Transfer zarodków

Transfer zarodków – co jeszcze zrobić, żeby się udało? Dodatkowe procedury i postępowanie po in vitro

Rozmowa z docentem Piotrem Pierzyńskim

Na powodzenie in vitro ma wpływ wiele czynników – od jakości zarodków, przez endometrium, aż po sam sposób wykonania procedury. Pary podchodzące do transferu zarodków nieraz zastanawiają się, co mogą zrobić, by zwiększyć szansę na ciążę – zarówno przed zabiegiem, jak i po nim. O dodatkowych procedurach i samym przebiegu in vitro opowiedział nam dr hab. n. med. Piotr Pierzyński – specjalista leczenia niepłodności, ginekolog-położnik, autor poradnika „Zajść w ciążę”, współzałożyciel OVIkliniki w Warszawie.

Co decyduje o szansach na powodzenie in vitro?

Na powodzenie zapłodnienia pozaustrojowego składają się trzy elementy: jakość zarodka, przygotowanie pacjentki, a także techniczne aspekty transferu. Nie zawsze udaje się doprowadzić do sytuacji, w której wszystkie te aspekty są idealne. Jednakże nawet wtedy in vitro może się udać i zakończyć zdrową ciążą.

Transfer wykonujemy wtedy, gdy wiemy, który zarodek jest najlepszy. Czasem trwa to nieco dłużej. Standardowo chcemy dać zarodkom jak najwięcej czasu na rozwój, tak żeby dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Staramy się robić transfer w piątej dobie życia zarodka, kiedy powinien osiągnąć etap blastocysty. To taki zarodek, który jest zbudowany ze 100-200 komórek. Powinien mieć tzw. węzeł zarodkowy, jamkę z płynem, trofoblast. Nie zawsze robimy transfer na etapie 5-dniowych zarodków. Zazwyczaj decydujemy się na to wcześniej w sytuacji, gdy zarodki nie radzą sobie idealnie – wyjaśnia docent Piotr Pierzyński.

Kiedy macica jest dobrze przygotowana do przyjęcia zarodków?

Nawet najlepszej jakości zarodki nie zagnieżdżą się w niesprzyjającym środowisku. Właśnie dlatego konieczne jest wyeliminowanie różnych problemów, takich jak np. polipy szyjki macicy.

Jeśli mówimy o świeżym transferze, to każda wizyta w trakcie stymulacji jajeczkowania, w trakcie podawania leków, ma kilka celów. Pierwszy to ocena rozwoju pęcherzyków. Drugi to ocena jakości endometrium, czyli wyściółki macicy. Prawidłowe endometrium powinno mieć odpowiedni wygląd. Mówimy o tzw. trójlinijnym endometrium – taki obraz powinno dawać badanie USG. Powinno mieć też odpowiednią grubość. Uznaje się, że taka granica to 7 mm – powyżej tej wartości mamy podobne wyniki pod względem implantacyjności zarodków – mówi docent Pierzyński.

Jaki cykl jest lepszy do transferu – naturalny czy sztuczny?

Ciąża po transferze w cyklu naturalnym nie różni się w żaden sposób od tej, która uda się w cyklu sztucznym. Jednakże in vitro w cyklu naturalnym ma sens wyłącznie u pacjentek, u których cykle te są regularne i przewidywalne. Jeśli w tym względzie pojawia się problem, konieczne jest hormonalne przygotowanie endometrium.

Jeśli mówimy o mrożonych zarodkach, to dla nich czas się zatrzymał. W tym miesiącu czy w przyszłym – nie ma to znaczenia dla takich zarodków. Samo ich mrożenie nie osłabia szans na implantację i nie jest szkodliwe. Nie mamy żadnych dowodów na to, żeby było szkodliwe. Powinniśmy przeprowadzić procedurę synchronizacji do transferu – możemy to zrobić na cyklu naturalnym lub sztucznym. Na cyklu naturalnym transfer 5-dniowego zarodka wykonujemy 5 dni po owulacji. „Oszukujemy” macicę, wkładając zarodek od strony szyjki macicy wtedy, gdy czeka ona na implantację zarodka, który normalnie dotarłby od strony jajowodu. Plusem cyklu naturalnego jest łatwość z punktu widzenia pacjentki, ponieważ nie potrzebujemy lub prawie nie potrzebujemy używać leków – wyjaśnia docent Pierzyński.

 

POLECAMY TAKŻE:  Dawstwo komórki jajowej – czy to już czas?

 

Dawstwo komórki jajowej – czy to już czas?

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *