Jak zajść w ciążę? Wizualizacja celu - technika dla niepłodnych?

Wizualizacja celu przy niepłodności – czy warto stosować tę metodę?

Wyobrażanie sobie sytuacji, do której dążymy i o jakiej marzymy, może mieć wiele korzyści: wzmacnia motywację, dodaje sił do działania, pobudza kreatywność, przez co w wielu przypadkach może przybliżyć do realizacji celu. A czy warto stosować wizualizację przy przedłużających się staraniach o dziecko? Czy ta metoda może być pomocna dla osób niepłodnych? Odpowiada coach kryzysowy, Joanna Płuciennik. 

Czym jest wizualizacja? Na jakiej zasadzie działa?

Wizualizacja to praca z naszą wyobraźnią. Walt Disney uwielbiał tę metodę. Zwykł mawiać, że „jeżeli potrafisz sobie coś wyobrazić to potrafisz to również zrealizować”. Działanie ma dwojakie.

Po pierwsze to ćwiczenie dla mózgu. Są badania, które udowadniają np. że ćwiczenie gry na skrzypcach w wyobraźni przynosi niewiele gorsze efekty niż realne ćwiczenie. Polega to na tym, że nasz mózg nie odróżnia prawdy od fikcji i reaguje tak samo na bodźce prawdziwe i wymyślone. To ogromna siła, którą warto wykorzystywać.

Po wtóre – wizualizacja jest świetnym narzędziem do pracy z motywacją. W poszukiwaniu chęci do podejmowania działań zawsze warto sięgać do tego, z jakiego powodu czegoś pragniemy, czemu chcemy to zrobić – czyli do naszych wartości i emocji one nas pchają do działania. A w czasie wizualizacji właśnie to uruchamiamy.

Im dokładniej wyobrazimy sobie to, na czym nam zależy, tym silniejszą możemy wzbudzić w sobie motywację, żeby do tego dążyć.

W coachingu wizualizacja jest także wykorzystywana jako technika poszerzania kreatywności. Czasem to właśnie w takiej „rozmarzonej sesji” pojawiają się nowe pomysły dotyczące tego, jak ten cel osiągnąć, co jeszcze możemy zrobić. I to jest cenne.

Jeśli naszym celem/marzeniem jest posiadanie dziecka to powinniśmy wyobrażać sobie, jak pielęgnujemy malucha? Jak daleko należy pójść w tej wizualizacji?

Przede wszystkim wyznacznikiem jest nasze samopoczucie. Idziemy tak daleko, jak potrzebujemy. Trzeba tutaj być uważnym na siebie.

Żeby jednak mogło to działać wizualizacja powinna być dokładna i konkretna. Ważne tutaj jest pobudzanie wszystkich zmysłów – wyobrażajcie sobie i obrazy, dźwięki i zapachy i przyglądajcie się, jakie budzą one emocje. Wyobrażajcie sobie siebie, nie tylko oderwane od was okoliczności.

Konstruując konkretne myśli ubrane w słowa (jeśli taki jest wasz styl i tego również potrzebujecie, chociaż wcale nie jest to konieczne) należy unikać słowa „nie”. Nie wyobrażajcie sobie tego, czego nie chcecie mieć, doświadczać itd… Ważne, by wizualizacja miała charakter pozytywny – ujrzyjcie to, czego chcecie – nigdy odwrotnie. Ilekroć byście nie powtarzali sobie w głowie „nie chcę widzieć żółtego słonia, nie chcę widzieć żółtego słonia…” tyle razy mózg wyświetli wam przecież tegoż słonia.

>> Coaching kryzysowy – co to jest i czy może pomóc w walce z niepłodnością? <<

Co to jest coaching kryzysowy

A czy to nie jest trochę tak, że w trudnych tematach – takich jak niepłodność – wizualizacja może dodatkowo powodować smutek i przygnębienie albo wręcz sabotować starania?

Może też się tak zdarzyć. Zwłaszcza, jeśli w trakcie wizualizacji od razu nasuwają się myśli „mnie się to nie uda, to niemożliwe, innym tak, ale mnie nie”. Wtedy tracimy ten pozytywny charakter tego wyobrażenia, o którym już wspominałam.

W takiej sytuacji rzeczywiście raczej nie warto na siłę w tę technikę brnąć. To ma pomagać, uskrzydlać. Jeśli tak się nie dzieje, może trzeba spróbować innego narzędzia albo popracować najpierw nad uporczywymi myślami np. techniką RTZ (racjonalna terapia zachowania).

Przeczytaj także: Emocjonalne strategie wobec in vitro. Co dalej, gdy i ta metoda nie kończy się ciążą?

Czy wizualizacja celu może być groźna? Np. w sytuacji, gdy przekształci się w myślenie życzeniowe. W analogii do starania się o dziecko: lekarze wyraźnie komunikują, że żadne leczenie nie da już szansy na ciążę, a kobiety wciąż wizualizuje sobie ten cel.

Jednym z trudniejszych tematów, z jakimi borykają się kobiety walczące o dziecko, nad którym często pracujemy z moimi klientkami, jest kwestia tego, kiedy powiedzieć sobie stop. Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle skomplikowana i nigdy nie przychodzi łatwo. Ale warto nad tym tematem się pochylić i w zgodzie ze sobą podjąć świadomie tę decyzję.

Warto! Po to, żeby w odpowiednim momencie móc podążyć inną drogą do swojego wymarzonego szczęścia. Ale na to pytanie, kiedy zaprzestać walki (i stosowania różnych metod, które tę walkę mają wspierać, w tym także wizualizacji) każdy musi odpowiedzieć sobie sam. Nikt inny nie wie, gdzie jest ta granica.

 


Joanna Płuciennik – dyplomowany coach, jeden z niewielu w Polsce certyfikowany coach kryzysowy specjalizujący się w pomocy osobom walczącym z niepłodnością. Terapeutka Racjonalnej Terapii Zachowania. Trenerka, współautorka poradnika „Coaching w sytuacji kryzysu. Jak przekuć trudności w dobre doświadczenie” i gry coachingowej „Śladami samych siebie”. Współzałożycielka Polskiego Towarzystwa Coachingu Kryzysowego.

O swojej pracy mówi: „Znam temat niepłodności od podszewki i wiem, jak bardzo potrzebny jest człowiekowi drugi człowiek. Chcę wykorzystywać moją wiedzę i w bólach zdobyte doświadczenie (tak – mam tę drogę za sobą i dobrze pamiętam każdy znajdujący się na niej kamień czy kolec) do tego, by wesprzeć innych w ich zmaganiach. Chcę dzielić się wiarą w to, że da się przez to przejść, a na drugim końcu każdego kryzysu można znaleźć coś dla siebie bardzo cennego. Bo z trudnych doświadczeń też przecież możemy czerpać, podnieść się znacznie silniejsi i zdobyć szczyty dotychczas dla nas niedostępne”.

 

POLECAMY TAKŻE:

Kryzys podczas starań o dziecko. Wiele kobiet nie umie sobie z tym poradzić!

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *