o bezdzietności

Bezdzietni z przypadku – nie jest łatwo o tym mówić, nie jest łatwo słuchać

Wokół bezdzietności istnieje swoista zmowa milczenia. Nie łatwo na ten temat mówić, nie łatwo też o tych doświadczeniach słuchać. Trudność ta przejawia się również w tym, co społeczeństwo ma do zaoferowania osobom, które nie mają dzieci. Okazuje się, że niewiele…

Jest taka scena w Julie and Julia, w której Meryl Street idzie pod rękę z mężem przez park w Paryżu. Jej bohaterka celebruje życie, rozsmakowuje się w nim, jest radosna i odważna. Ale w tej jednej chwili w parku, mając obok mężczyznę, z którym tworzy szczęśliwy związek, widzimy jak Meryl ogląda się za kobietą prowadzącą wózek. Przez twarz głównej bohaterki przebiega cień smutku, obydwoje na chwilę cichną, by za moment wrócić do przerwanej rozmowy.

Postać grana przez Meryl Streep jest kobietą, która rozpoczyna szczęśliwy związek dość późno. Nie wiemy też nic o przyczynach braku dzieci w tej relacji. Dramatyzm sytuacji postaci granej przez Meryl Streep wynika również z faktu, że jest ona w jakimś sensie uosobieniem cech macierzyńskich – ciepłej, hojnej, zaangażowanej karmicielki. Trudno sobie wyobrazić kogoś, kto lepiej spełniałby się w roli matki niż Julia. A jednak, jak w przypadku wielu kobiet, dziecko nie pojawiło się w jej życiu.

Zgodnie z duchem ówczesnych czasów – dzieci miało się własne, adoptowane lub było się bezdzietnym. W wielu rodzinach były kobiety, bliższe lub dalsze ciocie, były znajome czy sąsiadki, o których mówiło się „ta, która nie ma dzieci”. Możliwości zmiany tego stanu rzeczy też nie było wiele: diagnostyka czy leczenie niepłodności były w powijakach. Bycie bezdzietnym, choć niekoniecznie niepłodnym, było przeżywane jako smutne i samotne doświadczenie.

Wydaje się, że postęp medycyny i idące wraz z nim zmiany społeczne nie poprawiły znacząco sytuacji osób bezdzietnych. Społeczne i psychologiczne dziedzictwo ściśle wiąże się z rodzicielstwem, w zasadzie niekwestionowanym przejawem dojrzałości. Zdarza się, w ostatnich latach być może częściej niż kiedyś, że bezdzietność jest świadomym wyborem. Osoby, które wybierają tę drogą, mają własny bagaż doświadczeń i przekonań, z którego często muszą się tłumaczyć.

Bo z bezdzietności trzeba się tłumaczyć. Takie zdaje się być doświadczenie większości osób, których stała się udziałem. I trzeba znaleźć dla niej jakieś miejsce w życiu.

PRZECZYTAJ: Olga Bończyk: Ułożyłam sobie cichy i spokojny świat bez dziecka

Olga Bończyk: Ułożyłam sobie cichy i spokojny świat bez dziecka

Droga rzadziej podróżowana

Język zawodzi, kiedy chce się powiedzieć coś o bezdzietności nie z wyboru. Czyli jakiej? Przypadkowej? To też nie jest prawda, ponieważ dla większości osób, które na pewnym etapie życia mierzą się z tym, że nigdy nie zostaną rodzicami, dotarcie do tego punktu wiązało się z wieloma, bardzo świadomymi decyzjami. Zwykle podejmowali leczenie, podchodzili do licznych, coraz bardziej zaawansowanych metod leczenia, być może ocierali się o rodzicielstwo, jednak dzieci odchodziły zbyt wcześnie lub w ogóle się nie poczynały. Dla wielu droga do bezdzietności wiodła przez inne straty, wynikające z leczenia niepłodności – straty przyjaciół, znajomych, wspólnoty religijnej, czasem pracy, którą się lubiło.

Wokół bezdzietności istnieje swoista zmowa milczenia. Nie łatwo na ten temat mówić, nie łatwo też o tych doświadczeniach słuchać. Trudność ta przejawia się również w tym, co społeczeństwo ma do zaoferowania osobom, które nie mają dzieci. Okazuje się, że niewiele. W zasadzie nie ma grup wsparcia dla osób, które leczenie zakończyły bez sukcesu. Leczenie niepłodności nadwyręża zdrowie fizyczne. Silnie wreszcie wpływa na zasoby materialne. Osoby, które kończą starania o dziecko ze świadomością, że nigdy nie zostaną rodzicami, mogą więc mieć poczucie odbudowywania życia ze zgliszczy. Samotnie.

Bezdzietna kobieta, bezdzietny mężczyzna…

Jeśli kultura popularna niewiele mówi o bezdzietnych kobietach, to o mężczyznach nie mówi w zasadzie w ogóle. Pojawiają się czasami jako towarzysze swoich żon, przeżywający bezdzietność małżeńską i wspierający swoje partnerki. Bezdzietność wydaje się być szczególnie silnie przeżywana przez kobiety. Ciągle jeszcze macierzyństwo silnie definiuje kobiecość. Dla kobiet, które pragnęły zostać matkami, moment uświadomienia sobie, że nigdy się to nie stanie, może być źródłem poważnego życiowego kryzysu. Dlatego też wiele z nich może te chwile odsuwać od siebie, korzystając z licznych możliwości, jakie daje współczesna medycyna. Ze szkodą dla siebie samych mogą do późnej starości wierzyć, ze ich los zasadniczo się odmieni i dziecko pojawi się ich życiu.

Żałoba

Dobrze przeżyta żałoba jest zakończeniem pewnego procesu. Daje uczucie, że coś się skończyło bezpowrotnie, ale że można żyć dalej, że można zacząć następny etap w życiu, pamiętając o utraconej osobie. Z żałobą po dziecku, które urodziło się zbyt wcześnie lub nie urodziło się nigdy, jest chyba trochę inaczej. Trudno w tym przypadku mówić o zakończonym procesie. Być może tak właśnie ma być. Nierealistycznym jest oczekiwanie, że kiedyś przyjdzie zapomnienie, że da się jakoś etap życia związany ze staraniami i porażką odciąć.

Wydaje się, że jedno z największych wyzwań wiąże się z konieczności zintegrowania tych wydarzeń i przeżyć z codziennością. To jest zadanie w zasadzie na resztę życia, ponieważ straty związane z niepłodnością będą o sobie przypominać w różnych momentach. Żyjemy w kulturze, która coraz rzadziej wymaga pożegnania się z marzeniami, co nie pomaga przepracować żałoby.

PRZECZYTAJ: „Twoja niepłodność nie boli tak jak moja…”

Życie po niepłodności istnieje, to pewne. Życie dobre, zajmujące, w którym można doświadczać ciekawych rzeczy, podróżować, poznawać interesujących ludzi, cieszyć się. Życie, które być może nie byłoby możliwe, gdyby były dzieci. Bez wątpienia można być szczęśliwym, zadowolonym i spełnionym. Ostatecznie zdolność do bycia szczęśliwym powinna wypływać z wewnątrz, nie z okoliczności zewnętrznych. Ale jest też żal, że chciało się żyć inaczej i jest on zupełnie naturalny. Nie ma nic dziwnego ani świadczącego o zaburzeniu w smutku i żałobie, która trwa dużo dłużej niż „powinna”. Trzeba jej zrobić przestrzeń, bo może się rozgościć na bardzo długi czas.

POLECAMY: Ewa Chodakowska skrytykowana za brak dziecka. „Nie każdy może je mieć…”

Ewa Chodakowska skrytykowana za brak dziecka. „Nie każdy może je mieć…”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *