Mini-histeroskopia

Mini-histeroskopia ambulatoryjna w diagnostyce przyczyn niepłodności i poronień

Rozmowa z doktorem Krzysztofem Janowcem

Nieprawidłowości w obrębie dróg rodnych – zrosty, wady anatomiczne macicy, niedrożność jajowodów – mogą znacząco utrudniać zajście w ciążę. Bardzo ważną rolę w diagnostyce i leczeniu niepłodności odgrywa ginekologia zabiegowa. Alternatywą m.in. dla bolesnego i niekomfortowego badania HSG jest mini-histeroskopia. Czym różni się ona od klasycznej histeroskopii? Kiedy warto ją wykonać? Na te i inne pytania odpowiedział nasz gość – doktor Krzysztof Janowiec, specjalista ginekologii i położnictwa oraz leczenia niepłodności w Centrum Leczenia Niepłodności Parens, a także współzałożyciel Barska Clinic.

Czym mini-histeroskopia różni się od klasycznej histeroskopii?

Tradycyjna histeroskopia wymaga m.in. mechanicznego rozszerzenia kanału szyjki macicy. Używa się w niej narzędzi o okrągłym przekroju. Tymczasem w mini-histeroskopii narzędzie to ma kształt łezki – podobnie jak ujście wewnętrzne szyjki macicy. W rezultacie jest to zabieg zdecydowanie mniej inwazyjny i bolesny.

Nadrzędną różnicą między histeroskopia klasyczną a mini-histeroskopią ambulatoryjną jest wykorzystywanie stosunkowo dużych, grubych narzędzi w tym pierwszym zabiegu. Bez wprowadzania pacjentki w stan znieczulenia ogólnego badanie jest praktycznie niemożliwe. Natomiast w mini-histeroskopii używamy narzędzi bardzo malutkich i cienkich. Bardzo często cieńszych nawet niż sama średnica kanału szyjki macicy. Średnica ta wynosi od 3 do 5 mm u kobiet, które nigdy nie rodziły – wyjaśnia doktor Krzysztof Janowiec.

Czy mini-histeroskopia jest zabiegiem bezpiecznym?

Powikłania po mini-histeroskopii zdarzają się ekstremalnie rzadko. Zaledwie w 0,03% przypadków mogą wystąpić np. infekcje w obrębie macicy. Dotyczy to głównie sytuacji, gdy oprócz badania wykonywane są też skomplikowane zabiegi, np. usuwanie zrostów czy przegrody macicy.

Warto mocno zaznaczyć, że mini-histeroskopia, szczególnie ta wykonywana bez znieczulenia, jest dla pacjentki bardzo bezpieczna. To zabieg od samego początku do samego końca wykonywany pod ścisłą kontrolą wzroku. Tak naprawdę w każdym momencie tego badania, gdyby pacjentka się źle poczuła albo np. poczułaby się niepewnie, można jednym ruchem ręki usunąć to narzędzie – przekonuje doktor Janowiec.

Czy histeroskopia ma sens w diagnostyce poronień przy niepłodności wtórnej?

Trudność z zajściem w kolejną ciążę, gdy wcześniej urodziliśmy zdrowe dziecko, zawsze wywołuje zaskoczenie i niepokój. Okazuje się, iż problemy mogą pojawić się po czasie, a wtedy odpowiednia diagnostyka jest konieczna.

To, że pacjentce udało się zajść w ciążę i urodzić zdrowe dziecko, wcale nie wyklucza występowania problemów – zarówno stanów zapalnych endometrium, jak i np. wad macicy. Ostatnio miałem pacjentkę po porodzie fizjologicznym w 40. tygodniu ciąży. Miała klasyczną przegrodę mijającą właściwie połowę jej macicy. Ta pacjentka miała szczęście – zakończyło się dobrze. Natomiast w planowaniu kolejnej ciąży zapewne będzie trzeba tę przegrodę usunąć. Po trzech poronieniach histeroskopia jak najbardziej ma sens. Szukamy przede wszystkim stanów zapalnych, które mogły się pojawić z czasem – mówi doktor Krzysztof Janowiec.

 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Operacyjne leczenie niedrożności jajowodów? Tak, ale nie dla wszystkich pacjentek

Operacyjne leczenie niedrożności jajowodów? Tak, ale nie dla wszystkich pacjentek

 

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.