“Przemoc instytucjonalna w Polsce. O systemowych naruszeniach praw reprodukcyjnych

„Niech pani nie przesadza – najwyżej pani dziecko urodzi się z krzywymi nogami i dużymi uszami.”

„Nie pyskuj, bo się doigrasz! Ideologia posłuszeństwa kobiet”. O raporcie na temat przemocy instytucjonalnej w Polsce oraz historiach kobiet jej doświadczających. Takich historii wciąż jest za dużo w Polsce!

W Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka (10 grudnia) Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny zaprezentowała raport o systemowych naruszeniach praw reprodukcyjnych. Bycie kobietą dzisiaj w Polsce to niejednokrotnie piekło. Pokazały to historie Iwony, Barbary, Iwony i Katarzyny o braku dostępu do aborcji, do własnych zarodków i leczenia niepłodności, o przemocy na porodówkach, o braku dostępu do opieki ginekologicznej dla kobiet z niepełnosprawnościami. Historie pełne cierpienia, upokorzenia i uprzedmiotowienia.

#Przemocinstytucjoalna – to się wciąż dzieje!

Iwona: „Najwyżej pani dziecko urodzi się z krzywymi nogami albo dużymi uszami”

Stoczyła samotną walkę o dostęp do terminacji ciąży. Miała wskazania. W 19. tygodniu ciąży podczas badań prenatalnych okazało się, że jej  nienarodzone dziecko ma Zespół Edwardsa, co oznacza, że jeśli się urodzi, będzie miało wiele złożonych wad wrodzonych. Dzieci z tą chorobą umierają zazwyczaj w ciągu miesiąca po urodzeniu – tylko nieliczne przeżywają rok. Mimo wskazań medycznych, pani Iwonie wielokrotnie odmówiono wykonania zabiegu – w rodzinnym mieście nie miała żadnej pomocy. Więcej – to, co usłyszała od lekarza, mrozi krew w żyłach.

– Pani Iwono, „dzieci z zespołem Edwardsa rodzą się z krzywymi nogami lub dużymi uszami. Niektóre idą do szkoły”. Musiałam jeździć od Annasza do Kajfasza. Od lekarza, do lekarza. Tłumaczyć się i prosić, mimo że miałam teczkę z dokumentacją jasno stwierdzającą, że usunięcie ciąży jest całkowicie uzasadnione. Lekarze odmawiali, wiedząc, że dziecko umrze po porodzie. Czy to jest ludzkie? – mówiła podczas konferencji.

Ciążę ostatecznie usunięto w Rudzie Śląskiej.

Barbara: „Moje zarodki będą mi brutalnie zabrane… W żadnym kraju UE tak nie ma”

Dziś szczęśliwą matką dwóch córek. Starsza ma już 16 lat. Na świat przyszła dzięki in vitro. Pani Barbara, podobnie jak miliony kobiet w Polsce, wie, czym jest walka o dziecko i leczenie niepłodności. Po trzech latach trudnych starań, udało się. Potem pojawiła się ciąża naturalna, a w klinice pozostały zamrożone zarodki. Jej zarodki – jej materiał genetyczny, do którego za chwilę nie będzie miała prawa. W myśl ustawy z 2015 roku, po 20 latach od zamrożenia zarodków i niewykorzystaniu ich przez parę, zostają przekazane do adopcji. Dodatkowo – w Polsce proces ten jest w pełni anonimowy, co oznacza, że biologiczni rodzice nigdy nie dowiedzą się, do kogo trafiły ich zarodki, ale także i dzieci z nich urodzone nie mają możliwości poznania biologicznej matki i ojca. Jeśli nic się nie zmieni w prawie, za trzy lata pani Barbara nie będzie miała prawa głosu, jeśli chodzi o los jej „mrozaków”.

– W Unii Europejskiej nie ma żadnego państwa, które w tak brutalny sposób by decydowało o tym, co się stanie z naszym materiałem genetycznym. Nasze zarodki, wbrew naszej woli, będą nam odbierane. To przemoc i nie da się tego inaczej określić. Prawo w Polsce może jak widać działać wstecz! – mówiła.

Iwona: „Moja historia to festiwal przemocy fizycznej…”

Do porodu przygotowywała się długo i świadomie. Jadąc do niego, była przekonana, że zrobiła wszystko, by czuć się bezpieczną. Znała położną, szpital. Skończyła szkołę rodzenia. Teoretycznie – była gotowa, w praktyce okazało się, że położna, która miała jej zapewnić bezpieczeństwo, była bardzo brutalna. – Moja historia to festiwal przemocy fizycznej.  Położna nie tylko była oschła, ale także bardzo nieczuła. Nie przypuszczałam, że może zrobić mi tak bolesny masaż szyjki macicy, który spowoduje, że zaleję się krwią, a tak się stało. Wykonywano mi zabiegi, o których nie byłam informowana. Naciskano brzuch, nacięto krocze. O niczym nie wiedziałam – wszystko działo się z zaskoczenia, bez mojej wiedzy i zgody – mówi pani Iwona. Podczas konferencji dodała, że przed przemocą psychiczną i fizyczną nie ochronią kobiety najbliżsi czy status materialny. – To może przydarzyć się każdej kobiecie. Poród sprawił, że długo nie mogła się pozbierać. – Nie wiem, czy do tej pory przerobiłam tę traumę – wyznaje.

Katarzyna: Niepełnosprawne kobiety nie są traktowane poważnie przez ginekologów.

Doskonale zna swoje prawa, a jednocześnie doświadcza nieznajomości ich przez polskich ginekologów. Nie chodzi tylko o usprawnienia architektoniczne w szpitalach, przychodniach czy placówkach leczenia, ale przede wszystkim o poważne traktowanie kobiet z niepełnosprawnościami. – W przypadku kobiet z niepełnosprawnościami, nie ma świadomości wśród np. personelu medycznego, że kobiety takie mogą podejmować autonomiczne decyzje o swoim ciele i życiu. Jest przemoc, nadużycia i brak świadomości na wielu poziomach. Jesteśmy traktowane infantylnie albo wręcz z obrzydzeniem, gdy trzeba pomóc przesiąść się z wózka na fotel ginekologiczny. Jest pani za ciężka, za gruba. Wzdychanie i łaska… Brak personelu, który byłby dedykowany takim kobietom. Brak tłumaczy dla tych, które posługują się językiem migowym. Nawet wyniki badań przesyłane elektronicznie z przeznaczeniem dla słabowidzących to wciąż problem mimo XXI wieku – mówiła podczas konferencji. – Mamy do czynienia z paradoksem aborcyjnym. To, co w wartościach konserwatywnych uznaje się za niedopuszczalne, w przypadku kobiet z niepełnosprawnościami jest rekomendowane albo egzekwowane przemocowo – jak wobec kobiet z niepełnosprawnością intelektualną, które są bez ich zgody sterylizowane – mówiła.

Nagranie z powyższymi historiami można obejrzeć TU

Liliana Religa(z lewej), współautorka raportu „Przemoc instytucjonalna” oraz panie: Iwona, Barbara, Iwona, Katarzyna. Fot. mat. prasowe.

 

„Nie pyskuj, bo się doigrasz! Ideologia posłuszeństwa kobiet” – nowy raport o systemowych naruszeniach praw reprodukcyjnych kobiet

Naruszenia takie jak te poruszone w historiach kobiet opisuje kompleksowo raport, który powstał dzięki wiedzy i doświadczeniom Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Fundacji Rodzić po Ludzku, Stowarzyszenia Nasz Bocian, Grupy Ponton oraz niezależnych badaczek studiów o niepełnosprawności. Premiera publikacji wpisała się w obchody 16 Dni Przeciwko Przemocy ze względu na Płeć, gdyż – jak podkreślają współautorki raportu – przemoc instytucjonalna nie dotyka wszystkich jednakowo. Uderza szczególnie w kobiety i osoby transpłciowe, a także osoby niezamożne, z mniejszych miejscowości, z niepełnosprawnościami, bez obywatelstwa czy o pochodzeniu migranckim.

– Państwo zawsze ma nad obywatel(k)ami przewagę i czasami ją wykorzystuje, by ograniczyć prawo do decydowania o sobie. Dyktuje warunki w sferze rozrodczości. Decyduje, kto ma prawo być rodzicem, a kto nie. Ramieniem państwa jest także służba zdrowia. Wiele świadczeń zdrowotnych jest po prostu niedostępnych, prawa pacjentek są łamane, a one same są traktowane jak kula u nogi. Państwo pozostaje bierne wobec skali nadużyć – wyjaśniła Liliana Religa, współautorka raportu „Przemoc instytucjonalna”.

Raport można pobrać ze strony Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Zawiera szereg rekomendacji pod adresem decydentów wszystkich szczebli.

Organizacje pozarządowe wezwały władze do pilnych działań:

„Apelujemy o liberalizację ustawy antyaborcyjnej. O propacjencką i prorodzinną zmianę ustawy o leczeniu niepłodności. O kompleksową i godną opiekę okołoporodową. O realny dostęp do opieki ginekologicznej dla osób z różnymi niepełnosprawnościami. Wzywamy także media do pomocy w podnoszeniu świadomości opinii publicznej. Trzeba mówić o regresywnych przepisach i praktykach w kategoriach przemocy.”

– Czas na konkretne działania, by zapewnić autonomię w decyzjach o rodzicielstwie oraz godną opiekę ginekologiczną. Obecna ustawa o planowaniu rodziny całkowicie nie działa. Nie możemy dłużej znosić tej niesprawiedliwości, dostęp do aborcji nie może być przywilejem klasowym. Jedynym rozwiązaniem jest liberalizacja. Aborcja musi być legalna, realnie dostępna i bezpłatna. To wstyd, że Polska odstaje od większości państw europejskim pod kątem niemal wszystkich obszarów zdrowia reprodukcyjnego – od aborcji przez in vitro i antykoncepcję po edukację seksualną – podkreśla Krystyna Kacpura, dyrektorka Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.

Pobierz raport: Przemoc instytucjonalna w Polsce. O systemowych naruszeniach praw reprodukcyjnych

 


Pamiętaj: Nadużycia, łamanie praw pacjenta oraz każdy rodzaj przemocy podczas porodu możesz zgłosić za pomocą elektronicznego formularza! TUTAJ. Masz swoje prawa, o ich łamaniu nie można milczeć.


 

WARTO PRZECZYTAĆ: „Pani się nie drze, tylko rodzi to dziecko!” Jak na porodówkach łamane są prawa kobiet

„Pani się nie drze, tylko rodzi to dziecko!” Na porodówkach wciąż są łamane prawa kobiet

 

 

 

Karolina Wagner

Dziennikarka, redaktorka, absolwentka Polonistyki na UW. Woli słuchać niż mówić, biegać niż siedzieć, medytować niż dywagować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *