym, że jest Pani złym człowiekiem, nie oznacza także, że dzieje się z Panią coś niedobrego. Warto dać sobie prawo do odczuwania wszystkich, także tych, emocji. Większość kobiet niepłodnych na pewnym etapie boryka się z podobnymi przeżyciami. To, co można zrobić dla siebie w tym momencie, to zaopiekować się sobą i przyjąć, że ma Pani prawo czuć to, co Pani czuje. Jest Pani osobą w kryzysie, cierpiącym człowiekiem, o którego należy się zatroszczyć, a nie wymagać od niego coraz więcej.

Aby zaopiekować się sobą, zachęcam serdecznie do skorzystania z konsultacji psychologicznej ze specjalistą z dziedziny psychologii niepłodności. W rozmowie z psychologiem można szybciej i łatwiej zrozumieć, czego Pani w tej chwili najbardziej potrzebuje, aby jak najmniejszym kosztem radzić sobie z sytuacją, w jakiej się Państwo znaleźliście.

Jest także szansa na zadbanie o związek, który jest w tej chwili bardzo ważny, wypracowanie lepszych, bardziej efektywnych sposobów radzenia sobie z emocjami, znalezienia sposobu na to, by łatwiej znosić czekanie na grudniowy zabieg. Nawet jeśli sama sytuacja na razie nie ulegnie zmianie, może zmienić się Pani sposób przeżywania i radzenia sobie z nią, a to może pozwolić dać sobie czas niezbędny do tego, by doczekali się Państwo upragnionego dziecka.

Życzę tego Państwu serdecznie.

 


Dorota Gawlikowska – Znakomita psycholożka i psychoterapeutka par, która od lat konsultuje pary starające się o dziecko, ale także te stojące w obliczu leczenia onkologicznego i procedur zachowujących płodność. Stale dokształca się i podnosi kwalifikacje. Wszystko po to, by móc jeszcze lepiej pomagać pacjentom. To osoba o wielkiej wrażliwości, która zawsze wysłucha z empatią i okaże akceptację. Jej życzliwe, profesjonalne podejście pomaga zapanować nad emocjami, docenić siebie i dostrzec to, czego być może wcześniej nie widzieliśmy. Na co dzień pracuje z pacjentami w Klinice Leczenia Niepłodności InviMed. 

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *