Podręcznik do HiT to skandal

Prezes Fundacji poMOC dla Płodności do rodziców dzieci z in vitro: „Jesteście wspaniali!” HiT to skandal!

Nie milknie dyskusja na temat skandalicznego fragmentu w podręczniku do HiT. In vitro porównane do produkcji i hodowli!

Promocja podręcznika do Historii i Teraźniejszości przebiega w burzliwy sposób i towarzyszy jej ogromne poruszenie opinii publicznej. Autor podręcznika, profesor Wojciech Roszkowski, porównał zapłodnienie metodą in vitro do produkcji i hodowli, zadając pytanie „Kto będzie kochał takie dzieci?”. Ministerstwo Edukacji i Nauki nie widzi w tym nic niestosownego, w przeciwieństwie do lekarzy, niepłodnych par i rodziców dzieci z in vitro. Sylwia Bentkowska, Prezes Fundacji poMOC dla Płodności: „Ten HiT to skandal!” A rodzicom dzieci poczętych metodą zapłodnienia pozaustrojowego mówi: „Jesteście wspaniali! Bądźcie dumni z drogi, jaką pokonaliście, i swoich wyborów.”

Od września uczniowie szkół ponadpodstawowych będą nauczani przedmiotu o nazwie Historia i Teraźniejszość, który pojawił się w miejsce Wiedzy o Społeczeństwie. Przygotowano nowy podręcznik, którego autorem jest prof. Wojciech Roszkowski. Znalazły się w nim skandaliczne fragmenty, które są krzywdzące i stygmatyzujące dla rodziców i dzieci poczętych metodą in vitro.

Produkcja i hodowla dzieci

Profesor Roszkowski porusza temat miłości rodzicielskiej i – bez wymieniania z nazwy „metody in vitro” – porównuje leczenie niepłodności z zastosowaniem tej procedury medycznej z produkcją, a nawet hodowlą dzieci.

Kontrowersyjny fragment podręcznika brzmi następująco:

“Lansowany obecnie inkluzywny model rodziny zakłada tworzenie dowolnych grup ludzi, czasem o tej samej płci, które będą przywodzić dzieci na świat w oderwaniu od naturalnego związku mężczyzny i kobiety, najchętniej w laboratorium. Coraz bardziej wyrafinowane oderwanie seksu od miłości i płodności prowadzą do traktowania strefy seksu jako rozrywki, a strefy płodności jako produkcji ludzi, można powiedzieć hodowli. Skłania to do postawienia zasadniczego pytania: kto będzie kochał wyprodukowane w ten sposób dzieci? Miłość rodzicielska była i pozostanie podstawą tożsamości każdego człowieka, a jej brak jest przyczyną wszystkich prawie wynaturzeń natury ludzkiej (…)

 

Pierwszy zabieg in vitro w Polsce miał miejsce w 1987 roku, a więc dzieci poczęte tą metodą mają już nawet 35 lat. Szansa, że wśród 15-latków uczących się z podręcznika do HiT-u, będą dzieci urodzone dzięki metodzie in vitro, jest więc bardzo duża. Dzieci, które często mają pełną świadomość, jaką walkę stoczyli ich rodzice, aby doczekać się potomstwa. Te właśnie dzieci mają uczyć się, że zostały wyprodukowane w laboratorium w ramach fanaberii rodziców i nie zasługują na to, by być kochane.

Oburzona opinia publiczna krytykuje podręcznik

Porównywanie dzieci urodzonych dzięki in vitro do hodowli, padające z ust Profesora, osoby wysoce wykształconej, to niezwykle smutny obraz intelektualnych elit. Ale przekazywanie takiej subiektywnej opinii jako jedynej słusznej wiedzy młodym ludziom w ramach obowiązkowej edukacji państwowej jest czymś niedopuszczalnym i oburzającym.

W przestrzeni publicznej odezwały się liczne głosy sprzeciwu.

Dziennikarka serwisu Gazeta.pl Wiktoria Beczek w wypowiedzi na Twitterze napisała, że autor podręcznika do HiT “nie tyle uczy czy przedstawia jakieś wydarzenia, ile prezentuje swoje poglądy jako jedyne słuszne – takie właśnie ma przyjąć uczeń”.

Donald Tusk tak podsumował wiedzę przekazaną przez prof. Roszkowskiego: „W podręczniku wymyślonym przez Czarnka i jego wspólników można przeczytać, że dzieci poczęte metodą in vitro są dziećmi z hodowli, których nikt nie kocha… Dla nich nie ma granic łajdactwa. Nie ma dla nich linii, której nie przekroczą.”

Matka trójki dzieci poczętych metodą in vitro, Małgorzata Rozenek-Majdan, również zabrała głos. W swoich mediach niepłodnościowych napisała: „Treść podręcznika, która ma trafić do polskich szkół krzywdzi, powiedzmy to wprost; KRZYWDZI, SZKALUJE, PONIŻA… dzieci, rodziców, ich rodziny i przyjaciół. Przekłamuje rzeczywistość, podając za fakty coś, co nie ma z faktami nic wspólnego. Ma więc do czynienia więcej z niewyszukaną publicystyką, aniżeli treścią do nauczania historii i teraźniejszości. Nie możemy pozwolić, żeby ta kwestia przeszła bez echa. Więc na pytanie autora „kto będzie kochał te dzieci?” Odpowiadam k*****, JA!”

Ministerstwo Edukacji i Nauki nie widzi w zacytowanym fragmencie nic oburzającego i neguje skojarzenia produkcji i hodowli dzieci z metodą zapłodnienia pozaustrojowego in vitro. W nawiązaniu do wypowiedzi Donalda Tuska MEiN opublikowało na Twitterze komunikat:

“Minister Edukacji i Nauki nie wymyśla i nie pisze podręczników. Zajmują się tym wydawnictwa. W żadnym z podręczników do HiT nie ma takich stwierdzeń nt. dzieci poczętych z in vitro. Tylko chory i obłąkany z nienawiści umysł może dokonywać takich dopowiedzeń pomiędzy wierszami”.

Dopełnieniem tego smutnego obrazu niech będzie porównanie, jakiego dokonała Ekspertka TVP Anna Derewienko, w dyskusji na Twitterze, a której widoczność już została ograniczona:

“Jak rozumiem, dzieci w domach dziecka to głównie dzieci z in vitro? Jakoś nie wyszedł tu komuś argument, ale to nie pierwszy raz. Z dziećmi z in vitro jest jak z psami z hodowli. Zamiast kupować te z hodowli i rozbudowywać hodowle, należy skupić się na psach już urodzonych.”

Tylko ktoś, kto nie poznał bólu niepłodności, może myśleć, że jak się nie może mieć własnych dzieci, to idzie się do domu dziecka i wybiera wychowanka i już – pełna rodzina. Karygodne wypowiedzi Anny Derewienko są krzywdzące i uprzedmiotawiające zarówno dzieci przebywające w domach dziecka, jak i osoby niepłodne.

Leczenie niepłodności to wyboista droga, ale warto

“Moje dziecko jest wyczekane, wymarzone, wyśnione. Ukochany syn, na którego czekaliśmy tak wiele lat – mówi Sylwia Bentkowska, prezes Fundacji poMOC dla Płodności i organizatorka Konferencji Medycznej dla Pacjentów „Płodność. Strefa Specjalistycznej Wiedzy”. – Myśl o tym, że za kilka lat mój syn może się uczyć się w szkole takich bredni, z jednej strony łamie moje serce, a z drugiej jeszcze mocniej motywuje, aby edukować o niepłodności. Jak widać jest wiele do zrobienia w tej kwestii. Wystarczy pomyśleć, jak wiele młodych ludzi, leczących niepłodność, jest krytykowanych za swoje wybory leczenia (tak, in vitro to metoda leczenia!) przez najbliższych. Co mają pomyśleć takie osoby, które same czują wstyd i rozczarowanie, że nie udało się im począć dziecka. Bo nie mają pojęcia, że niepłodność to nie wstyd czy kara boska (!), tylko choroba! Choroba, którą się diagnozuje i leczy zgodnie z najnowszymi standardami medycznymi.

Chcę powiedzieć wszystkim rodzicom, którzy myślą o procedurze in vitro lub z niej korzystali – jesteście wspaniali! Bądźcie dumni z drogi, jaką pokonaliście i swoich wyborów. Leczenie niepłodności to najtrudniejsza rzecz, jaka mnie spotkała w życiu, ale moje dziecko wynagradza mi każdą wylaną łzę i cały trud. BYŁO WARTO!”

Lekarzy: to poraża na każdym poziomie głupoty, niewiedzy, nienawiści i uprzedzenia

Dyrektor Medyczny w TFP Fertility Poland i Prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii, Prof. Rafała Kurzawa, wypowiedział się na temat podręcznika, dobitnie podkreślając, że in vitro to najczęściej ostatnia deska ratunku po latach leczenia niepłodności, a nie fanaberia rodziców, którzy powiększanie rodziny zaczynają „od laboratorium”. Podkreśla przy tym, że niepłodność to CHOROBA cywilizacyjna i jak na chorobę przystało jest leczona z wykorzystaniem naukowych i przebadanych metod.

Cytując w całości niezwykle ważne słowa prof. Kurzawy:

„Od kilku dni zastanawiam się, jak zareagować, by ze złości nie zejść do poziomu tych, o których mówię. Ciężko bez moralnego gniewu obserwować obsesyjną wrogość, z jaką środowisko konserwatywno-katolickie przy cichej zgodzie Ministerstwa Edukacji i Nauki próbuje strzec „godności” człowieka i rodziny. Cytowany szeroko w mediach fragment podręcznika autorstwa prof. Roszkowskiego do HiT-u dotyczący płodności i planowania rodziny poraża mnie na każdym poziomie: głupoty, niewiedzy, nienawiści i uprzedzenia. W głowie nie mieści mi się to, że osoby czy instytucje kształtujące ramy współczesności i kierunkujące myślenie przyszłych pokoleń pozwalają sobie na taką perfidię.

Póki co prywatnie, ode mnie, kilka słów do wiadomości autora i entuzjastów jego słów:

  1. Ludzie uprawiają seks dla przyjemności, nie zawsze licząc, że akt seksualny doprowadzi do zapłodnienia. I tak, robią to z tym, z kim chcą, to ich prawo i wolność osobista.
  2. Niepłodność jest CHOROBĄ, która dotyka ludzi nie z ich wyboru (przez 30 lat swojej praktyki lekarskiej nie spotkałem się z tym, by ktoś w własnego wyboru realizował plany prokreacyjne “najchętniej w laboratorium”. To zawsze jest ostateczność).
  3. Przyrównywanie dzieci narodzonych z pomocą in vitro oraz wielu zaangażowanych w to wykwalifikowanych osób do „dzieci wyprodukowanych” także jest CHOROBĄ: mózgu, percepcji i braku człowieczeństwa.
  4. Leczenie in vitro czy jakakolwiek procedura leczenia wymagająca wykorzystania laboratorium zapewniającego zaplecze technologiczne są regulowane bioetyczne i medycznie. Od lat – także w gronie bioetyków o konserwatywnym i religijnym światopoglądzie – rozmawiamy o potencjalnych zagrożeniach i znajdujemy konsensus. Nie ma tu sensacji, jest spokój, rozwaga w osądach i porozumienie.
  5. Nie wiem, czy autor podręcznika do HiT-u zauważył, ale odpowiedzialne i świadome rodzicielstwo są osiągnięciem naszych czasów, nie średniowiecza. Zapraszam, by z niego wyjść i dołączyć do nas.

