Smoczek – dawać czy nie dawać, a jeśli dawać, to kiedy i jak go skutecznie zabrać?

Odwieczny dylemat rodziców i najczęstszy temat sporów: czy można bez obaw podawać dziecku smoczek, czy należy absolutnie go unikać? Zdania na ten temat są podzielone, podobnie jak doświadczenia rodziców. A więc jak to jest naprawdę: smoczek – tak czy nie?

Prawdą jest, że każde dziecko jest inne i to ma duży wpływ na podjęcie decyzji o wprowadzeniu bądź wykluczeniu smoczka. Jednak są pewne uniwersalne zalecenia, najlepsze miesiące do odstawienia smoczka oraz konsekwencje długiego używania smoczka i warto je poznać przed podjęciem decyzji.

Czy smoczek jest dziecku naprawdę potrzebny?

Każdy ssak, w tym także noworodek, ma ogromną potrzebę ssania. Ta czynność uspokaja, rozluźnia, przynosi ukojenie i zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Ssanie kojarzy się z ciepłą piersią mamy, pożywieniem, poczuciem bliskości, ukojeniem płaczu i miłymi chwilami. Czy smoczek potrafi zapewnić takie same odczucia? W dużej mierze tak, bo głównie chodzi tu o sam odruch ssania. Oczywiście smoczek to nie pierś – nie zaspokoi głodu, nie ma matczynego zapachu, ale jako uspokajacz działa doskonale. Nawet jeśli mama karmi piersią, jest cały szereg sytuacji, kiedy tej piersi nie może podać maleństwu: prowadzi samochód, zajmuje się starszym dzieckiem, musi zająć się domem. A pamiętać należy, że są dzieci, które najchętniej ssałyby pierś całą dobę. Nie każda mama ma ku temu możliwości i cierpliwość. Smoczek w takich sytuacjach jest doskonałą alternatywą pozwalającą zaspokoić odruch ssania.

A oto dowód, jak niepocieszone potrafią być maluchy, gdy zabierze im się smoczek:

😍😍

Gepostet von Camionisti con la pancia": am Dienstag, 15. Mai 2018

 

Sprawdź: Dieta matki karmiącej nie istnieje, ale jest coś, co możesz w niej zmienić!

Czy podawać smoczek od pierwszych dni życia?

Smoczek ma inną budowę niż pierś kobiety, choć producenci starają się jak najwierniej odwzorować naturę. Dziecko w inny sposób ssie smoczek – słabiej i bardziej płytko niż pierś. Nie zaleca się podawania dziecku smoczka przez pierwszy miesiąc życia, aby nie zaburzyć u malca odruchu ssania, a tym samym nie zatrzymać laktacji u matki. Dopiero gdy dziecko poradzi sobie z ssaniem piersi, a produkcja mleka u mamy będzie na właściwym poziomie i nie wystąpią niepożądane objawy, np. zapalenie piersi, można pomyśleć o wprowadzeniu smoczka. Jednak trzeba się liczyć z tym, że maluch może wtedy już go nie chcieć. Przyzwyczajony do ciepłej i miękkiej piersi mamy nie będzie chciał zadowolić się silikonowym substytutem.

Sprawdź: Nikt mi nie powiedział, że… 18 ukrytych prawd o ciąży, porodzie i macierzyństwie

Smoczek – plusy

  • Smoczek to prosty sposób, aby uspokoić dziecko. Jest wybawieniem dla rodziców dzieci, które mają nad wyraz rozwinięty odruch ssania. Pozwala im funkcjonować normalnie, a dziecko jest zaspokojone.
  • Można go dać zawsze i wszędzie – z piersią jest nieco trudniej, mimo że kobiety coraz głośniej domagają się respektowania ich prawa do karmienia w miejscach publicznych. Jednak są sytuacje (jak choćby wspomniana podróż autem), gdzie jest to po prostu fizycznie niemożliwe.
  • Gdy dziecko używa smoczka, chętniej zaakceptuje butelkę. Niesmoczkowe dzieci bardzo często są też dziećmi niebutelkowymi. Czyli nie ma mowy, aby mam odciągnęła mleko i wyszła bez dziecka.
  • Smoczek jest lepszy niż kciuk – czasem dzieci zaspokajają swoją potrzebę ssania za pomocą własnego kciuka. Jest to niestety rozwiązanie dużo gorsze niż smoczek, gdyż dużo szybciej prowadzi do wad zgryzu – przednie zęby wypychają się ku przodowi, a równocześnie dolne cofają się.

Smoczek – minusy

  • Smoczek uzależnia – są dzieci, które same z siebie zrezygnowały z uspokajacza, ale należą do rzadkości. Zwykle odstawianie smoczka to długotrwały proces, który obfituje w dantejskie sceny: łzy i ataki histerii dziecka, załamanie i brak konsekwencji u rodziców, a w rezultacie jeszcze większe problemy z odstawieniem smoczka. Oczywiście nie musi tak być, ale niestety wiele rodziców ma podobne doświadczenia. 
  • Jest problem, gdy smoczek zginie – dziecko przyzwyczajone do usypiania ze smoczkiem, będzie miało ogromne problemy z zaśnięciem, gdy go zabraknie. Może tak się stać np. na wyjeździe, gdzie nie ma sklepów całodobowych i aptek pozwalających szybko nabyć zastępcę.
  • Długotrwałe ssanie smoczka może prowadzić do wad zgryzu i deformacji podniebienia – najczęściej jest to zgryz otwarty, czyli brak łączenia zębów szczęki dolnej z zębami szczęki górnej oraz tyłozgryz, polegający na cofnięciu dolnej szczęki przy równoczesnym wysunięciu zębów górnych.
  • Smoczek może prowadzić do zaburzeń mowy – ssanie smoczka wymusza na dziecku charakterystyczne ułożenie języka w postaci poruszania się przód-tył. W ten sposób może dojść do seplenienia międzyzębowego. Pojawia się wtedy problem z wymową z, c, dz, sz, ż, cz, dż, a czasem także t, d, n. Ponadto, gdy dziecko ma smoczek w buzi przez większość dnia, może opóźnić się proces gaworzenia, a potem mowy.

Czy więc podawać dziecku smoczek?

Kilkumiesięczne podawanie maluchowi smoczka nie musi doprowadzić do wad zgryzu czy problemów z mową. Jednak, czym dłużej dziecko go ssie, tym prawdopodobieństwo rośnie. Oczywiście, są dzieci, które odstawiły smoczek w wieku 3 lat, a nawet później i świetnie mówią, a zgryz jest pozbawiony wad. Jednak co do zasady długotrwałe używanie smoczka nie służy dziecku.

Smoczka nie trzeba demonizować, jest uspokajaczem, który ma być wsparciem dla rodziców i ukojeniem dla malucha. Unikanie smoczka i odstawianie go na siłę, gdy dziecko nie jest gotowe, może skutkować nowym uzależnieniem – ssaniem kciuka, który już dużo trudniej odstawić.

W rodzicielstwie wiele rzeczy można określić mianem „to zależy” –  w tym przypadku to zależy, jakie jest dziecko i jaka jest sytuacja rodzinna. Jeśli mama czuje się coraz bardziej załamana, bo dziecko chce być nieustannie „na piersi”, lepiej dać smoczka. Jeśli mama ma starsze dzieci, a niemowlak wciąż chce ssać, tym samym uniemożliwiając mamie zajęcie się starszakami, smoczek jest najlepszym rozwiązaniem. Gdy dziecko ma straszne kolki i płacze dniami i nocami, smoczek przyniesie ukojenie w tym trudnym dla malucha (i dla rodziców) czasie.

Sposoby na odstawienie smoczka

Dziecko ma najsilniejszą potrzebę ssania od urodzenia do ok. 4 miesiąca. W okolicach 6. miesiąca potrzeba nieco spada i to dobry czas na rezygnację ze smoczka.

Z każdym miesiącem może być niestety trudniej, gdyż smoczek staje się dla dziecka najlepszym przyjacielem, pocieszycielem, uspokajaczem, sposobem na nudę, zaśnięcie i rozładowanie emocji. Ponadto maluch kojarzy już smoczka ze szczególnymi sytuacjami i pojawia się odruch, np. gdy wsiada do fotelika samochodowego – smoczek, gdy idzie spać – smoczek itp.

Oto kilka sposobów na odstawienie smoczka:

  1. Smoczek zgubiony – przypadkowo gubisz smoczka i informujesz o tym dziecko. Próbujecie szukać, ale nigdzie nie ma. Jest szansa, że dziecko zaakceptuje nową sytuacje i zapomni.
  2. Smoczek nadgryziony – codziennie odcinasz kawałek silikonowej części smoczka, mówiąc maluchowi, że myszka odgryzła. W końcu zostaje malutka część, której nie da się wygodnie ssać. Dziecko może dojść do tego, że smoczek jest już zepsuty, nieużyteczny i samo go wyrzuci.
  3. Smoczek wyrzucony – rodzic przekonuje dziecko, ze smoczek jest niedobry, takie duże dzieci już nie używają i najlepiej jak go wyrzuci. Czasem dziecko w przypływie rodzicielskiego entuzjazmu godzi się na ten pomysł i rzeczywiście wyrzuca smoczek. Niestety po czasie może z płaczem wspominać swoją decyzję.
  4. Smoczek przekazany wróżce – bajkowy sposób, w którym wróżka zabiera stare, niepotrzebne smoczki od dużych dzieci, ale w zamian przynosi im prezent. Niektórzy rodzice bardzo sobie chwalą to rozwiązanie.
  5. Smoczek ofiarowany dzidziusiowi – rodzice informują malca, że w szpitalu, u znajomych, czy rodziny pojawił się dzidziuś, który bardzo potrzebuje smoczka i byłoby wspaniale, gdyby nasza pociecha zechciała przekazać swojego. W zamian dziecko otrzymuje prezent na pocieszenie.
  6. Smoczek zapomniany – sposób na wyjazd, czyli korzystamy z wakacyjnej zmiany miejsca i niechcący zapominamy zabrać smoczka z domu. Liczymy na to, że maluch będzie miał tyle wrażeń, że nie przypomni sobie o smoczku. Jednak jest i druga strona medalu – ewentualność bardzo ciężkiego urlopu, jeśli będziemy chcieli być konsekwentni.

Który sposób jest najlepszy? Nie ma jednego uniwersalnego. Rodzice, którzy najlepiej znają swojego malucha, są w stanie zdecydować, który będzie najmniej inwazyjny dla całej rodziny.

Dobrze, aby nie łączyć odsmoczkowania z innymi ważnymi zdarzeniami w życiu dziecka, np. przeprowadzką czy narodzeniem rodzeństwa. Duże zmiany warto wprowadzać oddzielnie.

Na pewno przy rezygnacji ze smoczka ważna jest konsekwencja, więc gdy już wybierzemy ten moment, warto nie poddawać się przy pierwszym sprzeciwie dziecka. Maluch szybko wyczuje, że nasza odmowa nie jest ostateczna, a nam bardzo utrudni to całe przedsięwzięcie.

Pamiętajmy przy tym, ze odsmoczkowanie to ważne przeżycie dla dziecka. Wykażmy się należytą cierpliwością i spokojem, bo dziecko jeszcze nie wiem, że brak smoczka to naturalny etap w życiu. Dla niego jest to trudne rozstanie z czymś, co jest dla niego ważne.

POLECAMY TAKŻE:

Wystarczy kilka sekund, by twoje dziecko poszło z nieznajomym. Rodzice są w szoku!

Wystarczy kilka sekund, by twoje dziecko poszło z nieznajomym. Rodzice są w szoku

reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *