Zakaźne drobnoustroje – kiedy mogą być przyczyną niepłodności?

Nierzadko to właśnie dopiero podczas wizyty u ginekologa, gdy para zauważy problemy z zajściem w ciążę lub pojawią się powikłania ciążowe para dowiaduje się o zakażeniu groźnymi drobnoustrojami – zwraca uwagę prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

W przeciwieństwie do wad anatomicznych narządu rodnego czy endometriozy czynniki zakaźne nie są wymieniane jako te najważniejsze dla prawidłowej płodności. Tymczasem drobnoustroje mogą mieć znaczący i niekorzystny wpływ na płodność, a następnie przebieg ciąży. W procesie starań o dziecko należy zwrócić na to uwagę kobiecie oraz jej partnerowi.

Skrining w kierunku czynników zakaźnych elementem oceny płodności

Niestety, jak zwraca uwagę prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wiedza i świadomość społeczna dotyczące tego, że czynniki zakaźne – nawet jeśli ekspozycja na drobnoustroje miała miejsce w dzieciństwie – mogą wywoływać zaburzenia płodności i powikłania w przebiegu ciąży, nadal nie jest wysoka. Nierzadko to właśnie dopiero podczas wizyty u ginekologa, gdy para zauważy problemy z zajściem w ciążę lub pojawią się powikłania ciążowe para dowiaduje się o zakażeniu groźnymi patogenami. Prof. Szuster-Ciesielska podkreśla więc, że podstawowy skrining w kierunku najczęstszych czynników zakaźnych powinien być jednym z elementów oceny płodności.

– Istnieje wiele badań, które można, a nawet należy wykonać nie tylko, jeśli ginekolog podejrzewa zaburzenia płodności, ale wówczas gdy w okresie prekoncepcyjnym para zjawia się w jego gabinecie, informując o swoich planach prokreacyjnych. Wówczas w prosty i nieinwazyjny sposób można wykluczyć np. toksoplazmozę, chlamydię lub kiłę – mówi prof. Szuster-Ciesielska.

Najczęściej zagrożeniem dla męskiej i kobiecej płodności są pasożyty, takie jak toksoplazma oraz bakterie (tu z całą pewnością warto zwrócić uwagę na krętka bladego wywołującego kiłę). Ponadto istnieje liczna grupa wirusów, które niekorzystnie wpływają na płodność i wikłają przebieg ciąży.

– Warto też pamiętać, że wirusy można nabyć także w ciąży, podczas porodu oraz w okresie okołoporodowym – dodaje ekspertka.

Jaki jest, najogólniej rzecz ujmując, mechanizm wpływu patogenów na płodność? W przypadku mężczyzn zaburzenia płodności wynikają najczęściej z rozwijającego się w organizmie stanu zapalnego. Czynnikiem mającym znaczący wpływ na prawidłową spermatogenezę jest temperatura: najbardziej optymalną z punktu widzenia przebiegu powstawania i dojrzewania plemników jest temperatura w wysokości 30,5 stopnia, właśnie dlatego jądra znajdują się poza organizmem w worku mosznowym.

– Każdy wzrost temperatury w przebiegu infekcji bakteryjnej i wirusowej spowalnia zatem i zakłóca proces spermatogenezy, co bezpośrednio przekłada się na ograniczenie liczby oraz ruchliwości plemników. Każdy dzień gorączki obniża koncentrację plemników w 1 ml nasienia o ok. 8 proc. i zmniejsza ich ruchliwość o ok. 4 proc. Może to czasowo obniżyć zdolność zapładniającą nasienia. Im dłuższy epizod podwyższonej temperatury, tym wpływ na parametry jakości nasienia większy, choć po zakończonej infekcji z czasem odzyskuje ono pełną zdolność zapładniającą. Regeneracja może trwać nawet 3 miesiące. Oczywiście, infekcje nie uszkadzają płodności w sposób całkowity, mogą jednak sprzyjać tzw. subfertylności. Stan zapalny jest niebezpieczny również dla kobiecej płodności, może być bowiem przyczyną, np. w przebiegu nieprawidłowo leczonej chlamydii, powstawania zrostów w jajowodach – zwraca uwagę prof. Szuster-Ciesielska.

Wśród pasożytów najgroźniejszy Toxoplasma gondii

Chorobą odzwierzęcą, na jaką często zwraca się uwagę kobietom w ciąży lub planującym prokreację, jest toksoplazmoza. Wywołuje ją wewnątrzkomórkowy pierwotniak Toxoplasma gondii. Powszechnie toksoplazmozę kojarzy się z kotami, bo to właśnie organizmy kotowatych są środowiskiem sprzyjającym zakończeniu cyklu reprodukcyjnego tego pasożyta.

– Najczęstszą drogą zakażenia toksoplazmozą nie jest jednak bezpośredni kontakt z kotami, ale droga pokarmowa, czyli spożycie niedogotowanego mięsa zawierającego cysty, warzyw, owoców lub wody zanieczyszczonych odchodami i zakażonego zwierzęcia i oocystami lub kontakt z glebą zanieczyszczoną zwierzęcym kałem. Drobnoustrój może przenikać przez łożysko do płodu, zaś ryzyko wzrasta wraz postępem ciąży, największe jest od 34. tygodnia: wówczas ryzyko transmisji drogą łożyskową wynosi ponad 70 proc. Z drugiej strony im wcześniejszy etap ciąży, na jakim dojdzie do zarażenia, tym większe ryzyko powikłań ciążowych. W I trymestrze toksoplazmoza sprzyja poronieniom i obumarciu płodu, w II podnosi ryzyko wystąpienia ciężkich wad rozwojowych – wyjaśnia prof. Szutser-Ciesielska.

Gdy do zarażenia dochodzi w III trymestrze ciąży lub podczas porodu toksoplazmoza u dziecka może początkowo przebiegać bezobjawowo. Z czasem jednak ujawniają się u tych pacjentów np. wady narządu wzroku oraz powikłania neurologiczne. Trwają prace nad szczepionką chroniącą człowieka przed toksoplazmozą, lecz nie są na tyle zaawansowane, by można było oczekiwać dopuszczenia preparatu do użytku w najbliższym czasie.

Przeczytaj także: Szczepienie przeciwko krztuścowi w ciąży? Nie tylko bezpieczne, ale też zalecane

Choroby weneryczne nadal groźne

Zagrożeniem dla płodności mogą być również choroby zakaźne przenoszone drogą płciową. Wydawać by się mogło, jak zaznacza prof. Szuster-Ciesielska, że współcześnie przy dobrym dostępie do antykoncepcji barierowej zapadalność na nie spadła – nic bardziej mylnego.

– Niestety, nie docenia się należycie ryzyka związanego z chorobami przenoszonymi drogą płciową jak np. chlamydia czy kiła. Dość powszechne jest błędne przekonanie, że schorzenia te zanikły. Tymczasem w ciągu ostatnich kilkunastu lat dwukrotnie wzrosła liczba osób zakażonych krętkiem bladym wywołującym kiłę. Najbardziej rozpowszechnioną w polskiej populacji przed 30. rokiem życia chorobą weneryczną jest wywoływana przez bakterię Chlamydia trachomatis chlamydia. Szacuje się, że może dotykać nawet 70 proc. światowej populacji. Co więcej, w tej grupie u nawet 75 proc. chorych przebiega bezobjawowo, co sprzyja transmisji choroby. Często konsekwencje chlamydii ujawniają się dopiero w momencie rozpoczęcia starań o dziecko. Zakażenie dzięki zastosowaniu antybiotykoterapii jest łatwo wyleczalne, ale nierozpoznane lub nieprawidłowo leczone może mieć dla kobiet poważne konsekwencje. Powoduje ono wówczas przewlekły stan zapalny obejmujący narządy miednicy mniejszej, co może skutkować zapaleniem jajników, utratą drożności jajowodów i zwiększeniem ryzyka ciąż pozamacicznych. Chlamydia jest groźna również dla mężczyzn: w wyniku zakażenia może dojść do zapalenia gruczołu krokowego i najądrzy, co upośledza ich płodność – podkreśla prof. Szuster-Ciesielska.

Chlamydia przekłada się na zwiększone ryzyko powikłań w ciąży i okresie okołoporodowym. O nawet 50 proc. zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu, poronienia czy poporodowego zapalenia błony śluzowej macicy. Zakażenie może zostać przeniesione podczas porodu na noworodka, co bywa częstą przyczyną zapalenia spojówek i płuc u nowonarodzonych dzieci.

W ostatnich latach odnotowuje się wzrost liczby przypadków kiły, stąd ginekolodzy coraz częściej w swojej praktyce mogą spotkać ciężarne zakażone kiłą oraz przypadki kiły wrodzonej. Zakażenie krętkiem bladym nie obniża drastycznie płodności, jest jednak niebezpieczne dla przebiegu ciąży i płodu. Ekspertka zaleca, by elementem pierwszej wizyty ciążowej było wykonanie badania przesiewowego w kierunku kiły. Jak dodaje prof. Szuster-Ciesielska, wśród chorób przenoszonych drogą płciową o możliwym szkodliwym wpływie na płodność, które należy wyeliminować znajduje się też rzeżączka.

Świnkowe zapalenie jąder to rzadka przyczyna całkowitego upośledzenia płodności

Negatywny wpływ na płodność kobiecą i męską może mieć przebycie infekcji wirusowej, w tym tych powszechnie kojarzonych z okresem dzieciństwa. Szczególnie groźna, przede wszystkim dla męskiej płodności, jest świnka i jedno z jej powikłań: świnkowe zapalenie jąder.

– Powikłania prowadzące do ograniczenia płodności są najbardziej prawdopodobne, jeśli świnką zakazi się pacjent w wieku pokwitania. Wirus może się lokalizować nie tylko w śliniankach, ale też np. jądrach. Przypadki obustronnego zakażenia jąder są rzadkie, częściej zdarza się zajęcie jednego jądra. Odsetek pacjentów niepłodnych na skutek tego powikłania wynosi 15-20 proc. – mówi prof. Szuster-Ciesielska.

Nie można w tym kontekście zapominać o wirusie różyczki i cytomegalowirusie. Są to wirusy posiadające zdolność przenikania przez łożysko i wpływania teratogennie na rozwijający się płód, doprowadzając na wczesnych etapach ciąży do jego obumarcia.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

COVID-19 ma udowodniony, negatywny wpływ na płodność

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.