Aktualności
06.02.2026
Karolina Wagner

Zero tolerancji dla okaleczania kobiet. To wciąż się dzieje!

6 lutego to Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Narządów Płciowych Kobiet. Choć trudno w to uwierzyć, praktyka ta dotyczy dziś wciąż ponad 200 mln osób na całym świecie. Szacuje się, że 600 tys. kobiet okaleczonych w ten sposób mieszka w Europie! Każdego dnia, mimo XXI wieku, okaleczanie narządów płciowych wpływa na życie i zdrowie kobiet i dziewcząt w Unii Europejskiej i poza nią.

Międzynarodowy Dzień Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Żeńskich Narządów Płciowych jest świętem obchodzonym od 2003 roku, zawsze 6 lutego. Inicjatorką obchodów jest Stella Obasanjo, pierwsza dama Nigerii w latach 1999–2005. Święto zostało uchwalone przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) w 2006 roku. Od tamtej pory 6. lutego jest okazją, by przypominać, że wciąż każdego roku okalecza się ponad 2 miliony dziewcząt.

Ta praktyka występuje głównie w ok. 30 krajach – w Afryce i na Bliskim Wschodzie, ale również w niektórych krajach Azji i Ameryki Południowej oraz w społecznościach z tych regionów mieszkających w innych krajach. Mimo że jest zakazana w Unii Europejskiej, a niektóre państwa członkowskie ścigają sprawców nawet wtedy, gdy ta praktyka została wykonana poza granicami ich kraju, szacuje się, że ok. 600 tys. kobiet mieszkających w Europie poddano okaleczeniu żeńskich narządów płciowych, a kolejne 180 tys. dziewcząt w 13 krajach europejskich jest nim poważnie zagrożonych.

Okaleczanie kobiet to nie to samo co obrzezanie

Zgodnie z definicją Światowej Organizacji Zdrowia okaleczanie narządów płciowych kobiet (Female Genital Mutilation, FGM) obejmuje częściowe lub całkowite usunięcie zewnętrznych żeńskich narządów płciowych lub inny rodzaj okaleczenia bez medycznego uzasadnienia, a często także bez żadnego znieczulenia. Jednak „obrzezanie” – bo taki jest potocznie stosowany w tym przypadku termin ­– nie jest jasny, ponieważ nie należy zestawiać obrzezania mężczyzn z okaleczaniem kobiet. Konsekwencje tych dwóch praktyk i skala towarzyszącego im cierpienia drastycznie się różnią.

„Zabieg”  FGM – w imię „dobra kobiety”,  bardzo rzadko odbywa się w warunkach sanitarnie bezpiecznych, to znaczy w szpitalu lub w przychodni. Ale nawet mimo to, jak podaje UNICEF, ok. 1/4 kobiet, które go przeżyły, czyli około 52 miliony, została poddana okaleczeniu właśnie z rąk personelu medycznego. Takie działanie nie tylko narusza etykę lekarską, ale także grozi upowszechnieniem praktyki i lekceważeniem jej konsekwencji zdrowotnych. Bez względu na to, gdzie i przez kogo jest wykonywane, FGM nigdy nie jest bezpieczne.

W wielu jednak krajach warunki, w których wykonuje się usuwanie części intymnych kobiet, są bulwersujące: żyletki wielokrotnego użycia, niesterylne noże, przytrzymywanie siłą wijących się z bólu dziewczynek, które w żaden sposób nie są znieczulone!

Konsekwencjami tego bestialstwa, któremu poddawane są dziewczęta w okresie między niemowlęctwem a 15. rokiem życia, są często trwałe traumy psychiczne i fizyczne.

Krótkotrwałe i długotrwałe konsekwencje okaleczania żeńskich narządów płciowych to m.in.:
  • silny ból i nadmierne krwawienie
  • problemy z oddawaniem moczu
  • torbiele, infekcje, bezpłodność(!)
  • poważne problemy psychologiczne i psychiczne
  • obniżona satysfakcja seksualna
  • powikłania przy porodzie
  • większe ryzyko śmierci noworodków

Dlaczego wciąż okalecza się narządy płciowe kobiet?

Przyczyna tego procederu to wciąż mieszanka czynników kulturowych i społecznych, takich jak presja społeczna i zwyczaje, przekonania o podłożu religijnym lub poczucie piękna czy definicja czystości. Warto jednak wiedzieć, że ta praktyka jest starsza niż chrześcijaństwo i islam „Niestety ciała kobiet zawsze były polem bitwy. […] Zawsze chodzi o kontrolę mężczyzn nad ciałami kobiet” – mówiła podczas debaty w Parlamencie Europejskim w 2019 niemiecka eurodeputowana Maria Noichl.

Rzeczywiście w wielu regionach proceder ten nadal tłumaczy się koniecznością dbania o honor rodziny, który mógłby być zagrożony, gdyby jej członkinie były zdolne do odczuwania przyjemności seksualnej, co ma być zarezerwowane dla mężczyzn. Zdarza się także, że podnoszone są argumenty, iż kobiece narządy płciowe są… brzydkie, a naturę można, a wręcz trzeba poprawić. Choć trudno w to uwierzyć, codziennie dzieje się to w wielu krajach na świecie.

 Co roku co najmniej 20 tys. kobiet i dziewcząt ubiegających się o azyl, przyjeżdża do Europy z krajów, w którym kobietom grozi okaleczenie.

Okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest pogwałceniem praw człowieka

Z okazji tegorocznego Międzynarodowego Dnia Zerowej Tolerancji dla Okaleczania Narządów Płciowych Kobiet, wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa oraz wiceprzewodniczący Komisji Josep Borrell, wiceprzewodnicząca do spraw wartości i przejrzystości Věra Jourová, wiceprzewodnicząca do spraw demokracji i demografii Dubravka Šuica, komisarz do spraw równości Helena Dalli oraz komisarz do spraw partnerstw międzynarodowych Jutta Urpilainen wydali wspólne oświadczenie, w którym podkreślają zdecydowane zaangażowanie Unii Europejskiej w walkę z okaleczaniem narządów płciowych kobiet na całym świecie.

„Okaleczanie żeńskich narządów płciowych jest pogwałceniem praw człowieka i zbrodnią wobec kobiet i dziewcząt. Nie tylko nie przynosi żadnych korzyści zdrowotnych, lecz również powoduje skutki, z którymi dziewczęta i kobiety muszą się później zmagać przez całe życie.

Ta praktyka dotyczy ponad 200 mln osób na całym świecie. Szacuje się, że 600 tys. z nich mieszka w Europie. Musimy podjąć zdecydowane działania, aby wyeliminować tę praktykę, jeżeli mamy osiągnąć cele zrównoważonego rozwoju, w tym cel 5.3 dotyczący eliminacji okaleczania żeńskich narządów płciowych do 2030 r.

Kluczowe znaczenie dla wyeliminowania raz na zawsze okaleczania kobiet ma zmiana norm społecznych i płciowych, którą można osiągnąć poprzez współpracę z mężczyznami i chłopcami. Od 2016 r. UE przekazała 18,5 mln euro na wspólny program zwalczania okaleczania narządów płciowych kobiet realizowany przez Fundusz Ludnościowy ONZ i UNICEF, w ramach którego ustanowiono 1 758 koalicji z udziałem mężczyzn i chłopców.

(…)

Do przypadków okaleczania żeńskich narządów płciowych często dochodzi nie na terytorium UE, lecz w państwach trzecich, do których dziewczynki są wywożone specjalnie w tym celu. Już od marca udoskonalony System Informacyjny Schengen będzie ostrzegał policję i straż graniczną, że mają do czynienia z osobą zagrożoną przemocą ze względu na płeć, w tym zagrożoną okaleczeniem żeńskich narządów płciowych.

W tym roku przypada 75. rocznica uchwalenia Powszechnej deklaracji praw człowieka. Najwyższy czas, by raz na zawsze wyeliminować przemoc wobec kobiet i dziewcząt. Naszym obowiązkiem jest bronić ich prawa do bezpieczeństwa i do decydowania o własnym ciele. Nie ma zgody na okaleczanie kobiet.”

Komisja Europejska dąży do wyeliminowania wszelkich form przemocy ze względu na płeć, zgodnie z unijną polityką równości. Zobowiązanie to przedstawiono w Planie działania UE dotyczącym praw człowieka i demokracji na lata 2020–2024 , jak również w strategii UE na rzecz praw dziecka. Celem tej ostatniej jest wyeliminowanie przemocy wobec dzieci, w tym okaleczania żeńskich narządów płciowych, zarówno w UE, jak i na świecie.

Źródło: commission.europa.eu; unicef.pl
Fot. pexels.com/Karola G

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Położna z przydziału: “Nie sr*j mi po rękach”. Czy za godność wciąż trzeba płacić? Ile kosztuje poród z położną

Zaufali nam

Okienko zamknie się za: 5 s.