Inseminacja

Inseminacja – wszystko, co warto wiedzieć. Przygotowania, przebieg, skuteczność

Rozmowa z doktorem Arturem Kobielskim

Uznawana często za mniej inwazyjną alternatywę dla in vitro, inseminacja domaciczna budzi wiele pytań wśród par starających się o ciążę. Jaka jest jej skuteczność? Na czym tak naprawdę polega? Kiedy i jak mężczyzna oddaje nasienie i czy może towarzyszyć kobiecie podczas zabiegu? Na te i inne pytanie odpowiada specjalista ginekologii i leczenia niepłodności, dr n. med. Artur Kobielski z kliniki InviMed w Katowicach.

Czym jest inseminacja i czy jest mniej inwazyjna niż in vitro?

Lekarz prowadzący parę bezskutecznie starającą się o dziecko może zaproponować zabieg inseminacji jako jedną z metod leczenia niepłodności. Dość często taka próba podejmowana jest przed decyzją o in vitro, traktowanego przez pary nierzadko jako ostateczność.

Inseminację możemy traktować jako taką odmianę współżycia naturalnego. Różnica polega na tym, że nasienie mężczyzny, po przygotowaniu wcześniej przez embriologów, wprowadzamy bezpośrednio do jamy macicy inseminatorem albo cewnikiem. Takim przyrządem przygotowane nasienie wprowadzane jest przez kanał szyjki prosto do jamy macicy. To powoduje, że w pewnych sytuacjach klinicznych, na przykład przy obniżonych parametrach nasienia, czyli tzw. umiarkowanym czynniku męskim jako kwalifikacji do procedury inseminacji jako metody wspomaganego rozrodu, zwiększamy szansę pary na ciążę. Czy ta procedura jest mniej inwazyjna niż in vitro? Z pewnością w IVF jest jedna inwazyjna procedura – punkcja jajników – wyjaśnia doktor Artur Kobielski.

Jakie są wskazania do inseminacji domacicznej?

Decyzja o zakwalifikowaniu pacjentki do zabiegu inseminacji domacicznej poprzedzona jest wykonaniem różnych badań, m.in. badaniem nasienia mężczyzny czy oznaczeniem rezerwy jajnikowej u kobiety. Nie zawsze bowiem ta metoda jest brana pod uwagę jako potencjalnie skuteczny sposób na zwiększenia szansy na ciążę.

Jeżeli wyniki badania nasienia – co najmniej podstawowego, a najlepiej rozszerzonego – sugerują, że można parze pomóc poprzez zakwalifikowanie do tejże procedury, to proponujemy inseminację. Wskazaniem jest też tzw. czynnik idiopatyczny niepłodności, kiedy pacjentka pomimo szeregu badań czy prowadzonego dotychczas leczenia nie zachodzi w ciążę. W końcu pozostaje tzw. czynnik szyjkowy niepłodności. Wiąże się on z pewną nieprawidłowością śluzu szyjkowego jako przeszkody dla plemników. W naszej klinice po przeprowadzeniu testu wrogości śluzu szyjkowego można taki czynnik szyjkowy niepłodności rozpoznać – mówi doktor Kobielski.

Czy w przypadku zachorowania partnera na grypę należy wstrzymać się z wykonaniem inseminacji?

Procedura inseminacji wzbudza w parze duże nadzieje, ale też stres i oczekiwanie. Nagła choroba w takim wypadku może popsuć plany i skłaniać pacjentów do próby „ukrycia” infekcji przed lekarzem.

Ewidentne cechy infekcyjne będą raczej przeciwwskazaniem do tego, żeby podać nasienie. Możemy się spodziewać, że gorączka – wysoka temperatura w ciele pacjenta – będzie wpływała na stan nasienia. W związku z tym w pewnym sensie może to spowodować obniżenie parametrów nasienia. W rezultacie może okazać się, że ta inseminacja się nie uda. Czasem otrzymujemy informacje od embriologów, że w nasieniu znajduje się tzw. zupa leukocytalna, czyli duża ilość leukocytów, obecne bakterie. W końcu nie wiemy, czy pacjent jest chory, mógł wziąć sobie jakiś lek przeciwbólowy, przeciwzapalny, przeciwgorączkowy i przyjechać z nadziejami, że się inseminacja uda. Fizjonomicznie może on być zdrowym pacjentem – tłumaczy doktor Artur Kobielski.

ZOBACZ TAKŻE:

Czujesz bezsilność w czasie starań o ciążę? Dołącz do bezpłatnej grupy wsparcia w Poznaniu

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.