Mówię za siebie – jako ojciec, lekarz, dydaktyk i szef towarzystwa naukowego związanego z medycyną rozrodu. Obiecuję też, że nie jest to moje ostatnie słowo w temacie krytyki tych herezji.”

Podpisz petycję żądającą wycofania podręcznika do HIT-u

Stowarzyszenia Nasz Bocian wystosowało do MEN petycję w sprawie wycofania podręcznika z listy pozycji dopuszczonych do użytku szkolnego Podpisz: https://bit.ly/petycjaHIT

Przygotowano także pismo do dyrektorów szkół, które można skierować do sekretariatu każdej szkoły ponadpodstawowej: https://bit.ly/stoproszkowski

Rzetelnie o niepłodności

Ilość krzywdzących słów dotyczących metody in vitro i dzieci urodzonych dzięki niej jest przerażająca. Najbardziej oburzający jest fakt, że wygłaszają je osoby rządzące państwem, wykształcone, elity intelektualne, które powielają mity dotyczące leczenia niepłodności, kierując się własnymi przekonaniami i nierzadko religią, a nie wiedzą medyczną.

Dlatego tak potrzebne są kolejne inicjatywy, które pomogą osobom starającym się o dziecko w uzyskaniu wartościowej wiedzy na temat diagnostyki i leczenia niepłodności.

Jedną z nich jest Konferencja Medyczna dla Pacjentów „Płodność. Strefa Specjalistycznej Wiedzy”, na której jednym z czołowych prelegentów będzie właśnie Prof. Rafał Kurzawa, a towarzyszyć mu będą doskonali specjaliści medycyny rozrodu z klinik leczenia niepłodności z całej Polski. Konferencja odbywa się 5 listopada 2022 r. w Warszawie, ma formę stacjonarną, ale uczestnicy otrzymają dodatkowo nagrania wszystkich 18 prelekcji online.

„Na konferencję zaprosiliśmy najwybitniejszych specjalistów w kraju. Lekarzy, którzy od wielu lat poszerzają swoją wiedzę z zakresu diagnostyki i leczenia niepłodności, a na swoim koncie mają tysiące szczęśliwie uzyskanych i zakończonych ciąż. Bardzo zależało nam, aby Uczestnicy mogli skorzystać z ich wiedzy w 100%, dlatego uruchomiliśmy możliwość obejrzenia wszystkich prelekcji w formie online, już po zakończeniu konferencji, dla wszystkich osób, które wykupią bilet i przybędą na prelekcje” – mówi organizatorka „Płodność. Strefa Specjalistycznej Wiedzy”, prezes Fundacji poMOC dla Płodności, Sylwia Bentkowska.  

WIĘCEJ INFORMACJI TUTAJ: Konferencja medyczna dla Pacjentów: „Płodność. Strefa Specjalistycznej Wiedzy” .

Osoby zmagające się z niepłodnością najlepiej wiedzą, jak wysoką cenę trzeba zapłacić za spełnienie marzenia o macierzyństwie: lata starań, diagnostyki, licznych badań, dni wolnych od pracy na jeżdżenie po klinikach w całej Polsce, drogie leki, zabiegi medyczne, całe życie podporządkowane leczeniu, dziesiątki tysięcy złotych wydanych na leczenie – wszystko to, aby zajść w ciążę i mieć wyczekane maleństwo. In vitro to najczęściej ostatnia, jedyna szansa na dziecko. To nie hodowla i produkcja, ale cud medycyny, który pozwala pokonać tę panoszącą się w społeczeństwie chorobę cywilizacyjną, która dotyka aż 1,5 mln dorosłych Polaków.

POLECAMY TAKŻE:

In vitro w lecie. Czy pora roku ma znacznie?

 

 

 

 


Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.