Inseminacja domaciczna

Inseminacja domaciczna – strata czasu, czy realna szansa na ciążę?

Rozmowa z doktorem Grzegorzem Południewskim

Czas ma kluczowe znaczenie w staraniach o ciążę. Czy warto tracić go na inseminację domaciczną? A może lepiej od razu podejść do in vitro? Wbrew opinii niektórych par, inseminacja ma wiele zalet – jest nie tylko tańsza, ale też mniej inwazyjna i wymagająca niż zapłodnienie pozaustrojowe. Do tego przy określonych wskazaniach i spełnionych warunkach daje realną szansę na ciążę! O skuteczności tej metody rozmawiamy z dr. n. med. Grzegorzem Południewskim – ginekologiem-położnikiem, specjalistą leczenia niepłodności w warszawskiej klinice Gameta.

Jak obecnie wykonuje się inseminację domaciczną?

Zanim opracowano i wdrożono w medycynie zapłodnienie pozaustrojowe, inseminacja domaciczna była jedyną dostępną techniką wspomaganego rozrodu. Na przestrzeni lat sposoby uzyskania ciąży tą drogą ulegały zmianom – choć nie u wszystkich par można się nią posiłkować, metodzie tej nie można odmówić skuteczności. Wśród starszych metod wyróżniamy inseminację doszyjkową, przepływową oraz dojajowodową.

Wszystkie te odmiany tak naprawdę zostały zaniechane na rzecz inseminacji wewnątrzmacicznej. Plemniki w odpowiedniej pożywce podawane są bezpośrednio do jamy macicy. Podane w niewielkiej objętości płynu praktycznie natychmiast rozpływają się do obu jajowodów. Dają szanse na zapłodnienie, do którego dochodzi w bańce tego jajowodu. W grę wchodzi kwestia wskazań do inseminacji. Nie ma najmniejszego sensu wykonywania tek procedury, dopóki nie zbadamy drożności jajowodów – wyjaśnia doktor Grzegorz Południewski.

Do jakiego wieku warto podchodzić do inseminacji?

Kwalifikacja do inseminacji domacicznej może okazać procesem dość długim – wymaga m.in. zbadania drożności jajowodów czy określenia AMH. A czas, jak wiadomo, jest czynnikiem kluczowym w staraniach o ciążę. Okazuje się jednak, iż procedura ta jest z powodzeniem wykonywana nawet u pacjentek po 35. roku życia i nierzadko daje efekt w postaci zdrowej ciąży.

To nie tyle kwestia wieku, co sytuacji biologicznej. Jeżeli mamy do czynienia z młodą, 30-letnią pacjentką, która ma objawy świadczące o wyczerpywaniu się rezerwy jajnikowej – o grożącym jej przedwczesnym klimakterium – to inseminacja może stać się tą przysłowiową stratą czasu. Ta procedura, tak jak każda procedura stymulacji, spowoduje, że będziemy „zużywać” komórki jajowe, a przy tym szanse na powodzenie będą stosunkowo niskie – tłumaczy doktor Południewski.

Jak często można pochodzić do inseminacji?

Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników zaleca wykonywanie inseminacji domacicznej maksymalnie 6 razy u jednej pary. W praktyce specjaliści leczenia niepłodności rzadko zachęcają swoich pacjentów do tak dużej liczby zabiegów.

W rzeczywistości można przeprowadzać inseminację z cyklu na cykl. Można wykonać stymulację cytrynianem klomifenu lub innymi preparatami wykorzystywanymi we wczesnym okresie. Można też stymulować gonadotropinami. Wydamy wtedy więcej pieniędzy, ponieważ gonadotropiny wciąż stanowią jeden z istotniejszych wydatków przy leczeniu niepłodności. Pamiętajmy przy tym również, że jeśli skorzystamy z gonadotropin i z refundacji tych preparatów, to stracimy szansę na dofinansowanie do in vitro – mówi doktor Grzegorz Południewski.

 

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Dlaczego in vitro nie zawsze się udaje? Oto 6 przyczyn niepowodzenia ivf

Dlaczego in vitro nie zawsze się udaje? Oto 6 przyczyn niepowodzenia ivf

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.