Przyjęcie uchodźcy z Ukrainy do swojego domu

Myślisz o przyjęciu pod swój dach uchodźców? Przygotuj się nie tylko logistycznie, ale też emocjonalnie

Pomoc, jaką Polacy okazują w tych tragicznych czasach Ukraińcom, jest godna podziwu. Zaangażowanie, mobilizacja i szybkie działania są nieocenione. Polacy zjednoczyli się ponad podziałami i udzielają wsparcia rzeczowego, finansowego, emocjonalnego i lokalowego. Psycholog, Katarzyna Topolska, tłumaczy o czym pamiętać i na co się przygotować, myśląc o przyjęciu uchodźcy do swojego domu.

Polacy otwierają swoje serca i domy

„Przyjęcie uchodźców to przejaw ogromnej troski i empatii – tłumaczy psycholog Katarzyna Topolska – i choć całym sercem, i rękoma jestem za pomocą uchodźcom z Ukrainy, i serce rośnie, widząc jak Polacy przyjmują pod swój dach Ukraińców, to nie mogę nie wspomnieć jako psycholog o kilku istotnych aspektach.”

Poniższe przygotowane rady nie mają odwieźć od przyjmowania do swoich domów potrzebujących, ale lepiej się przygotować. Wieloma rzeczami da się zarządzać, o ile jest się świadomym zachodzących procesów.

O czym pamiętać, przed przyjęciem do domu uchodźców?

Słowem wstępu: tak, to bardzo trudny czas dla Ukrainy i powinniśmy maksymalnie skupić się na pomocy. Nie podlega to żadnej wątpliwości. Jednak w geście wsparcia musimy pamiętać też, że chcąc dobrze, możemy wyrządzić więcej szkody niż pożytku. Zarówno uciekającym przed wojną osobom, jak i swojej rodzinie. Warto zapoznać się z perspektywą psychologa i jeśli masz poczucie, że Twoja rodzina podoła, a Ty masz zasoby emocjonalne i lokalowe, zarejestruj się w zweryfikowanej bazie oferowanych noclegów.

Prywatność

Przebywanie na kilkudziesięciu metrach kwadratowych jest super na koloniach. Przebywanie z obcymi osobami, z którymi istnieje często bariera językowa na tych samych metrach kwadratowych przez nie wiadomo jaki czas, jest dużo mniej komfortowe. Bo to zarówno w Was, Waszych dzieciach i Waszych gościach będzie wzbudzało bardzo różny szereg emocji.

Emocji, którymi da się zarządzać, ale nie jest to proste, bo stając się gospodarzami, stajecie się odpowiedzialni za pracę nad nimi zarówno w waszych głowach, jak i w głowach Waszych dzieci, i gości. To jest trudne.

Wtórna traumatyzacja

To bardzo niebezpieczne zjawisko psychologiczne. Wtórna traumatyzacja polega na wywołaniu traumy u osób, które nie były świadkami traumatyzującego wydarzenia, ale o nim słyszą od osób, które go doświadczyły. Na wtórną traumatyzację wystawicie siebie i swoje dzieci, które będą bawić się z dziećmi Waszych gości. Wtórna traumatyzacja może nieść za sobą szereg różnego rodzaju zaburzeń psychicznych, które będą dotyczyły Waszych rodzin. Tym się da zarządzić i da się jej uniknąć, ale trzeba mieć świadomość, że to się może pojawić, w porę i umiejętnie reagować.

Przyszłość

Nie wiemy, co będzie dalej. Na pewno wiele z tych osób znajdzie pracę, dostanie wsparcie od naszego rządu, ale nie wiemy, co i kiedy przyniesie przyszłość. Przypomnę, że w całej Europie mamy ośrodki i obozy uchodźcze, w których ludzie spędzają po kilka lat, bez perspektyw na to, że z nich wyjdą. Pewnie w przypadku Ukraińców tak nie będzie, ale znowu nie wiemy. Oferowanie dachu nad głową innemu człowiekowi jest wzięciem odpowiedzialności za tego człowieka, w tym przypadku nie wiemy, jak ten proces się skończy. Jeśli pomożecie im znaleźć mieszkanie, urządzicie je i załatwicie transport przeprowadzkowy – super.

Co jeśli opcją będzie umieszczenie tych osób w ośrodkach przejściowych? Co jeśli za pół roku Wasza schorowana matka będzie potrzebowała tego pokoju, który oferujecie rodzinie ukraińskiej?

Zadajmy sobie pytanie: czy jestem gotowy na to, że kiedy faza szoku minie, będę mieć w domu ludzi z zaburzeniami lękowymi, zaburzeniami depresyjnymi, doświadczających szoku pourazowego, zatopionych w bezsilności?

Czy jesteście gotowi na to, że Wasz 5-letni syn przyjdzie ze łzami w oczach i powie, „mamo, już nie chcę z nimi mieszkać”? Nie wiemy, czy to się stanie, ale biorąc pod uwagę ludzką psychikę, na to jest dużo większa szansa, niż na wspólne kolorowe życie i ploteczki przy kawie.

Dobroczynność

Dobroczynność zawsze będzie procesem, który nie jest symetryczny, który ustawia stosunki między ludźmi w sposób hierarchiczny, czyli mamy „na górze” osobę, która pomaga, czyni dobro, a z drugiej strony „na dole” mamy osoby, które tę pomoc otrzymują (np. do tej pory używamy nagminnie określenia „DAM pracę”, „dam” czyli mam coś, czego ty nie masz, a potrzebujesz mieć).

Wyobraźcie sobie, że wy nagle znajdujecie się na utrzymaniu kompletnie obcych osób. Niby miło, że pomagają, ale od razu w naszych głowach pojawia się obligacja do bycia wdzięcznym i bardzo często też złość na to, że wdzięcznym muszę być, dochodzi jeszcze poczucie upokorzenia i wstydu, frustracja (które często też mogą przerodzić się w złość). Tam może zajść cała masa wewnętrznych procesów emocjonalnych – złości na „opiekuna”, złość na rodzinę, na siebie, spadek poczucia własnej wartości, wycofanie, różnego rodzaju procesy destrukcyjne, kierowane na siebie, na „opiekuna”, na swoją rodzinę.

Znowu – da się tym zarządzić, da się wejść w symetryczne relacje partnerskie z taką „zaopiekowaną” rodziną, ale to jest trudne. I trzeba mieć gotowość na to, że to się nie łączy ze słowami „wdzięczność, pomoc, litość”, ale „współpraca”.

Wdzięczność

Ludzie, którzy będą trafiać do Waszych domów są najprawdopodobniej w gigantycznym kryzysie emocjonalnym. Kryzys ma to do siebie, że odrywa nas od racjonalnego rozumowania, powoduje reakcję szoku, zaprzeczenia, złości, zamrożenia, itd. W bardzo wielu przypadkach to nie będzie tak, że pod Wasz dach trafią ludzie, którzy usiądą z Wami do picia herbatki, a ich dzieci pójdą wesoło pobawić się z Waszymi dziećmi, a potem wejdą Wam na kolana ze słowami „Dzięki ciocia za pomoc”. To będą często dzieciaki, które będą w ogromnej złości, które będą w gigantycznym przerażeniu albo w wyparciu, które mogą zachowywać się „niegrzecznie”, które będą wyśmiewały zabawki Waszych dzieci, bo u siebie miały lepsze (i nie będą tego robić dlatego, że są złe, tylko dlatego, że tak będą sobie radzić ze swoimi emocjami). Matki tych dzieci będą w poczuciu niesprawiedliwości, że Wasi mężowie wracają po pracy do domu, a ich mężowie walczą obok na wojnie. Tam nie ma miejsca na oczekiwanie wdzięczności i cukierkowe wizje wspólnego życia, tam jest miejsce na gigantyczną pracę nad sobą i na pracę na procesie systemu rodzinnego, który chcecie stworzyć w swoich domach.

Wiemy o sobie tyle, na ile się sprawdziliśmy. Warto podejmować ryzyko związane z pomocą, to nie ulega wątpliwości. Ale przy podejmowaniu ryzyka, trzeba mieć świadomość tego, że w ogóle się je podejmuje (a podejmuje się wielkie) i co to ryzyko oznacza. Szczególnie, że przed tym ryzykiem stawiacie nie tylko siebie i swoje rodziny, ale też zupełnie obcych ludzi.

Podziwiam wszystkie osoby, które są w stanie psychicznym taką pomoc zaoferować i mam głęboką nadzieję na to, że jest to decyzja przemyślana, a nie podejmowana w emocjach, bo one w takiej chwili nie zawsze są najlepszym doradcą.

Większość bajek i filmów kończy się w momencie cudownego ratunku/wielkich akcji/zakochań/pojednań itp. Większość tych opowieści nie pokazuje, co dzieje się po słowach „i żyli długo i szczęśliwie”, a zapewne między „długo” i „szczęśliwie” jest cała masa rzeczy, które do tych pięknych opowieści się po prostu nie nadają. Wierzę w to, że jako ludzie, jesteśmy w stanie z tą całą masą rzeczy sobie poradzić, ale musimy robić to mądrze.

Nie każdy może przyjąć uchodźcę pod swój dach – nie miej wyrzutów sumienia!

Pamiętajmy przy tym, że nie każdy ma warunki lokalowe, aby przyjąć nawet małą rodzinę z Ukrainy. I nie każdy czuje się na siłach, z różnych i sobie znanych powodów, i to jest jak najbardziej w porządku. Może dziecko jest wyjątkowo wrażliwe i boi się obcych, może pies jest agresywny w stosunku do nieznanych osób w domu, a może mieszkacie ze schorowaną osobą, której ciężko będzie zaakceptować tę sytuację. To nie czas na obwinianie się i licytowanie, kto robi więcej.

Pomagać możemy na tak wiele sposobów: przelać pieniądze na zweryfikowane zbiórki, przekazać potrzebne rzeczy, pomóc w segregacji darów, wesprzeć znajomą osobę z Ukrainy dobrym słowem i troską.

Ważne! Pomagamy po to, aby polepszyć sytuację osób, które teraz tego najbardziej potrzebują, a nie by zaspokoić swoją potrzebę dobroczynności czy pozbyć się rzeczy z domu. Organizatorzy zbiórek rzeczowych już teraz podkreślają, że otrzymują zbyt wiele niepotrzebnych rzeczy, które nie znajdują się na listach tworzonych przez punkty, m.in. ubrań nieadekwatnych do pory roku, zniszczonych, poplamionych. Sprawdzajmy, co jest potrzebne – w wielu miejscach ubrań jest tak dużo, że osoby segregujące mają ogrom pracy, a brakuje za to innych niezbędnych rzeczy, np. środków higienicznych.

To wielki sprawdzian dla nas, Polaków, jak radzimy sobie w kryzysowych sytuacjach. Na ten moment zdajemy go śpiewająco. Jednak w chęci niesienia pomocy, warto też działać nie z poziomu wyłącznie emocji, ale też racjonalnego umysłu.

 

Autor: Agnieszka Banasiak
Tekst powstał we współpracy z psycholog Katarzyną Topolską, na podstawie udostępnionych materiałów. 
Fot: Zdjęcie autorstwa SHVETS production z Pexels


Katarzyna Topolska – Psycholog, ukończyła studia psychologiczne na Uniwersytecie Łódzkim. Od 2015 roku pracowała dla wielu instytucji o charakterze edukacyjno – pomocowym z osobami niepełnosprawnymi (doradztwo zawodowe), dziećmi w spectrum autyzmu, nastolatkami i młodzieżą, ich rodzicami i nauczycielami. Obecnie pracuje jako psycholog w szkole oraz w Pracowni Wsparcia Psychologicznego PoMoc, jest także interwentem kryzysowym w telefonie zaufania. Poza pracą psychologiczną prowadzi też szkolenia i e-szkolenia, pisze dla portali branżowych, prowadzi różnego rodzaju projekty edukacyjno – społeczne.
fot. Patrycja Piwowarska


UWAGA! W Pracowni Wparcia Psychologicznego PoMoc w Łodzi zostały uruchomione darmowe dyżury interwencyjne dla osób uciekających przed wojną: www.pracowniapomocy.pl    

 

POLECAMY TAKŻE:

Tak wygląda schron przeciwbombowy dla noworodków z kliniki leczenia niepłodności w Kijowie [FILM]

 


Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.