Zawsze było coś ważniejszego niż ciąża, teraz mam 41 lat i diagnozę, która wbija

Zawsze było coś ważniejszego niż ciąża, a teraz mam 41 lat i diagnozę, która wbija

Nie umiesz poradzić sobie z problemem niepłodności? Kolejna próba zajścia w ciążę znów się nie powiodła, zawiodło in vitro? Nie masz wsparcia albo nie umiesz o nie prosić lub nie wiesz, gdzie go szukać? Napisz do nas – nie zostawimy Cię bez odpowiedzi i pomocy. Nasza skrzynka na listy działa non stop 24 h. 

Są rzeczy, na które warto czekać. Tą rzeczą jest miłość. Miłość do partnera, miłość do dziecka. To jest ważne. A reszta? Reszta to często przypadek.

Droga Redakcjo,

Mam 41 lat – skończone tydzień temu. Bez wielkich imprez i radości, bo wciąż czekam na ten najważniejszy prezent. „Czy to oby nie za późno” – wciąż myślę.

Wyszłam za mąż w wieku 30 lat, późno, trochę czekałam na tego jedynego. Potem kilka lat radosnej lekkości bytu, cieszenia się sobą nawzajem. Potem problemy mieszkaniowe, choroba rodziców, śmierć rodziców i to, co ważne, zeszło na plan dalszy.

Od trzech lat spokój i niekończąca się nadzieja na dziecko…

W końcu po wielu nieudanych próbach wizyta w klinice niepłodności. Badanie nasienia i rozpacz, po której nie potrafię się pozbierać – brak szans na potomstwo drogą naturalną. Przegapiłam in vitro dofinansowane przez państwo, przegapiłam leki dofinansowane przez NFZ – czy przegapiłam moją szansę?

Z mężem pracujemy od 15 lat, na etacie, stała praca, ukończone studia, studia podyplomowe, a mieszkanie na kredyt, samochód na kredyt.

Piszę, bo ten voucher na 1000 zł to nasz pierwszy krok do IN VITRO. Chyba nie jest jeszcze dla nas za późno… Wierzę, że nie…

Agnieszka

 

 

Pani Agnieszko, 

Jest Pani jeszcze młodą kobietą. Ostatnio na stacji BBC emitowany był program pod tytułem „macierzyństwo po menopauzie”. Tam kobiety po 65. roku życia starały się o dziecko i niejednokrotnie osiągały sukces. 

>>> Menopauza może być odwracalna

Niepokoi mnie tylko jedno. Pani poczucie winy.  Jego ilość jest tak duża, że czytając list, sama przez chwilę poczułam się przytłoczona i dałam się „uwieść” temu, że pani przegrała, że nie ma szans, że jest za późno, że źle Pani zaplanowała to wszystko. 

Ale to była tylko chwila. Bo co takiego Pani źle zrobiła? Nic. Zakochała się Pani wtedy, kiedy przyszła na to pora. I tyle. Z dwojga złego lepiej wyjść „późno” za mąż niż szybko – i albo płakać do końca życia, albo rozwieść się po dwóch latach. 

Są rzeczy, na które warto czekać. Tą rzeczą jest miłość. Miłość do partnera, miłość do dziecka. To jest ważne. A reszta? To przypadek.

Chorujecie z partnerem na niepłodność. Choroba to choroba, trzeba ją leczyć. Pierwszy krok już zrobiony. Teraz następne.  Proszę myśleć o tym wszystkim jako o początku swojego życia. Trochę innego, ale życia.

Nie ma co się wracać i  analizować, że może trzeba było inaczej. Bo to nic nie zmieni. Ważne jest tu i teraz, a teraz rozpoczyna się nowe… I bardzo trzymam za Was kciuki. 

Maja Polikowska-Herman, psychoterapeuta, psychiatra

WASZE LISTY:

Kłótnia z teściową przelała czarę goryczy, mąż stanął po jej stronie. Jestem sama, a chciałam zostać mamą

 

 

Co badanie, to inny wynik. Co lekarz, to inna diagnoza. Czy to możliwe i komu wierzyć?

 

 

Mam endometriozę IV stopnia – jakie mam szanse na pomyślne in vitro?

 

 

 

NAPISZ DO NAS – odpowiadamy na każdy list

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *