Publikacja wizerunku dziecka

Pomyśl o tym, zanim wrzucisz zdjęcie dziecka do sieci! Możliwe konsekwencje publikacji wizerunku

W 2017 roku zapadł pierwszy w Polsce wyrok za umieszczenie w medium społecznościowym kompromitującego zdjęcia małego dziecka. Ojciec skazany na 3 miesiące prac społecznych nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji, jakie mogą za sobą pociągnąć jego działania. Choć od tamtego zdarzenia minęło już kilka lat, internet wciąż roi się od zdjęć małych dzieci. Przykładem jest chociażby kontrowersyjne „Ugly baby challange”. Zanim więc wrzucisz zdjęcie swojego malucha do sieci – choćby tylko po to, by rodzina i bliscy znajomi zobaczyli jego nowe osiągnięcie – dowiedz się, co mówi na ten temat polskie prawo, a także… zdrowy rozsądek.

Publikacja wizerunku dziecka w polskim prawie

Odkąd media społecznościowe, takie jak m.in. Facebook czy Instagram, zagościły na dobre w życiu zdecydowanej większości ludzi, zdjęcia przestały być ozdobą wyłącznie rodzinnych albumów. Publikujemy nie tylko własne fotografie, ale też zdjęcia z imprez rodzinnych, wakacji ze znajomymi, czy nawet zwykłych codziennych czynności, takich jak jedzenie obiadu czy gry w planszówki.

Robimy to, gdyż chcemy podzielić się z bliskimi i dalszymi znajomymi informacjami o swoim życiu, o zmianach, codzienności, pochwalić się osiągnięciami czy rodziną. Nie mamy złych intencji i nie przychodzi nam nawet do głowy, że ktoś mógłby to w ten sposób odczytać. Co zatem może być złego w publikowaniu wizerunku dziecka lub jakiejkolwiek innej osoby bez jej zgody?

Dziecko, tak jak dorosły, ma prawo do ochrony dóbr osobistych. Dotyczy to m.in. wizerunku. Czym jest wizerunek? Zgodnie z orzecznictwem sądowym, jest to każda podobizna bez względu na technikę wykonania, a więc m.in. fotografia czy przekaz wideo. Publikacja wizerunku osoby trzeciej wymaga uzyskania jej zgody. W przypadku dzieci do 16. roku życia zgody takiej mogą udzielić rodzice. Samo umieszczenie zdjęcia naszej pociechy w neutralnej sytuacji, np. zdjęcia portretowego, w internecie nie rodzi jeszcze konsekwencji prawnych. Jednak łatwo jest przekroczyć pewną granicę, o czym boleśnie przekonało się wielu rodziców.  

Za nagość – nawet więzienie

Większość rodziców intuicyjnie unika publikowania zdjęć swoich pociech bez ubrania. Maluch w wanience wygląda słodko, jednak raczej nie chcemy, by jego nagość widzieli inni ludzie – nawet nasi znajomi. Niestety, wciąż nie wszyscy rodzice o tym pamiętają. Dotyczy to w szczególności najmłodszych niemowląt – tak jakby ich nagość była mniej nagością niż starszych dzieci.

W art. 191a Kodeksu karnego czytamy:

Art. 191a. § 1. Kto utrwala wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej, używając w tym celu wobec niej przemocy, groźby bezprawnej lub podstępu, albo wizerunek nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej bez jej zgody rozpowszechnia, podlega karze pozbawienia wolności od 3. miesięcy do lat 5.

Niewątpliwie trudno uzyskać zgodę na rozpowszechnienie wizerunku od niemowlęcia, a nawet kilkuletniego dziecka, skoro ma to być decyzja powzięta w pełni świadomie. Właśnie na podstawie powyższego paragrafu ojciec wspomniany na wstępie został skazany na 3 miesiące prac społecznych. Pozew do sądu wniosła matka, która odkryła zdjęcie swojego 2-letniego syna bez ubrania i w kompromitującej pozie. Ojciec bronił się, że w internecie jest pełno takich zdjęć i nie ma w nich nic złego. Sąd był jednak innego zdania.

W sieci nic nie ginie

Kolejna grupa zdjęć, których w internecie nie powinniśmy publikować, to te ukazujący pozornie zabawną sytuację. Dziecko ubrudzone mąką lub lodem, dziecko płaczące „z błahego powodu”, dziecko ze „śmiesznym” grymasem na twarzy. Przykładów zdjęć, które w ten sposób okrążyły internet, jest mnóstwo. W różnych zestawieniach trafiły na setki serwisów.

Pamiętajmy, że to, co dziś śmieszy rodziców, niekoniecznie będzie śmieszyło nasze dziecko za 15-20 lat. Wyobraźmy sobie sytuację (a takie już się zdarzały!), że szkolni koledzy naszego nastolatka znajdują w sieci jego zdjęcia, gdy jako 2-latek ubrudził się lodem lub bitą śmietaną. Dla młodego człowieka to bardzo kompromitujące okoliczności, które mogą negatywnie wpłynąć na jego stan emocjonalny i relacje z rówieśnikami.

Niektórzy powiedzą „przecież wystarczy takie zdjęcia usunąć”. Nic bardziej mylnego. W chwili, gdy publikujesz coś na Facebooku, Instagramie czy YouTube’ie, nieświadomie stajesz się stroną kontraktu z właścicielami tych serwisów. Od tego momentu mogą oni dowolnie dysponować zamieszczonym materiałem. Najczęściej oczywiście wykorzystują go do jak najtrafniejszego dopasowania reklam do twoich preferencji. Jednak w sieci nic nie ginie. Raz zamieszczony w internecie materiał zostaje w nim na zawsze. Nigdy nie wiemy, w jaki sposób ktoś może wykorzystać zdjęcie naszego dziecka.

Ustawienia prywatności a publikacja wizerunku dziecka

Teoretycznie problemowi dostania się zdjęcia dziecka w obce, niepowołane ręce powinny zapobiegać odpowiednie ustawienia prywatności. Na Facebooku możemy w prosty sposób zaznaczyć, kto może wyświetlać publikowane przez nas materiały. Jeśli zaznaczymy opcję „Znajomi” zobaczą je tylko osoby z naszej listy. W tym miejscu należy sobie jednak zadać pytanie, czy jesteśmy na 100% pewni, kogo mamy w znajomych. Czy przyjęte rok temu zaproszenie od „Anny Kow” na pewno było od naszej dawno niewidzianej koleżanki Anny Kowalskiej? Raz na jakiś czas warto przeglądać listę naszych znajomych by upewnić się, czy do wszystkich na pewno mamy zaufanie.

Wielu nieświadomych rodziców chętnie zaznacza w tych ustawieniach opcję „Znajomi znajomych”. Często robią tak, by fotką zachęcić do kontaktu znajome osoby, których jeszcze nie mają na swojej liście. Jak to jednak wygląda w praktyce? Załóżmy, że mamy na Facebooku 100 znajomych, a każdy z nich – swoich 100 znajomych. Z pewnością nie spotkaliśmy osobiście wszystkich tych 10 tys. osób! Post ze zdjęciem naszego dziecka może wyświetlić się każdej z nich – o tym decydują algorytmy, za którymi często trudno nadążyć. Pamiętajmy przy tym, że są osoby, które bezmyślnie akceptują wszystkie zaproszenia. Jeśli mamy taką niefrasobliwą osobę w gronie naszych znajomych, zdjęcie naszego dziecka może łatwo trafić na ekran przestępcy lub pedofila.

Nie wiesz dokąd trafi zdjęcie twojego dziecka

Wraz z wiekiem rośnie potrzeba prywatności młodych ludzi. Tym bardziej rodzice powinni zastanowić się, czy publikując wizerunek nie działają na szkodę swojego dziecka. Dostęp do zamieszczonych materiałów mogą mieć jego koledzy, nauczyciele czy inne osoby z jego otoczenia. Niestety zdarzały się też przypadki odnajdywania nawet zupełnie neutralnych zdjęć dzieci m.in. na stronach pornograficznych.

Zanim więc opublikujemy cokolwiek w internecie, rozważmy możliwe konsekwencje. Zadbajmy o restrykcyjne ustawienia prywatności. Zastanówmy się, czy nasze dziecko za kilkanaście lat będzie zadowolone, że upubliczniliśmy jego takie a nie inne zdjęcie. Pod żadnym pozorem nie wrzucajmy (nawet „na chwilę”) fotek bez ubrania lub w kompromitujących okolicznościach. Dziecko to też człowiek, który kiedyś będzie dorosły. Nie pozwólmy, aby przez naszą niefrasobliwość weszło w tę dorosłość z obciążającym bagażem.

 

Źródło:
https://www.infor.pl/prawo/dziecko-i-prawo/prawa-dziecka/3569656,Publikacja-wizerunku-dziecka-pomysl-o-konsekwencjach.html
https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-prawo-do-wizerunku-kiedy-zostaje-naruszone
https://businessinsider.com.pl/lifestyle/publikowanie-w-sieci-zdjec-swoich-dzieci-czy-to-legalne/z3jfzwq
https://businessinsider.com.pl/technologie/nauka/publikacja-zdjec-dzieci-bez-zgody-we-francji-grozi-rok-wiezienia/mcj5kmc?utm_source=businessinsider.com.pl_viasg_businessinsider&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=ucs&utm_v=2

 


Dziennikarka i redaktorka. Z wykształcenia filolożka, z pasji - miłośniczka polskich jezior i amatorka Nordic Walking. W rzadkich chwilach między pracą a rodziną pochłania literaturę XIX-wieczną i norweskie kryminały.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *