Zaburzenia miesiączkowania po Covid-19

Przeszłaś COVID-19? Możesz mieć problem z miesiączką

Brak okresu może być jednym z powikłań zakażenia koronawirusem. Panie narzekają na nieregularne miesiączki, niekiedy są one mniej lub bardziej obfite. Według specjalistów, winić należy stres towarzyszący chorobie.

 COVID-19 to wciąż niezbadana choroba, której skutki dla zdrowia trudno dziś przewidzieć. Dotychczas eksperci mówili o powikłaniach takich jak chroniczne zmęczenie, długo utrzymujący się zaniku węchu i smaku, zmiany neurologiczne czy zmiany w obrębie płuc. Objawy te zalicza się do tzw. „długiego COVID-19” (ang. long COVID), czyli zespołu dolegliwości, które obserwują u siebie pacjenci, mimo wyleczenia infekcji wywołanej koronawirusem. Według najnowszych doniesień, do listy skutków długoterminowych można zaliczyć zaburzenia cyklu miesiączkowego.

Miesiączka poza kontrolą

Historie wyleczonych z COVID-19 kobiet, które opisują swoje problemy z cyklem, przytacza amerykański serwis Medical News Today. Zgodnie z publikacją, większość bohaterek doświadcza nieregularnych miesiączek, zaostrzonego PMS (tj. zespół napięcia przedmiesiączkowego) i nasilonego bólu menstruacyjnego. Cytowana przez portal Louise, zwraca uwagę na problem związany z krzepliwością krwi menstruacyjnej.

Przez pierwsze 3 miesiące zauważałam dużą liczbę skrzepów w wydzielanej krwi. Było to dla mnie na tyle niepokojące, że wysłałam lekarzowi zdjęcie. Powiedział, że to normalne, dla mnie jednak nie było” – czytamy. „Na tydzień przed miesiączką brakowało mi również tchu”– dodaje kobieta.

Koleją historią dzieli się Rose: „Po dwóch tygodniach mojej walki z COVID-19, miałam dostać miesiączkę, ale nie nadeszła. Pomyślałam sobie: muszę być naprawdę chora, nadejdzie w przyszłym miesiącu. Ale w następnym miesiącu nic takiego się nie stało. Osiem miesięcy później miałam pięć miesiączek” – mówi.

Ankietowane skarżyły się również na odczuwane przed spodziewanym okresem chroniczne zmęczenie, bóle głowy, mięśni i duszności.

Podobne historie pojawiają się już na polskich forach internetowych np. „Jak myślicie – czy przejście covida może mieć wpływ na opóźnienie okresu? ostatni miałam 10.10, 21.10. dostałam objawy wirusa, potwierdzony testem 24.10. i w dniach 24-26.10 było lekkie plamienie, a od tego czasu nic. dwa testy negatywne(pisownia oryginalna) – napisała Mon_nika.

Moja koleżanka miała covid-19 i opowiadała mi, że po przechorowaniu miała okres nawet 2 razy w miesiącu” (pisownia oryginalna) stwierdza dziewczyna o nicku Złośnica.

Badania chińskich naukowców

Amerykański artykuł to nie jedyna publikacja poświęcona kobiecym sprawom po przebyciu choroby. Wcześniej do podobnych wniosków doszli chińscy naukowcy, publikując swoje badania naukowe na łamach Reproductive BioMedicine. Z grupy 177 przebadanych kobiet chorujących na COVID-19 ok. 25% skarżyło się na zaburzenia miesiączkowania. Wśród nich 28% zaobserwowało zmiany w długości cyklów miesiączkowych, a 25% zmiany w objętości krwi menstruacyjnej. Co ważne, stężenie hormonów u kobiet z COVID-19 nie różniło się od tych, które miały kobiety w wieku rozrodczym z grupy kontrolnej. Oznacza to, że choroba nie ma wpływu na płodność.

Stres przyrzeczną zaburzeń

Wiele osób zastanawia się, na ile kobiece powikłania mogą być niebezpieczne? Według cytowanej przez Medical News Today dr Liny Fan, ginekolog z Yale Medicine, dane na temat wpływu wirusa SARS-CoV-2 na funkcjonowanie żeńskich narządów rozrodczych są nadal zbyt skąpe, aby móc mówić o ewentualnych zaburzeniach pracy jajników. Według ekspertki, winę za nieregularność miesiączek ponosi silny stres, który powoduje zaburzenie osi podwzgórze-przysadka-jajnik. Dochodzi wówczas do zmian hormonalnych, które bezpośrednio wpływają na kobiecy cykl menstruacyjny. „Podobny mechanizm obserwowany jest u osób, które doświadczają chorób przewlekłych, silnego stresu, lęku lub zespołu stresu pourazowego” – mówi cytowana ginekolog.

Miesiączka po chorobie

Dr n. med. Grzegorz Mrugacz, dyrektor medyczny Kliniki Bocian, potwierdza słowa amerykańskiej ginekolog, dodatkowo zwracając uwagę na powszechne zaburzenia owulacyjne, które mogą występować po przebytych infekcjach.  

– COVID-19 jest chorobą nową i nie są jeszcze przeprowadzane wystarczające badania, na podstawie których można rzetelnie odpowiedzieć, czy ta choroba może mieć wpływ na płodność. Tymczasowe zaburzenia cyklu owulacyjnego dosyć często występują w efekcie różnego rodzaju infekcji, chorób przebiegających z gorączką, a wiadomo że wysoka temperatura często towarzyszy zakażeniu koronawirusem, jako jeden z wielu objawów. Do tego wszystkiego dochodzi bez wątpienia stres, który również może rozregulować cykl miesiączkowy. Zatem takich krótkotrwałych zaburzeń cykli można się spodziewać, choć nie zawsze muszą się pojawiać – tłumaczy specjalista.  

– Codziennie mam do czynienia z pacjentkami, które mają problemy z nieprawidłową owulacją, stąd trudno stwierdzić, czy akurat przebycie COVID-19 dodatkowo spotęgowało te zaburzenia. Po zwykłej grypie, czy innych silniejszych przeziębieniach, organizm potrzebuje paru tygodni na regenerację, po tym czasie cykle powinny wrócić również do normy – wyjaśnia doktor.

Ustanie miesiączki może mieć różne przyczyny, może np. wskazywać na ciąże lub menopauzę. Przyczyną mogą być również zaburzenia hormonalne, otyłość, anemia lub inne choroby. W razie zauważania zmian u siebie zawsze warto zasięgnąć opinii lekarza. – Jeśli miesiączka nie wróci do normy, należy zbadać hormony, przeprowadzić monitoring owulacji i w razie potrzeby wdrożyć odpowiednią farmakoterapię – dodaje dr Mrugacz.

 

Źródło: medicalnewstoday.com, www.rbmojournal.com

 

Autor: Agata Panas

 

POLECAMY TAKŻE: Przedwczesna menopauza – czy to kres marzeń o dziecku?

Przedwczesna menopauza – czy to kres marzeń o dziecku?

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *