Chcesz szybko wrócić do formy po porodzie? Potrzebujesz tylko tego jednego!

Urodziłaś dziecko i przy całej euforii wynikającej z nowej roli coraz częściej myślisz, że chciałabyś wrócić do formy sprzed porodu. Jednak ciężko ci się zabrać za ćwiczenia i dietę, bo wciąż doskwiera brak czasu. Do tego dochodzi zmęczenie po całodniowej opiece nad niemowlakiem. Czy jest możliwe, aby młoda mama znalazła w tym wszystkim czas i siłę na powrót do formy? Jest, a ty potrzebujesz do tego tylko jednego.

Tym magicznym, niezawodnym sposobem na powrót mamy do formy jest… pomoc taty dziecka. Tylko tyle i aż tyle. Pomoc w opiece nad dzieckiem, która pozwoli mamie iść na fitness, pobiegać po osiedlu czy iść do dietetyka. Dlaczego należy o tym pisać?

Sama, sama, sama wszystko sama

Młode matki, szczególnie przy pierwszym dziecku, mają tendencje do nieprzyjmowania pomocy od bliskich, w tym taty dziecka. Mają poczucie, że to one najlepiej potrafią zadbać o maluszka. Ich zdaniem, to matczyna intuicja i instynkt najlepiej podpowie, jak nosić, usypiać, karmić i pielęgnować. A partner lub mąż początkowo chętny do opieki nad dzieckiem, z czasem zaczyna się wycofywać z tego obszaru.

Krocząc tą drogą, robisz największą krzywdę samej sobie – najpierw czujesz się dumna, że tak świetnie radzisz sobie z pociechą, ale przyjdzie taki moment, że poczujesz totalne, obezwładniające zmęczenie. Tylko pytanie, czy wtedy partner rzeczywiście podoła opiece, skoro przez długi czas był od niej odsuwany?

Angażując do opieki tatę malucha, nie zbywając propozycji pomocy od babć czy cioć, robisz przysługę sama sobie. Pozwoli ci to zregenerować siły, zyskać równowagę psychiczną i cenny czas dla siebie.

Moje dziecko, twoje dziecko

Teraz czas na odkrycie roku: dziecko jest wspólne! Opieka, pielęgnacja i zabawa z dzieckiem to zadanie zarówno dla mamy, jak i taty. W większości rodzin przyjęto układ, w którym tata pracuje, a urlop macierzyński bierze mama, zajmując się wtedy dzieckiem. Taki podział ról jest w porządku, pod warunkiem, że rodzice nie zapominają, iż mimo to konieczny jest podział obowiązków.

Często matki, pod presją opinii społecznych, nacisku rodziny i nabytych przekonań, myślą, że tylko „siedzą z dzieckiem”. Skoro on pracował ciężko do 16, a ja w tym czasie siedziałam z dzieckiem w domu, to teraz po pracy niech on odpocznie, a ja podam obiad i zajmę się dzieckiem.

Sama nazwa „URLOP macierzyński” jest już swego rodzaju farsą, bo nijak czas ten nie wiążę się z odpoczynkiem. Wprost przeciwnie, często matki opiekujące się dzieckiem w domu od wczesnych godzin porannych do 16-17 po południu po prostu padają z nóg. I należy im się odpoczynek dokładnie taki sam jak partnerowi, który wrócił po swoich 8 godzinach pracy.

>>> Warto wiedzieć: Urlop macierzyński 2018 – komu przysługuje i jaka jest wysokość zasiłku

I jak bardzo nie kochałybyśmy dziecka, jak bardzo na nie czekałyśmy, tak wyglądają fakty – opieka nad dzieckiem jest zadaniem tyle satysfakcjonującym, co trudnym, odpowiedzialnym, wyczerpującym fizycznie i psychicznie.

Dlatego, drogie mamy, gdy partner wróci z pracy, dzielcie się opieką nad dzieckiem wedle sił i ustaleń, a nie podziału: „Ja siedzę w domu, a on pracuje”. To wtedy powinnaś znaleźć czas na swoje przyjemności.

Mama wraca do formy

Mając małe dziecko, masz dostatecznie dużo ruchu w domu i pod wieczór możesz być zmęczona jak po maratonie. Ale pójście na zajęcia fitness, na siłownię czy choćby pobieganie po osiedlu to zupełnie inny rodzaj wysiłku. Oczyszczający i męczący w zdrowy i przyjemny sposób. To zmęczenie, które paradoksalnie dodaje więcej energii i siły. To zmęczenie, po którym czujesz satysfakcję, dumę z siebie i czystą radość. A dodatkowo ciążowe kilogramy będą ubywać nie wiadomo kiedy.

Może ci się wydawać, że przy wymagającym maluchu nie ma szans, abyś znalazła czas na trening poza domem. Jeśli na tobie spoczywa cały ciężar opieki nad dzieckiem, to rzeczywiście może to być niewykonalne. Ale – co już zostało ustalone – dziecko jest wspólne, więc tata z powodzeniem może zostać z pociechą te dwa popołudnia w tygodniu, abyś mogła udać się na dwie godzinki na siłownię.

Ty zyskasz czas dla siebie, a partner niepowtarzalną możliwość nawiązania bliskiej relacji z dzieckiem.

Pokonać przekonania

Nasza natura jest tak skonstruowana, że niestety jesteśmy obarczeni w mniejszym lub większym stopniu różnymi przekonaniami. Większości z nich nie jesteśmy nawet świadomi. Gdy w grę wchodzą przekonania ograniczające, mogą znacznie utrudnić życie.

Mama zawsze ma dużo na głowie.

Dziecko jest najważniejsze.

Potrzeby dziecka są na pierwszym miejscu.

Nigdy nie mam na nic czasu.

Sport to nie dla mnie.

Wygłaszając takie opinie, sama odmawiasz sobie prawa do chwili dla siebie, bo jak to? Żeby matka tak po prostu wyszła z domu, zostawiając dziecko i poszła sobie bezwstydnie robić coś dla siebie?! A fe! Szkopuł tkwi w tym, żeby nie zapominać, że dziecko jest bardzo ważnym elementem życia, jednak matka nadal jest kobietą i ma swoje potrzeby.

Potrzebę spędzenia czasu z przyjaciółmi. Potrzebę zadbania o siebie. Potrzebę odpoczynku i relaksu.

 

Drogie mamy, tak się wyśpimy, jak sobie pościelemy. Jeśli nauczymy otoczenie, że to my najlepiej zaopiekujemy się maluchem i konsekwentnie odmawiamy pomocy, to wkrótce nie tylko nikt jej już nie będzie oferował, ale nawet nie będzie skłonny jej udzielić.

Prośmy o wsparcie, dzielmy obowiązki między rodziców, dbajmy, aby dziecko i tatuś mieli czas tylko dla siebie. A przy tym nie miejmy absolutnie żadnych wyrzutów sumienia, że robimy coś dla siebie.


POLECAMY TAKŻE:

„Moje dziecko będzie…” O oczekiwaniach rodziców wobec przyszłych dzieci

Agnieszka Woźniak

Redaktorka i korektorka językowa. Pisze od kiedy pamięta, a w międzyczasie zajmuje się tropieniem zagubionych przecinków i poprawianiem błędów ortograficznych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *