Żadna złośliwość nie zepsuje ci tych świąt

„Dlaczego jeszcze karmisz go piersią? Niech da cioci buziaka!” Niewygodne komentarze podczas świąt i jak zareagować na nie z podniesioną głową

Jeśli z niepokojem myślisz o zbliżających się świętach i trzech długich dniach w obecności rodziny, to koniecznie przeczytaj ten tekst. Jeśli już w głowie układasz riposty na zwyczajowe złośliwości krewnych, to zapoznaj się z poniższymi radami. A jeśli masz zapamiętać tylko jedną rzecz z tego tekstu, niech nią będzie zdanie nieodkrywcze, może banalne, ale o którym często zapominamy: „To Twoje życie. Nikt inny nie przeżyje go za Ciebie!”.

Złośliwe komentarze, złote rady od wszystkowiedzących ciotek, podważanie kompetencji wychowawczych, niewygodne pytania mające podkreślić, jak złą drogę życia czy wychowywania dziecka obraliście – niestety w wielu rodzinach to standard, a święta to ten „idealny” moment, w którym może nastąpić kumulacja powyższych wypowiedzi.

Jak sobie radzić z niewygodnymi komentarzami rodziny? Oto kilka najczęstszych przypadków.

  1. No daj babci buziaka!

Starsze pokolenie szczególnie lubuje się w zmuszaniu dzieci do soczystych przywitań. Młodsze ciotki czy wujkowie już zdają się wiedzieć, czym jest przestrzeń osobista i wolna wola oraz jakże zdumiewający fakt, że dziecko je także posiada.

Nie każdy maluch lubi się przytulać i dawać całusy. Szczególnie krewnym, których niemal nie zna. Dziecko, choćby najsłodsze i najmniejsze, nie jest też przytulanką, którą można sobie przekazywać z rąk do rąk. Dlatego od najmłodszych lat powinno się dbać o przestrzeganie jego granic osobistych i pamiętać, co jest ważniejsze: komfort naszego dziecka czy zadowolenie ciotki, która nalega na buziaka?

Do tego warto pamiętać, że małe dziecko nie potrafi jeszcze rozpoznać swoich emocji i panować nad nimi. My, dorośli mamy czasami takie dni, że chcemy się schować pod koc i z nikim nie rozmawiać, ale większość z nas potrafi się odnaleźć w sytuacjach społecznych, nawet tych mniej wygodnych dla nas. Od dziecka nie można tego jeszcze wymagać. Na pewno nie w takim zakresie jak od osoby dorosłej. 

Jak sobie z tym radzić? Uśmiechnij się i powiedz: „Nic na siłę. Może przybijecie piątki albo podacie sobie ręce? To też przywitanie.” Jeśli dziecko nadal będzie odmawiało przywitania się, nie zmuszaj i nie naciskaj, a ewentualne kąśliwe uwagi babci/cioci zignoruj.

  1. Niech powie wierszyk! A może zaśpiewa nam piosenkę?

Zmuszanie do publicznych występów w gronie całej rodziny to trauma niejednego dziecka. Całe rodzinne gremium zachęca Twoje dziecko do zabawienia towarzystwa a ono nie ma na to najmniejszej ochoty. Nie przyłączaj się do tych próśb, a raczej zadbaj o komfort dziecka. Niektóre dzieci uwielbiają oczywiście występy, popisy przed rodziną i tutaj sprawa jest jasna: jeśli jest akurat przestrzeń i chwila na wierszyk czy piosenkę, a dziecko chce, to niech to robi. Jeśli jednak Twoja pociecha aż kuli się z przerażenia, że ma recytować wiersz wśród ciotek i wujków, których ledwo zna, to musisz ruszyć na ratunek.

Jak sobie z tym radzić? Postaw wyraźne granice i nie przejmuj się tym, że w oczach niektórych możesz wyjść na nieuprzejmą. Powiedz: „Nie zmuszajcie proszę Ani do występów. Jeśli nie wyraża na to chęci, to nie będzie występować”.

  1. Czemu Ty temu dziecku tak wyliczasz słodycze? Są święta, nie przesadzaj!

Osoba, która wypowiada takie słowa, nie tylko podważa twoje zasady i metody wychowawcze, ale próbuje zburzyć twój rodzicielski autorytet. Dyskredytowanie twoich postanowień przy dziecku może sprawić, że twój syn czy córka chętniej będą próbować przesunąć, być może niewygodną dla siebie, granicę, bo np. rzeczywiście woleliby zjeść więcej słodyczy niż te, które dostali.

Jak sobie z tym radzić? Jeśli w domu obowiązują konkretne zasady dotyczące jedzenia słodyczy i nie umówiłaś się z dzieckiem, że w święta wyjątkowo je nieco zmienicie, to trzymaj się swoich postanowień. Na kąśliwe komentarze odpowiadaj: „U nas w domu je się małe ilości słodyczy i w święta postępujemy tak samo.” Gdy babcia czy ciocia dalej napiera lub – co gorsze – daje słodycze ukradkiem, wtedy nie wahaj się być stanowcza. To twoje dziecko, ty odpowiadasz za jego zdrowie, to ty będziesz później słyszeć jego płacz u dentysty, gdy trzeba będzie leczyć próchnicę. Dawanie dziecku słodyczy ukradkiem przed mamą to wyjątkowo niestosowne zachowanie i masz w takiej sytuacji pełne prawo powiedzieć, co myślisz. Poinformuj na stronie babcie czy ciocie, że jeśli będzie w taki sposób łamać twoje zasady wychowawcze, to nie będziecie więcej przychodzić do jej domu.  

Przeczytaj także: 3 skuteczne sposoby na atak histerii u dziecka [Mamy radzą]

  1. On ma już 2 lata, a Ty wciąż go karmisz piersią. To jest już bardzo dziwne…

Gdy dziecko kończy rok, dalsze karmienie piersią zależy od wygody matki i chęci dziecka. Jeśli maluch nadal tego potrzebuje, a matka chce karmić, nikt nie powinien ingerować w tę decyzję. Nawet ojciec dziecka. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś „życzliwy”, dla którego takie postępowanie będzie niezrozumiałe, a może nawet niesmaczne. Jednak czy to powód, dla którego masz przestać to robić albo ukrywać ten fakt?

Jak sobie z tym radzić? Gdy temat wypłynie podczas rodzinnego spotkania przy stole, masz pełne prawo nie chcieć o tym rozmawiać. Twoje piersi, twoje dziecko, twoja sprawa. Możesz uciąć to krótkim stwierdzeniem wypowiedzianym pełnym słodyczy głosem „Dziękuje za Twoją opinię, ale to moja sprawa.” Nie tłumacz się, nie używaj argumentów pediatrów, nie przytaczaj wyników badań – jeśli ktoś rzuca tylko złośliwe komentarze to nie dlatego, że chce wiedzieć, jakie są korzyści długiego karmienia piersią, ale raczej ma na celu jedynie dogryzienie ci.

  1. Kiedy drugie dziecko?

To zaskakujące, jak bardzo ludzie nie widzą, że to pytanie jest nie na miejscu. Najpierw padają pytania, kiedy dziecko, a potem dociekania, kiedy rodzeństwo dla jedynaka. Co odważniejsi dodają jeszcze sugestie: masz już swoje lata/teraz nie chcesz dziecka, a jak się urodzi to zobaczysz, jak je pokochasz/dla dziecka to lepiej, żeby miało rodzeństwo. Posiadanie potomstwa to jedna z najważniejszych decyzji życiowych, decyzja zmieniająca absolutnie wszystko, a co poniektórzy znajomi i krewni myślą, że skłonią do jej podjęcia swoimi złotymi radami. Pytania o potomstwo bolą szczególnie dotkliwie tych, którzy bezskutecznie od lat starają się o powiększenie rodziny.

Jak sobie z tym radzić? Można zbywać takie pytania wymownym uśmiechem, ale niektórzy wytrwali z otoczenia mogą nie ustawać w pytaniach. Jak pokazuje historia naszej czytelniczki Małgorzaty, często brak wyraźnie postawionej granicy sprawia, że pytania narastają przy każdej sposobności, powodując lęk, irytacje i wściekłość odbiorczyni. Jak pisze w liście do redakcji Małgorzata:

Nikt inny nie dopytywał się tak bardzo o nasze plany związane z ciążą jak on [red. sąsiad z działki obok]. Byłam zła, bo uważałam, że nie ma prawa, nie jest nawet naszym przyjacielem. W myślach oskarżałam go, że robi to specjalnie. I tak wytworzyłam przekonanie w swojej podświadomości, że on celowo sprawia nam przykrość, że szuka plotek naszym kosztem, spotykanie go na działce sprawiało mi cierpienie. Ale tak naprawdę to ani ja, ani mój mąż od początku nie postawiliśmy granicy. Mąż odpowiadał: ,,mamy czas”, co podsycało jego ciekawość, skąd u nas taka decyzja, przecież mamy swoje lata i dlatego dopytywał. Nie bój się stawiać granic! Dla własnego dobra Chcę Wam powiedzieć, że najlepszym odpowiedzią na niechciane pytania i dobre rady jest PRAWDA I STAWIANIE GRANICY. To nie znaczy, że każdemu musimy mówić o aktualnym problemie. Ale gdybyśmy od razu postawili granicę, uniknęlibyśmy kolejnych pytań i tworzenia w głowie niekorzystnych wizji.

Kilka rad na koniec:

Jeśli w twoim życiu zdarzyło się coś, o czym nie chcesz rozmawiać na forum rodziny przy świątecznym stole – czy to rozwód, strata ciąży, choroba czy inne zdarzenie – pamiętaj, że ty wyznaczasz granice. Może ktoś się obrazi, może weźmie cię na arogancką, ale dzięki temu nie będziesz mieć poczucia, że zostałaś zmuszona do mówienia o rzeczach, które chcesz zachować dla siebie.

  • Bądź stanowcza i uprzejma – to, że odmawiasz poruszania jakiegoś tematu, nie oznacza że będzie temu towarzyszył płacz, krzyk czy pretensja. Powiedz to uprzejmym głosem i okraś wypowiedź uśmiechem, a wścibska ciotka straci argumenty do dalszego drążenia tematu. Nie będzie mogła przerzucić się na uwagi, czemu jesteś taka nerwowa i opryskliwa.
  • Wolę nie poruszać tego tematu. Nie chcę o tym mówić. To nie czas na taką rozmowę. To nasza sprawato niezmiernie trudne, ale postaraj się nie tłumaczyć, dlaczego nie chcesz udzielać wypowiedzi. Pytający nie chce zwykle usłyszeć wyjaśnień, tylko chce wyrazić swoją opinię lub nie może sobie odmówić złośliwości.
  • Ty już swoje dziecko wychowałaś, teraz daj nam wychować swoje – jeśli któryś krewny jest wyjątkowo nieustępliwy w wygłaszaniu złotych rad wychowawczych, nie przekonuj go do twojego modelu wychowawczego. Zapewne on i tak wie lepiej i nie zależy mu na poszerzaniu horyzontów. Utnij krótkim stwierdzeniem i nie dawaj się wciągnąć w dalsze wymienianie opiniami.
  • Tylko spokój cię uratuje – oddychaj głęboko, wprowadź się w stan zen i pomyśl, że to tylko kilka godzin. Łatwo nakręcić spiralę nerwów, gorzej z przywróceniem spokoju, więc postaraj się możliwie odciąć od kąśliwych komentarzy. Idź pobawić się z dziećmi do pokoju obok, wyręcz gospodynię w zmywaniu, wyjdź na krótki spacer przewietrzyć się.

 

POLECAMY TAKŻE:

Zbuntowany kilkulatek i święta – sztuka przetrwania. Jak poradzić sobie w trudnych sytuacjach?

 

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *