Skandaliczne słowa księdza na spotkaniu przed pierwszą komunią: „Dzieci z in vitro nie mają duszy”

„Dzieci z in vitro nie mają duszy” – miał powiedzieć podczas spotkania rodziców i dzieci przed pierwszą komunią proboszcz parafii Bożego Ciała na Kamionku. O skandalicznych słowach księdza poinformowała Gazetę.pl  jedna z matek uczestniczących w spotkaniu, której dziecko poczęło się dzięki metodzie in vitro.

„Dusza nie może narodzić się w laboratorium”

Jak opisuje Gazeta.pl, skandaliczne słowa księdza skierowane zarówno do dzieci, jak i rodziców padły z ambony na jednym z obowiązkowych spotkań przygotowujących rodziny do pierwszej komunii w parafii na Kamionku. Bez tego etapu dziecko (nie tylko w tej parafii) nie będzie dopuszczone do sakramentu, choć o większości takich spotkań wielu rodziców mówi: „Są bez sensu…”.

Podobnie mówi pani Anna (redakcja Gazety zmieniła imię kobiety): „To są luźne rozmyślania księdza proboszcza wygłaszane z ambony, przeważnie o wyższości mężczyzny nad kobietą” – mówi dziennikarce.

Proboszczem parafii jest ks. Wacław Madej, z wykształcenia doktor teologii moralnej. Na ostatnim spotkaniu poruszył temat in vitro, mówiąc do dzieci i rodziców, że

(dzieci z in vitro – przyp. red.) nie mają duszy, ponieważ dusza może zrodzić się tylko z połączenia dwóch ciał: kobiety i mężczyzny. Dusza nie może narodzić się w laboratorium, gdzie pan docent z asystentem robią „pyk” – mówiła w Gazeta.pl zbulwersowana kobieta.

Słowa księdza szczególnie dotknęły właśnie ją, matkę dziecka z in vitro. Jest – zresztą jak wiele par, które skorzystały lub rozważają tę metodę leczenia niepłodności – osobą wierzącą i bardzo zależy jej na dopuszczeniu dziecka do sakramentu, stąd konieczność udziału w spotkaniach przygotowujących. „Nie mogę zrezygnować z tych spotkań, bo sprawdzana jest lista obecności. Ale sprawy nie zostawię. Nie zgadzam się, żeby niewyedukowani ludzie wygłaszali takie poglądy” – czytamy jej słowa w Gazecie.

Proboszcz i zaprzecza, i… potwierdza

Sam autor słów, poproszony o komentarz w tej sprawie, zaprzeczył, że miał coś takiego powiedzieć, choć rzeczywiście temat in vitro był przez niego poruszony na spotkaniu. Duchowny zapewnia, że słowa takie nie padły, co więcej – powiedział, że dzieci poczęte poprzez in vitro „cieszą się w całej pełni naturą ludzką, posiadają także duszę”.

Dzieci z in vitro mają duszę, ale… to wbrew logice daru

Proboszcz jednak zaznaczył w korespondencji z dziennikarką Gazeta.pl, że samą metodę uznaje za niemoralną i taki też przekaz obecny był w jego wypowiedzi do dzieci i rodziców. Tłumacząc, co miał  na myśli, napisał:

„Niemoralna (metoda in vitro – przy.red.) nie tylko poprzez fakt jej niskiej skuteczności, czego owocem są zamrażane, a potem niszczone embriony ludzkie, ale także (co prawdopodobnie nie zostało dobrze zrozumiane), że animacja dokonuje się tu nie w atmosferze miłości, ale niejako aktu produkcyjnego, na co zwracał uwagę, posługując się podobną terminologią, Jan Paweł II”.

Duchowny w swoich wyjaśnieniach napisał również, że zapłodnienie in vitro nie odpowiada „logice daru” i „nie dokonuje się w wyniku spełnienia aktu małżeńskiego”, a na potwierdzenie tego powołuje się na Papieską Radę ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia z 1995 r.

Kuria: Proszę zgłosić sprawę oficjalnie

Dziennikarka zapytała o stanowisko także kurię diecezji warszawsko-praskiej, której podlega parafia Bożego Ciała na Kamionku, jednak w odpowiedzi usłyszała, że kobieta, którą zbulwersowały słowa proboszcza, powinna zgłosić tę sprawę oficjalnie, a wówczas sprawa będzie „starannie wyjaśniona”.

Rzecznik kurii warszawsko-praskiej Jakub Troszyński zapewniał dziennikarkę, że każdy wierny, który był świadkiem niewłaściwego zachowania księży, może taką sytuację zgłosić.

Pani Anna jest jednak przekonana, że gdyby pierwsze kroki skierowała do kurii, sprawa zostałaby „zamieciona”, dlatego postanowiła nagłośnić to poprzez media. Jak czytamy w Gazecie, kobieta rozmawiała na temat słów księdza także z innymi rodzicami obecnymi na spotkaniu i – jak zapewnia – wszyscy bardzo podobnie zrozumieli ten przekaz. 

Pod artykułem pojawiły się komentarze krytykujące księdza i KK, ale także pytania skierowane pod adresem matki: dlaczego nie zareagowała oraz „co ona tam w ogóle robiła”. „Albo się bierze udział w tym cyrku z pełnym dobrodziejstwem inwentarza albo się wypisuje i nie narzeka, że jakiś konus kocopoły opowiada. Nie jestem w stanie zrozumieć pani Ani, brak u niej konsekwencji.” – to tylko jedna z (łagodniejszych) wypowiedzi komentujących.

Źródło: Wyborcza.pl/warszawa.wyborcza.pl

POLECAMY: Ksiądz Czendlik: A za co mam krytykować in vitro?! Ja dziękuję Bogu za ten cud

Ksiądz Czendlik: A za co mam krytykować in vitro?! Ja dziękuję Bogu za ten cud

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *